Makłowicz w podróży godziny emisji w telewizji, obsada, kiedy leci i gdzie obejrzeć

Reklama

Makłowicz w podróży w TV - najbliższe emisje

+ Obserwuj
Przycisk Zapisz przy transmisji pozwala na szybkie dodanie wydarzenia do kalendarza: iCalendar, Google Calendar, Outlook.

Emisja Makłowicz w podróży będzie miała miejsce (premiera, powtórka):

Program TV na 9 marca 2026 (Poniedziałek)
10:00 Zakończone  Makłowicz w podróży - Podróż 27. Madera - Funchal Logo TVP Rozrywka
16:00 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Almeria, odc. 19 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Otoczona górami i pustyniami hiszpańska Almeria była perełką Kalifatu Kordoby i jego głównym portem. Po rekonkwiście podupadła i się wyludniła. To się zmieniło w XIX wieku, kiedy to odkryto tam rudy żelaza. Koncesje na wydobycie surowców otrzymały firmy francuskie i brytyjskie, ale skutki prosperity odczuł cały region. Ciekawostką są w Almerii kioski, pamiątka po ponurych latach wojny domowej. W latach 1936-39, gdy region był bastionem republikanów stanowiły one wejście do schronów bombowych. Atrakcją Almerii jest także Muzeum Kina i aleja gwiazd filmowych. Swoje ślady pozostawili tutaj Terry Gilliam, Ridley Scott, Omar Sharif i Arnold Schwarzenegger. W kamienicy, gdzie mieści się muzeum, gościł swego czasu John Lennon, który spędził tu jesień 1966 r. i skomponował piosenkę "Strawberry Fields Forever". Kolejny filmowy trop prowadzi do Fortu Bravo, miasteczka z Dzikiego Zachodu, zbudowanego na potrzeby kinematografii. Swoje spaghetti westerny kręcił tu Sergio Leone. Na placu między bankiem i saloonem Robert przygotuje polędwiczki wieprzowe po kowbojsku, suszone sardele i panierowane ryby.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
Reklama
16:30 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Murcia, odc. 20 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): W tym odcinku podróżnik z Krakowa zwiedza hiszpański region Murcia ze stolicą o tej samej nazwie. Zwiedzanie miasta zaczyna od głównego placu i najważniejszego przy nim budynku - katedry z XIV w. Dwie główne ulice starej części miasta to Platera i Trapera. Z kolei Plaza de las Flores, czyli plac Kwiatowy, znany jest nie z kwiatów, ale z wybornych tapas. W licznych odwiedzanych barach Robert przeprowadza prywatny konkurs na te hiszpańskie przekąski. Na podium plasują się policzki wieprzowe z winem monastrell, mus z chłodnika migdałowego i borowików z winem sauvignon blanc oraz panierowane krewetki pod nazwą caballito. Z Murcii Makłowicz udaje się do Cartageny, gdzie zwiedza historyczną wytwórnię owocowych nalewek. Już w starożytności wyrabiano tutaj licor marabilis, czyli cudowny likier, eksportowany stąd do Rzymu. Receptura przetrwała do naszych czasów. W Cartagenie przybysz z Polski degustuje także cafe asiatico, czyli kawę wzmocnioną dodatkiem alkoholu.

Czas trwania: 31min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 23 Luksemburg - Belgia - Niemcy Karola Wielkiego Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert podróżuje do Niemiec. Pierwszym miastem, które odwiedza, jest Akwizgran, czyli Aachen - dawna stolica państwa Karola Wielkiego, jednego z najwybitniejszych władców w dziejach świata. Polskie słowo król, czeskie krl, rosyjskie "король" pochodzą właśnie od imienia Karola. Karol Wielki był królem Franków, których nie należy mylić z dzisiejszymi Francuzami, bo Frankowie byli plemieniem germańskim. Został też koronowany na cesarza rzymskiego narodu niemieckiego. Na ziemiach, którymi władał, wprowadzał wspólne prawa i monetę. Była to więc pierwsza próba stworzenia zjednoczonej Europy. W dokumentach z tej epoki po raz pierwszy pada określenie Europejczycy. Karol Wielki spoczywa w katedrze w Akwizgranie. Po Akwizgranie kolej na Trewir, bo jak mówi Robert: być w tej części Niemiec i nie odwiedzić Trewiru, to jak w Belgii zamówić frytki bez majonezu. Trewir to jedno z najstarszych miast Niemiec i największe miasto starożytne na północ od Alp. Mimo to zabytków rzymskich zachowało się do naszych czasów niewiele. W centrum miasta zachwyca katedra św. Piotra. W czasach starożytnych była jedną z czterech najważniejszych świątyń świata chrześcijańskiego, obok bazyliki św. Piotra w Rzymie, kościoła Grobu Pańskiego w Jerozolimie i bazyliki Narodzenia Pańskiego w Betlejem. Ich budowę zlecił Konstantyn Wielki, pierwszy chrześcijański cesarz rzymski. W skarbcu katedry przechowywane są cenne relikwie, m. in. ząb św. Piotra, sandał św. Andrzeja i święta szata, którą Jezus miał na sobie przed ukrzyżowaniem, i o którą rzymscy żołnierze grali w kości pod krzyżem. Szata zostanie wystawiona na widok publiczny w kwietniu 2012 roku. Po najazdach barbarzyńców katedra została odbudowana przez Karola Wielkiego i jego następców. A tuż przy katedrze można spróbować miejscowych specjałów: na przykład szparagów. By wyobrazić sobie niegdysiejszą potęgę miasta, wystarczy spojrzeć na rzymską bramę z II wieku naszej ery, zwaną Porta Nigra, czyli czarna brama. Tak zaczęto ją nazywać w średniowieczu, kiedy szary piaskowiec, z którego została zbudowana, po prostu sczerniał. W Trewirze były cztery takie bramy, ale ocalała tylko ta. I pewnie dzięki temu zamieniono ją na kościół. Przetrwała także okres wojen napoleońskich. Napoleon, dowiedziawszy się o antycznym pochodzeniu bramy, kazał ją zachować i wyremontować. Wystarczy pół godziny drogi od Trewiru i można znaleźć się w zupełnie innym świecie. Nad rzeką Saarą w okolicach Wiltingen są zlokalizowane winnice mozelskiego okręgu winiarskiego. Dzięki dużemu nachyleniu winnic doskonale operuje tu słońce: w dzień jest gorąco, w nocy zimno. Uprawom sprzyja też skalista gleba łupkowa. Białe winogrona bardzo lubią takie warunki. Pracownicy winnicy sadzą właśnie młody riesling. Krzewy wydadzą pierwsze owoce za 5 lat, ale na ich wysoką jakość trzeba poczekać aż 30 lat. Robert zwiedza winnicę o nazwie Gottesfuss, czyli Boża Stopa. Wina z niej trafiały kiedyś na najlepsze stoły Europy. Wiltingen to malownicze miasteczko w sercu regionu winiarskiego. Jedne z najlepszych win produkuje tu Roman Niewodniczański, który jest synem profesora Tomasza Niewodniczańskiego, wybitnego polskiego fizyka. Robert jest gościem Romana Niewodniczańskiego. Na tarasie z widokiem na ogród odbywa się degustacja trzech rodzajów białych win jego produkcji. W Wiltingen Robert proponuje cielęcinę w białym winie ze szpeclami, danie łatwe do przygotowania, zwłaszcza gdy pod ręką jest białe mozelskie, a przed oczami widok na rzekę Mozelę i winnice, które ciągną się po obu jej stronach. Rzeka stanowi granicę między Niemcami i Luksemburgiem. Robert odwiedza okoliczne miasteczka: Nittel i Ehnen. W Unii Europejskiej, zupełnie jak w czasach Karola Wielkiego, nie ma żadnych granic. Zwabiony reklamą restauracji w Ehnen Robert postanowił przejść spacerem przez mos

Czas trwania: 25min. / 2011 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 28. Tunezja - Dżerba Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Tunezyjska Dżerba to najwieksza i zdaniem wielu najpiękniejsza wyspa afrykańskiego wybrzeża Morza Śródziemnego. Dziś to przede wszystkim wakacyjny kurort. Smakosz i podróżnik z Polski zwiedzanie Dżerby zaczyna od dawnej twierdzy w Houmt Souk, z którą wiąże się dramatyczna XVI - wieczna historia. Houmt Souk to największe miasto na wyspie. W średniowieczu panowali tu sycylijscy Normanowie, a potem Hiszpanie. W XVI wieku postrach na Morzu Śródziemnym siał okrutny pirat Dragout, który pochodził właśnie z tych stron. W 1560 roku zawarł przymierze z Turkami i pobił na morzu flotę hiszpańską. Załoga oblężonej twierdzy, pozbawiona szansy na odsiecz, walczyła do końca. Wszyscy, którzy nie zginęli w bitwie, poszli pod nóż. Z czaszek pokonanych wrogów Dragout kazał usypać poza murami fortu kopiec, który straszył tam przez 200 lat. Dziś stoi tam pomnik. Houmt Souk to po arabsku "osada targowa", więc jest tu oczywiście targ, czyli souk. I jak to na arabskim targu: można tu kupić niemal wszystko. Rybna część targu nie jest wielka, ale dobrze zaopatrzona. Wyjątkowa zaś jest forma sprzedaży: kiedy zbierze się kilku potencjalnych klientów, rozpoczyna się licytacja, podczas której kupujący licytują, a sprzedawca prezentuje rybę nawleczoną na sznurek. W głównej alei targowej, otoczony przez miejscowych gapiów, Robert gotuje danie główne odcinka: marchewkę z harissą. Jest to ostra pasta paprykowa. Z kolei w pobliskiej wiosce El May Robert odwiedza sklep z przyprawami i harissą, gdzie omawia skład i sposób produkcji tego przysmaku. W El May mieszkają nie tylko Arabowie, ale i Berberowie. Wolny czas spędzają w kawiarni, grając w domino i szachy, pijąc kawę lub herbatkę. Wszyscy oni uwielbiają harissę. To w Tunezji obowiązkowa przyprawa. Poza Arabami i Berberami liczna jest na Dżerbie społeczność żydowska. W miasteczku Er Rihad znajduje się najstarsza w całej Afryce synagoga El Ghriba. W VI wieku przed Chrystusem państwo Izraelitów zostało podbite przez Babilończyków. Król Nabuchodonozor rozkazał zburzyć świątynię Salomona. Właśnie wtedy nastąpił pierwszy exodus Żydów z Izraela. Jak głosi legenda, żydowska dziewczyna zabrała kamień ze zburzonej świątyni i ruszyła na zachód. Doszła aż na Dżerbę, gdzie wzniesiono synagogę. Święty kamień jest wmurowany w jej sklepienie. Dzisiejszy budynek pochodzi z XIX stulecia, ale żydowski dom modlitw stał w tym miejscu już w VI wieku p.n.e. Dla kulinarnego podróżnika atrakcją jest wizyta w tradycyjnej olejarni, gdzie oliwa jest tłoczona tak samo jak przed wiekami. Właśnie jest czas oliwnych żniw i Robert ma okazję objaśnić proces tłoczenia oliwy. W wyniku pierwszego tłoczenia otrzymuje się oliwę dziewiczą. Ale powstałą miazgę można poddać dalszej rafinacji, jej produktem będzie olej z wytłoczyn oliwkowych, znany pod włoską nazwą olio di sansa di oliva. Na kamieniu przed budynkiem tłoczni, wśród stosów oliwek, Robert dokonuje degustacji świeżej oliwy - trzyma w dzbanuszku mętny, niefiltrowany płyn. Kulinarne atrakcje Dżerby, poza ręcznie tłoczoną oliwą i marchewką z berberyjską harissą, to oczywiście kuskus, może być rybny lub z sosem z suszonej jagnięciny, oraz sery, wyrabiane na miejscu z mleka pochodzącego wyłącznie od dżerbiańskich krów.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 10 marca 2026 (Wtorek)
09:55 Makłowicz w podróży - Podróż 28. Tunezja - Dżerba Logo TVP Rozrywka
16:00 Makłowicz w podróży: Słowacja - Bańska Szczawnica, odc. 21 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Miłośnik dobrej kuchni wybiera się do Bańskiej Szczawnicy, miasta położonego 150 km od polskiej granicy, wpisanego na listę dziedzictwa kultury UNESCO. Osada w kotlinie wśród Szczawnickich Wierchów powstała w średniowieczu jako ośrodek górniczy. Do dzisiaj też można oglądać podziemne sztolnie, których setki kilometrów wydrążono pod samym miastem i w jego okolicy. Historyczne centrum Bańskiej Szczawnicy zachowało się w dawnej formie. Pierwszy przystanek to renesansowa kamienica, w której mieszczą się cukiernia i kawiarnia Gavalier, gdzie Makłowicz degustuje tort Urpiner, pieczony z miejscowym ciemnym piwem o nazwie Urpiner. Następnie na podwórku pensjonatu z widokiem na górniczą Kołatkę Robert przyrządza górniczy kapuśniak. W menu odcinka znalazły się także dania z dziczyzny, zupa borowikowa i sandacz, do tego miejscowe białe wino o nazwie Veltlinske Zelene, a na deser pieczona czekolada.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
16:30 Makłowicz w podróży: Słowacja - Liptów, odc. 22 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert podróżuje po słowackim Liptowie. Ten malowniczy górski region graniczy z naszymi wysokimi Tatrami. Obowiązkową pozycją w tamtejszym menu są bryndzowe haluszki. Następnie kucharz udaje się do największego w tej części Europy aquaparku pod Liptowskim Mikulaszem. Przy odkrytych basenach termalnych przyrządza sałatkę liptowską z oscypkiem i korbaczikiem. We wsi o nazwie Partizancka Lupcza krytyk kulinarny odwiedza dom rodzinny państwa Benóv. Zasiada wraz z gospodarzami do stołu zastawionego regionalnymi przysmakami. Ostatnim punktem wycieczki jest karczma "U św. Krzysztofa", w której gospodarz programu degustuje m.in. liptauer, czyli bryndzową pomazankę, baraninę ze strapaczką, a do popicia dostaje kwaśne mleko.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 23 Luksemburg - Belgia - Niemcy: Belgijskie Ardeny Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Ardeny to pasmo niewysokich gór, właściwie pagórków, na terenie Belgii i Luksemburga, zahaczające też o Francję. Kraina ta słynie z pięknych widoków i wielu wspaniałych przysmaków. Bawiąc w Ardenach, koniecznie trzeba odwiedzić miasto Spa, belgijski kurort, którego gorące źródła były znane już w XVI wieku. Leczył się tu np. król Henryk VIII. Oprócz łaźni jest tu też kasyno. Ale tym, co najbardziej przyciąga dziś turystów do Spa, jest zbudowany w latach 20. tor wyścigowy Spa - Francorchamps, na którym co roku odbywa się Grand Prix Belgii Formuły I. Historia państwowości belgijskiej to niecałe 200 lat, ale tradycje tych ziem są bardzo dawne. Przykładem jest zamek Montjardin z XIV wieku, stojący na wzgórzu Theux, który od XVIII wieku jest w rękach tej samej rodziny. Miejscowa arystokracja miała koligacje niemieckie i francuskie, ale także hiszpańskie, bo ziemie te były częścią hiszpańskich Niderlandów. Gospodarz, pan Charles Antoine de Theux de Montjardin zaprasza Roberta do zamku. Podczas rozmowy panowie omawiają trzy ważne elementy belgijskiego stołu, a są to: odpowiednie nakrycia, piwo i dziczyzna. A jako że patronem polowań jest św. Hubert, Robert wybiera się do miasta Saint Hubert. Miejscowa restauracji o nazwie, jakżeby inaczej, Le Saint Hubert, specjalizuje się w dziczyźnie. Robert zamawia więc gulasz z dzika, frytki i piwo w kufelku. Święty Hubert z Liege żył w VII wieku, pochodził z królewskiego rodu i był zapalonym myśliwym. Jak mówi legenda, kiedy polował w Wielki Piątek, objawił mu się biały jeleń z lśniącym krzyżem w porożu. To odmieniło życie późniejszego świętego. Poświęcił się studiowaniu ksiąg religijnych i został biskupem. Prowadził działalność misjonarską na ziemiach dzisiejszej Belgii, a jego szczątki spoczywają w tutejszym kościele. Sezon na dziczyznę trwa krótko, a wieprzowinę można jeść przez cały rok, odkąd człowiek udomowił dziką świnię. W pobliskim miasteczku Nassogne produkuje się ardeński specjał, prawie zupełnie nieznany w Polsce. Jest to szynka ardeńska, najsłynniejsza z tych, które dojrzewają na północy Europy. Dorównuje sławą tym włoskim i tym z południowej Francji. Występuje w odmianach z kością i bez. Wędzona w dymie z dębiny i drewna jesionowego jest wyjątkowo aromatyczna. W zakładzie pana Magerotte’a wyrabiane są także kiełbasy. Pokryte szlachetną pleśnią wyglądają naprawdę zachęcająco. Rodzina Magerotte zajmuje się wędliniarstwem już od trzech pokoleń. Wszystkie wyroby można kupić nieopodal, w firmowym sklepie na rogu ulicy. Właściciel sklepu, pan Andr Magerotte częstuje Roberta szynką o nazwie formidable. Podobno specjały pana Magerotte’a zamawiane są na spotkania prezydenta Sarkozy’ego z kanclerz Merkel. Kolejny punkt na trasie to słynne opactwo trapistów w Orval, legenda monastyczna i piwowarska. Już od XII wieku bracia trapiści warzą tu doskonałe piwo. Na wewnętrznym dziedzińcu klasztoru Robert przyrządza danie z miejscowym piwem: kotlety wieprzowe w piwie z boczkiem. A na pożegnanie zaprasza na typowy belgijski specjał: frytki z kremowym majonezem.

Czas trwania: 25min. / 2011 / magazyn kulinarny
Reklama
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 28. Tunezja - U Berberów Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Rozległy widok na pustynno - górzystą okolicę to krajobraz typowy dla południa Tunezji. Te pustynne góry były przez wieki zamieszkiwane przez Berberów, koczownicze rdzenne plemiona tych ziem. Do dziś zachowało się wiele wspaniałych ksarów - obronnych wiosek z piętrowo budowanymi spichlerzami. Jedna z nich o nazwie Quled Soultan leży w pobliżu miasta Tatawin. Przy głównym placu wioski stoi meczet, jest tu też kawiarnia i przystanek autobusowy. Jednak cała osada wygląda raczej na wyludnioną. Dziś ludzie wolą mieszkać w mieście. Mur zewnętrzny warowni Quled Soultan zbudowany był z kamieni lub z cegły suszonej na słońcu, lepionej z gliny, mułu i trawy. Budowla ma formę plastra miodu. Jedynym dostępnym drewnem było wtedy drewno palmowe, z niego zrobione są drzwi, podesty i niby - haki, przez które przerzucano liny służące do wciągania pojemników z ziarnem. Przechowywano je w spichlerzach, obok serów i oliwy. W głębi ksaru, na środku dziedzińca rosną niewielkie palmy, pod nimi kilka starych glinianych amfor na oliwę. Południowa część Tunezji to ostatnia strefa występowania drzew oliwnych w Afryce Północnej. Dalej na południe jest już za gorąco. Pod względem sumy rocznych opadów ten region klasyfikuje się jako pustynię. Kolejny tunezyjski przystanek to Chenini, historyczne miasto na stromych zboczach góry; opustoszałe domy są tu dosłownie przyklejone do skalnych ścian. Tutejsze góry są zbudowane z tufu; jest to bardzo miękka skała, więc Berberowie wpadli na pomysł, żeby wydrążyć w niej domostwa. Górna część wioski pochodzi z XII wieku. Dziś życie toczy się na dole, bo tutaj trzeba się mozolnie wspinać albo wwozić ciężary na ośle, a to za dużo nawet dla potomków wspaniałych nomadów. Z Chenini Robert przewędrował do Matmata. W okolicach tego miasta zwiedzać można autentyczne domostwa troglodytów wyżłobione pod ziemią korytarze i pomieszczenia mieszkalne. O troglodytach pisał już Herodot w V wieku p.n.e. To on przypiął im niepochlebnie brzmiącą po polsku łatkę "troglodytów". Dla nas to dzicy jaskiniowcy, ale w grece oznacza to tylko mieszkających pod ziemią. Latem na zewnątrz jest tu nawet 60C, zimą temperatura spada niemal do zera, więc to świetny sposób na utrzymanie wewnątrz przyjemnego klimatu. Zatem troglodyta to geniusz inżynierii mieszkaniowej w trudnych warunkach pustynnych! W autentycznych domostwach troglodytów wciąż żyją rdzenni mieszkańcy. Życie toczy się na dziedzińcu. Pani domu częstuje bez pytania chlebem i herbatą. W tle zwierzęta domowe i bawiące się dzieci. Od dawnych czasów niewiele się tu zmieniło. Mężczyźni spędzają czas poza domem, najchętniej w kawiarni w centrum miasteczka, gdzie herbatę podaje kelner. Dziś w tych pomieszczeniach są pokoje hotelowe, a w dole na dziedzincu znajduje się jadalnia. To prawdopodobnie najsłynniejsza jadalnia w historii kina; George Lucas kręcił tu zdjęcia do "Gwiezdnych wojen". I w takiej to scenerii Robert degustuje tunezyjskie przystawki: sałatkę meshueya, brik, tuńczyka, oliwki, jajka na twardo i harissę. Tak posilony przyrządza "fantastyczno - naukowego" kurczaka po berberyjsku.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 11 marca 2026 (Środa)
10:00 Makłowicz w podróży - Podróż 28. Tunezja - U Berberów Logo TVP Rozrywka
16:00 Makłowicz w podróży: Sycylia - Wokół Palermo, odc. 23 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert podróżuje po Sycylii, a dokładniej objeżdża okolice Palermo. Pierwszym punktem wycieczki jest Monreale, gdzie w miejscowym lokalu degustuje bułkę ze śledzioną, a także wino z lokalnych szczepów, placuszki z ciecierzycy i krokiety ziemniaczane. Ballaro to najstarszy targ w Palermo, oczywiście nie mogło na nim zabraknąć polskiego kucharza. W Cefalu prowadzący przyrządza karczochy smażone w cieście. Z kolei miejscowy szef kuchni przygotowuje dla Roberta trzy dania: carpaccio z okonia morskiego i sałatkę z pomarańczy oraz karczochów, sardynki zawijane z bakłażanem, owoce morza i caponatę z bakłażana. Kucharz odwiedza też miasto Gangi, a ostatni punkt wycieczki to Monte Pellegrino.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
16:30 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Almeria, odc. 19 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 23 Luksemburg - Belgia - Niemcy: Małe Wielkie Księstwo Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz odwiedza Wielkie Księstwo Luksemburg. Mimo tej nazwy kraj to malutki. Swą podróż Robert rozpoczyna w Grevenmacher nad rzeką Mozelą. Okolice Mozeli to region, w którym produkuje się słynne wina. Gleba skalista, wapienna i południowe stoki to świetne warunki do uprawy winorośli. Tutejsze wina, świeże, owocowe, wypijane są przeważnie przez samych Luksemburczyków. Niewielka ich część jest eksportowana do Belgii. W Polsce są one właściwe nieznane. W miasteczku Grevenmacher, na placu przed ratuszem stoi pomnik ulicznego grajka z psem. Legenda głosi, że skrzypek uwieczniony na tym pomniku jako pierwszy śpiewał publicznie w XVIII wieku utwory w języku luksemburskim. Jest on odmianą niemieckiego, dialektem zbliżonym do języka siedmiogrodzkich Sasów. W Grevenmacher znajdują się piwnice Bernarda Mansarda, jednego z najpoważniejszych luksemburskich winiarzy. Wina musujące produkuje się tu metodą champanoise, polegającą na wykorzystaniu fermentacji wtórnej w butelce. W szyjce odwróconej butelki zbierają się drożdże. Wino trzeba poddać licznym zabiegom, zanim będzie takie, jak w sklepie. W przypadku win słodkich i półsłodkich do butelek wstrzykuje się przed ich zakorkowaniem koncentrat winnego likieru. Potem zawartość butelki trzeba wymieszać, w tym celu maszyna odwraca butelki. Na tarasie wytwórni, z widokiem na rzekę, Robert degustuje miejscowe wino musujące w wersji brut, czyli wytrawnej. Butelka tego zacnego trunku kosztuje mniej niż 8 euro, a więc niewiele jak na kraj, który ma najwyższy (po Liechtensteinie) produkt krajowy na głowę mieszkańca. Na luksemburskiej prowincji w maleńkiej wiosce Bech, w której mieszka maksimum kilkadziesiąt osób, kryją się prawdziwe skarby kulinarne. Zjeżdżają tu smakosze z Niemiec, Belgii, nawet z Francji w poszukiwaniu najlepszych knajpek i restauracyjek. W całym regionie jest ich tu największe zagęszczenie. Robert wybrał się do jednej z nich o nazwie Steinmetz. Wybrał danie rybne: filet z turbota pokryty chrupiącą skórką zapieczoną migdałami i figami, w sosie na bazie wina Gewürtztraminer. Do picia zaproponowano wino i przeróżne destylaty. Zgodnie z tutejszym zwyczajem w Luksemburgu w restauracjach podaje się nie tylko wina, ale także destylaty własnej produkcji. Kolejny punkt wycieczki to pałac Septfontaines, czyli Siedmiu Źródeł. Budowę pałacu zleciła rodzina von Boch. Kiedy z początkiem XVIII wieku Chińczycy utracili monopol na produkcję białego złota, czyli porcelany, jej głównym producentem na ziemiach dzisiejszego Luksemburga była rodzina von Boch. W roku 1748 pan von Boch dokonał zaskakującego posunięcia rynkowego, połączył siły ze swoim dotychczasowym konkurentem, panem Villeroyem. Na dziedzińcu przed pałacem Robert kończy opowieść o porcelanie i przyrządza sandacza w rieslingu z groszkiem. Koniunktura na porcelanę znacznie się poprawiła po rewolucji francuskiej, kiedy narodziła się nowoczesna burżuazja. Bogaci mieszczanie również chcieli jadać wykwintnie. Porcelana przestała być wyłącznym przywilejem arystokracji i koronowanych głów. Tak samo zresztą jak dobre jedzenie. Zagłębie produkcji porcelany znajduje się w Merzig na pograniczu luksembursko - niemieckim. Robert zwiedza fabrykę porcelany. Produkcja jest tutaj w pełni zautomatyzowana. Oczywiście wzory są malowane ręcznie. W niedalekim Mettlach jest muzeum porcelany. W gablotach wyjątkowo ciekawe eksponaty, swoista kronika naszej cywilizacji, bo przez wieki wyroby z miejscowych fabryk trafiały do rąk największych osobistości tego świata. Jest tu zastawa dla Jana Pawła II z herbem watykańskim, talerze, na których jadali pasażerowie sterowca Hindenburg. (Ten słynny zeppelin spłonął w latach 30. podczas próby lądowania w USA.) Jest też porcelana dla kanclerza Adenauera i dla szacha perskiego Rezy Pahlaviego. Atrakcją muzeum jest sala ze stołem weselnym i gipsow

Czas trwania: 25min. / 2011 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 28. Tunezja - U wrót Sahary Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Długi burnus z wielbłądziej wełny i szesz (zawój na głowę) to nieodzowne elementy ubioru pustynnego Beduina. W takim przebraniu Robert Makłowicz dociera do miasta Douz w Tunezji, zwanego Wrotami Sahary. Po największej pustyni świata przemieszcza się na wielbłądzie, z którego przesiada się do bardziej praktycznego samochodu terenowego. Dzięki temu zdąży odwiedzić bajeczną górską oazę Chebika, zjawiskowe słone jezioro Chott El Jerid oraz bujne gaje palmowe wokół miasta - oazy Tozeur. Ważną częścią Sahary są góry Atlas, których łańcuch ciągnie się przez Maroko, Algierię i Tunezję. W tych właśnie górach operowała w latach 1942 - 43 niemiecka formacja Afrika Korps dowodzona przez generała Erwina Rommla, słynnego "Lisa Pustyni". Po Niemcach zostały kanistry na benzynę i drogi, które zbudowali w górach. Zatrzymawszy się w górskiej osadzie Chebika, Robert wzmacnia się szklanką soku z granatów. Po czym rusza dalej, w kierunku jeziora Chott el - Jerid. To największe z kilku słonych jezior w Tunezji, przez większą część roku jest wyschnięte. Dziś biegnie przez nie wygodna szosa, bo usypano groblę. Ale dawniej karawany, które zmierzały nad morze, musiały przez nie przechodzić. Pozornie twarda skorupa wyschniętej soli jest zdradliwa, wiele karawan zapadło się w lepką maź. Założone już w starożytności miasto Tozeur należało do berberyjskiego królestwa Numidii. Pełniło ważną, ale niezbyt chwalebną funkcję; było ośrodkiem handlu niewolnikami sprowadzanymi z czarnej Afryki przez Saharę. Dziś liczy 50 tys. mieszkańców, ma swój uniwersytet i rozwija się bujnie, a to dlatego, że jest tu woda, która tryska wokół miasta ze 196 źródeł. W okolicy jest 1000 hektarów plantacji daktyli. Tunezja jest największym w świecie producentem najszlachetniejszej odmiany tych owoców, znanej jako palce światła. Zbieranie daktyli to zajęcie wymagające szczególnych predyspozycji. Dojrzałe zrywa kilku ludzi, którzy wchodzą na pień palmy piętrowo i podają sobie kiście, żeby nie uszkodzić owoców. Robert odwiedza przetwórnię, gdzie daktyle są sortowane według stopnia wilgotności. Degustacja zaś odbywa się w ogrodzie. Na stole, obok owoców luzem, są miseczki i słoiki, a w nich produkty z daktyli: konfitury, masło daktylowe, kremy i pieczywo z syropem. Daktyle nadziewane to danie główne odcinka, które Robert przyrządza na ruchliwej ulicy w centrum miasta, tuż przed bramą - łukiem z arabskimi napisami. W Touzer Robert zwiedza także targ, gdzie można kupić świeże warzywa i ryby, mimo że to przecież pustynia. Wizytę w mieście kończy spacer po starówce, zwanej tu mediną, i espresso w stylowej kawiarni, oraz zachód słońca, który Robert podziwia ze szczytu pustynnej wydmy. Niektórzy twierdzą, że zachody słońca nad saharyjską wydmą są jeszcze piękniejsze, niż te nad morzem.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 12 marca 2026 (Czwartek)
10:00 Makłowicz w podróży - Podróż 28. Tunezja - U wrót Sahary Logo TVP Rozrywka
16:00 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Murcia, odc. 20 Logo Telewizja WP
16:30 Makłowicz w podróży: Słowacja - Bańska Szczawnica, odc. 21 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 23 Luksemburg - Belgia - Niemcy: Luksemburg - miasto stołeczne Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz odwiedza Luksemburg, stolicę Wielkiego Księstwa o tej samej nazwie. Pierwszą średniowieczną twierdzę założył tu Zygfryd Lotaryński w X stuleciu. Później miastem i księstwem władała słynna dynastia Luxemburgów. W XIV wieku jeden z jej przedstawicieli, Henryk VII, został cesarzem rzymskim narodu niemieckiego. W XIX wieku Luksemburg uzyskał niepodległość. Język luksemburski jest pokrewny z niemieckim, ale mieszkańcy księstwa bynajmniej nie czują się Niemcami. W historycznym centrum miasta przy rue de Marche - des - Herbes stoi dawny pałac wielkoksiążęcy. W pałacu ma dziś swoją siedzibę luksemburski parlament. Obecny wielki książę Henryk, wraz z żoną Marią Teresą i pięciorgiem dzieci mieszka w rezydencji za miastem. W całym Wielkim Księstwie mieszka pół miliona ludzi, w stolicy zaledwie 80 tysięcy. To mniej niż np. w Tarnowie. W dzielnicy nowoczesnych biurowców na wzgórzu Kirchberg znajdują się siedziby wielu instytucji administracyjnych Unii Europejskiej. Może to zbieg okoliczności, ale to w Luksemburgu urodził się Robert Schuman, minister spraw zagranicznych Francji, ojciec Unii Europejskiej. Luksemburg jest także jednym z najważniejszych centrów finansowych świata. Przy wiadukcie nad rzeką Alzette Robert Makłowicz przyrządza tatara z szalotką, żółtkami, kaparami, majonezem i ketchupem, a po posiłku wyrusza na dalszy spacer uliczkami starej części Luksemburga. Place D’Armes raz na jakiś czas gości pchli targ. Dużo tu zwłaszcza porcelany i przeróżnych bibelotów. 200 metrów dalej znajduje się kolejny plac, na którym raz w tygodniu odbywa się słynny targ spożywczy. Kolejny punkt na trasie to stojący w parku budynek Radia Luksemburg, legendarnej rozgłośni, grającej w latach 60. i 70. muzykę rock - and - rollową. Radio Luksemburg powstało w latach 20. , założyli je Brytyjczycy, żeby złamać państwowy monopol radiowy BBC, wykluczający z rynku nadawców komercyjnych. W centrum handlowym Robert Makłowicz odnajduje restaurację rybną o nazwie Amarain. Po degustacji owoców morza udaje się na dalszy spacer w kierunku dworca kolejowego. Tutejsza kolej raczej nie służy luksemburczykom do podróżowania po kraju, bo wszędzie można dojechać w jeden dzień na rowerze. Łączy ona Luksemburg ze światem. Wokół dworca rozciąga się dzielnica, która wzięła od niego nazwę - La Gare. Zasługuje ona na uwagę z jednego zasadniczego powodu. Mieszkają tu przybysze z całego świata. Rodowitych luksemburczyków z dziada pradziada jest w mieście najwyżej 50%. Wśród imigrantów większość stanowią Portugalczycy, którzy napłynęli tu masowo w latach 70. Stworzyli tak silną społeczność, że dziś w luksemburskich szkołach dzieci mogą uczyć się również portugalskiego. W tym języku można także zdawać w Luksemburgu egzamin na prawo jazdy. W dzielnicy La Gare Robert Makłowicz wstępuje do baru portugalskiego o nazwie Tasquinha, czyli przekąseczka, gdzie zamawia kawę i portugalski destylat z wytłoczyn winogronowych. Ażeby coś zjeść, udaje się do pobliskiej restauracji, też portugalskiej, i zamawia krewetki smażone z czosnkiem oraz suszonego dorsza z ziemniakami i jajkiem.

Czas trwania: 25min. / 2011 / magazyn kulinarny
Reklama
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 29. Lanzarote - Wyspa wulkanów Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Lanzarote, wulkaniczna wyspa na Atlantyku, jest dziś turystycznym rajem, ale wulkany, które tak do końca nie wygasły, nieraz były przekleństwem jej mieszkańców. Robert Makłowicz zwiedza Park Narodowy Timanfaya i groty Jameos del Agua. Widoki są imponujące. Przez park prowadzi droga, którą można przejechać w specjalnym autokarze. Nie wolno zjeżdżać z asfaltu, bo to ścisły rezerwat biosfery. Aby pokazać, jak gorąco jest pod powierzchnią ziemi, pracownik parku wrzucił do dołu wyschnięte krzaki. Dół ma 2, 5 metra głębokości, a temperatura na dnie sięga 250 C. Za chwilę gałęzie zajmą się ogniem. Do innej dziury w ziemi pracownik wlewa wiadro wody, która wystrzela w górę słupem pary. W tym miejscu jest już 6 metrów głębokości i 400 C. Dziury w ziemi zamieniają się w gejzery. Gorąco z wnętrza ziemi wykorzystuje się w celach kulinarnych. Robert ma okazję zjeść obiad przygotowany na wulkanicznym ruszcie. Smakuje doskonale. W menu: kalmary, kiełbasa chorizo, kurczak i małe rybki. Bliskość lądu afrykańskiego powoduje, że klimat nie jest tu typowo morski, ale suchy. Pada niewiele, praktycznie tylko w zimie. Susza i sól eliminują z krajobrazu Lanzarote soczystą zieleń. Są tu za to wszystkie znane na świecie gatunki kaktusów. Jedna ich odmiana, opuncja o nazwie kaktus figowy, pełni ważną rolę w gospodarce wyspy. Rodzi jadalne owoce, ale nie one są tu najważniejsze. To, co wygląda jak ptasie guano, wcale nim nie jest. To czerwiec kaktusowy, pluskwiak, który w celu odstraszania drapieżników produkuje ciemnoczerwony kwas karminowy. Ten naturalny barwnik jest eksportowym hitem Lanzarote. Bez niego nie byłoby campari, włoskiego aperitifu z gatunku bitterów, produkowanego na bazie tego owada. Wybuchające wulkany pustoszą wszystko. Ale z czasem lawa, która z nich wypłynęła, staje się dobrodziejstwem, bo eroduje i zamienia się w żwir wulkaniczny, który nosi nazwę picón. To gleba i nawóz zarazem, zawiera bowiem mnóstwo składników mineralnych. Robert podziwia wspaniałe uprawy czosnku i szczypioru właśnie na polu piconu. W wulkanicznym żwirze Lanzarote uprawia się też winorośl. Warto spróbować miejscowych win z najstarszej na wyspie winiarni, założonej w XVIII wieku. Danie główne odcinka to papas arrugadas - ziemniaki w łupinach gotowane w soli, z czerwonym sosem paprykowym. To miejscowa specjalność, którą Robert przygotuje na kuchence ustawionej w wulkanicznej rozpadlinie. Ludzie gotujący na co dzień papas arrugadas muszą mieć mnóstwo soli. Na Lanzarote nie ma z tym problemu, bo dookoła słony Atlantyk. Jedna z solanek, Salinas de Janubio, zasłynęła w filmie. Tutaj toczyła się akcja "Drogi do Saliny" z Ritą Hayworth.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 13 marca 2026 (Piątek)
07:00 Makłowicz w podróży - Hiszpania - Wyspy Kanaryjskie. Teneryfa - W cieniu Teide Logo TVP Polonia

Opis (streszczenie): Robert podróżuje po Wyspach Kanaryjskich. W tym odcinku zwiedza Teneryfę. Symbolem wyspy jest wulkan El Teide, który ma 3800 metrów i jest najwyższym szczytem Hiszpanii. Masyw El Teide nie wyrasta z wyżyny, z lądu, ale z samego dna morskiego, z poziomu zero. Zatem niemal drugie tyle wysokości El Teide skrywa pod wodą i razem ma 7500 metrów. Jest jednym z najwyższych wulkanów świata. Nie wygasłym, tylko uśpionym; ostatnia erupcja miała miejsce na początku XX wieku. Teide to również nazwa parku narodowego zalesionego głównie przez sosnę kanaryjską. To endemiczna i niemal ogniotrwała odmiana sosny. Jej kora chroni wnętrze pnia przed płomieniami, a z ocalałego rdzenia odradza się całe drzewo. Ma żywiczne i bardzo trwałe drewno. Robi się z niego doskonałe meble. Na wysokości 2200 metrów Robert zrobił sobie popas. Wokół krajobraz marsjański. Skały z brunatnej lawy i zupełny brak roślinności. W tej scenerii kręcono "Starcie tytanów". W skalnej ścianie pod wulkanem jest schronisko i restauracja. Robert zamawia puchero canario con gofio (mięso z warzywami z zupy i mąkę z prażonych ziaren z rosołem) oraz queso asado con mojos (pieczony kozi ser z sosami). Kelner podaje także świeże sery kozie i oczywiście czerwone wino. Po takim posiłku ktoś mógłby wspiąć się na wulkan jednym skokiem. Robert wybiera kolejkę linową, która niestety na sam szczyt nie dojeżdża. Ale spod szczytu też jest cudowny widok na kolejną wyspę, Gran Canarię. Wśród skał ponad chmurami Robert gotuje danie główne: caldo de papas, czyli zupę ziemniaczaną z jajkiem. W miasteczku La Matanza od prawie 400 lat odbywa się najsłynniejszy w okolicy targ bydła. Matanza to po hiszpańsku "rzeź", ale nie chodzi tu o rzeź zwierząt. Nazwa upamiętnia krwawe walki, jakie w XVI wieku toczyły się między miejscowymi plemionami a hiszpańskimi kolonistami. W barze Bodegón Ignacio Robert degustuje miejscowe przysmaki. Wewnątrz tłok, sami mężczyźni, muszą nabrać sił przed świętem. Zamawiają garbanzadę. Jest to ciecierzyca duszona z boczkiem, krwawą kiszką i kiełbasą chorizo. Danie to przypomina fasolkę po bretońsku. Wreszcie rozpoczyna się przemarsz zwierząt. Przed kościołem ustawiono stół prezydialny, na nim lśniące puchary. Główną ulicą hodowcy prowadzą swoje zwierzęta. Paradę zakończy msza święta; ksiądz pobłogosławi bydło i hodowców. Odbędą się też wybory najpiękniejszych sztuk. Puchary dla zwycięzców już czekają przed kościołem. W miasteczku El Sauzal Robert zwiedza starą winiarnię. Dawna bodega, La Baranda, została założona w XVII wieku. Dziś jest tu muzeum winiarstwa. Na dziedzińcu, nad samym wejściem góruje wysoka sosna. Na lewo od wejścia stoi dawna prasa do tłoczenia wina, zrobiona z wielkich drewnianych bali. Robert przechodzi korytarzem budynku do dawnej kaplicy z pięknie rzeźbionym drewnianym sklepieniem. Z zewnętrznego tarasu bodegi rozciąga się widok na El Teide i winnice na wzgórzu schodzącym w stronę morza. By dobrze zrozumieć wino, trzeba przyjrzeć się jego siedlisku, czyli terroir. Tu widać wszystko jak na dłoni: winnice położone tarasowo na zboczach, wysoki wulkan zatrzymuje chmury, często pada deszcz, i jest żyzna wulkaniczna ziemia. Winorośl może się tu rozwijać. Sklepik przy muzeum oferuje nie tylko wino, ale też różne inne specjały, np. szafran. Na Teneryfie trzeba koniecznie zajrzeć do guachinche. To taka duża hala, coś w rodzaju garażu, pełniąca funkcję restauracji. W guachinchach podaje się tylko vino joven, czyli młode wino, zwane też garażowym, od wystroju wnętrza. Guachinche działają od listopada do marca. Do wina podają tu domowe frytki, polędwicę wieprzową lub kotlet wieprzowy z kostką, a także smażone kawałki prosiaka. Jest też ciecierzyca i pieczona papryka. El Teide to największy, ale nie jedyny wulkan na Teneryfie. Wybuch innego wulkanu Garachico - w 1706 r

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
10:00 Makłowicz w podróży - Podróż 29. Lanzarote - Wyspa wulkanów Logo TVP Rozrywka
16:00 Makłowicz w podróży: Słowacja - Liptów, odc. 22 Logo Telewizja WP
16:30 Makłowicz w podróży: Sycylia - Wokół Palermo, odc. 23 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 24 Niemcy: Badeńska prowincja Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Nizina Górnoreńska w południowo - zachodnich Niemczech ciągnie się od Frankfurtu aż do szwajcarskiej Bazylei. Od wschodu zamyka ją łańcuch Szwarcwaldu, od zachodu zaś francuskie Wogezy za Renem. Historyczna kraina po tej stronie rzeki to Badenia. W dole typowy dla tych stron krajobraz: wieża kościoła, czerwone dachówki domów w miasteczku, białe połacie upraw szparagów i majaczące w oddali Wogezy. Robert podziwia ruiny rzymskiej willi z 30 roku naszej ery, zagubione wśród badeńskiej prowincji. Krajobraz wokół ruin niewiele zmienił się od czasów starożytnych, wtedy też dookoła rosły winnice, które sadzili Rzymianie. W IV wieku pojawiły się tu plemiona germańskie, rzymska willa nie przetrwała ich najazdu, ale winorośl owszem. Te okolice Badenii noszą nazwę Markgräferland, co znaczy ziemia margrabiów. Jest to najcieplejszy region Niemiec. Doliną Rodanu dociera tu gorący prąd śródziemnomorskiego powietrza z południa Francji. Niekiedy w październiku temperatura dochodzi do 30 stopni. Nic dziwnego, że Markgräferland słynie z win. W miasteczku Sulzburg - Laufen Robert odwiedza miejscową winiarnię. Spróbowawszy sektu, kieruje się do winnicy, gdzie na zboczu pod stromym wzgórzem z ruinami zamku, z widokiem na miasto Staufen, gotuje Badische Schupfnudeln, czyli kluski ziemniaczane z białymi szparagami. Zabawne, zwłaszcza dla turystów miasteczko Heitersheim liczy najwyżej kilkuset mieszkańców. Na placyku przed starym ratuszem i posterunkiem policji stoi pomnik miłości - na kolumnie ustawiono Amora. Budynek komisariatu przypomina chatkę z piernika. Robert Makłowicz wstępuje do miejscowej gospody, która, jak głosi napis, została założona w 1777 roku; od pokoleń w rękach jednej rodziny, karmi gości i daje im dach nad głową. Na tarasie restauracji miejscowego hotelu Robert Makłowicz degustuje egzotyczną zupę curry z mleczka kokosowego z pieczonym przegrzebkiem, wędzoną szynkę z pobliskiego Szwarcwaldu oraz szynkę gotowaną. Do tego miejscowy wynalazek kulinarny: grube naleśniki poszarpane na kawałki specjalną techniką na patelni. Szef kuchni poleca także szparagi z różową cielęcą polędwiczką. Do tego domowe kluski typu szpecle (niem. spätzle) i kieliszek miejscowego czerwonego wina. Na deser Robert udaje się do domowej destylarni. Właścicielka prezentuje cztery trunki własnego wyrobu: destylat gruszkowy, Kirschwasser, czyli destylat z czereśni, destylat ze śliwek i Tresterbrand, czyli grappę. W małym miasteczku Rust blisko granicy z Francją znajduje się największy niemiecki park rozrywki. Podzielono go na sektory reprezentujące różne kraje Europy. Każdy dział narodowy ma swoje restauracje, ale najwięcej chętnych ustawia się w kolejce do lokalu komputerowego. Przy stolikach monitory komputerów, menu wyświetla się na ekranie, a dania zamawia się, naciskając klawisze; nie ma tu w ogóle kelnerów. Kuchnia znajduje się na dole, tam docierają zamówienia z komputera i tam przygotowuje się potrawy. Wjeżdżają one windą do stanowiska dystrybucji, skąd napowietrzne minikolejki rozwożą je wprost na stoły gości. Wizytę w parku rozrywki Robert kończy w sektorze niemieckim, gdzie powiewają żółto - czarne flagi, barwy Badenii - Wirtembergii.

Czas trwania: 24min. / 2011 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 29. Lanzarote - Do zjedzenia Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Lanzarote to wyspa niemal pozbawiona gleby. Wysuszona ziemia wulkanicznych pól wydaje się zupełnie jałowa. Mimo to rolnicy i hodowcy świetnie sobie tu radzą. Robert Makłowicz odwiedza wiejskie gospodarstwo, by na słonecznym patio spróbować miejscowych przekąsek, zwanych tu tapas. W menu m.in. ser, oliwki, rybki boquerones, botarga, czyli ikra i mojo rojo - pikantny czerwony sos paprykowy. Po posiłku udaje się na nabrzeże Puerto del Carmen. Wśród domów stojacych szeregowo nad zatoką portową wyróżnia się Casa Roja, chyba jedyny czerwony dom na Lanzarote. To dawna tawerna, w której miejscowi rybacy popijali wino po udanym połowie. W porcie jest oczywiście rybacka restauracja, gdzie podaje się ryby najświeższe z możliwych. Robert zamawia porcyjkę strzępiela, a sam na nabrzeżu gotuje zupę rybną. Następnie udaje się do gospodarstwa rolnego, które nazywa się Finca de Uga, hoduje się tu świnie, krowy, kozy i kury. Z zagrody kóz dobiegają dźwięki muzyki. Podobno kozy bardzo lubią muzykę klasyczną. W gospodarstwie jest oczywiście serowarnia, gdzie produkuje się sery z mleka owczego, koziego i krowiego. Do degustacji Robert wybiera czerwony ser paprykowany. Dołki wydrążone w grubej warstwie wulkanicznego żwirku to nie megalityczne grobowce, ale winnica. Robert ogląda geologiczny przekrój skał podłoża. Wulkaniczny żwirek pełen jest minerałów. W winiarni przekonamy się, czy tę mineralność można wyczuć w tutejszym winie. Winiarnia, czyli bodega przypomina salę muzealną. Z sufitu zwisają wielkie żyrandole, a pod ścianami stoją beczki z winem. W stropie widoczne są kamienie wulkaniczne. Na stołach butelki z winem białym oraz czerwonym i kieliszki. Wszystko gotowe do degustacji. Na Lanzarote zapada zierzch. Na tarasie restauracji z widokiem na ocean Robert siada do kolacji. Zamówił trzy dania: krewetki z czosnkiem, smażone w całości rybki gueldes i małże lapas.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 14 marca 2026 (Sobota)
06:00 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Almeria, odc. 19 Logo Telewizja WP
Czas trwania: 30min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
06:30 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Murcia, odc. 20 Logo Telewizja WP
Czas trwania: 30min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
14:00 Makłowicz w podróży Logo TVP3 Gdańsk
Czas trwania: 25min. / 2026 / magazyn kulinarny
Reklama
14:00 Makłowicz w podróży Logo TVP3 Łódź
14:00 Makłowicz w podróży Logo TVP3 Kielce
17:05 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Nowoczesne KL Logo TVP3 Kraków

Opis (streszczenie): Celem kulinarno - podróżniczego programu Roberta Makłowicza, jest przekazanie praktycznej wiedzy, związanej z podróżami i odwiedzanymi miejscami. Mieszkańcy Kuala Lumpur chętnie skracają nazwę miasta do samych inicjałów i w tych dwu literach streszczają całą jego wielkość i nowoczesność. Nad lasem wieżowców górują dwa najwyższe drapacze chmur: bliźniacze wieże Petronas Towers i wieża telewizyjna KL Tower. Robert podziwia miasto z 86. piętra Petronas i równie wysoko ocenia jakość dań podawanych w obrotowej restauracji na szczycie drugiej z wież. Ruch kołowy na ulicach malezyjskiej stolicy nie jest zbyt uciążliwy dla uszu, a miejski system komunikacyjny uzupełnia jednoszynowa kolejka Monorail, którą Robert ogląda z zewnątrz i od środka. Szef kuchni Ismail gotuje dla niego w swojej restauracji specjały ze wschodniego wybrzeża, a sam Robert, w futurystycznej rządowej dzielnicy Putrajaya, przyrządza malajskie curry z baraniny.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 24 Niemcy: Fryburg Bryzgowijski Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Ze szczytu góry Schauinsland, z której w średniowieczu Bryzgowijczycy czerpali swoje srebrne bogactwo, krakowski podróżnik i smakosz zjeżdża kolejką linową do samego centrum Fryburga Bryzgowijskiego. Miasto założono na ważnym szlaku kupieckim łączącym Morze Śródziemne z Północnym. Określenie Bryzgowijski pochodzi od Bryzgowii, historycznej krainy leżącej nad granicznym Renem w południowo - zachodnich Niemiec. Niedaleko stąd, w Schwarzwaldzie, ma swoje źródła inna wielka rzeka - Dunaj. Takie położenie bardzo sprzyjało budowaniu pozycji handlowej Wolnego Miasta, bo tak się tłumaczy jego nazwę. Fryburg - wolne miasto kupieckie. W zabytkowym średniowiecznym centrum uwagę zwraca XIII - wieczna gotycka katedra, cudem ocalała z alianckich bombardowań w czasie II wojny światowej. 27 listopada 1944 roku wieczorem nad Fryburg nadleciały alianckie bombowce. Zmasowanego bombardowania nie uzasadniały cele wojskowe, takich na starym mieście nie było. Chodziło o złamanie w Niemcach ducha walki i odwet. W gruzach legła większość domów przy placu Katedralnym. Prawie wszystkie starannie odbudowano. Szczególnie piękna jest czerwona kamieniczka z późnego średniowiecza. W XVI wieku była tu siedziba gildii kupieckiej. Na frontonie można podziwiać herby i posągi panujących tu przez prawie 500 lat Habsburgów. Każde miasto średniowieczne miało swoje mury obronne, a w nich bramy. We Fryburgu zachowały się dwie; słynniejsza z nich jest Brama Szwabska. Tuż przy niej ulokowała się słynna gospoda Pod Czerwonym Niedźwiedziem, najstarsza w Niemczech. Od 700 lat przyjmuje gości. Pierwsze wpisy w dokumentach historycznych na jej temat pochodzą z roku 1311. Na placu Katedralnym codziennie oprócz niedziel odbywa się największy targ w mieście. Sery, szparagi, zioła, domowej produkcji destylaty, pesto z dzikiego czosnku, grzyby, przeróżne mięsa i kiełbasy - wszystkiego w bród. Robert kupuje 10 deka kurek. Potem wśród ozdobnych kamienic degustuje Maultaschen z wieprzowiną i jarzynami. Są to po prostu nasze polskie pierogi, tylko inaczej podawane. Sam zaś gotuje pod Bramą Szwabską arcyniemieckie ziemniaki ze szpekiem i młodymi kurkami w winie. Fryburg nieodparcie kojarzy się z uniwersytetem. Pierwotna zamożność miasta, oparta była na srebrnym kruszcu. Kiedy zasoby szwarcwaldzkiego srebra się wyczerpały, Fryburg znalazł inne źródło bogactwa, postawił na rozwój nauk. Założony w połowie XV wieku Uniwersytet Alberta i Ludwika należy dziś do grona najbardziej prestiżowych uczelni w Europie. Z Fryburgiem związani byli filozofowie Max Weber i Martin Heidegger. We Fryburgu pod koniec życia mieszkał Erazm z Rotterdamu, słynny filozof epoki reformacji. Jego księgi znalazły się na indeksie, a wielki humanista zmarł w pobliskiej Bazylei. Dzięki studentom miasto nie ma typowego dla Niemiec statycznego, mieszczańskiego charakteru. Prezentuje oblicze młode, dynamiczne i kosmopolityczne.

Czas trwania: 25min. / 2011 / magazyn kulinarny
Program TV na 15 marca 2026 (Niedziela)
06:00 Makłowicz w podróży: Słowacja - Bańska Szczawnica, odc. 21 Logo Telewizja WP
Czas trwania: 30min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
06:30 Makłowicz w podróży: Słowacja - Liptów, odc. 22 Logo Telewizja WP
Czas trwania: 30min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
11:25 Makłowicz w podróży - Hiszpania - Wyspy Kanaryjskie. Teneryfa - Wyspa bogata Logo TVP Polonia

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz podróżuje po Teneryfie, największej i najbogatszej z Wysp Kanaryjskich. Archipelag ten, zdobyty przez Hiszpanów w XV wieku, był źródłem bogactwa nie tylko dla korony, ale i dla miejscowych posiadaczy. Szczególnie bogate było północne wybrzeże Teneryfy, na którym leży miasto La Orotava. Fortuny dawnych właścicieli ziemskich, zakładających na wyspie plantacje bananów i winnice, widać tu do dziś. La Orotava pełne jest rezydencjalnych domów z tamtej epoki. Robert podziwia wnętrza jednego z nich, zwanego domem z balkonami. Jest to najbardziej typowy przykład architektury patrycjuszowskiej z XVII wieku. Dom należał do rodziny Machado, właścicieli wielu plantacji. W kolejnym odwiedzanym domu - Casa Lercaro - jest dziś restauracja z pięknym tarasem. Przy suto zastawionym stole Robert raczy się zupą z rzeżuchy i słynnym conejo al salmorejo, czyli kanaryjskim królikiem w marynacie z oliwy, czosnku, papryki, morskiej soli i pieprzu. Na deser szef kuchni serwuje quesillo, pół - sernik, pół - budyń. Plantacje bananów to charakterystyczny element krajobrazu Teneryfy. Banany przywieźli tu Portugalczycy z Afryki Zachodniej, z okolic dzisiejszej Zatoki Gwinejskiej. W połowie XIX wieku na przemysłową skalę zaczęli je uprawiać na wyspie Anglicy, którzy sprowadzili z Indochin odmianę małych bananów o nazwie Cavendish. Ale nadal był to produkt dla wybranych. Aż do roku 1957, kiedy to niemiecki kanclerz Konrad Adenauer zniósł cło na banany w NRF. Bananowy kulinarny szlak prowadzi dalej przez plantację i pakowalnię bananów do kuchni szefa miejscowego stowarzyszenia Slow Food, który częstuje Roberta swoimi autorskimi deserami właśnie z bananów. W nadmorskim mieście Puerto de la Cruz, na nabrzeżnym placyku opanowanym przez wędkarzy, Robert gotuje danie główne odcinka: ośmiornicę w sosie z awokado. Puerto de la Cruz było niegdyś synonimem turystycznego luksusu. Miasto skorzystało na nieszczęściu pobliskiego Garachico, któremu w XVIII wieku wulkan zniszczył port, i przejęło jego funkcje handlowe. W latach 20. ubiegłego wieku zaczęła się tu na dobre turystyka zagraniczna, chociaż w mieście był wtedy tylko jeden hotel. Bawiła w nim Agatha Christie; przyjechała tu koić nerwy po rozwodzie ze swoim mężem Archibaldem. W Puerto de la Cruz Robert, swoim zwyczajem, odwiedza miejscowy bar, gdzie zamawia małe piwo z niewielką przekąską; może to być kawałek omletu lub tortilla ziemniaczana. W Hiszpanii prawdziwy boom turystyczny zaczął się w latach 60. W Puerto de la Cruz zbudowano wtedy wielkie hotele. Ale te staroświeckie wciąż przyciągają wzrok pięknem architektury i stylowym wystrojem wnętrz. Na ogrodowym tarasie jednego z nich - Hotelu Botanicznego - Robert degustuje kuskus z kalafiora, krewetek i moreli z sosem cytrusowym, do tego zielona sałata z awokado, kawiorem i pstrągiem. Do picia kelner serwuje czerwone wino z miejscowej bodegi. Bodega Monje to jedna z najznamienitszych na całym archipelagu. Jest tu także restauracja, gdzie można się uraczyć pieczonym prosiakiem rasy czarnej kanaryjskiej, podanym z ziemniakami, gotowanymi w soli morskiej, wszystko polane zielonym ziołowym sosem. Typowy smak Wysp Kanaryjskich.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 24 Niemcy: Żyzna Badenia Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz podróżuje po Badenii, krainie słynącej z doskonałej kuchni i pięknych krajobrazów. Zatrzymał się w Breisach nad Renem. W swoim górnym biegu rzeka ta stanowi naturalną granicę Niemiec z Francją - na zachodzie i ze Szwajcarią - na południu. Tworzy tam rozległą dolinę, którą zamykają z dwóch stron górskie pasma Wogezów i Szwarcwaldu. Na pograniczu francusko - niemieckim często widzi się budujące dziś hasła typu "Niech żyje przyjaźń niemiecko - francuska!". Ale nie zawsze tak było. Przez wiele lat te ziemie, zwłaszcza położona po drugiej stronie Renu Alzacja, stanowiły kość niezgody i były jątrzącą się raną na mapie Europy. Dopiero po II wojnie światowej zapanowała tu zgoda i spokój. Był to efekt pracy polityków oraz obu żyjących nad Renem społeczeństw. Warto jednak poszperać w historii, by odnaleźć wcześniejsze przykłady współpracy francusko - niemieckiej. W XIV stuleciu Breisach razem z niemieckim dziś Fryburgiem, francuskim Colmar i szwajcarską Bazyleą utworzyły wspólnotę handlową, która przetrwała ponad 200 lat. Dziś współpracę handlową i przenikanie się kultur obserwujemy chociażby w lokalnym fast - foodzie. Obok niemieckich wurstów można tu kupić francuskie merguezy z jagnięciny, które Francuzi przejęli od Arabów ze swych dawnych kolonii w północnej Afryce. Po II wojnie światowej aż do lat 90 wojska francuskie stacjonowały w Badenii - jako strefie okupacyjnej. Służyło w nich wielu Arabów z Maghrebu i to oni przywieźli tu merguezy. Ciekawa jest wyprawa na drugi brzeg Renu. Można tam podziwiać Kanał Alzacki, imponujące dzieło sztuki inżynieryjnej. W swoim górnym biegu Ren jest niespławny, więc od Bazylei do Strasburga przekopano kanał, szerszy od Kanału Sueskiego, dzięki któremu dopływają tu duże barki aż z Morza Północnego. Uprzemysłowiona Alzacja potrzebuje dużo energii elektrycznej, więc zasilany wodą z Renu kanał napędza cztery hydroelektrownie i chłodzi reaktory jądrowe w pobliskim francuskim Fassenheim. W Niemczech Robert obowiązkowo podgląda uprawy ziemniaków. Wędrując z motyką między kwitnącym krzakami po polach ziemniaczanych w okolicach Hartheim, ze znawstwem opowiada o tutejszych odmianach, ogólnospożywczych i sałatkowych. Jest zdania, że w kwestii kultury ziemniaka możemy się od Niemców jeszcze wiele nauczyć. A warto, bo ziemniak to najwspanialszy żywiciel ludzkości. Na wzniesieniu dominującym nad okoliczną równiną Robert gotuje pozornie plebejskie danie w szlachetnym wydaniu: zupę ziemniaczaną z grzankami z czarnego chleba z pasztetówką. W tej okolicy sadzi się nie tylko ziemniaki, ale też i inne warzywa. Kolejny etap podróży wiedzie do przygranicznego Feldkirch, gdzie Robert Makłowicz zwiedza gospodarstwo specjalizujące się w uprawie szparagów. Brudne szparagi wprost z pola przywozi się w skrzyniach do przetwórni. Prosto z rampy są transportowane wózkami widłowymi do hali. Zanim jednak zmienią się w biały smakołyk, najpierw trafią pod zimny prysznic. Lodowata woda nie tylko oczyszcza je z ziemi, ale też schładza i usztywnia, co jest bardzo ważne w późniejszej obróbce. Z chłodni szparagi kierowane są do płukania ręcznego. Następnie są sortowane na taśmie i przycinane na standardową długość 22 cm. Mniejszy kaliber czy cieńsze sztuki doskonale nadają się na zupę szparagową. W gospodarstwie jest też sklep z własnymi wyrobami. Można do niego wejść prosto z przetwórni, więc klienci wiedzą, co kupują. Robert Makłowicz prezentuje wybrane towary na sklepowych półkach, m.in. bitter z korzenia cykorii - niskoalkoholowy napój w typie campari. Na miejscu jest także restauracja. Robert z drinkiem wurzeltreiber zagląda do otwartej restauracyjnej kuchni, gdzie specjalny robot kuchenny miesza właśnie sos holenderski do szparagów. Już przy stoliku degustuje sznycel wiedeński i szparagi. Nazwa Badenia poc

Czas trwania: 25min. / 2011 / magazyn kulinarny
Program TV na 16 marca 2026 (Poniedziałek)
07:15 Makłowicz w podróży. Bośnia i Hercegowina - Sarajewo Logo TVP Wilno

Opis (streszczenie): Robert Makowicz podróżuje po Bośni i Hercegowinie. W tym odcinku zwiedza Sarajewo. Ilidża to uzdrowiskowa część miasta. Biją tu gorące źródła - wody siarczane - znane już w czasach rzymskich. Wybudowany w czasach Austro-Wegier kompleks hotelowy wciąż ma się dobrze. W jednym z hoteli, o nazwie Austria, spędził swoją ostatnią noc - na 28 czerwca 1914 roku - następca tronu, arcyksiążę Franciszek Ferdynand. Sarajewska starówka, baszczarszija, to doskonale zachowane stare tureckie miasto z wąskimi uliczkami. Pierwsze kroki Robert kieruje do cevapdżinjicy - restauracji, której specjalnością jest cevapi. Lokal prowadzi od pokoleń rodzina Ferhatovićów. Cevapi to młoda wołowina z dodatkiem baraniny i baraniego tłuszczu, który wytapia się podczas pieczenia kiełbasek. Baszczarszija zachowała część swoich dawnych funkcji handlowych i rzemieślniczych. W sklepiku z wyrobami kutymi warto kupić dżezwę do parzenia kawy. A potem już w kawiarni, która tu nazywa się kafaną, napić się świeżo parzonej kawy. Podają tu kawę w dżezwach, ale też z ekspresu. A do kawy - jak zwykle baklawa. Jest to ciasto listkowe, aromatyzowane na różne sposoby. Robert degustuje ciastko z pistacjami. Słodkie, aż zęby cierpną. W baszczarsziji nasz podróżnik raczy się jeszcze miodem kasztanowym. Jest doskonały, bo mało słodki i lekko gorzkawy. W Sarajewie są oczywiście nie tylko tureckie przysmaki. W kawiarni w stylu wiedeńskim. Robert zamawia tort Sachera i kawę po wiedeńsku. Po słodkościach pora na coś wytrawnego. Jeśli komuś lekarz zabronił mięsa z rusztu w zbyt dużych ilościach, to może wybrać coś w barach szybkiej obsługi, gdzie jest duży wybór dań gotowych, na ogół gotowanych, a więc zupa, czyli corba i cevap, np. cielęcy z grzybami. Winiarnia Hedona to kolejny punkt na kulinarnej mapie Sarajewa. Robert podziwia piwnicę i w otoczeniu butelek na półkach degustuje wino szampańskie. Winiarnia związana jest nieodłącznie z winnicą, która tutaj położona jest bardzo wysoko - aż 800 m nad poziomem morza. W winnicy, ze wspaniałym widokiem na miasto, czeka już na Roberta stół do gotowania. Tym razem nasz podróżnik gotuje zupę o nazwie tarhana cobra. Zupy tutaj to temat niezwykle ważny. Dzielą się na dwa główne rodzaje; supa - rzadka i klarowna i corba - gęsta jak niemiecki Eintopf. Z winnicy Robert wraca do Ilidży, gdzie zaczęła się jego sarajewska podróż. W ogrodach restauracji By Gastro odbywa się prezentacja kulinarna. Przed Robertem talerz z pokrywą w kształcie fezu, a na talerzu begova corba.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 29. Lanzarote - Do zjedzenia Logo TVP Rozrywka
16:00 Makłowicz w podróży: Sycylia - Cukier, sól i wino, odc. 24 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert poszukuje miejscowych specjałów w Palermo. Wkracza do klasztoru kapucynów i objaśnia pochodzenie słynnej fontanny wstydu. W bajecznej scenerii górskiego miasteczka Erice znajduje kolorowe owoce frutta martorana zrobione z marcepanu. Sól czeka na niego w morskich solankach pod miastem Trapani, a wino to światowej sławy Marsala w mieście o tej samej nazwie. Inne przysmaki na szlaku podróży to: królik słodko-kwaśny, kuskus rybny i makaron busiata con pesto trapanese.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
16:30 Makłowicz w podróży: Sycylia - Od antyku do baroku, odc. 25 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Dzisiejszą podróż Robert zaczyna w Selinunte w południowo-zachodniej Sycylii. Kucharz skosztuje miejscowych specjałów: kanapki z ciemnego pieczywa i tagliatelle con pesto trapanese. Na nabrzeżu portowym zaś polski podróżnik ugotuje miejscowe danie: makaron z kalafiorem po sycylijsku. Kolejne zwiedzane miejsce to antyczne miasto Noto, które słynie z migdałów. Robert degustuje migdałowe ciasteczka, prażone migdały w czekoladzie i lody migdałowe oraz wino muszkatowe. W menu pojawią się także ulubione dania komisarza Montalbano, bohatera powieści Andrei Camillerego. Są to arancini w kształcie stożków, linguine z owocami morza i canoli; do tego wino Milazzo spumante. Kucharz przyrządzi także makaron z sardynkami i miecznika.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 25 Holandia "Co ma polder do wiatraka?" Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Gdyby zapytać o pierwsze skojarzenie z Holandią, większość pytanych odpowiedziałaby pewnie wiatraki. I słusznie, stanowiły one dawniej obowiązkowy element tutejszego krajobrazu. Wszędzie indziej mełły ziarno na mąkę, ale w Holandii miały zupełnie inne zadanie. Były to swoiste stacje pomp. W Kinderdijk Robert Makłowicz odwiedza stację pomp w wersji współczesnej, napędzaną elektrycznie. Widok potężnych śrub pompujących wodę z kanału na wyższy poziom robi wrażenie. Wiatraki zostały zastąpione przez wydajne pompy elektryczne, ale całe urządzenie działa według tej samej zasady; śruba Archimedesa - genialny wynalazek stosowany już w starożytności - wynosi wodę z obszarów położonych niżej na wyższe. Identyczny mechanizm znajdziemy w maszynce do mielenia mięsa. Okolice Naaldwijk to polder w klasycznej formie: mostek nad kanałem i droga biegnąca groblą do ogrodzenia, za którym rozciągają się położone niżej polderowe pastwiska. Polder to obszar zalewowy, położony poniżej poziomu morza. Holendrzy zbudowali tamy i groble, przekopali kanały odprowadzające wodę i odsolili glebę. W ten sposób w XX wieku powiększyli obszar kraju prawie o jedną czwartą. Holendrzy walczą z morzem jak nikt inny, ale też przez wieki nauczyli się perfekcyjnie je wykorzystywać. Rotterdam jest największym portem świata. Nabrzeża portowe ciągną się wokół miasta przez blisko 100 kilometrów. Związki z morzem widać oczywiście na holenderskim stole. Dla Roberta Makłowicza niewątpliwą atrakcją są tutejsze delikatesy rybne z częścią barową, gdzie degustuje kanapki z krewetkami i majonezem. Holandia to prawdziwy fenomen. Kraj, który można przejechać na rezerwie paliwa, jest drugim światowym eksporterem żywności. Można się o tym przekonać np. w regionie Westland, na południe od Hagi. Kiedy leci się nad nim samolotem, prawie nie widać ziemi. Cała jest pod szkłem. To holenderskie centrum upraw warzywnych. Przedsiębiorstwo Koppert Cress specjalizuje się w uprawach kiełków spożywczych. Jest ich tyle odmian, że trudno byłoby się nauczyć wszystkich nazw, a tutejsze produkty są wysyłane na cały świat. W Koppert Cress jest też studio telewizyjne, w którym urządzono kuchnię z wielkim kombajnem do gotowania. W telewizyjnej kuchni Robert Makłowicz przygotował sałatkę z piersi kurczaka a la plancha, ze smażonymi batatami i kiełkami, w sosie vinegrette. Honselersdijk, w regionie Westland to kraina pomidorów. W szklarniach na tyczkach można podziwiać przeróżne odmiany tego smacznego warzywa. Świat pomidorów to ok. 50 odmian, a Holandia jest ich największym producentem na świecie. Kolejny przystanek to Schiedam, malownicze miasteczko z wysokimi wiatrakami i kanałami. Dziś są to właściwie przedmieścia Rotterdamu. Wiele holenderskich miast powstało w XIII wieku, kiedy ludzie biegle opanowali sztukę budowania na rzekach tam. Od tych rzek osady ludzkie brały swoje nazwy. Amsterdam nad rzeką Amstel, Rotterdam nad rzeką Rotte, a Schiedam nad Schie. Ale to miasto ma coś, czego nie ma nigdzie indziej, a z czego dumna jest cała Holandia. Jest to Jenever Museum, czyli Muzeum Jałowcówki, które mieści się w pięknym zabytkowym budynku. W XVII wieku nastąpił szczyt holenderskiej ekspansji morskiej. Kompanie Wschodnio - i Zachodnioindyjska zarządzały posiadłościami na całej kuli ziemskiej. W ładowniach statków holenderskich pionierów i kolonizatorów nie mogło zabraknąć jeneveru - wódki zbożowej aromatyzowanej jagodami jałowca. Co ciekawe, angielski gin wzorowany jest na holenderskim jeneverze.

Czas trwania: 25min. / 2011 / magazyn kulinarny
Reklama
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 29. Lanzarote - Kanaryjski raj Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Wyspy Kanaryjskie już przez starożytnych Greków uważane były za raj na ziemi. Najbardziej zachwyca Lanzarote, której zabudowa harmonijnie komponuje się z naturą. Od połowy XIX wieku stolicą Lanzarote jest Arrecife. Po hiszpańsku nazwa ta oznacza rafę. Rzeczywiście, wejścia do portu strzegą naturalne przeszkody i fort, który bronił miasta przed piratami. Miasto jest młode, więc zabytków w nim niewiele. Dawne budynki wyróżnia biały kolor i kolonialny styl. Na nim wzorował się Cesar Manrique, słynny XX - wieczny artysta, który stworzył kodeks estetyczny dla wyspy. Przekonał lokalny rząd do objęcia krajobrazu wyspy specjalną ochroną. To dzięki niemu na plaży nie ma ogromnych hoteli czy wieżowców. Wycieczkę po wyspie Robert rozpoczyna od śniadania, choć w Hiszpanii śniadanie to sprawa bardzo umowna. Czasem rano nie jedzą nic i na śniadanie wyskakują dopiero z pracy. Chętnie wtedy raczą się czymś niezbyt dietetycznym, co uchodzi za hiszpański przysmak. To churros con chocolate - pączki smażone na głębokim oleju, maczane w dipie czekoladowym. Posilony pączkami Robert udaje się na targ, który odbywa się raz w tygodniu na głównym placu najstarszej części miasta. Sprzedawane są tam m.in. suszone ryby, ważny produkt eksportowy wyspiarzy w epoce przedchłodniczej. Smakosz z Krakowa kosztuje suszonego małża i krewetek. Wyspa Lanzarote słynie z endemicznych upraw wielu roślin, m.in. ziemniaków. Na targu Robert podziwia najpopularniejsze miejscowe odmiany: papas arrugadas i papas bonitas. Te drugie są żółte w środku. Pora na kawę, która w Hiszpanii traktowana jest bardzo poważnie, niemal tak samo jak we Włoszech. W kawiarnianym ogródku, przy muzyce, Robert prezentuje cztery rodzaje miejscowej kawy. W samym środku wyspy stoi Monumento al Campesino - pomnik rolnika, autorstwa Cesara Manrique. Jest to hołd złożony heroicznej pracy miejscowych wieśniaków. Zbudowany ze zbiorników na wodę, używanych dawniej na statkach, przedstawia rolnika i towarzyszy jego pracy: psa, kota i szczura. Wyspę w prąd zaopatruje nowoczesna elektrownia. Ale nie zawsze tak było. Pamiątką dawnych trudnych czasów jest wrak brazylijskiego frachtowca, który wpadł tu na skały. Ale maszyny miał sprawne. Codziennie odpalano więc diesla i prąd z generatora służył okolicznym wioskom Z Arrecife Robert jedzie na północne krańce wyspy, do miejscowości Hara, skąd już blisko do wybrzeży Maroka. W miasteczku trwa właśnie lokalny karnawał. Na scenie przed kościołem występuje wieloosobowy zespół młodych klaunów i śpiewaków z trąbkami. W ogródku restauracji Robert degustuje dwa dania mięsne: królika i kozinę. W Hiszpanii, zwłaszcza w Kraju Basków i na północy, popularne są męskie kluby kulinarne. Mężczyźni spotykają się i gotują sami dla siebie. Tym razem wszyscy jedzą ogromne steki i piją czerwone wino. Robert siedzi obok doktora Dariusza Chmielewskiego, od lat mieszkającego na Lanzarote. Doktor zaprasza go do domu. W jego gościnnych progach Robert przyrządza tuńczyka z rusztu z zielonym sosem. Ma też okazję skosztować gofio, legendarnej miejscowej przekąski robionej z pieczonej mączki kukurydzianej.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 17 marca 2026 (Wtorek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 29. Lanzarote - Kanaryjski raj Logo TVP Rozrywka
16:00 Makłowicz w podróży: Sycylia - Pod Etną, odc. 26 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Etna to największy czynny wulkan Europy. Tereny wokół niej są bogate w żyzną glebę wulkaniczną - na różnej wysokości można sadzić różne uprawy: nisko cytrusy, wyżej winorośl, jeszcze wyżej jabłka. Danie odcinka Robert gotuje w wulkanicznym krajobrazie. Będą to involtini di pesce spada, czyli roladki z miecznika. Natomiast w Syrakuzach uliczną specjalnością jest napój o nazwie selz limone e sale. Kulinarnym zwieńczeniem pobytu w w tym mieście będzie caponata di melanzane con sarde - danie warzywne na podstawie bakłażanów i sardynek.

Czas trwania: 30min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
16:30 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Banja Luka, odc. 27 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Tym razem kucharz z Krakowa zwiedza Banja Lukę na zachodzie Bośni i Hercegowiny. Odwiedza dawną turecką twierdzę Kastel, która zdobyła strategiczne znaczenie po odsieczy Wiedeńskiej. Tutaj atrakcją dla krakowskiego smakosza jest ogromny targ miejski. W opactwie Marii Gwiazdy natomiast funkcjonują zaś serowarnia i browarnia. W restauracji Kazamat Robert degustuje cielęcinę. Z kolei w restaruracji Obelix skosztuje cevapi lub evapcici - pieczoną młodą wołowinę. Widzowie poznają również tradycyjne dania - sarmę w liściach kiszonej kapusty i pitę z ciasta listkowego. Ostatnim punktem kulinarnej podróży są szaszłyki drobiowe, które Robert przygotuje na mostku przy górskich wodospadach.

Czas trwania: 30min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 25 Holandia "Z Zelandii do Bredy" Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz podróżuje po Holandii. Trasa wiedzie z Zelandii do Bredy. Zelandia to po niderlandzku Zeeland, czyli morska kraina. Zatoka Oosterschelde to nie tylko miejsce żeglugi, hoduje się tu tutaj również owoce morza. Rocznie 50 milionów ton małży i 3 miliony ton ostryg. W miasteczku Yerseke Robert pokazuje nam wanny z narybkiem małży i uprawą alg, które są podstawowym pożywieniem małży. Widok kutra pełnego wyłowionych z wody małży to normalny tutaj widok. Małże przetwarza się i sprzedaje na miejscu. Większość mieszkańców Yerseke właśnie z tego żyje. Przy kutrach cumujących w porcie rybackim Robert gotuje na stosie skrzynek mule w piwie z warzywami po holendersku. W Maasbracht podziwiamy wraz z Robertem kanał imienia królowej Juliany. Kanał płynie powyżej otaczających go terenów. Zbudowany w latach 30. XX wieku jest sztuczną odnogą Mozy i umożliwia żeglugę na jej niespławnym odcinku w Limburgii - południowej części kraju. Ta największa w Holandii śluza to prawdziwe hydrologiczne cudo. Różnica poziomów między lustrami wody wynosi 11 metrów. Ulubionym środkiem lokomocji są w Holandii statki wycieczkowe. Takim statkiem Robert wybiera się w rejs po Mozie. W czasie rejsu na pokładzie serwowane są dania barowe: kiełbaski kroket i frikandel z miejscowym piwem. Kościec hydrologiczny Holandii stanowią trzy rzeki, które uchodzą do Morza Północnego, Ren, Moza i Skalda, połączone licznymi kanałami. Z koryta Mozy wydobywano piasek i żwir, w wyniku czego utworzyła się tu śródlądowa delta rzeczna. I choć Holandia ma świetnie rozwiniętą sieć dróg i autostrad, to na wodzie jest o wiele przyjemniej. Statkiem Robert dopłynął do Bredy, miasta leżącego blisko granicy z Belgią. W XVI wieku dzisiejsze Niderlandy i Belgia stanowiły jedno państwo - Niderlandy. Władzę w nim przejęli katoliccy królowie Hiszpanii. Po reformacji południowe prowincje Niderlandów pozostały katolickie, ale północ była protestancka i zbuntowała się przeciwko Habsburgom. W hallu ratusza w Bredzie wisi kopia obrazu Velazqueza "Poddanie Bredy". Hiszpanie pacyfikowali zbuntowane prowincje. Jeden z epizodów wojny - poddanie Bredy w 1625 - uwiecznił na obrazie Diego Velazquez. Zdobywcą miasta był wówczas hiszpański generał Spinola. Oryginał obrazu można obejrzeć w madryckim muzeum Prado. Wysiłek północnych prowincji przyniósł efekt: zrzuciły hiszpańskie jarzmo i wybiły się na niepodległość jako dzisiejsza Holandia. Znacznie później, w XIX wieku, z prowincji południowych powstała Belgia. Przy głównym placu Bredy stoi zabytkowy kościół Grote Kerk, największy i najważniejszy w mieście. W tym gotyckim kościele spoczywa jeden z namiestników dawnych Niderlandów i jego żona. Mają dość oryginalne imiona: Engelbrecht Nassau i Kineburga Badeńska. Kościół ocalał z II wojny światowej, jak zresztą i całe miasto, dzięki brawurowemu manewrowi polskich żołnierzy. Wielu z nich spoczęło na polskim cmentarzu wojennym. W październiku 1944 roku Bredę wyzwoliła I Dywizja Pancerna pod dowództwem generała Stanisława Maczka. W oknach domów pojawiły się wówczas napisy: "dziękujemy wam, Polacy", a generał Maczek otrzymał honorowe obywatelstwo miasta. Przeżył 102 lata i kazał się pochować tutaj, obok swoich chłopców. Breda, jak i cała Holandia, jest dość kosmopolityczna. Mimo to Robert znalazł restaurację specjalizująca się w miejscowej wiejskiej kuchni, gdzie degustuje stamppot szpinakowy i wędzoną kiełbasę na gorąco. Po takim konkretnym posiłku nasz podróżnik udaje się na deser do słynnej cukierni Smits’ Roomtruffels, gdzie podawane są czekoladowe trufle. Choć Belgia i Holandia to od dawna dwa osobne państwa, to widać tu wiele śladów wspólnego dziedzictwa, choćby miłość do czekolady. Paczuszka czekoladowych trufli to jedna z najwspanialszych pamiątek z Bredy. Jest późne popołudnie. Na

Czas trwania: 25min. / 2011 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 30. Londyn - Brytyjska chwała Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz wybrał się do Londynu. Zwiedzanie miasta rozpoczyna nad Tamizą, od Millenium Wheel - diabelskiego koła, ponoć najchętniej odwiedzanej atrakcji turystycznej Zjednoczonego Królestwa. Ta ogromna konstrukcja z przeszklonymi kapsułami, zwana też London Eye, czyli londyńskim okiem, została zbudowana na powitanie trzeciego tysiąclecia. Zwyczaj stawiania podobnych konstrukcji z okazji przełomu stuleci nie jest nowy. Wystarczy przypomnieć wiedeński Prater, gdzie podobny diabelski młyn działa do dzisiaj, czy poprzedni taki w Londynie, zbudowany w Kensington pod koniec XIX wieku, który stał tam 11 lat. Dla miłośników monarchii najważniejszym miejscem w Londynie jest oczywiście Pałac Buckingham, londyńska siedziba królowej. W 2012 roku Elżbieta II obchodzi 60 - lecie swojego panowania. W historii brytyjskiej monarchii dłużej panowała tylko królowa Wiktoria. Z okazji obchodów w delikatesach Fortnum & Mason, na rogu Jermyn i Duke, można kupić eleganckie rocznicowe produkty z herbem królowej: herbatę, ciasteczka i czekoladki w puszce z pozytywką grającą God Save the Queen. Przy Jermyn Street mają swoje siedziby dostawcy królewscy. Robert odwiedza Paxton & Whitfield, słynny londyński sklep serowarski. Niektóre sprzedawane tu sery rzeczywiście pieczętowane są herbami królewskich dostawców. W eleganckiej kawiarni i herbaciarni hotelu Langham Robert popija popołudniową herbatkę. Trudno uwierzyć, że miłość do tego napoju Anglicy zawdzięczają Portugalczykom. Sprowadziła ją tu w XVII wieku Katarzyna de Bragana, żona króla Karola II. Początkowo herbatę pijano tylko na dworze i w klubach dla dżentelmenów. Wszystko się zmieniło, kiedy w 1717 r. Thomas Twinning otworzył pierwszą herbaciarnię dla kobiet. Hotel Langham to miejsce, gdzie po raz pierwszy w Londynie, w roku 1852, zaczęto podawać popołudniową herbatkę z tradycyjnymi przekąskami. Dziennikarze i reporterzy z mieszczącej się po drugiej stronie ulicy BBC bardzo chętnie tu wpadają w przerwach w pracy. Najstarszy w Londynie sklep z herbatą mieści się przy Strand Street. Otworzył go w 1706 wspomniany już Thomas Twinning. Aż trudno uwierzyć, że sklep działa do dziś. Obok spacerowej alei Greenline mieści się (na razie jeszcze w budowie) Stadion Olimpijski, gdzie 27 lipca 2012, punktualnie o godz. 20.00 rozpocznie się ceremonia otwarcia igrzysk olimpijskich. Tymczasem na dachu słynnej wędzarni ryb Formans, z widokiem właśnie na stadion i park olimpijski, Robert gotuje Kedgeree, popularne w epoce wiktoriańskiej indyjskie danie z ryżem i wędzonym łososiem. Z Londynu Robert udaje się na wycieczkę do Windsoru, gdzie mieści się podmiejska rezydencja królowej. Zwiedza również pobliski kompleks budynków słynnego Eton College, jednej z intelektualnych kuźni Wielkiej Brytanii. Mury tej szkoły opuściło 19 premierów państwa, włącznie z obecnym, Davidem Cameronem. By dostać się do Eton, trzeba zdać egzamin, koneksje i pieniądze nie wystarczą. Książęta William i Harry jako jedenastolatkowie też musieli ten egzamin zdać. W Eton mess, dawnej jadalni college’u, Robert pałaszuje deser: pokruszone bezy z truskawkami ze śmietaną. Do tego herbata darjeeling, już bez śmietanki.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 18 marca 2026 (Środa)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 30. Londyn - Brytyjska chwała Logo TVP Rozrywka
16:00 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Sarajewo, odc. 28 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert kontynuuje swoją podróż po Bośni i Hercegowinie. Tym razem zwiedza Sarajewo. Pierwsze kroki skieruje do cevapdżinjicy - restauracji, której specjalnością jest cevapi, czyli młoda wołowina z dodatkiem baraniny i baraniego tłuszczu. Lokal prowadzi od pokoleń rodzina Ferhatovićów. W kawiarni, zwanej kafaną, można napić się świeżo parzonej kawy z tradycyjną ciastkiem, baklawą. Krakowski kucharz spróbuje ciastka z pistacjami i uraczy się miodem kasztanowym, mało słodkim i lekko gorzkawym, a w kawiarni w stylu wiedeńskim zamówi tort Sachera i kawę po wiedeńsku. W barach szybkiej obsługi zaś jest duży wybór dań gotowych - zupa, czyli corba i cevap, np. cielęcy z grzybami. Winiarnia Hedona to kolejny punkt na kulinarnej mapie Sarajewa. Winiarnia związana jest nieodłącznie z winnicą, która tutaj położona jest 800 m nad poziomem morza. Tym razem nasz podróżnik przygotuje zupę o nazwie tarhana cobra. W ogrodach restauracji By Gastro odbędzie się prezentacja kulinarna, na której zostanie przedstawione danie - begova corba.

Czas trwania: 30min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
16:30 Makłowicz w podróży: Sycylia - Cukier, sól i wino, odc. 24 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 25 Holandia "W dawnym stylu" Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Delft, Gouda, Thorn i Wessem to trasa podróży przez Holandię w dawnym stylu. W Delfcie na dziedzińcu pałacu Prinsehof, dawnej siedziby księcia Wilhelma I Orańskiego Robert w pomarańczowej koszulce przypomina bohaterską historię Wilhelma I Orańskiego i wyjaśnia, dlaczego Holendrzy to Oranje. W połowie XVI wieku niemiecki hrabia Nassau Wilhelm odziedziczył tytuł księcia Orange - stąd pomarańcza - wraz z wielkimi posiadłościami w Niderlandach. W tym czasie panowali tam Hiszpanie, byli to katoliccy Habsburgowie. Niderlandzcy kalwiniści wypowiedzieli im wojnę. Wilhelm stanął na czele zbuntowanych prowincji jako ich namiestnik, a na swoją siedzibę wybrał pałac w Delfcie. W nim zresztą zginął. Nie ustrzegł się skrytobójczych kul fanatycznego katolika, Francuza Balthazara Gerdarda, który wstąpił do niego na służbę pod fałszywym nazwiskiem i 10 lipca 1584 r. dokonał politycznego mordu. Ślady po kulach w ścianie są widoczne do dziś, a Wilhelm I Orański stał się bohaterem narodowym, którego sławi holenderski hymn. Historia Wilhelma Orańskiego przyciąga do Delft głównie Holendrów. Magnesem dla turystów z zagranicy jest Jan Vermeer, jeden z najwybitniejszych malarzy w historii sztuki, uznawany za mistrza światła. Gouda leżąca na trasie między Utrechtem a Hagą słynie z produkcji serów. Jej pracowici mieszkańcy osiągnęli bogactwo, warząc piwo i zajmując się tkactwem, ale jeden produkt rozsławił miasto w całym świecie. Ten produkt to coś do jedzenia. Ów specyfik spożywczy nie był produkowany w samym mieście, lecz w okolicznych wsiach, ale to miasto dało mu nazwę. W Goudzie Robert wstępuje do sklepiku z serami. Na zewnątrz jako reklama wiszą atrapy serów. Nasz kulinarny recenzent omawia bogatą ofertę serów, przyznając, że wielowiekową tradycję serowarską doskonale widać w takich sklepach. To prawdziwe świątynie sera. Kilka kilometrów od centrum Goudy znajduje się gospodarstwo De Twee Hoeven, prawdziwe zagłębie produkcji sera, gdzie tradycję łączy się z nowoczesnością. Sery gouda wyrabia się tu z mleka krów rasy holsztyńskiej - fryzyjskiej. Wszystkie sery produkuje się z mleka niepasteryzowanego. Do handlu trafiają sery młode - dojrzewające minimum pięć tygodni oraz średnio dojrzałe - po trzech i ośmiu miesiącach. Najstarsze - sprzedawane są po dwóch latach dojrzewania. Degustacja serów odbywa się na dziedzińcu; na stole czekają na Roberta różne gatunki: aromatyzowane pieprzem, czosnkiem, papryką, kminkiem i gorczycą. Na zakończenie pobytu w Goudzie Robert wstępuje do kawiarni przy Domu Wagi. W ogródku kawiarnianym degustuje miejscowy przysmak, wafle przekładane masą karmelową. Do tego kawa z dawnych holenderskich kolonii: Jawy i Sumatry. Limburskie miasteczko Thorn nad Mozą ktoś w zabawny sposób pomylił z polskim Toruniem, który po niemiecku nazywa się tak samo. Thorn to maleństwo, ale z tak imponującą historią, że mogłaby zająć pół tomu encyklopedii. Przed wiekami były tu mokradła, które osuszono, jak to w Holandii, i na wzniesieniu zbudowano klasztor. Od niego zaczynają się dzieje Thorn. Klasztor założyło żeńskie zgromadzenie benedyktynek. Należały do niego wyłącznie arystokratki. Z czasem reguła zeświecczała i przeorysza zakonu stała się księżną niezależnego minipaństewka, najmniejszego w niemieckiej Rzeszy. Kres istnienia księstwa, po 800 latach władzy kobiet w Thorn, położyła rewolucyjna armia francuska, która zburzyła zabudowania klasztorne. Francuzi nałożyli nowe podatki od wysokości okien i drzwi, więc mieszkańcy je zmniejszali i zamurowywali, a przeróbki zamalowywali na biało. Stąd dzisiejsze określenie "Białe miasto".

Czas trwania: 24min. / 2011 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 30. Londyn - Podróż sentymentalna Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Krytyk kulinarny z Krakowa odwiedza Londyn i okolice. Wspomina przy okazji swój pobyt w Anglii w roku 1989, kiedy to pracował przy budowie centrum handlowego w Kingston upon Thames, m.in. jako operator wózka widłowego. Z Londynu można tu dojechać komunikacją miejską. Na terenie centrum, choć minęło tyle lat, budka z fast foodem stoi w tym samym miejscu co dawniej. Robert posila się więc bułką z kiełbaską, bekonem i jajkiem. W samym Kingston, uroczo położonym nad Tamizą, koniecznie trzeba zobaczyć ruiny twierdzy normańskiej i kamień koronacyjny dawnych królów anglosaskich. Następny przystanek na trasie wspomnień to eleganckie Richmond. W weekendy Robert miał wolne i przyjeżdżał tutaj odetchnąć wielkim światem i napić się lekkiego musującego wina. Wiadukt kolejowy Hungerford wraz umiejscowionymi po obu jego stronach chodnikami przeznaczonymi dla pieszych, zwanymi Golden Jubilee to idealne miejsce do podziwiania panoramy Londynu. Na uliczce pod wiaduktem znajduje się Galeria Topolskiego, polskiego malarza i grafika, który od 1935 roku mieszkał w Londynie, a tworzył w podziemiach tego wiaduktu. South Bank Centre (południowy brzeg Tamizy) to idealne miejsce dla amatorów rozrywki, koneserów sztuki i smakoszy. Znajdują się tam sale koncertowe, muzea, galerie sztuki i restauracje. Dla Roberta niezwykle ciekawym miejscem jest Covent Garden, ogromna hala na dawnym placu targowym. Już w latach 80. można tu było coś zjeść i wypić. Nadal działa tu pub o nazwie Punch & Judy, gdzie Robert raczy się szklaneczką cydru. Zakupy zaś robi w Borough Market, na jednym z największych londyńskich targów spożywczych. W 1981 r. królowały tu ziemniaki, kapusta i rzepa. Dziś jest to eldorado dla smakoszy. Na tarasie gastropubu w Doclands nad Tamizą Robert gotuje lamb vindaloo - indyjskie danie z jagnięciny w sosie octowo - czosnkowym. W Mayfair, która uchodzi za jedną z najbardziej eleganckich dzielnic Londynu, znajduje się ulica słynnych londyńskich krawców, Savile Row. W świecie mody męskiej to od stulecia jeden z najważniejszych adresów. Robert odwiedza firmę Henry Poole & Co, której historia zaczęła się w 1806 roku. Jej założyciel, Henry Poole, zdobył renomę w połowie XIX wieku. Ubierali się u niego najwięksi dandysi, m.in. cesarz Napoleon III i następca tronu książę Edward. Potem do grona klientów dołączyli cesarz Haile Selassie, car Bułgarii i car Rosji Mikołaj II. Krawcy z Savile Row, wierni najlepszym tradycjom, nie przenoszą produkcji do Chin ani do Indii. Garnitur szyty na miarę kosztuje tu kilka tysięcy funtów. W dokach Robert odwiedza pub The Gun. Kiedyś puby często wyglądały jak zadymione spelunki. Ich goście pili głównie piwo; jeśli coś jedli, to orzeszki lub czipsy. Wszystko to zmienił zakaz palenia. Dziś w wielu pubach równie ważna jak bar jest kuchnia. W The Gun Robert degustuje dania polecone przez szefa kuchni: boczek wieprzowy ze skórką i wodorostami, kotleciki jagnięce z grasicą, puree z karczochów, mus z ziemniaków i czosnku. Do tego czerwone wino.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 19 marca 2026 (Czwartek)
10:00 Makłowicz w podróży - Podróż 30. Londyn - Podróż sentymentalna Logo TVP Rozrywka
16:00 Makłowicz w podróży: Sycylia - Od antyku do baroku, odc. 25 Logo Telewizja WP
Czas trwania: 30min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
16:30 Makłowicz w podróży: Sycylia - Pod Etną, odc. 26 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 25 Holandia "Haga" Logo TVP HD

Opis (streszczenie): W Holandii poruszanie się po mieście rowerem to niemal obywatelski obowiązek i dlatego na wycieczkę po Hadze Robert Makłowicz wyrusza na dwóch kółkach. Największym miastem Holandii jest Amsterdam, ale to Haga jest siedzibą najwyższych władz. W Binnenhof, XIII - wiecznym dawnym zamku myśliwskim hrabiów flandryjskich, urzęduje parlament i rząd. Przy głównej bramie Binnenhof Robert parkuje rower i tuż obok w kramie rybnym kupuje śledzia matjasa. Najpopularniejsze tutaj śledzie to Malse Maatjes, czyli matjasy z cebulką, które je się rękami, metodą prosto do ust. Od ponad 100 lat Holandią rządzą kobiety. Krolowa Beatrix jest już czwartą kolejną monarchinią, ale następcą tronu jest mężczyzna, książę Wilhelm Alexander. Przed pałacem Noordeinde, w którym pracuje królowa, stoi pomnik Wilhelma I Orańskiego. Królowa Beatrix jest z tej samej dynastii orańskiej. Współcześnie specjalnością Hagi jest m.in. międzynarodowa sprawiedliwość. W Hadze mieści się Międzynarodowy Trybunał Karny oraz Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości, który rozstrzyga spory miedzy państwami. Tymczasem Robert, porzuciwszy już swój wehikuł, z wielkim zainteresowaniem przechadza się po głównym targu miejskim. Stoisk z wszelką żywnością jest tu bez liku. Na tureckich straganach Robert podziwia dorodne opuncje i papryki. Zagląda też do kramów z warzywami, owocami, ziołami i przyprawami. Szczególnie pasjonująca jest oferta ryb. Robert kupuje trzy barweny i surowe krewetki black tiger, z których przygotuje danie z kuchni marokańskiej.

Czas trwania: 25min. / 2011 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 30. Londyn - Tygiel kulinarny Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): W Londynie mieszka blisko 8 milionów ludzi. Oprócz angielskiego na ulicach można usłyszeć 500 języków. Przedstawiciele prawie wszystkich mieszkających tu nacji gotują i jedzą to, co znają z ojczystego kraju i lubią najbardziej. Wizyta w Londynie to doskonała okazja do spróbowania oryginalnych dań wielu światowych kuchni, hinduskiej na East Endzie, peruwiańskiej i chińskiej w Soho, afrokaraibskiej w Brixton i polskiej w Hammersmith. Spacer po kulinarnym Londynie Robert rozpoczyna na East Endzie. Przy Brick Lane odwiedza sklep spożywczy i piekarnię, gdzie kupuje gotowe hinduskie dania: pakorę z bakłażanem i samosę ze szpinakiem. Uprzejmy sprzedawca podgrzewa dania i degustacja odbywa się na miejscu. Soho tę nazwę znają nawet ci, co w Londynie nie bywają. Dawna dzielnica uciech i nocnego życia, dziś pełna muzycznych teatrów i klubów zdominowana jest przez imigrantów. Restauracja włoska, dalej hinduska i marokańska, każdy może coś wybrać. Robert wybiera coś, co nawet w Soho jest rzadkością. Przy Frith Street odwiedza peruwiański lokal, gdzie degustuje peruwiańskie sushi, czyli ceviche de marico y pescado. Są to surowe krewetki i ryby w ostrym sosie z cytryną bądź limetką. Do tego pisco sour - destylat gronowy z muskatu z cukrem, limonką i ubitym na pianę białkiem z jajka. W Soho bardzo ważnym miejscem jest chińska dzielnica. Znawcy twierdzą, że w tutejszej Chinatown serwują najznakomitsze w Europie dania kuchni chińskiej. Robert odwiedza lokal, który łączy tradycje brytyjskie i chińskie. To słynna Dumplings’ Legend, czyli pierogowa legenda, która specjalizuje się w pierożkach gotowanych na parze. Pierożki są robione według przepisu chińskiej kuchni z Szanghaju. Lepione ręcznie i nadziewane dwoma rodzajami nadzienia: wegetariańskim i wieprzowym, dosłownie rozpływają się w ustach. Chiński smak wzmacnia piwo Tsingtao, którym Robert popija pierożki. Tak posilony gotuje danie odcinka: krewetki po hongkońsku. Z Soho przenosimy się do Brixton, gdzie mieszkają przedstawiciele mniejszości afrokaraibskiej; głównie są to przybysze z Jamajki i Barbadosu. Całe Brixton to jeden wielki targ. Zewsząd dochodzą dźwięki reggae. Robert spaceruje wzdłuż handlowej ulicy i omawia sprzedawane produkty. Zagląda także do sklepu rybnego, gdzie podziwia rybę maślaną i makrele. Następnie w tanim barze, gdzie serwowana jest kuchnia jamajska, kosztuje trzech dań z kurczaka: jerk chicken, stew chicken, boiled chicken. Wieloetniczny obraz Londynu byłby niepełny bez Polaków. W dzielnicy Hammersmith przy King Street Robert odwiedza polską restaurację o swojsko brzmiącej nazwie The Knaypa. W sali na parterze degustuje z satysfakcją dwa wybrane dania polskie: żurek w świeżym chlebie, polędwiczki wieprzowe z chrupiącym boczkiem, fasolką i puree ziemniaczanym z oscypkiem. Świetne jedzenie. Nie mamy się czego wstydzić na obczyźnie.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 20 marca 2026 (Piątek)
07:00 Makłowicz w podróży - Hiszpania - Wyspy Kanaryjskie. Teneryfa - Wyspa bogata Logo TVP Polonia
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 30. Londyn - Tygiel kulinarny Logo TVP Rozrywka
16:00 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Banja Luka, odc. 27 Logo Telewizja WP
16:30 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Sarajewo, odc. 28 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 26 Włochy - Piemont Stolica Piemontu Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Rozległe place, barokowe pałace, wielokilometrowe ciągi arkad wzdłuż eleganckich ulic to architektoniczne wizytówki Turynu, stolicy Piemontu. Miasto leży w dolinie Padu, najżyźniejszej i najbardziej zamożnej części Italii. Piemonte znaczy po włosku u podnóża gór. I tak właśnie jest; cały region schował się między Alpami. Turyści zachwycają się podcieniami przy głównych ulicach miasta. W sumie jest ich w Turynie aż 18 kilometrów. W zabudowie miasta przeważa jednak styl barokowy, ale jest też monumentalna architektura międzywojenna. Jedyny w mieście gmach renesansowy to katedra pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela, gdzie przechowuje się całun turyński, najsłynniejszą relikwię chrześcijaństwa. Turyn, dawna stolica królów sabaudzkich, przez kilka lat w XIX wieku był stolicą zjednoczonych Włoch. Dziś słynie z bogatych tradycji kulinarnych. Najstarsza w mieście kawiarnia - niezwykle elegancka Caffe San Carlo już w 1822 roku miała oświetlenie gazowe. W pięknym stylowym wnętrzu Robert ma okazję skosztować zabajone i biszkopty savoiardi. To jeden z najsłynniejszych deserów świata. Przysmaki te zawdzięczamy dynastii sabaudzkiej i hiszpańskiemu mnichowi. Zabajone to ubijany na parze krem z żółtek, marsali, cynamonu i rumu. Jego nazwa pochodzi od San Pasquale Bayona, ogłoszonego w 1772 roku patronem turyńskiego związku kucharzy. Z Turynu wywodzą się też orzechowe czekoladki gianduiotti. Na Piazza della Consolta działa od XVIII wieku kawiarnia Il Bicerin. W dialekcie piemockim bicchierino to coś w rodzaju szklaneczki / kieliszeczka. Podaje się w nich tradycyjny piemoncki napój: kawę espresso, gorącą czekoladę i słodką śmietankę nalewane warstwami do kieliszka. Bicerinem zachwycał się już Alexander Dumas ojciec, a na jego kulinarnym guście można polegać; był znanym smakoszem, sam znakomicie gotował, był też autorem Wielkiego Słownika Kulinarnego (Grand Dictionnaire de Cuisine). Inni znani wielbiciele bicerina to Pablo Picasso i Ernest Hemingway. Każda dzielnica miasta ma swój targ, ale ten największy i najtańszy mieści się przy Via Milano. Produkty sprzedaje się tu z pominięciem pośredników. Pomidory z Apulii, karczochy, młode cukinie, kasztany i pepperoncino wprost z południa kraju. Robert podziwia na straganach solone sardele, wędliny: ostrą metkę i kiełbasę z koprem włoskim, i oczywiście sery, wśród nich miejscowe parmigiano o nazwie valgrana Piemonte. Na Piazza San Carlo pod pomnikiem konnym księcia Emanuela Filiberta Robert gotuje miejscowy specjał: tagliolini con salsa piemontese di nocciole, czyli makaron cienkie wstążki z sosem piemonckim z orzechami laskowymi. Włosi zaciekle bronią swoich regionalnych odrębności. Proces zjednoczeniowy, zapoczątkowany przez dynastię sabaudzką, nadal trwa i być może nigdy się nie zakończy. Ale jedna rzecz łączy Włochów lepiej niż idee Risorgimento i republikańskie; to cibo di qualita - miłość do dobrego jedzenia.

Czas trwania: 25min. / 2011 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 30. Londyn - Wypad za miasto Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Celem kulinarno - podróżniczego programu Roberta Makłowicza, jest przekazanie praktycznej wiedzy, związanej z podróżami i odwiedzanymi miejscami. Pouczającą wycieczkę za miasto Robert rozpoczyna od kursu londyńską taksówką do dawnego schroniska dla dorożkarzy, dziś służącego taksówkarzom, gdzie kupuje na drogę klasycznego sandwicza. Celem wyjazdu jest region Cotswolds, park krajobrazowy urzekający angielskimi pejzażami. W wiosce Longborough podróżnik odkrywa XII - wieczny kościół, pub w dawnej stacji dyliżansów i operę. Wiejski sklep na pustkowiu imponuje bogactwem spożywczej oferty można tam również kupić kilka rodzajów angielskiego wina. Robert gotuje przed sklepem kotleciki z miejscowej jagnięciny w sosie miętowym, z puree z zielonego groszku. Przed powrotem do stolicy warto obejrzeć rodzinny dom Szekspira w Stratford upon Avon. Na koniec angielska klasyka w gastropubie na East Endzie steak & kidney pudding.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 21 marca 2026 (Sobota)
06:00 Makłowicz w podróży: Sycylia - Cukier, sól i wino, odc. 24 Logo Telewizja WP
06:30 Makłowicz w podróży: Sycylia - Od antyku do baroku, odc. 25 Logo Telewizja WP
14:00 Makłowicz w podróży Logo TVP3 Gdańsk
14:00 Makłowicz w podróży Logo TVP3 Łódź
14:00 Makłowicz w podróży Logo TVP3 Kielce
17:05 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Na prowincji Logo TVP3 Kraków

Opis (streszczenie): W tym odcinku Robert podróżuje na północ Malezji, w góry Cameron Highlands. Słyną one z niższych niż gdzie indziej temperatur, upraw warzyw oraz malowniczych pól herbacianych. Skąd się tu wzięła herbata? W latach 20. XX wieku sprowadzili ją z Cejlonu (dzisiejszej Sri Lanki) Brytyjczycy, którzy nie mogli wytrzymać nawet dnia bez filiżanki tego napoju. Herbatą nasz podróżnik raczy się na tarasie herbaciarni z widokiem na herbaciane pola. Do herbaty podawanej tu na modłę angielską, a więc z mlekiem, serwowane są biszkopty, ciastka sodowe, babeczki kokosowe, sernik i ciasto marchewkowo - bananowe. Po degustacji Robert udaje się na pola herbaciane i asystuje przy zbiorach herbacianych liści. Mężczyźni strzygą krzewy wielkimi nożycami, zebrane liście wrzucają do koszy, które niosą na plecach. Następnego dnia pan Paul Ng, wielki koneser herbaty, objaśnia Robertowi, na czym polega proces jej obróbki. Zebrane liście trzeba wysuszyć i sfermentować. Wtedy dopiero zamienią się w herbatę typu angielskiego. Wśród malowniczych pół herbacianych Robert przyrządza sałatkę z makaronem ryżowym. Przez długie lata okolice Cameron Highlands były oazą dla Brytyjczyków, którzy szukali tu ochłody i budowali swoje rezydencje. Dziś dużo jest tutaj turystów. Przyciąga ich nie tylko przyjemna temperatura. Również miejscowa kuchnia. Przed hotelowym kwietnikiem ustawiony jest wielki termometr, który wskazuje 18 stopni Celsjusza, pod nim przy stole dwaj szefowie szykują jagnięcinę według typowo europejskiego przepisu. Oryginalny jest natomiast deser, owoce durianu podane na surowo z alkoholem. Kolejny dzień zaczyna się od wyprawy na targ. Wypełnione owocami stragany po obu stronach wąskiej ulicy przyciągają kupujących. Miejscowi mówią, że świty są tutaj chłodne, ale dzięki takiemu klimatowi rosną tu owoce, jakich nie ma nigdzie indziej w Malezji, truskawki i krzyżówki słodkiej pomarańczy z kwaśną z limonką. W barze targowym Robert je śniadanie - talerz smażonego makaronu, zielone jabłko skrzyżowane z guavą, a do popicia herbata z mlekiem. Tak posilony wybiera się na pole. Prawie każda tutejsza dolina wykorzystywana jest do upraw. Robert schodzi po małych schodkach nad nawadnianym poletkiem, na którym rośnie szpinak wodny, zwany też kapustą bagienną. Świetna jarzyna, wystarczy ją wrzucić na wok. Nasyciwszy się wonią pól uprawnych, nasz podróżnik udaje się do chińskiej świątyni taoistycznej, którą zwiastują trójkątne flagi z chińskimi znakami. Budowla jest niewielka, wejście do niej oświetlają lampiony. Robert wchodzi do środka. Butów nie każą zdejmować. W środku jest ołtarz, przed nim dary dla bóstwa: ciasteczka, pomarańcze i jabłko. Na mieście zaś, na placu przed biurowcem, można podziwiać ceremonialny chiński taniec lwów. Czarny i złoty lew - każdy "napędzany" przez dwóch ludzi - wykonują taneczne figury. Ceremonia odbywa się z okazji otwarcia siedziby nowej firmy i ma jej zapewnić pomyślność. Jadąc dalej na północ, Robert dociera do stanu Perak, do miasta Ipoh, zwanego niegdyś miastem milionerów. Ich fortuny wyrosły na złożach cyny, którą wydobywano w dolinie rzeki. Zasoby cyny skończyły się w latach 70. XX wieku. Miasto zachowało swój kolonialny styl. Dworzec to wciąż ten sam biały budynek, a w pałacu gubernatora jest dziś siedziba władz miejskich. W starej części miasta Robert zwiedza dawne ulice magazynów handlowych. Na ścianach domów i w oknach wiszą maty z chińskimi znakami. W restauracji Tauge Ayam Lou Wong Robert degustuje miejscowe specjały: kurczaka po kantońsku z kiełkami sojowymi z gleby wapiennej, kurze łapki, zupę z kulkami rybnymi i płaski makaron ryżowy. W Ipoh Robert zwiedza świątynię buddyjską Gek Lok Tong. Świątynia wykuta jest w ogromnej wapiennej jaskini. Podziwiając wielopoziomowe formy skalne, stalaktyty i posągi Buddy, nasz podróżnik przyz

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 26 Włochy - Piemont Blaski Turynu Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Architektonicznym symbolem Turynu jest Mole Antonelliana. Mole znaczy kolos. I rzeczywiście budowla jest imponująca. Z tarasu na szczycie Robert Makłowicz podziwia panoramę miasta. Podróżnik z Krakowa jest zdania, że dzieło Alessandra Antonellego jest dla Turynu tym, czym Pałac Kultury i Nauki dla Warszawy, a Wieża Eiffela dla Paryża. Początkowo miała to być synagoga. Jej budowę rozpoczęto zaraz po zjednoczeniu Włoch, bo gmina żydowska chciała mieć w Turynie odpowiednio okazałą świątynię. Dziś mieści się tu Muzeum Sztuki Filmowej - też świątynia, ale innego rodzaju. Poszczególne gatunki filmowe można oglądać w tzw. kaplicach, np. filmów grozy, horroru, burleski, kina absurdu czy czarno - białego filmu niemego. W muzeum ważne miejsce zajmuje kinematografia włoska, której pierwszą stolicą był Turyn. Zwiedzający podziwiają scenografię z filmu "Cabiria", klasycznego dzieła z epoki kina niemego, nakręconego w roku 1914, którego akcja toczy się w starożytności. W produkcji tego filmu brał udział sam Gabriele d’Annunzio. Z Muzeum Sztuki Filmowej przenosimy się do eleganckiej zabytkowej kawiarni mieszczącej się w podcieniach Via Po. Otwarta w 1780 roku Caffe Fiorio wciąż jest atrakcją Turynu. W przeszłości częstym gościem był tu hrabia Cavour, jeden z ojców zjednoczenia Włoch. W Cafe Fiorio Robert opowiada historię grissini, wynalazku kulinarnego rodem z Turynu. Są to pałeczki chlebowe upieczone po raz pierwszy w 1679 roku dla księcia Wiktora Amadeusza II, późniejszego króla, który cierpiał na niestrawność i nie mógł jeść chleba. Przepis na grissini opracowali: lekarz Teobaldo Pecchio i piekarz Antonio Bruneto. Przy Via Lagrange 39 mieści się Pastificio Defilippis - tradycyjny sklep z makaronami własnej produkcji. Istniejąca od 150 lat manufaktura wytwarza różnego rodzaju pastę i pierożki. Robert kupił papardelle, które przygotuje z grzybami, a zrobi to nie byle gdzie, bo w centrum miasta, na skrzyżowaniu Via Gramschi i Via Lagrange Królowie sabaudzcy, którzy przez wieki urzędowali w Turynie, chętnie wypoczywali za miastem. Jedna z ich rezydencji, wielkością przypominająca Wersal, nosi nazwę Venaria Reale. Zwiedzający zachwycają się La Grande Galeria (Wielką Galerią), zbudowaną na zlecenie króla Wiktora Amadeusza sabaudzkiego, tego od paluszków grissini. Galerię rozświetla słońce Piemontu i dlatego przyrównywana jest do Sali Zwierciadlanej w Wersalu. Można tutaj zobaczyć wystawę poświęconą modzie. Oprócz dzieł najlepszych włoskich projektantów są tu stroje historyczne i kostiumy filmowe, np. suknia, w której Claudia Cardinale wystąpiła w filmie "Lampart" Luchina Viscontiego. Włosi wiedzą, że ważne jest nie tylko to, w czym się chodzi, ale również to, czym się jeździ. Zatem będąc w Turynie, trzeba koniecznie odwiedzić słynne Museo dell’Automobile (Muzeum Motoryzacji), gdzie można podziwiać wspaniałe maszyny z początku XX wieku oraz z lat 30. i 50. Są auta włoskie, francuskie, a także produkowane za żelazną kurtyną, nasza syrena czy enerdowski trabant. I są oczywiście supernowoczesne auta sportowe i futurystyczne. Takie muzeum musiało powstać właśnie w Turynie, bo to kolebka włoskiego przemysłu motoryzacyjnego. W Turynie bardzo modne są tereny postindustrialne. Przy Via Nizza w starej wytwórni win, mieszczącej się naprzeciwko dawnej montowni fiata, są dziś delikatesy Eataly. Hala sklepowa jest tak wielka, że można jeździć na rowerze, byle z dużym bagażnikiem. W sąsiedniej sali zaś można zobaczyć portrety włoskich bohaterów narodowych i ich ulubione dania z przepisami. Giuseppe Mazzini, Giuseppe Garibaldi, Wiktor Emanuel II, a obok na ścianie hasło: "Il buon cibo che unisce L’Italia", co znaczy: Dobre jedzenie jednoczy Włochy!

Czas trwania: 25min. / 2011 / magazyn kulinarny
Program TV na 22 marca 2026 (Niedziela)
06:00 Makłowicz w podróży: Sycylia - Pod Etną, odc. 26 Logo Telewizja WP
Czas trwania: 31min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
06:30 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Banja Luka, odc. 27 Logo Telewizja WP
Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
11:25 Makłowicz w podróży - Malta - Waleczna Valletta Logo TVP Polonia

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz podróżuje po Malcie. Pierwszy przystanek to oczywiście Valletta - stolica kraju, którą nasz podróżnik podziwia z wysokich murów obronnych. Właśnie jedna z armat, tzw. maltańska wiwatówka, strzela na wiwat. Kiedyś na tych murach stała prawdziwa artyleria. Było to w 1565 r. , kiedy potężna turecka armada wpłynęła do zatoki z zamiarem zdobycia twierdzy Rycerzy Maltańskich. Pierwsze zwiedzane miejsce to Pałac Wielkiego Mistrza Kawalerów Maltańskich - joannitów lub szpitalników, wcześniej zwanych Rycerzami z Rodos. Ich dzieje to jednocześnie ogromny kawał historii Europy. Kawalerami Maltańskimi stali się, gdy cesarz Karol V oddał im we władanie Maltę. Nazwa Valletta pochodzi od nazwiska założyciela miasta, wielkiego mistrza Jeana de la Valette. My mówimy na nie La Valletta, maltańczycy tylko Valletta. W mieście zachowało się mnóstwo zabytków, w których toczy się normalne życie. Jednym z takich miejsc jest La Sacra Infermeria, czyli święty szpital. Długa sala szpitalna mieści się w podziemiu. Na czerwonej kotarze przed wejściem można zobaczyć wielkie krzyże maltańskie. Po zażegnaniu zagrożenia tureckiego i odpędzeniu Sulejmana, zakon mógł powrócić do swej podstawowej działalności, czyli szpitalnictwa i dobroczynności. Rycerze Maltańscy wybudowali ten największy jak na tamte czasy szpital na świecie w drugiej połowie XVI wieku. Malta słynie ze znakomitych restauracji, zwłaszcza dla smakoszy ryb. Robert odwiedza Palazzo Preca, gdzie zamawia okonia morskiego. Szefowa kuchni proponuje jeszcze spaghetti z pomidorami, kaparami i serem z wyspy Gozo. Wyjąwszy heroiczny bój z Turkami, Malta jeszcze raz w historii przeżyła prawdziwą gehennę. W czasie II wojny światowej Brytyjczycy kontrolowali tę część Morza Śródziemnego, a wyspa była nazywana "niezatapialnym lotniskowcem". Panował wielki głód. Dopiero w 1942 r. udało się przerwać złą passę i mógł dopłynąć konwój z zaopatrzeniem. Za zasługi wyspa i jej mieszkańcy zostali odznaczeni Krzyżem św. Jerzego. Dla alianckich okrętów tutejszy port był prawdziwą oazą. W tej stoczni je naprawiano. Drugi raz wielką rolę Malta odegrała po wojnie, kiedy Brytyjczycy wycofali zamówienia na remonty statków i okrętów. Maltańczycy postanowili wówczas zerwać związki ze Zjednoczonym Królestwem. Marsaxlokk to po maltańsku południowa zatoka, bo leży na południe od stolicy. Dwa razy w dziejach była miejscem inwazji obcych okrętów: tureckich i francuskich. Dziś kotwiczą tu już tylko rybacy, którzy zaopatrują wyspę w ryby. Robert odwiedza mały sklepik, w którym można podziwiać ekspozycję świeżych ryb. Pięknie wyglądają płaty czerwonego tuńczyka. Danie główne programu Robert gotuje na pirsie, wśród cumujących kolorowych łodzi. Jest to tuńczyk w sosie pomidorowym z kaparami. Na placyku przed kościołem turyści podziwiają kamienice wybudowane z maltańskiego wapienia z tradycyjnymi balkonami i wykuszami. Jest też piękny kościół w stylu podobnym do baroku sycylijskiego. Całości obrazu dopełnia brytyjska czerwona budka telefoniczna. W pobliskim Siggiewi znajduje się kamieniołom wapienia zamieniony na muzeum. Pan Bóg poskąpił Malcie bogactw naturalnych, ale jest sprawiedliwy, więc dał jej wapień. Nigdzie nie występuje w takiej ilości. To skamielina osadów morskich, skorup i pancerzy mięczaków i skorupiaków, używana jako budulec już w neolicie, kiedy na wyspie powstały budowle starsze od egipskich piramid. Wapień to po angielsku limestone, dlatego to miejsce nazywa się Limestone Heritage. I jest przykładem wykorzystania nieczynnych kamieniołomów. W osłoniętych od wiatru miejscach sadzi się cytryny i pomarańcze - wiatr to ich największy wróg. A z pomarańczy, tyle że gorzkich, robią na Malcie coś wyjątkowego - napój orzeźwiający o nazwie Kinnie.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 26 Włochy - Piemont Asti Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz odwiedza Asti we Włoszech. W średniowieczu była to wolna republika miejska i najpotężniejszy ośrodek w całym Piemoncie. Z tamtych czasów została tylko imponująca katedra. Dzisiaj Asti to niewielkie centrum regionu Monferrato, słynące z czerwonych win barbera, białych muskatów i win musujących. W regionie Asti panowali i francuscy Walezjusze, i hiszpańscy Habsburgowie, a wreszcie dynastia sabaudzka, która zjednoczyła Włochy. Przy Piazza Medici Robert Makłowicz podziwia Torre Trojana, dom, który jest właściwie wieżą. W średniowieczu takich wież było w mieście 120; do naszych czasów przetrwało tylko kilka i stanowią turystyczną atrakcję. W winiarni przy Piazza Statuto trafiamy na degustację. Do słynnego czerwonego barbera d’Asti podano miejscowe sery kozie o nazwach: robiola i toma. Nieopodal przy Via Brofferio jest wspaniała cukiernia, torroneria - cioccolateria. W środku wita Roberta właściciel, pan Davide Maddaleno. Zakład działa w mieście od ponad stu lat. Maddaleno częstuje Roberta Makłowicza "dumą Piemontu", czyli nugatem własnej produkcji. W hali produkcyjnej Robert ma okazję zobaczyć minilinię do produkcji nugatów i paluszków grissini w polewie czekoladowej. Tutejsze grissini to po prostu piemonckie paluszki chlebowe w wersji słodkiej. W cukierni Davide Maddaleno jest sala tradycji. Na wystawie dokumentującej tradycje wyrobu słodyczy można zobaczyć ciekawy eksponat: walizkę obwoźnego sprzedawcy. Dzisiaj komiwojażerowie nie sprzedają już słodyczy w ten sposób, ale jeszcze kilkadziesiąt lat temu używali takich walizek z przegródkami na próbki towaru. Po wizycie w cukierni pora na coś konkretnego. W restauracji w centrum miasta Robert Makłowicz ma okazję spróbować salumi e formaggi. Jest to przystawka z miejscowych wędlin i serów. Danie główne zaś to agnolotti antignano al sugo d’arrosto, czyli typowe dla regionu kwadratowe pierożki w sosie pieczeniowym, do których jak ulał pasuje kieliszek barbery. Kilka kilometrów na południe od Asti rozpościerają się łagodne pagórki regionu Monferrato. Na zboczach króluje winorośl i orzechy laskowe. Te dwie uprawy są bardzo ważne nie tylko dla krajobrazu, ale też dla miejscowej kuchni. W miasteczku Canelli Robert Makłowicz zwiedza historyczną winiarnię Gancia. Wita go ogromna makieta butli wina spumante. Winiarnia jest jednym z najstarszych i największych wytwórców białych win z regionu. Produkuje moscato d’Asti i Asti spumante. Piwnice winiarni o łukowatych sklepieniach przypominają katedrę i są nazywane podziemnymi katedrami. Te niezwykłe pomieszczenia mają wkrótce zostać wpisane na listę UNESCO. Robert uczestniczy w pokazie czarno - białego filmu o historii tego wyjątkowego miejsca. Był rok 1865. Młody Carlo Gancia wrócił do miasteczka Canelli z Szampanii, gdzie poznawał tajniki produkcji win musujących. Gancia stworzył miejscowy odpowiednik szampana. Takie wina wytwarza się tutaj do dziś. Odbiorcami win musujących w XIX wieku byli możni tego świata. Również koronowane głowy. Na ścianie piwnicy wisi dyplom podpisany przez Wiktora Emanuela II, który zaświadcza, że Carlo Gancia jest dostawcą szampana na królewski dwór. Wtedy jeszcze można było tak nazywać tego typu wina w różnych krajach. Dziś nazwa ta jest zastrzeżona wyłącznie dla Szampanii. W jednej z sal muzealnych winiarni odbywa się degustacja trzech gatunków wina ze szczepu: Moscato d’Asti Kilka kilometrów na północ od Asti leży wioska Castell’Alfero. Widać stąd doskonale położenie Piemontu, zamkniętego od północy łańcuchem Alp. Ale nie tylko krajobraz przywiódł tu polskiego podróżnika. Miejscowość Castell’Alfero wzięła swą nazwę od pałacu, który był siedzibą hrabiowskiego rodu o nazwisku Amico. Urodzony tutaj Giovanni Battista de Rolandis wyjechał na studia do Bolonii, gdzie przystąpił do organizacji niepodległościowej,

Czas trwania: 24min. / 2011 / magazyn kulinarny
Program TV na 23 marca 2026 (Poniedziałek)
07:15 Makłowicz w podróży. Bośnia i Hercegowina - Mostar Logo TVP Wilno

Opis (streszczenie): Bośnia i Hercegowina, jak sama nazwa wskazuje, składa się z dwóch części. Od 1992 r. - w wyniku rozpadu Jugosławii - jest suwerennym państwem. Droga z Sarajewa do Mostaru, biegnąca wzdłuż Neretwy, to jedna z piękniejszych tras w tej części Europy. Jest atrakcyjna także pod względem kulinarnym, bo ulokowały się przy niej restauracje serwujące pieczoną na rożnie jagnięcinę. Cel podróży, miasto Mostar, leży również nad Neretwą, której brzegi spina słynny XVI - wieczny Stary Most, starannie odbudowany po niedawnej wojnie domowej. Robert wspina się na szczyt mostu po stromej, schodkowej ulicy. Pierwszą przeprawą w tym miejscu był drewniany most łańcuchowy. Na obu brzegach stały baszty, w których siedzieli strażnicy zwani mostari. To przypuszczalnie od nich Mostar wziął swoją nazwę. Tę wspaniałą konstrukcję kazał wznieść sułtan Sulejman Wspaniały. Najwyższy fragment mostu dzieli od wody 21 m. Głębokość Neretwy pod nim to 6 metrów. Od najdawniejszych czasów ludzie skaczą z mostu do wody. Klub skoczków mostarskich ma siedzibę w baszcie przy wejściu do mostu. Latem za skok trzeba zapłacić 25 euro, w sezonie zimowym 50. Obok tarasu widokowego stoi piękna budowla. To meczet Koski, który ufundował Mehmet Pasza w 1618 r. Przed meczetem znajduje się szadrwan, czyli studnia fontanna, która służyła do rytualnego obmywania się przed modlitwą. Dziś meczet to nie tylko świątynia, ale też otwarte dla wszystkich muzeum. Wewnątrz znajduje się pamiątka związana z losami miasta pod panowaniem habsburskim. W 1910 r. podczas swojej wizyty w Mostarze cesarz Franciszek Józef podarował mieszkańcom wspaniały perski dywan, co poświadcza stosowna inskrypcja. Do 1992 r. w mieście stało 36 meczetów. Wszystkie zostały zniszczone w czasie wojny domowej. Dziś są odbudowywane. Na tarasie restauracji Kulluk z widokiem na minarety Robert zasiada do degustacji miejscowych dań. Na stole pojawia się nadziewana pleskawica i pita ziemniaczana, zwana krompiruszą - prosto z pieca. Jest to ciasto strudlowe, przekładane duszonymi w oleju ziemniakami z cebulą, doprawione tylko solą i pieprzem. W czarsziji - tak nazywa się stare tureckie miasto - Robert odwiedza dawny zamożny turecki dom z XVII wieku, z osobnymi pokojami dla pań i panów. Dziedziniec brukowany kamieniami ustawionymi na sztorc, bez zaprawy cementowej, więc woda wsiąka w ziemię. Fontanna symboliczna: 12 otworów, jak 12 miesięcy w roku, 4 ibryki, jak 4 strony świata i 3 kamienne kule, jak 3 fazy życia ludzkiego: narodziny, żywot i śmierć. Zachowała się też tradycyjna letnia kuchnia z paleniskiem i garnkami zawieszonymi na belce nad ogniem. Letnia kuchnia to osobny budynek. Z tarasu na piętrze widać typowe dla tych stron pokrycie dachu: nie dachówki z gliny, ale kamienne płytki. Zimą grzeją, latem chłodzą i są wodoodporne. W okolicy Mostaru leży wiele niedużych i bardzo ciekawych miejscowości. W jednej z nich o nazwie Blagaj - znajduje się klasztor medytacyjny islamskiego zakonu derwiszów. Derwisze, tańcząc wprowadzali się w trans. Kilka kilometrów dalej, w miejscowości Žitomislići jest inny klasztor - nieduży prawosławny monaster z małą cerkwią pod wezwaniem Zwiastowania NMP. Budowle pochodzą z XVI wieku. W czasie ostatniej wojny w Jugosławii to wszystko było zniszczone, ale zostało odbudowane i wygląda jak przed wiekami. Hercegowina jest winiarskim zagłębiem kraju, a winną stolicą regionu jest miasto Čitluk. Wina z Hercegowiny bardzo rzadko trafiają na nasze stoły. Robert omawia dwa główne miejscowe szczepy autochtoniczne: biały (żilavka) i czerwony (blattina). Bez wątpienia najbardziej znanym Polakom, choćby tylko ze słyszenia, miejscem w Bośni i Hercegowinie jest Medjugorje. Choć Watykan oficjalnie nie uznał tutejszych objawień maryjnych, co roku zjeżdżają tu miliony pielgrzymów z całego świata.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 30. Londyn - Wypad za miasto Logo TVP Rozrywka
15:55 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Mostar, odc. 29 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert kontynuuje swoją podróż po Bośni i Hercegowinie. Przekona się, że droga z Sarajewa do Mostaru, biegnąca wzdłuż Neretwy, to jedna z piękniejszych tras w tej części Europy, atrakcyjna również pod względem kulinarnym. W Mostarze na tarasie restauracji Kulluk z widokiem na minarety Robert zasiada do degustacji miejscowych dań. Pojawia się nadziewana pleskawica i pita ziemniaczana, zwana krompirusą. Jest to ciasto strudlowe, przekładane duszonymi w oleju ziemniakami z cebulą, doprawione tylko solą i pieprzem. Hercegowina słynie również z lokalnych win, które rzadko trafiają na polskie stoły. Robert omawia dwa główne miejscowe szczepy: biały (żilavka) i czerwony (blattina).

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
16:25 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Trebinje, odc. 30 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Kucharz z Krakowa odwiedza Trebinje leżące w Republice Serbskiej. Kulinarną wizytówką miasta, obok kawiarni, są piekarnie, gdzie Robert spróbuje trzech rodzajów pity prosto z pieca. Jest to ciasto strudlowe, czyli filo, o różnych kształtach i nadzieniach. Burek nadziewany jest wyłącznie mięsem, zeljanica zaś ma nadzienie szpinakowe. Na targu można kupić produkty wytwarzane w okolicznych gospodarstwach - oliwę, ser kripavac z mleka krowiego i koziego, szynkę z kozy i warzywa: szpinak, buraki, groszek, a nawet pokrzywy na zupę. Stoisko z serami zachwyca mnogością gatunków. Robert próbuje ser ze skórzanego worka, który można spotkać tylko w Hercegowinie. Kucharz odwiedza również niewielkie miejscowości leżące niedaleko miasta. W Mosko jest gościem restauracji Konak, gdzie spróbuje pieczonego jagnięcia i cielęciny z ziemniakami. Przed nim również zestaw miejscowych przekąsek: placek z serem kripavac, utipci, czyli pączki na słono i mamałyga z serem. Danie odcinka Robert gotuje nad brzegiem rzeki, obok koła łopatkowego. Jest to pstrąg w mące kukurydzianej z grochem poljak, w sosie na bazie białego wina. W nieodległym Klobuku odnajduje winnicę cesarską, która w czasach Austro-Węgier produkowała z białych gron odmiany wina żilawka, wysyłanego później na wiedeński dwór. O jakości tego wina przesądza tutejsza gleba - wulkaniczny tuf. Degustacja odbywa się w winotece Vukoje. Do wina podano miejscowe danie: risotto z kapustą ratan i koźlęciną.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 26 Włochy - Piemont Alba Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz kontynuuje podróż po Piemoncie w północnych Włoszech. Tym razem odwiedza miasto Alba i region Langhe. Alba słynie z biały trufli, a cały region z czerwonego wina barolo. Oficjalne otwarcie sezonu na trufle odbywa się w pierwszą niedzielę października. Tego wydarzenia smakosz z Krakowa nie mógł przegapić. Całe miasto zamienia się wtedy w wielki targ spożywczy. W ogromnym namiocie ustawionym w centrum Alby spotykają się trifulau, czyli poszukiwacze trufli i ich amatorzy, aby pod okiem sędziów i ekspertów zawierać truflowe transakcje, często bardzo kosztowne, zawsze bardzo aromatyczne. Przy jednym ze stoisk Robert objaśnia fenomen białych trufli. Wiele jest odmian tych niezwykłych grzybów rosnących pod ziemią, ale tylko dwie są jadalne: czarna i biała. Ta druga, tuber magnatum pico, jest cenniejsza. Najmniejsze okazy trufli kosztują 2 euro za gram. Ponadkilogramowe giganty sprzedawane są za sumy grubo przekraczające 100 tys. euro. Na stanowisku sędziów okazy o wadze powyżej 10 gramów można zapakować w woreczek i otrzymać certyfikat jakości i autentyczności trufli. Laikom trufle kojarzą się ze świniami. Rzeczywiście świnia szuka trufli i sama je zjada. Ludziom zaś w poszukiwaniu tych grzybów pomagają specjalnie szkolone psy. Sutki szczennej suki smaruje się truflami, żeby małe pieski wyssały zamiłowanie do trufli dosłownie z mlekiem matki. Trufle zbierano w Albie od dawna, ale dopiero w latach 30. XX wieku miejscowy trifulau i właściciel sklepu wpadł na pomysł zorganizowania targów truflowych i rozpropagował tę ideę. Był nim Giacomo Morra; jego sklep działa do dziś przy Piazza Pertinace. Nieopodal w niezwykłej scenerii restauracyjnego ogrodu z widokiem na okolice Robert gotuje risotto z winem barolo i oczywiście z truflami. Wino barolo wzięło swoją nazwę od niewielkiego miasteczka. Miejscowość ta nie zaistniałaby pewnie jako atrakcja turystyczna, gdyby nie tutejsze warunki do uprawy winorośli. Barolo to dziś jeden z najsłynniejszych adresów winiarskiego świata. Turyści przyjeżdżają tu skosztować jedynego w swoim rodzaju wina. W miejscowym zamku urządzono nawet Muzeum Wina, do którego wchodzi się przez bar z figurami bóstw i kieliszkami. Łączy je to, że wszystkie są związane z winem. W tej części Włoch istnieje tylko jedna obowiązkowa przekąska do wina: piemockie paluszki grissini. W grissinificio można zobaczyć, jak się je wytwarza. Produkcja jest w zasadzie ręczna. Maszyna kroi tylko wyrobione ciasto na wałki, które są rozciągane ręcznie i formowane. Słynne grissini powstają nie tylko w wielkich piekarniach, ale i małych domowych zakładach. Jako że nie samym chlebem człowiek żyje, Robert odwiedza wiejską masarnię w okolicy Alby. Przy zakładzie sklepik firmowy, w którym można dostać wyrabianą tu wędlinę o nazwie salsiccia di verduno. Składa się ona w 80% z cielęciny, w 20% ze słoniny. Można ją jeść na surowo albo z makaronem w postaci ragu. Maleńka miejscowość Grinzane Cavour szczyci się zamkiem, w którym w XIX wieku mieszkał hrabia Cavour, jeden z ojców zjednoczenia Włoch; był on również burmistrzem Grinzane. Dziś na zamku obraduje kapituła najważniejszej włoskiej nagrody literackiej. Obrady przebiegają chyba w miłej atmosferze, bo na zamku mieści się również sklep z winem i regionalnymi produktami. Jest tu makaron, grzyby (funghi), orzechy laskowe, octy winne. Żeby ogarnąć taką mnogość jedzenia i picia, trzeba podejść do sprawy naukowo. Pewnie dlatego w pobliskim Pollenzo, w dawnej rezydencji królów sabaudzkich, otworzono w 2004 roku Uniwersytet Nauk Gastronomicznych. Badania naukowe dotyczące upraw i produkcji wina zapoczątkował już w pocz. XIX wieku Karol Albert Sabaudzki, król Sardynii. Uniwersytet w Pollenzo kontynuuje te tradycje. Odwiedził go niedawno brytyjski książęKarol, który żywo interesuje się rolnictwem. W okolicac

Czas trwania: 25min. / 2011 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 31. Szwecja - Skania Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): W tym odcinku Robert Makłowicz podróżuje do Skanii, krainy na południu Szwecji, która przez Bałtyk sąsiaduje z Polską. Pierwszy przystanek to oczywiście port w Ystad, dokąd można dopłynąć promem ze Świnoujścia. Nowoczesne dziś Ystad to niegdyś hanzeatyckie miasto. W jego historii były trzy okresy chwały. Pierwszy miał miejsce w średniowieczu, kiedy miasto należało do Związku Hanzeatyckiego. Potem była epoka napoleońska, kiedy blokada kontynentalna Wysp Brytyjskich uruchomiła kontrabandę, na której szybko bogacili się miejscowi kupcy. Trzeci okres prosperity miasta zaczął się kilka lat temu i ma związekz literaturą, a ścislej z powieściami kryminalnymi. W Ystad bowiem osadza akcje swoich książek Henning Mankell. W centrum miasta jest kawiarnia, w której posilał się bohater Mankella, komisarz Wallander. Robert próbuje przekąsek słynnego komisarza: kanapki ze szprotką jako anchois i ciastka Wiener Brot, do tego oczywiście kawa. Bardziej wyrafinowane dania Robert znajdzie w restauracji skańskiego szefa kuchni Andersa Vendela. Ten renomowany lokal mieści się w pięknej drewnianej willi, położonej wśród drzew, w nadmorskiej rezydencyjnej dzielnicy Ystad. Jest to jedna z najstarszych restauracji w Szwecji, działa w tym miejscu od 100 lat. Co łączy Ystad z Krakowem? Hejnał z wieży mariackiej pięknego gotyckiego kościoła. W Ystad rozlega się on co kwadrans od godz. 21.15 do pierwszej w nocy. Szwedzki hejnalista gra hejnał na trombicie. Z Ystad Robert jedzie do Kseberg. Ta niewielka miejscowość leży na nadmorskim klifie. To najbardziej na południe wysunięty fragment ziemi szwedzkiej, skąd wikingowie, germańsko - nordyccy wojownicy, wyruszali na podbój Europy. W megalitycznym kręgu (o kształcie łodzi wikingów), zwanym Ales Stenar, Robert przyrządza arcyszwedzkiego tatara śledziowego. Na trasie podróży jest też malownicze miasteczko Kivik. W miejscowym sklepie rybnym Robert prezentuje śledzie w różnych aromatach i szwedzkie gotowane homary, a w restauracji obok sklepu degustuje świeżego smażonego śledzia. W sezonie wydają tutaj 36 tysięcy porcji tego dania. We wsi Norra Hslöv Robert zwiedza ekologiczne gospodarstwo rolne, zagląda także do miejscowej restauracji. Jedzenie nakłada się tutaj samemu w bufecie zwanym wszędzie poza Szwecją szwedzkim stołem. Robert zdecydował się na wędliny i ryby. Wszystkie produkty miejscowe. Tak posilony zwiedza zamek Glimmingenhus. Pochodząca z początku XVI stulecia budowla została wzniesiona przez duńskiego rycerza; od XVII wieku Skania należała bowiem do Danii. Dawna twierdza leży dziś wśród żółtych pól kwitnącego rzepaku. Kolejna szwedzka atrakcja kulinarna to piekarnia w Köpingebro. Dawne skańskie gospodarstwo zostało zamienione w przybytek dla smakoszy. Szwedzi uwielbiają wieś, jeszcze 100 lat temu na wsi mieszkało 80% społeczeństwa. Dziś ta proporcja jest odwrotna, przenieśli się do miast, ale w każdej wolnej chwili chętnie na wieś wracają i domagają się tu wiejskich przysmaków. Robert prezentuje 4 gatunki chleba i 4 rodzaje dżemów. Degustuje chleb żytni i dżem z zielonych pomidorów z imbirem. Wieczorem odwiedza mały browar, który znajduje się w zabudowaniach pobliskiego folwarku. Przed snem raczy się kufelkiem piwa miejscowego wyrobu. Będzie nocował na kempingu.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 24 marca 2026 (Wtorek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 31. Szwecja - Skania Logo TVP Rozrywka
16:00 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Nad Sutjeską i Driną, odc. 31 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert odwiedza Park Narodowy Sutjeska na granicy Bośni z Hercegowiną i Czarnogórą. Górskie lasy dostarczają dzikiego czosnku do sałatek i mięsa kozic, które wykorzystuje się do przygotowania miejscowych dań - sałatki z dzikiego czosnku, sera zwijanego w warkoczyki, pity ze szpinakiem i twarogiem oraz gulaszu z kozicy górskiej. Do picia podaje się wino ze słynnego monasteru Tvrdos albo kwaśne mleko. Na kolejnym postoju Robert ma okazję spróbować dań rybnych. Tym razem piknik rozpoczyna się od kieliszka rakii. Potem jest zupa rybna gotowana w kociołku oraz smażone ryby. Złowione w Drinie pstrągi oraz płocie, panierowane w mące, są smażone w oleju nad żywym ogniem w specjalnym naczyniu, zwanym taniraca. Podczas rejsu mistrz kuchni przyrządza danie odcinka - wątróbkę jagnięcą z serbską sałatką. W dalszej części wycieczki prowadzący ma okazję spróbować specjałów z miasta Visegrad: półmisek wędlin i serów, panierowanych papryk nadziewanych serem i młodej wołowiny w pikantnym sosie.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
16:30 Makłowicz w podróży: Austria - Wiedeń cesarski, odc. 32 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): W poszukiwaniu kulinarnych inspiracji kucharz z Krakowa udaje się do austriackiej stolicy. Na trasie wycieczki znajdzie się m.in. pełne turystów miejskie targowisko Naschmarkt, katedra św. Szczepana i krypty kapucynów, w której złożono doczesne szczątki cesarzy z rodu Habsburgów. Tu spoczywa cesarz Franciszek Józef, jego żona Sissi oraz ich syn Rudolf, który popełnił samobójstwo w Mayerlingu. W menu odcinka znajdą się: golonka, surówka z kapusty, placki ziemniaczane, piwo oraz sztangle z kminkiem i knedel bułczany z wędzonym boczkiem i kurkami.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 27 Madera - "Wyspa ogród" Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz wybrał się na Maderę. Ta piękna wyspa - ogród leży na Oceanie Atlantyckim na wysokości Casablanki, 700 km od wybrzeży Afryki i 1000 km od Lizbony. Wyspa powstała ok. 5 milionów lat temu na skutek podwodnych erupcji wulkanu. Pełna jej nazwa w języku portugalskim brzmi: Ilha da Madeira, czyli Wyspa Drewna, bo pierwotnie porastały ją gęste lasy. Osadnicy wypalali je, żeby uzyskać pola uprawne. Portugalczycy uprawiali na Maderze trzcinę cukrową, która trafiła tu z Sycylii w połowie XV stulecia. Od niej zaczęła się dla wyspy gospodarcza hossa. Z trzciny wyrabiano cukier i rum. W miejscowości Calheta Robert odwiedza starą wytwórnię cukru i rumu zarazem. Dziś jest tu muzeum. We wnętrzu ogromnej hali fabrycznej stoją stare żeliwne angielskie maszyny i wielkie zbiorniki. Proces produkcji rumu nie jest skomplikowany: najpierw trzeba wycisnąć sok z trzciny (jeśli chce się go pić w naturalnej postaci, trzeba go zakwasić sokiem z cytryny, żeby się nie utlenił), potem sok poddać fermentacji i destylacji. W saloniku, w dawnym biurze dyrektora, Robert degustuje rum biały, kolorowy i ciemny. Do trunków podaje się ciasto piernikowe bolo de mel i suszone owoce. Po wytwórni rumu kolej na winnice. W Estreito, na zboczu wzgórza, wysoko nad oceanem rozpina się wspaniale na pergolach winorośl. W tym miejscu doskonale widać specyfikę Madery: nad brzegiem oceanu słońce, wyżej w górach już chmury i deszcz. Te pogodowe anomalie tworzą świetne warunki do uprawy różnych roślin, z których winorośl to największy rolniczy skarb wyspy. Pierwsze sadzonki winorośli przyjechały tu w XV wieku z Cypru i Krety. W Funchal Robert zwiedza zabytkową winiarnię. Na piętrze mieści się sala ze starymi beczkami. Równie pieczołowicie jak wino przechowuje się tu stare księgi handlowe. Jedna z nich pochodzi z roku 1794. We Francji szaleje rewolucja, na gilotynie spadają głowy arystokratów, a tutaj spisuje się kolejne partie wysyłanego w świat wina, z których najbardziej znane to oczywiście madera. Wina tego typu świetnie się przechowują. Nawet 200 - letni trunek zachowuje swoje walory, a otwartą butelkę można trzymać 2 lata. W sali degustacji, za stołami zrobionymi z beczek, Robert raczy się czterema typami madery: wytrawną, półwytrawną, półsłodką i słodką, czyli małmazją. To szczepy białe, ale kolor wina zmienia się w trakcie procesu dojrzewania. Miejscowi piją je jako aperitif albo na deser. Nie popijają nimi jedzenia. W okolicach Estreito na wzgórzu z widokiem na winnice i daleki ocean Robert przyrządza danie: peixe espada de vinhalhos, czyli rybę pałasz w zalewie octowo - czosnkowej. Na niżej położonych, najcieplejszych obszarach wyspy rosną bananowce. To jedna z najstarszych roślin uprawnych, jakie zna człowiek. Wygląda jak drzewo podobne do palmy, ale to bylina. Tylko jeden raz w cyklu życia bananowca na jego szczycie wyrasta kwiatostan. Na Maderze jest on koloru fioletowego. Kolba kwiatowa rośnie do góry, potem zwiesza się w dół. Kiedy się ją zetnie, można ściąć całą roślinę, bo drugi kwiat już nie wyrośnie. Ale wtedy z podziemnego kłącza wyrasta drugi pęd i cała historia się powtarza. Można w ten sposób sterować fazami dojrzewania kolejnych kiści i jeść świeże banany przez cały rok. Z północy na południe wyspy jest zaledwie dwadzieścia kilka kilometrów, a jednak są tu dwie strefy klimatyczne. Różnice temperatur nie są wielkie, zwłaszcza dla przybysza z Europy w sezonie jesienno - zimowym. Robert odwiedza leżącą na północy wioskę Santana. Uwagę przybysza zwracają niespotykane w naszym klimacie drzewa smocze. Warto też odwiedzić tutejszy skansen, by zobaczyć w jakich domkach mieszkali dawniej tubylcy. W Santanie Robert zatrzymuje się jednak nie w skansenie, ale w hotelu. Z balkonu hotelowego widać bowiem Maderę jakby w pigułce: szczyty gór w chmurach, a w dole klify i błękitny

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 31. Szwecja - Ekolandia Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): W dzisiejszym odcinku będzie trochę miejsko, trochę wiejsko, ale przede wszystkim ekologicznie. Zamiłowanie Szwedów do ekologicznego stylu życia widać wyraźnie w Malmö, gdzie na terenach dawnej stoczni powstało wzorcowe, przyjazne środowisku osiedle Western Harbour, czyli Zachodni Port. Symbolem dzielnicy jest "skręcony tors" - wspaniały wieżowiec wzniesiony według projektu hiszpańskiego architekta Santiago Calatravy, który stanął w miejscu dawnego wysokiego żurawia stoczniowego. Wokół wieżowca rozciąga się dzielnica niedużych domków. Niska zabudowa przeważa w całej dzielnicy. Specjalna konstrukcja domów gwarantuje jak najmniejsze zużycie energii, która w całości pochodzi ze źródeł odnawialnych. Jeździ się tu głównie na rowerach i elektrycznych segwayach. W ekologii bardzo ważna jest sprawa śmieci. Mieszkańcy tej dzielnicy korzystają z pneumatycznego zsypu. W domach dokonują podstawowej segregacji odpadków na organiczne i nieorganiczne. Potem wrzucają je do specjalnych pojemników, z których pneumatyczny system transportuje odpadki poza granice osiedla, żeby nie musiały do niego wjeżdżać śmieciarki. Przepełnieni miłością do ekologii mieszkańcy muszą mieć gdzie kupować ekologiczne produkty, dlatego w osiedlu jest ekologiczny supermarket. Przejrzałe banany, którym kończy się termin ważności, trafiają do przysklepowej restauracji, tam zaś wszyscy chętnie jedzą je w różnych postaciach. Dla zainteresowanych prowadzi się tutaj kursy ekologicznego gotowania. W nadmorskiej dzielnicy jest oczywiście przystań jachtowa i reprezentacyjna restauracja. Nazywa się Salt & Brygga i jest znana w całej Szwecji, a także poza jej granicami. W sali restauracyjnej Robert wyjaśnia koncept ekologicznej restauracji; jest to przede wszystkim zakaz palenia i przestrzeganie zasad fair trade przy imporcie produktów. Następnie degustuje zamówione dania: stek, ragout z policzków wołowych, kiełbasę cielęcą, puree z pokrzyw i zielone szparagi. Bez deseru. Półwysep Bjäre to ziemniaczany spichlerz Szwecji. Bliskość Morza Północnego sprawia, że jest tu bardzo chłodno, dlatego pola są częściowo przykryte folią. Uprawia się tu głównie ziemniaki, bo piaszczysta byle jaka gleba idealnie się do tego nadaje. Z właścicielem gospodarstwa Robert ucina sobie pogawędkę na temat filozofii produkcji wódki rocznikowej i jej walorów. I oczywiście degustuje wybrane trunki, zwłaszcza z młodych ziemniaków. Tak wzmocniony dociera nad samo Morze Północne, do cieśniny Skattegat. Nie jest tu jednak polarnie zimno, a spacer brzegiem morza działa ożywczo. W marinie stoi mnóstwo zacumowanych jachtów, przy których ludzie urządzają sobie pikniki. W XIX wieku powstał tutaj kurort Mölle, którego skarbem jest czyste powietrze przynoszone przez zachodnie wiatry. Na przełomie XIX i XX wieku otwarto tu pierwsze w Europie kąpieliska koedukacyjne. Działały jak magnes; przed I wojną światową do Mölle kursowały bezpośrednie pociągi z Berlina. Dzisiaj też panuje tu atmosfera swobodna. Kolejny cel podróży to wyspa Styrsö, dokąd Robert dopłynie promem. Wyspa leży w archipelagu koło Göteborga i jest urządzona tak, jak Szwedzi wyobrażają sobie idealne miejsce do życia na łonie natury. Obowiązuje zakaz ruchu samochodów, nie licząc pojazdów straży pożarnej czy policji. Na pomoście mariny Robert przyrządza danie główne odcinka: sałatkę szwedzką z łososiem i langustynką. Następnie meleksem dociera do dzielnicy rybackiej. W jadalni nadmorskiego pensjonatu z tradycjami degustuje dania rybne: śledzia na przystawkę i smażoną makrelę z kawiorem. Na deser, herbatę i ciastka, musi dojechać do zamku Sofiero, dawnej letniej rezydencji królewskiej przekazanej przez króla społeczeństwu.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 25 marca 2026 (Środa)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 31. Szwecja - Ekolandia Logo TVP Rozrywka
16:00 Makłowicz w podróży: Austria - Wiedeń współczesny, odc. 33 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Kucharz z Polski rusza na poszukiwanie kolejnych kulinarnych inspiracji. W austriackiej stolicy zatrzyma się przy serwujących uliczne jedzenie kioskach z kiełbaskami tzw. würstlstandach, odwiedzi restaurację Konstantina Filippou, jedną z najlepszych nowoczesnych kuchni w Wiedniu, skosztuje też przysmaków serwowanych w lokalu Juana Amadora, słynnego hiszpańskiego szefa kuchni. Na koniec zrobi zakupy w sklepie z winami Wein & Co, przyrządzi risotto ze szparagami i truskawkami na białym winie oraz odpowie na pytanie, dlaczego przed wielu laty Wiedeń był ślimakową potęgą.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
16:30 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Mostar, odc. 29 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 27 Madera "Goście archipelagu" Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert odwiedza archipelag Madery, którego odkrywcami byli trzej Portugalczycy: Zarco, Teixeira i Perestrello. Przybyli tu w 1418 roku. Najpierw wylądowali na Porto Santo, a rok później na Maderze. Inicjatorem ich wyprawy był książę Henryk Żeglarz. Stolicą Porto Santo jest Vila da Baleira. W 1479 roku na wyspę przybył Krzysztof Kolumb, który poślubił Filipe Moniz, córkę gubernatora Perestrello. Śledząc losy Kolumba na Porto Santo, trzeba zadać sobie pytanie, jakim cudem ten ubogi genueńczyk mógł pojąć za żonę tak szlachetnie urodzoną pannę. W jednym z najstarszych budynków miasteczka, zwanym domem Kolumba, jest dziś muzeum. Można tu podziwiać model Santa Marii oraz innych okrętów uczestniczących w historycznej wyprawie Kolumba, zakończonej w 1492 roku odkryciem nieznanego lądu. Tymczasem na placu Vila da Baleira w ogródku restauracji Robert degustuje typowe dla wyspy danie: prego no bolo do caco, czyli wołowinę w placku chlebowym z masłem czosnkowym. Na Maderze mieszka ćwierć miliona ludzi, na Porto Santo zaledwie 4 tysiące. Nic dziwnego, wyspa jest sucha jak pieprz. Dziś jej mieszkańcy żyją głównie z turystyki, ale dawniej walczyli z naturą i próbowali uprawiać różne jadalne rośliny. Trudno uwierzyć, że na tych łysych górskich zboczach wyspy zbierano kiedyś zboże. Robert odwiedza Casa da Serra, gospodarstwo skansen, gdzie można zobaczyć, jak wyspiarze z Santo Porto wypiekali chleb bolo do caco. Po portugalsku caco znaczy skorupa. Chodzi o rozgrzaną kamienna płytę, na której piecze się ten właśnie chleb. Bolo do caco to również dodatek do słynnego miejscowego dania, wołowiny z papryką, które Robert przyrządza na dziedzińcu gospodarstwa. Spacerując po kamienistej plaży Porto Santo, Robert podziwia klif Cabo Giro i rozmyśla o królu Władysławie Warneńczyku, który rzekomo nie zginął pod Warną. Po przegranej bitwie nie wrócił do Polski, ale osiadł na Maderze. Od portugalskiego króla otrzymał posiadłość w miejscowości Madalena do Mar, położonej za tym klifem. Przedziwny też spotkał go koniec. Kiedy płynął tędy do domu, ze szczytu klifu oderwał się wielki odłam skalny i spadł prosto na jego łódź. Nie są to jakieś bajki, tylko naukowa teoria, którą opublikował w swoich książkach portugalski historyk Manuel Rosa. Zwiedzanie Madery Robert rozpoczyna od wioski rybackiej Cmara de Lobos, co po portugalsku znaczy zatoka wilków. Nie chodzi jednak o wilki z lasu, tylko o foki mniszki, które upodobały sobie to miejsce. Na tarasie jednego z domów malował akwarele Winston Churchill, o czym przypomina pamiątkowa tablica na ścianie. W roku 1949 Churchill przeszedł wylew. Rodzina wysłała go na wypoczynek na Maderę. W tutejszym porcie rybackim cumuje mnóstwo kolorowych łodzi rybackich, a na specjalnych wieszakach suszą się w słońcu ryby. Przeważnie peixe - gata, czyli zębacze. W portowej knajpce Robert degustuje najpopularniejszy napój na Maderze, którego nazwa - poncha - pochodzi od angielskiego punch, czyli ponczu, rumu mieszanego z sokami owocowymi. Bardzo znaną miejscowością na Maderze jest wieś Monte (po portugalsku góra). W XIX i XX wieku mieszkało tu wiele znanych osobistości. Jedną z nich był cesarz Karol Habsburg, ostatni władca Austro - Węgier, który abdykował 10 listopada 1918 roku. Cesarz spoczywa w kościele Nossa Senhora, w Sanktuarium Matki Boskiej Górskiej. Papież Jan Paweł II ogłosił Karola błogosławionym.

Czas trwania: 24min. / 2012 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 31. Szwecja - Göteborg Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): W tym odcinku odwiedzamy Göteborg. Wizytę w tym drugim co do wielkości mieście Szwecji Robert rozpoczyna od przeglądu oferty na porannej hurtowej aukcji ryb i owoców morza. Do hali aukcyjnej w nadmorskim porcie już od świtu przychodzą hurtownicy, którzy kupują ryby (makrele, szczupaki, kraby, dorsze), nie tylko morskie, złowione w całej Skandynawii. Göteborg kocha ryby i oferuje je nawet w budkach z fast foodem; w jednej z nich Robert zjada smażonego śledzia z arktycznymi jagodami. W początkach XVII wieku dzisiejsza południowa Szwecja należała do Danii, która pobierała wysokie cła za żeglugę w swoich bałtyckich cieśninach. Godziło to w morski handel Szwecji. Król Gustaw II Adolf postanowił wybudować port na otwartym Morzu Północnym. Tak powstał Göteborg - miasto Gotów. Król - założyciel miasta - zyskał chwałę wielkiego reformatora i wodza, a wdzięczni mieszkańcy postawili mu wspaniały pomnik w centrum miasta. Jako że nie samą historią człowiek żyje, w centrum Robert trafia do słynnej restauracji Kometen, najstarszej w mieście, która działa nieprzerwanie od lat 30. XX wieku. Od niedawna jej szefem jest szwedzki autorytet kulinarny Leif Mannerström. W asyście gościa z Polski Leif przyrządza marynowanego po szwedzku łososia gravlax, do którego proponuje kawior. Na takie przysmaki nie mogli liczyć dawni marynarze, o czym Robert przekonuje się na pokładzie repliki XVIII - wiecznego statku Götheborg, cumującego w porcie. W centrum Robert odwiedza także halę targową, której piękny neogotycki budynek stoi nad rzeką. To najsłynniejsze w całej Szwecji miejsce, gdzie handluje się rybami. W tutejszej restauracji rybnej Robert podziwia, jak jej szef Johan Malm, otwiera przy barze ostrygi. Johan jest mistrzem świata w otwieraniu ostryg. Specjalnie dla Roberta przygotuje danie o nazwie "połów dnia". Będzie to smażona makrela z zielonym puree. Po obiedzie Robert odwiedza muzeum szwedzkiej motoryzacji, gdzie dowiaduje się, że już w 1959 r. montowano seryjnie pierwsze w świecie pasy bezpieczeństwa w modelu Volvo Amazon. Szwecja jest światową potęgą przetwórstwa rybnego. Można się o tym przekonać w Kungshamn, gdzie znajdują się magazyny firmy Abba Seafood. Zimnowojenne bunkry z lat 50. doczekały się lepszych czasów i lepszego przeznaczenia. W głównej hali przetwórni stoją beczki ze śledziami z Norwegii - w marynacie, oraz pojemniki z rybią ikrą. Na razie przysmaki te są jeszcze zbyt intensywne w smaku. Ta hala jest jak dojrzewalnia szlachetnych serów - ryby muszą tu poleżeć przez kilka tygodni. W drugiej hali Robert obserwuje proces filetowania szprotek, które po odcięciu głowy zamieniają się w szwedzkie anchois. W kolejnej znajduje się linia produkcyjna słynnej szwedzkiej pasty kawiorowej w tubkach. Z chrupkim pieczywem smakuje jak najprawdziwszy delikates. Każda szanująca się przetwórnia ma swoje laboratorium. Przeprowadza się tu różne testy, ale najważniejsze jest badanie organoleptyczne, czyli degustacja. Robert próbuje kawioru, pasty kawiorowej, krewetek i śledzi. Najbliższe okolice przetwórni wyglądają jak pocztówka. Szczególnie piękna jest przystań jachtowa w Smögen, która znajduje się w morskim przesmyku. Po drugiej stronie kanału można podziwiać malownicze kolorowe domki. Równie malowniczo prezentuje się zestaw szwedzkich tapas w nadmorskiej restauracji. Matjasy, siekane jajka na twardo, jajka z kawiorem, ziemniaki w plasterkach, śledzie, chrupki chleb, pasty rybne, ziemniaki w mundurkach, pasty kawiorowe. Prostota wykonania i niepowtarzalny smak, to, co w Skandynawii liczy się najbardziej. Pobyt w Göteborgu wieńczy wizyta w kawiarni Da Matteo, która ma własną piekarnię i palarnię kawy. Szwedzi piją mnóstwo kawy. To żelazny element każdej przerwy w pracy. Zwykle kawie towarzyszą kanelbullar - bułeczki cynamonowe, bez których Szwedzi nie byliby sobą.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 26 marca 2026 (Czwartek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 31. Szwecja - Göteborg Logo TVP Rozrywka
16:00 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Trebinje, odc. 30 Logo Telewizja WP
16:30 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Nad Sutjeską i Driną, odc. 31 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 27 Madera "Funchal" Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Stolicą Madery jest Funchal. Nazwa tego miasta pochodzi od słowa "funcho", co po portugalsku znaczy koper włoski. Zwiedzanie miasta Robert, jak przystało na recenzenta kulinarnego, rozpoczyna od targu spożywczego, gdzie lokalni producenci chętnie eksponują swoje płody rolne. Znajdujący się w centrum miasta barwny i egzotyczny targ jest także atrakcją turystyczną. Niezwykle łagodny klimat Madery sprawia, że rośnie tu praktycznie wszystko. W dodatku portugalscy żeglarze zwozili na wyspę rośliny z całego świata. Robert jest zafascynowany galerią z owocami. Jeszcze bardziej pochłania go oferta targowiska rybnego. Madera to wyspa pochodzenia wulkanicznego, praktycznie pozbawiona szelfu, więc tuż u jej brzegów otwiera się morska głębia. Można tu łowić pałasze, symboliczne dla całej Portugalii sardynki oraz byczki z rodziny makreli i tuńczyki bonito. Odkrywcą Madery jest portugalski żeglarz Joao Goncalves Zarco, który dopłynął tu w 1418 roku. Zarco był pierwszym gubernatorem wyspy i założycielem Funchal. W centrum miasta można podziwiać jego imponujący pomnik. W świecie jednak stokroć bardziej znany jest inny obywatel Funchal... piłkarz Cristiano Ronaldo, który swoją karierę zaczynał w tutejszej szkółce piłkarskiej. Funchal to także ważne miejsce dla Polaków. Tuż obok katedry znajduje się popiersie marszałka Józefa Piłsudskiego, który spędził tu kilka miesięcy na przełomie lat 1930/31. Odpowiednie lokum na wyspie wyszukał mu syn prezydenta Mościckiego. Jego wybór padł na willę Quinta Bettancourt na przedmieściach stolicy. Dziś to prywatny dom i nie można tam zajrzeć. W Funchal jest także pomnik Jana Pawła II. Rua de Santa Maria to najstarsza część miasta, stanowiąca dosłownie plątaninę wąskich uliczek. Z okolicznych knajpek dobiegają dźwięki fado. Dla smakosza jednak najważniejsze są kulinarne zapachy. Robert wyczuwa, że w jednej z restauracyjek można zjeść sardinha assada, czyli sardynki pieczone na ruszcie, arcyportugalski specjał, w innej zaś espetadę z wołowiny. Espetada to po prostu szaszłyk z mięsa natartego czosnkiem i ziołami. Atrakcją turystyczną Madery jest niewątpliwie twierdza Sao Tiago. Zbudowana w XVII wieku forteca miała chronić miasto przed atakami piratów. Na szczęście Funchal tylko raz poważniej ucierpiało. Było to w czasie I wojny światowej, kiedy do zatoki wpłynął niemiecki U - Boot. Poza tym Funchal nigdy nie doznało brutalnej agresji.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 31. Szwecja - Värmland Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Szwecja kojarzy się z lasami i z jeziorami. Największe z nich - jezioro Wener - leży w prowincji Värmland i jest jednym z największych w Europie. Wraz z miejscowym rybakiem Robert wyrusza łodzią na poranny połów. Złowione w jeziorze ryby oprawia się i wędzi na miejscu - w dymie z wiórków drzew liściastych. Ale najbardziej okazały sandacz złowiony tego ranka prosto z jeziora trafia na patelnię Roberta, którego w kulinarnej sesji wspomaga miejscowy kucharz, strażnik dawnych tradycji; jego popisowe danie to kolbulle - naleśnikowe placki na wieprzowym boczku, przysmak varmlandzkich smolarzy. W Filipstad Robert odwiedza fabrykę pieczywa chrupkiego, symbolu szwedzkiego stołu. Knäcke brod, chrupki szwedzki chleb to wynalazek z konieczności. Kiedy śnieg na pół roku odcinał ludzi od świata, nie mieli dostępu do świeżego pieczywa i musieli coś wymyślić. Chrupki chleb to podstawa szwedzkich tapas. Szwedzi podają je z różnymi serami, pastami, boczkiem, wędlinami z mięsa i ryb oraz z krabami. Kiedyś jedzenie biednych, dziś tapas to wszechświatowy przysmak. Może dlatego, że jeden listek chrupkiego chleba ma tylko 50 kcal; w kategorii pieczywa to prawie nic. Wioska Bjälverud to raptem kilkanaście domostw. Państwo Robberts prowadzą tu sklep, w którym sprzedają własne produkty. To coraz powszechniejszy szwedzki obyczaj. Chlubą gospodarstwa są wędliny wyrabiane własnoręcznie przez pana domu z mięsa łosia. W ogrodzie, pod kwitnącą jabłonią odbywa się degustacja. Na stole półmisek wędlin i butelki z popularnym w Szwecji sokiem jabłkowym. Wieś Lakene to kolejne miejsce, gdzie można zaopatrzyć się w naturalne produkty. Ingrid i Jan pochodzą z Holandii i wytwarzają sery. W maleńkiej dojrzewalni Robert degustuje sery w typie gouda, smakuje mu zwłaszcza ten aromatyzowany nasionami kozieradki. W leśnej głuszy nad rzeką, w miejscu zwanym Zieloną Doliną, znajduje się młyn z 1709 roku. Robert zastaje młynarza przy pracy. Lennart Svan z pasją opowiada, że kamień młyński działa tu od ponad 200 lat. Dziś nie napędza go, jak dawniej, woda, ale prąd, a całością steruje komputer. Żytnia mąka to ważny składnik miękkiego szwedzkiego chleba. Z młyna Robert wychodzi z workiem mąki, idzie przez most w stronę pobliskiej piekarni, gdzie próbuje wspaniałego żytniego chleba. W prowincji Värmland mieszkała Selma Lagerloff, szwedzka pisarka, pierwsza kobieta uhonorowana Nagrodą Nobla w 1909 roku. W miejscowości Östra Ämtervik k/ Marbacka Robert odwiedza cukiernię Granne med Selma. W czasach Selmy Lagerloff kobiety były wykluczone z życia kawiarnianego, zwłaszcza na wsi. Zbierały się więc we własnym gronie, przynosiły kawę, raczyły się ciastkami i plotkowały. Pretekstem do spotkań zwanych kafferep były np. robótki ręczne. W miejscowości Ekshärad znajduje się farma łosi, stąd znak drogowy: "Uwaga, łosie". W Szwecji łosie to zwierzęta o dużym znaczeniu gospodarczym. W tej części kraju często widzi się takie znaki, ostrzegają one przed dzikimi zwierzętami, które potrafią tutaj wyjść na jezdnię. Dzień w Värmland dobiega końca. Przed nocą miejscowa procedura kąpieli w balii z gorącą wodą, a potem dla ochłody skok do jeziora i toast za szwedzką i skandynawską kuchnię.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 27 marca 2026 (Piątek)
07:00 Makłowicz w podróży - Malta - Waleczna Valletta Logo TVP Polonia
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 31. Szwecja - Värmland Logo TVP Rozrywka
16:00 Makłowicz w podróży: Austria - Wiedeń cesarski, odc. 32 Logo Telewizja WP
16:30 Makłowicz w podróży: Austria - Wiedeń współczesny, odc. 33 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 28 Tunezja "Dżerba" Logo TVP HD
Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 32. Rumunia - Przez Karpaty Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Podróż rozpoczna się w Siedmiogrodzie, w części nazywanej Saską Szwajcarią. Saską od niemieckich osadników, którzy zakładali tu miasta już w XII wieku. Najpiękniejszym miastem regionu jest Sighishoara, otoczona średniowieczną cytadelą. Jedyną konkurencją dla Sighishoary w Europie może być francuskie Carcassone, z podobnie zachowanymi średniowiecznymi murami. W restauracji przy rynku (tuż obok domu, w którym mieszkał Vlad Dracula, ojciec słynnego Draculi) Robert zamawia dania reprezentatywne dla trzech nacji mieszkających dziś w Sighisoarze: rumuńskie sarmalute cu mamaliguta, czyli gołąbki z mamałygą, węgierski paprykarz wieprzowy z galuszkami i niemiecki gulasz z jelenia z czerwoną kapustą oraz roladą wieprzową. Wioska Valea Viilor, po niemiecku Wurmloch, to stara saska wieś. Robert podziwia tu jeden z miejscowych cudów - średniowieczny saski kościół pełniący funkcje obronne. Warto zwiedzić także kościół w Biertan (po niemiecku Birthölm), który otoczony jest trzema pierścieniami murów obronnych. Podobnych kościołów jest w okolicy wiele, niemal w każdej wsi. Niektóre z nich zostały wpisane na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Medias to pierwsze większe miasto na trasie. W roku 1575 tu właśnie przyjął polskich posłów książę siedmiogrodzki Stefan Batory, który podpisał Pacta Conventa, by móc zostać królem Polski. W Medias Robert zwiedza przepiękną starówkę, a następnie wstępuje do piekarni i ciastkarni, by spróbować miejscowych wypieków: popularnych precli na słono i słodko. Pernute to słodkie drożdżowe bułeczki, zaś covrig to precle z makiem, sezamem i serem cascaval. Zaraz za Medias, przy głównej drodze znajduje się wioska Brateiu. W kramach na poboczu drogi Cyganie sprzedają swoje wyroby. Wyspecjalizowali się w miedzianych naczyniach. W okolicach Poiana Mica Robert zapuszcza się w karpackie lasy. To niemal pierwotne puszcze. Rosną w nich nie tylko sosny i świerki, ale też dęby. Dzięki temu żyją tu np. niedźwiedzie. Każdego roku odbywają się tutaj "truflowe łowy". Trufle występują w Europie w pasie od Francji do Mołdawii. W Rumunii zbiera się je dopiero od 10 lat. Do poszukiwań wykorzystuje się specjalnie szkolone psy myśliwskie. W miejscowej gospodzie z widokiem na górskie hale odbywa się degustacja trufli. Na talerzykach dwie trufle umyte, jedna w stanie naturalnym i ser. Przekroczywszy Karpaty, nasz podróżnik znajdzie się na Wołoszczyźnie. Chce zobaczyć winnice regionu Dealu Mare. Z miejscowym kucharzem przyrządzi danie invertita de la ciuta, czyli ziemniaczane naleśniki z nadzieniem z kurczaka. Odwiedzi także nowoczesną winiarnię Lacerta. Właścicielem winiarni jest Walter Friedl, Austriak z Wiednia. Podczas degustacji panowie raczą się winem białym i czerwonym, młodym i starzejącym się w drewnianych beczkach. Na zakończenie pobytu na Wołoszczyźnie Robert wzmacnia się miejscowymi wędlinami. Ghiudem to kiełbasa wołowa, przypominająca turecki sudżuk, babic to ostra kiełbasa paprykowana, zaś carnat de plecho to kiełbaski baranie, jedyne w Rumunii z apelacją.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 28 marca 2026 (Sobota)
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 28 Tunezja "U Berberów" Logo TVP HD
Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 29 marca 2026 (Niedziela)
11:25 Makłowicz w podróży - Malta - Archipelag Logo TVP Polonia

Opis (streszczenie): Malta to nie tylko jedna wyspa o tej nazwie, to cały archipelag wysp takich jak Comino, Cominetto czy Gozo. Stolica wyspy Gozo nosi oficjalnie nazwę Victoria, na cześć brytyjskiej królowej, ale miejscowi mówią na nią Rabat - po arabsku. W IX wieku archipelag Malty zajęli Arabowie. Zagrożenie islamem przestało istnieć dopiero wtedy, gdy Turcy ponieśli klęskę w bitwie morskiej pod Lepanto, w 1571 roku. Główny plac miasta to Piazza Independenza, ale mieszkańcy mówią na niego po maltańsku It - Tokk, co znaczy "miejsce spotkań". Rzeczywiście, jest to miejsce spotkań przy kawie. Jada się raczej gdzie indziej. Tutejsza kuchnia czerpie pełnymi garściami z morza. Czasami przypomina kuchnię sycylijską. Smaki Gozo można poznać w restauracji o nazwie Boat House. Robert zamawia tam sałatkę z miejscowym kozim serem oraz zupę rybną z małżami. Danie odcinka - penne z sosem królika - nasz podróżnik przygotuje na skarpie z widokiem na morze i wyspy, nieopodal domu, w którym miał siedzibę osławiony szef sycylijskiej mafii Toto Riina. Mafiozo został pojmany i osądzony, dostał 3 wyroki dożywocia. Z Gozo, z portu Mgarr, Robert płynie promem na Maltę. Rejs trwa krócej niż pół godziny. Malta wita przybysza murami obronnymi wzniesionymi w IX wieku przez Arabów, którzy władali wyspą przez 200 lat. Kolejni władcy dokładali swój kamyczek do tej zabudowy, ale nie zmienili jej zasadniczo. W obrębie murów obronnych zamknięta jest maleńka Mdina, czyli starówka, do której wchodzi się przez bramę główną. Obok Mdiny wyrosło nowe miasto. Nazywa się Rabat, co po arabsku oznacza przedmieście. Po zwiedzeniu zabytkowej Mdiny, tutaj się jada. W barze serwującym pastizzi, czyli przekąski tłum miejscowych. Robert zamawia przekąskę z piwem, którą konsumuje na ławeczce przed wejściem. Pastizzio to ciasto z nadzieniem na słono przygotowanym z sera ricotta, z pasty z grochu, rzadziej z sardeli. Kosztuje tylko 0, 30 euro. Tradycje winiarskie na Malcie sięgają korzeniami antyku. Powierzchnia upraw winorośli wynosi 400 hektarów. To dużo, jak na mikroskalę kraju. Od kwietnia do października nie spada tu kropla deszczu, więc konieczne jest nawadnianie. Robert zawitał do piwnic winiarni Marsovin. Uprawia się tu głównie szczepy francuskie i włoskie. Szampana zaś robi się tradycyjną metodą ze szczepów chardonnay. Żeby uzyskać odpowiednio mocną kwasowość, winogrona zbiera się już w trzecim tygodniu lipca. To prawdopodobnie najwcześniejsze winobranie w całej Europie. W sali muzealnej Marsovin można poznać dawne techniki winiarskie. W otoczeniu historycznych eksponatów Robert degustuje wino białe (girgentina) i czerwone (syrah i cabernet franc). W miejscowości Wardija Robert podziwia gaje pomarańczowe i oliwne. Zachwyca się lokalną autochtoniczną odmianą oliwek, znaną tu od dwóch tysięcy lat. I oczywiście degustuje oliwę, do czego przyda się chleb i dodatki: ser kozi, solone sardele, pasta pomidorowa i fenkuł, czyli koper włoski. Na zakończenie pobytu na Malcie Robert odwiedza dom państwa Camelleri. Pani domu przyrządza kurczaka na rodzinny obiad. Podczas biesiady gospodarze wznoszą po maltańsku toast winem na cześć gościa z Polski.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 28 Tunezja "U wrót Sahary" Logo TVP HD
Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 30 marca 2026 (Poniedziałek)
07:15 Makłowicz w podróży. Bośnia i Hercegowina - Trebinje Logo TVP Wilno

Opis (streszczenie): Leżące w Republice Serbskiej miasto, nieczęsto odwiedzane przez polskich turystów, ma wszystko, czego mu potrzeba do szczęścia: centralny plac targowy ocieniony 100 - letnimi platanami, sielską rzekę Trebisznicę i zabytkowy most zbudowany przez osmańskiego paszę, fragment dawnej tureckiej dzielnicy, świętą dla Serbów cerkiew na wzgórzu, a nawet związki z Moniką Belucci, które Robert tropi na planie filmowym za miastem. Odnajduje tam również winnicę cesarską, która w czasach Austro - Węgier produkowała z białych gron odmiany żilawka wino wysyłane na wiedeński dwór. Na trebińskim talerzu Roberta burek z nadzieniem serowym i jarzynowym, mięso pieczone pod kopułą oraz pstrąg z endemicznym grochem poljak i sosem na bazie żilawki.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 32. Rumunia - Przez Karpaty Logo TVP Rozrywka
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 29 Lanzarote "Wyspa wulkanów" Logo TVP HD
Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 32. Rumunia - Sybin Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Sybin (rumuńska nazwa Sibiu) to jedno z najpiękniejszych miast nie tylko Transylwanii i Rumunii, ale i całej Europy. To miasto trzech kultur - niemieckiej, węgierskiej i rumuńskiej wyróżnia się wspaniale zachowaną zabytkową architekturą. Zwiedzanie Sybina Robert zaczyna od Piata Mare, głównego placu miasta, który znajduje się na saskiej starówce, saskiej, bo zbudowanej przez niemieckich osadników. Pierzeję południową placu wypełniają domy w stylu saskim; północna zaś to budowle w stylu austriackiego baroku, wśród których wyróżnia się XVIII - wieczny pałac austriackiego gubernatora Samuela von Brukenthala. Pod jego rządami Sybin przeżył niezwykły rozkwit. W samym centrum miasta niewiele jest szkaradnych budowli z czasów komunizmu. Istniał wprawdzie plan wyburzenia saskiej starówki i postawienia w tym miejscu ohydnych betonowych bloków, ale na szczęście reżim Ceausescu upadł wcześniej. W staromiejskiej Caf Wien Robert zamawia do degustacji tort szwarwaldzki, strudel serowy i fiaker caf, czyli kawę wzmocnioną alkoholem. Po wiedeńskich deserach Robert udaje się na Most Kłamców. Jest to pierwsza żeliwna konstrukcja w całej Transylwanii. Jak chce legenda, kto stojąc na nim skłamie, runie w dół razem z mostem. Ulica Nicolae Balcescu to główny deptak miasta. Kamienice z XIX wieku są ładnie odnowione, bo w 2007 roku Sybin był Europejską Stolicą Kultury. Przeważają tu knajpy międzynarodowe i takie, w których podają swojskie jedzenie. Robert poleca słynne rumuńskie kiełbaski mititei z sałatką z bakłażanów. W Dolnym Mieście, gdzie niegdyś mieszkała uboga ludność pochodzenia rumuńskiego, Robert odwiedza targ. Na stoiskach królują winogrona, papryka, zielone pomidory, bazylia i oregano. W jednej z restauracji odbywa się Oktoberfest, Robert ma więc okazję skosztować bawarskich wędlin Sybin był drugim miastem w Europie, które w XIX wieku zafundowało sobie elektryczny tramwaj. Dziś kursuje on tylko okazjonalnie. Linia prowadzi do podnóża gór - do wioski Rasinari. Ta piękna rumuńska wioska zapisała się złotymi zgłoskami w historii filozofii i literatury rumuńskiej i światowej. Pochodzili stąd filozof Emil Cioran oraz Octavian Goga, międzywojenny rumuński premier i poeta bardzo zaprzyjaźniony z ówczesnymi elitami Polski. W knajpce o nazwie "Restauracja", niedaleko domu Ciorana, Robert przyrządza cascaval pane, czyli panierowany smażony ser w sosie. Ostatnim przystankiem historycznej linii tramwajowej jest wioska Paltinis. To zimowy kurort, kompletnie opustoszały po sezonie. Miał tu swój dom Constantin Noica, rumuński filozof. Skazany w 1958 roku na 25 lat więzienia za propagowanie dzieł Emila Ciorana, wyszedł po sześciu latach na mocy amnestii. Do górskiego domku, w którym spędził jesień życia, Noica zapraszał wybranych uczniów. Stworzył i realizował ideę oporu wobec komunizmu poprzez naukę. Niestety, nie doczekał końca reżimu Ceausescu. Górskie powietrze najwyraźniej sprzyja filozofii. W miejscowej knajpie panowie przy kuflach piwa toczą bardzo filozoficzne rozmowy.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 31 marca 2026 (Wtorek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 32. Rumunia - Sybin Logo TVP Rozrywka
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 29 Lanzarote "Do zjedzenia" Logo TVP HD
Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 32. Rumunia - U Szeklerów Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Transylwania od 1918 roku należy do Rumunii. Jej łacińska nazwa oznacza krainę za lasami. To jedno z ostatnich tak wielokulturowych miejsc w narodowej Europie. Dziś przyjrzymy się jej części, która zwie się Szeklerszczyzną. Tajemniczy lud Szeklerów zamieszkuje do dzisiaj północny Siedmiogród. Oni sami twierdzą, że wywodzą się od Csaby, syna wodza Hunów, Attyli. Naukowcy przypuszczają, że mogą być potomkami Połowców lub Pieczyngów. Ich Święta Skała góruje nad wioską Rimetea, po węgiersku zwaną Torocko. Wioska została starannie odnowiona w latach 90. W jej centrum stoi zbór unitariański. Udziela on akurat ekumenicznej gościny węgierskim katolikom, którzy licznie przybyli na motocyklach na mszę świętą. Następnego dnia w miejscowym pensjonacie Robert asystuje przy pieczeniu chleba. Wyjęty z pieca chleb ma przypaloną skórkę. Robert wyjaśnia, że spalona skórka chroni chleb przed wysychaniem. Dawniej, kiedy chleb piekło się raz na tydzień, bochenki przeznaczone na zapas czekały w spiżarni właśnie w takiej postaci. Gospodarz pensjonatu zaprasza na taras na tradycyjne szeklerskie śniadanie. Robert przedstawia śniadaniowe menu. Świeżo upieczony chleb, placki langosze, słonina, pasta zakuska i pasta z bakłażanów. A na początek, przed jedzeniem, kieliszek palinki. Po śniadaniu Robert wybiera się na spacer po wsi, by przyjrzeć się tradycyjnej szeklerskiej zabudowie. Wszędzie drewniane bramy, często bogato zdobione. Domy stoją bokiem do ulicy, dzięki czemu wieś jest bardziej zwarta. Każdy dom ma piwnicę i strych. W miejscowej restauracji o nazwie Kuria Robert degustuje rumuńskich zup: estragonowej i flaczków na kwaśno. Daniem głównym odcinka jest kapusta po szeklersku, którą Robert ugotuje na leśnej polanie z widokiem na Świętą Skałę. Wioska Rimetea / Torockó żyje z turystów; niemal w każdym domu oferują pokoje gościnne, ale głównym zajęciem miejscowych jest jednak rolnictwo. W jednym z gospodarstw Robert ma okazję zobaczyć domową gorzelnię - na podwórku beczki z zacierem ze śliwek, a w domu odpowiednia aparatura. Okolica to kraina śliwek, więc robi się tu specjał zwany silva palinka, czyli tuica, czyli śliwowica. Gospodarz wraz z Robertem wznosi toast: Na zdrowie!

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 1 kwietnia 2026 (Środa)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 32. Rumunia - U Szeklerów Logo TVP Rozrywka
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 29 Lanzarote "Kanaryjski raj" Logo TVP HD
Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 32. Rumunia - Wokół Braszowa Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Miasto Braszow leży w rumuńskich Karpatach. Góruje nad nim narciarski kurort Poiana Brasov. Tam właśnie rozpoczyna swą podróż Robert Makłowicz, zjeżdżając na nartach w dół do miasta i delektując się panoramą jego średniowiecznej starówki. "Miasto na wschodzie" tak mówili o Braszowie Niemcy, którzy widzieli w nim graniczną stanicę zachodniej cywilizacji w tej części świata. Obok Niemców mieszkali tu Rumuni, Węgrzy, Żydzi, Ormianie i Turcy. Na starym saskim rynku Braszowa zwraca uwagę zabytkowy gmach dawnego ratusza. Na ścianie frontowej budynku widnieje herb miasta, z koroną na drzewie, bo Braszów to miasto koronne, po niemiecku Kronstadt. Ratusz nie pełni już od dawna swojej funkcji, dziś jest tu muzeum. Nieopodal ratusza w restauracji Gustari Robert kosztuje rumuńskiej specjalności gołąbków w liściach kiszonej kapusty z mamałygą. Po czym udaje się do delikatesów, gdzie prezentuje miejscowe wędliny (salceson we flaku, słoninę w dwóch rodzajach i wędzoną golonkę) oraz sery (telemeę, bryndzę i fetę). Średniowieczna starówka Braszowa zachwyca architektonicznym kunsztem, zwłaszcza w zestawieniu z bezładem, jaki cechuje dzisiejszą zabudowę miast. Jedna z uliczek przypomina kształtem powróz czy linę; kiedyś była to droga ewakuacji; w razie pożaru mieszkańcy mogli tędy bezpiecznie opuścić miasto. Atrakcją turystyczną Braszowa jest największa w Rumunii gotycka katedra, zwana Czarnym Kościołem. Wokół gmachu kościoła trwa remont zabytkowej nawierzchni placu. Dwa były momenty w dziejach, kiedy miasto wymagało gruntownej renowacji: koniec XVII wieku i upadek komunizmu. Kres starego miasta wyznacza zabytkowa Brama Schei wbudowana w ciąg dawnych średniowiecznych umocnień. Początkowo w obrębie starego miasta mieszkali tylko Sasi, stąd nazwa Saska Starówka. Innym nacjom nie wolno było się tutaj osiedlać. Z czasem zamieszkali tam również Węgrzy, Rumuni zaś dopiero po roku 1848, po upadku rewolucji węgierskiej. Tamte podziały są już bez znaczenia. Dziś Braszów to miasto rumuńskie, w którym żyją potomkowie wielu nacji. Na starym mieście Robert odwiedza tradycyjną rumuńską karczmę o nazwie Sergiana, gdzie degustuje tocanitę i ciorbę, czyli gęste zupy gulaszowe. Kuszące są także skwarki wieprzowe i czerwona cebula. Na wzgórzu nad miastem, skąd rozlega się malowniczy widok na miasto, Robert gotuje danie odcinka. Jest to clatite brasovene cu carne, czyli braszowskie naleśniki z nadzieniem mięsnym. Wyjątkowo smakowite!

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 2 kwietnia 2026 (Czwartek)
10:10 Makłowicz w podróży - Podróż 32. Rumunia - Wokół Braszowa Logo TVP Rozrywka
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 30 Londyn "Brytyjska chwała" Logo TVP HD
Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 32. Rumunia - Bajkowa Transylwania Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz podróżuje po Transylwanii - baśniowej krainie w rumuńskich Karpatach. Pierwszym punktem na trasie jest miasto Sinaia i pałac Peles, nierozerwalnie związany z historią niepodległej Rumunii. Pałac ten zbudował król Karol, pierwszy z dynastii Hohenzollern - Sigmaringen. Za komuny rezydowali tu sekretarze, a Ceausescu zrobił sobie z niego prywatne lokum. Po jego śmierci pałac wrócił do rodziny królewskiej. Dziś jego właścicielem jest ostatni król Rumunii, Michał. Jest to też jedno z najchętniej odwiedzanych w tym kraju muzeów. Nieopodal jest jeszcze jeden pałac Pelior, nieco mniejszy. Wybudował go król Ferdynand dla swojej żony, królowej Marii. W górskiej części miasta znajduje się gospoda dla narciarzy, po rumuńsku Cabana Schiori. Robert degustuje tu golonkę wędzoną z fasolą i pstrąga smażonego. Blisko stacji narciarskich jest też serbska tawerna. Tu nasz podróżnik raczy się przystawkami: wędlinami i pastami serowymi. Dania główne zaś to pleskavica i karadżordżeva sznicla - kotlety mięsne, doprawione czosnkiem, cebulą i papryką. Sinaia to po rumuńsku Synaj. Historia miasta zaczęła się od klasztoru, ufundowanego przez miejscowego magnata, po jego powrocie z pielgrzymki do Ziemi Świętej, gdzie spłynęło na niego niezwykłe wzniosłe uduchowienie. Dopiero potem zbudowano tu siedzibę króla i powstał kurort. Górskie pałace pierwszych królów Rumunii są nieodzownym elementem baśniowej scenerii Transylwanii. Wzbudzają zachwyt nie tylko u turystów, doceniają je także filmowcy. Na przełomie XIX i XX wieku ludzie możni i arystokraci budowali dla siebie w tej okolicy wille w alpejskim stylu. Tak powstało wiele kurortów, jeden z nich zwany Perłą Karpat przypomina naszą Krynicę. Zamek Bran to największa atrakcja turystyczna Rumunii, jeśli brać pod uwagę liczbę odwiedzających. Turystów przyciąga do Branu legenda o Draculi, którego powołał do życia dla współczesnej masowej wyobraźni irlandzki pisarz Abraham Stoker w swojej książce pod tytułem "Dracula". Stoker zwiedzał Transylwanię i zamek Bran, mógł więc umieścić w książce wiele szczegółów z topografii zamku. Wyobraźnię zwiedzających najbardziej pobudzają sekretne schody; w powieści wampir Dracula schodził nimi do komnat gości zamku, żeby wysysać ich krew. Jedyne autentyczne miejsce związane z Draculą to cela Vlada Palownika. Jest to małe pomieszczenie z oknem. W celi tej więził Draculę przez trzy dni król węgierski. Na wewnętrznym dziedzińcu zamkowym, w otoczeniu turystów, Robert przyrządza danie główne odcinka: tocanitę z wieprzowiny, jest to gulasz w sosie octowo - estragonowym z dodatkiem czerwonego wina, podawany z mamałygą Podgrodzie u stóp zamku to wielki plac targowy. Robert zatrzymuje się przy stoisku z winami i palinkami, interesujące są zwłaszcza te z podobizną Draculi na etykietach. Z podgrodzia Robert maszeruje do górskiej bacówki. Wewnątrz w ciemnej izbie góral wyrabia bryndzę. Taki świeży ser to doskonały farsz do dania o nazwie bulz. Są to kule z mamałygi nadziewane właśnie bryndzą. Miejscowe specjały Robert degustuje na tarasie regionalnej restauracji z widokiem na dolinę. Na desce podano bryndzę z warzywami, a do popicia jest kwaśne mleko. Poniżej restauracji stoją ustawione na postumentach popiersia wybitnych postaci z dziejów Rumunii. W środku konny pomnik Vlada Palownika, obok popiersie Decebala, wodza Daków, który stawił opór rzymskim legionom cesarza Trajana. Jest też pomnik Michała Walecznego, pierwszego władcy, który zjednoczył pod swoim berłem Wołoszę, Mołdawię i Transylwanię. Wieczorem w miejscowości Predeal Robert spotyka znanego rumuńskiego szefa kuchni Stefana Berceę, który przygotowuje danie z sarniny, zapiekane w glinianych naczyniach pod przykrywką z ciasta.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
Program TV na 3 kwietnia 2026 (Piątek)
07:00 Makłowicz w podróży - Malta - Archipelag Logo TVP Polonia
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 32. Rumunia - Bajkowa Transylwania Logo TVP Rozrywka
10:35 Makłowicz w podróży - Podróż 32. Rumunia - Przez Karpaty Logo TVP Rozrywka
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 30 Londyn "Podróż sentymentalna" Logo TVP HD
Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 33. Zanzibar - Turystyczny raj Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Celem kulinarno - podróżniczego programu Roberta Makłowicza, jest przekazanie praktycznej wiedzy, związanej z podróżami i odwiedzanymi miejscami. Podróż na Zanzibar rozpoczęła się dla Roberta niefortunnie w samolocie zginęła mu walizka. Na szczęście potem wszystko szło już dobrze: walizka się odnalazła, a szef kuchni w eleganckim ośrodku turystycznym przygotował doskonałe śniadanie w stylu swahili. Robert nie omieszkał też sprawdzić, jak jedzą pracownicy ośrodka; razem z nimi zjadł obiad w stołówce pracowniczej. Odwiedził miejscową wioskę, przejrzał ofertę sklepików owocowo - warzywnych i udał się na północ wyspy do typowego ośrodka plażowego, gdzie wybrał coś specjalnego z karty drinków w barze. Kolację zjadł u znajomego szefa kuchni przy dźwiękach afrykańskich bębnów, w towarzystwie egzotycznych tancerek. Danie główne odcinka: Swahili seafood masala czyli owoce morza w sosie masala w stylu swahili.

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
Strona zawiera informacje na temat godzin emisji (czyli kiedy leci) oraz obsady (kto występuje) dla Makłowicz w podróży. Jeżeli stacje telewizyjne planują w najbliższym czasie nadać audycję (premiera, powtórki) w sekcji najbliższe emisje umieszczone są informacje na temat jakiego dnia, o której godzinie oraz na jakiej antenie można obejrzeć program. W przypadku braku Makłowicz w podróży w ramówkach jakiekogokolwiek kanału wyświetlona jest lista poprzednich emisji z ostatnich 30 dni. Brak informacji na temat poprzednich i przyszłych wyświetleń oznacza, że żadna z ponad 180 stacji obecnych w programie telewizyjnym naziemna.info, nie nadawała audycji i nie planuje tego w najbliższym czasie. Na stronie znajdują się informacje na temat tego kiedy będą powtórki lub kiedy będzie powtórka audycji Makłowicz w podróży.

Poprzednie emisje Makłowicz w podróży w telewizji

Emisja Makłowicz w podróży miała miejsce:

2026-03-09 10:00 Makłowicz w podróży - Podróż 27. Madera - Funchal Logo TVP Rozrywka
2026-03-09 08:25 Makłowicz w podróży - Bośnia i Hercegowina - Banja Luka Logo TVP1 HD

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz zwiedza Banja Lukę, miasto leżące w zachodniej części Bośni i Hercegowiny. Najbardziej reprezentacyjna ulica miasta - Gospodska - pamięta jeszcze czasy Austro-Węgier. Większość historycznych miast w Bośni wygląda podobnie: stara turecka dzielnica handlowa czarszija, a wokół meczety. Ale w Banja Luce wygląd tej dzielnicy zmienił się po wojnie w byłej Jugosławii w latach 90. Stare meczety zniknęły, zostały zburzone. Budowane są nowe. Turystyczną atrakcją jest w Banja Luce żegluga śródlądowa, skrzyżowanie flisactwa z gondolierstwem. Rzeką Vrbas, dopływem Sawy (razem wpadają do Dunaju) Robert dopływa do brzegu u podnóża dawnej tureckiej twierdzy o nazwie Kastel. Twierdza to była wielka i potężna. Jej strategiczne znaczenie urosło po odsieczy wiedeńskiej. Wojska chrześcijańskie stopniowo wypierały wtedy Turków z Europy. Doszły do Sawy, ale nie starczyło im impetu, żeby ją przekroczyć. Na tej rzece powstała granica dwóch światów. Do dzisiaj rzeka Sawa jest granicą między BiH a Chorwacją. Atrakcją dla krakowskiego smakosza jest targ miejski zlokalizowany w olbrzymiej hali. Pasaż, od owoców do mięsa i ryb, ciągnie się kilometrami. Banja Luka liczy 250 tys. mieszkańców, ale takiej hali targowej nie ma ani Kraków, ani Warszawa, W 1869 r. w okolice miasta przybyli trapiści z Niemiec i założyli tam opactwo Marii Gwiazdy, istniejące do dziś. Dwie instytucje, które powstały za ich sprawą, wciąż działają i wydają plony. Jedną z nich jest serowarnia. Na ścianach biura serowarni wisi portret ojca Franza Pfannera, założyciela opactwa. Za szybą zaś, w sterylnych warunkach, pracuje jeden z jego następców, ojciec Tomo. Jest strażnikiem pieczęci, bo tylko on zna dziś recepturę. Z grubsza polega ona na tym, że ser wyjęty z solanki, odsączony i uformowany w gomółki, musi dojrzewać trzy miesiące. Dopiero potem nadaje się do jedzenia. Oprócz sera trapiści wyrabiają piwo. W 1873 r. uruchomili przyklasztorny browar, który nadal warzy piwo - o wdzięcznej i słusznej nazwie "Nektar". W Banja Luce trzeba koniecznie odwiedzić restaurację Kazamat, która mieści się w dawnej twierdzy. Dzisiaj to miejsce jest całkiem przyjemne. W przeszklonej sali restauracyjnej z widokiem na morze Robert degustuje cielęcinę. Jest tak miękka, że można ją pokroić ją widelcem. Z kolei w restauracji Obelix podają najlepsze cevapi lub evapcici. Ten słynny miejscowy specjał to pieczona młoda wołowina, czasem z dodatkiem jagnięciny. Atrakcja etnograficzną tych okolic jest wioska ilustrująca nie tak dawne życie w Górach Dynarskich. Można tu zobaczyć dawne warsztaty: stolarski i kowalski, a także niezbędną we wsi destylarnię śliwowicy. W tradycyjnej izbie dwie panie w strojach ludowych przygotowują jedzenie - sarmę w liściach kiszonej kapusty i pitę z ciasta listkowego. Ostatnim punktem kulinarnej podróży są szaszłyki drobiowe, które Robert przygotuje na mostku przy górskich wodospadach.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
2026-03-09 07:15 Makłowicz w podróży. Bośnia i Hercegowina - Banja Luka Logo TVP Wilno
Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
2026-03-08 17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 22 Irlandia Północna - "Tropem legend" Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Celem kulinarno - podróżniczego programu Roberta Makłowicza, jest przekazanie praktycznej wiedzy, związanej z podróżami i odwiedzanymi miejscami. Jedną z największych również dosłownie legend północnej Irlandii jest Titanic, zbudowany w stoczni Harland & Wolff w Belfaście. Krytyk kulinarny z Polski od niej właśnie rozpoczyna swoją kolejną podróż. Na nabrzeżu stoczni, w asyście miejscowego szefa kuchni przygotowuje danie z menu pechowego liniowca, podane w czasie ostatniej kolacji przed zatonięciem olbrzyma: zupę - krem z kaszy jęczmiennej (pęczaku) doprawianą śmietaną i irlandzką whiskey. Kolejne legendy na trasie podróży to specjały spożywcze: cydr czyli niskoalkoholowy jabłecznik, produkowany tradycyjną metodą czarny bekon czy też owoce morza: przegrzebki i ostrygi, których festiwal odbywa się co roku w Hillsborough. Największą duchową legendą całej Zielonej Wyspy jest święty Patryk, legendarny misjonarz, czczony na Północy zarówno przez katolików jak i protestantów.

Czas trwania: 25min. / 2011 / magazyn kulinarny
2026-03-08 11:25 Makłowicz w podróży - Hiszpania - Wyspy Kanaryjskie. Teneryfa - W cieniu Teide Logo TVP Polonia
2026-03-08 06:35 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Sierra Nevada, odc. 17 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert udaje się w góry Sierra Nevada w Andaluzji, z których widać brzegi Afryki. Odwiedza znajdujący się tam park rozrywki, gdzie ocenia ofertę kulinarną dla narciarzy. Własnoręcznie przyrządza danie dnia: tortillę de Sacromonte z wieprzowymi podrobami. Na deser podróżnik udaje się do miasteczka Pradollano, do którego prowadzi jedyna droga biegnąca przez góry. Kosztuje tam racuchów smażonych w oliwie i polewanych czekoladą. Następnie udaje się na wybrzeże Morza Śródziemnego, gdzie czekają na niego sardynki pieczone na trzcinach.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
2026-03-08 06:00 Makłowicz w podróży: Niemcy - Brema, odc. 16 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Wizyta w położonej w północnych Niemczech nad rzeką Wezerą Bremie, której oficjalna nazwa do dziś brzmi Freie Hansestadt Bremen, czyli wolne miasto hanzeatyckie. Robert Makłowicz opowiada o mieście, jego historii i wspaniale zachowanej architekturze, m.in. o bardzo ciekawych podziemiach , w których znajdują się ogromne piwnice winne. Dużą ich część zajmuje Ratskeller - rodzaj gospody, gdzie można spróbować różnych odmian win, także tych najbardziej reprezentatywnych dla Niemiec, np. rieslinga znad Mozeli czy Müller-Thurgau z Nadrenii. Na tarasie jednej z restauracji prowadzący raczy się gładzicą, czyli rodzajem flądry, z ziemniakami, sam zaś ugotuje zupę krem z kalafiorów po bremeńsku.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2015 / magazyn kulinarny
2026-03-07 17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 22 Irlandia Północna - "Kierunek Atlantyk" Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Celem kulinarno - podróżniczego programu Roberta Makłowicza, jest przekazanie praktycznej wiedzy, związanej z podróżami i odwiedzanymi miejscami. Na północne wybrzeże z Belfastu najlepiej wyruszyć malowniczą drogą Antrim Coast Road, wykutą w nadmorskich klifach. Oprócz podziwiania widoków, po drodze warto zatrzymać się w miasteczku Glenarm, słynnym z zamkowo - ogrodowej posiadłości hrabiów Antrim, siedziby rodu McDonnellów. Na herbatkę z bułeczką typu scone dobrze będzie wstąpić do restauracji przy porcie rybackim w Carnoulgh, w której często bywał Winston Churchill, ponieważ należała do jego babki. Sir Winston również jadał tu scones z masłem, dżemem i śmietaną. Już na atlantyckim wybrzeżu, w pobliżu skał, na których roztrzaskały się w XVI w. niedobitki hiszpańskiej Wielkiej Armady, smakosz z Krakowa przyrządza zupę porową z owsianką i kiełbaskami wieprzowymi. Na deser miasto Derry vel Londonderry i jego fascynujące dzieje.

Czas trwania: 25min. / 2011 / magazyn kulinarny
2026-03-07 17:05 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Georgetown Logo TVP3 Kraków

Opis (streszczenie): Celem kulinarno - podróżniczego programu Roberta Makłowicza, jest przekazanie praktycznej wiedzy, związanej z podróżami i odwiedzanymi miejscami. W stolicy stanu (i wyspy) Penang Robert Makłowicz spotyka się z polskim ambasadorem w Malezji, sprawcą tej dalekowschodniej podróży. Wspólna kolacja w ulicznej jadłodajni jest wstępem do poznawania historycznych i kulinarnych atrakcji tej dawnej brytyjskiej kolonii. Oglądamy jej pierwsze umocnienia, Fort Cornwallis, poznajemy postać kapitana Francisa Lighta z Kompanii Wschodnioindyjskiej, a na dawnym cmentarzu chrześcijańskim odnajdujemy polski grób. Street of Harmony to ulica, przy której stoi trzynaście świątyń różnych wyznań, a Jetty Lee to dawna wioska rybacka: domy na palach wzdłuż wchodzącego w morze drewnianego molo. W karcie dań odcinka wołowina po chińsku w sosie ostrygowym, muzułmańska kuchnia z północnych Indii, smażone na chrupko banany i chińskie ciastka na deser.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
2026-03-07 06:30 Makłowicz w podróży: Niemcy - Hamburg, odc. 15 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Celem podróży jest Hamburg i jego okolice. Przybysz z Polski asystuje przy zmechanizowanych wykopkach w podhamburskiej wsi i odwiedza magazyn, do którego co roku trafia 5 tys. ton ziemniaków. W Hamburgu największym wyborem ziemniaczanych dań szczyci się restauracja Kartoffelkeller, do której Makłowicz trafia na degustację. Następnie kucharz zwiedza atrakcje turystyczne metropolii: plac ratuszowy i ratusz. Wybiera się też na rejs statkiem wycieczkowym i zwiedza dzielnicę portową Hafencity.

Czas trwania: 31min. / Polska / 2015 / magazyn kulinarny

Makłowicz w podróży gdzie obejrzeć?

Makłowicz w podróży można obejrzeć w programie stacji:

Emisje miały lub będą miały miejsce w: TVP1 HD, TVP3 Gdańsk, TVP3 Kielce, TVP3 Kraków, TVP3 Łódź, TVP HD, TVP Polonia, TVP Rozrywka, TVP Wilno, Telewizja WP

Typy audycji

Lista zwiera odnośniki do stron typów związanych z prezentowaną audycją:

Obsada (osoby)

Lista zwiera odnośniki do stron osób związanych z produkcją (aktorzy, reżyser):

Lata produkcji

Lista zawiera lata, w których powstawała audycja:

Reklama
© 2016-2026 - PROGRAM TV - przewodnik telewizyjny naziemna.info
Serwis działa na serwerach dhosting
Do góry