Makłowicz w podróży godziny emisji w telewizji, obsada, kiedy leci i gdzie obejrzeć

Reklama

Makłowicz w podróży w TV - najbliższe emisje

+ Obserwuj
Przycisk Zapisz przy transmisji pozwala na szybkie dodanie wydarzenia do kalendarza: iCalendar, Google Calendar, Outlook.

Emisja Makłowicz w podróży będzie miała miejsce (premiera, powtórka):

Program TV na 19 kwietnia 2026 (Niedziela)
06:30 Zakończone  Makłowicz w podróży: Czarnogóra - Boka Kotorska, odc. 7 Logo Telewizja WP
11:25 Makłowicz w podróży - Portugalia - Tramwajem nr 28 Logo TVP Polonia

Opis (streszczenie): Nowy cykl Roberta Makłowicza na antenie Programu 2 to program kulinarno - podróżniczy, którego celemjest przekazanie praktycznej wiedzy, związanej z podróżami i odwiedzanymi miejscami. Do zwiedzania historycznej części Lizbony podróżnik i krytyk kulinarny z Krakowa wybiera środek lokomocji wręcz stworzony do tego celu zabytkowy tramwaj linii 28. Żółty wagonik wyrusza spod dzielnicy związanej z muzyką fado, Mourarii, i przez Alfamę, Dolne i Górne Miasto, dojeżdża do bazyliki i ogrodów Estrela. Robert Makłowicz wysiada na kolejnych przystankach, żeby skosztować miejscowych przysmaków. Przyrządza je również sam w atrakcyjnych punktach widokowych. W ofercie kulinarnej tramwajowej trasy znajdą się m. in. krewetki w piwie, królik z małżami, solony dorsz i typowo portugalska aorda z chlebem i krewetkami.

Czas trwania: 25min. / 2009 / magazyn kulinarny
Reklama
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 34 Chorwacja - Rab Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Chorwacka nazwa wyspy Rab pochodzi od łacińskiego słowa "arba", co znaczy "zadrzewiona, zalesiona". Pod tym względem Rab wyróżnia się wśród innych wysp w okolicy, które są w większości prawie całkowicie nagie. Rab to również miasto - stolica wyspy. Założył je 10 lat przed Chrystusem cesarz Oktawian August. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa miasto oddało się opiece czworgu świętych, o czym świadczą cztery romańskie dzwonnice, którym patronują święci Jan i Andrzej oraz Najświętsza Maria Panna i święta Justyna. W kościele św. Jana, wybudowanym w V wieku, w stylu protoromańskim, odprawiane są msze święte w różnym językach, latem zaś odbywają się koncerty muzyki klasycznej. Z miasta Rab Robert przenosi się do miejscowości Banjol, która przyciąga turystów piaszczystymi plażami. Jednak to nie plaża kusi krakowskiego smakosza. Miejscem, które odwiedza, jest znajdująca się na przedmieściu cukiernia Vilma, oferująca tradycyjne chorwackie wyroby: syrop pomarańczowy, smokovaę, czyli rakiję z figami i travaricę z miodem. Jednak najważniejsze są wypieki, a szczególnie jeden rapska torta którego receptura liczy sobie ponad 800 lat. Na zapleczu cukierni szefowa, pani Vilma Brna właśnie miesza nadzienie do ciasta. Rapska torta pierwszy raz została upieczona na Rabie w XII wieku - dla papieża Aleksandra III, który przybył tu poświęcić katedrę. Każdy, kto przyjedzie na wyspę Rab, powinien zakosztować spaceru po lesie Dundo. Jest to rezerwat czarnych dębów więzożołdów. Ten pierwotny las to jeden z ostatnich takich w świecie śródziemnomorskim. Rosną tu też dęby korkowe. A gdzie są dęby, są i świnki, które jedzą żołędzie, a gdzie są świnki, jest i prut - jak włoskie prosciutto, czyli szynka. By jej posmakować, Robert udaje się do konopy. Konoba to chorwacka gospoda. Gdy Robert raczy się plastrami szynki, barman podaje mu kieliszek czerwonego wina. Wspólna konsumpcja dojrzewającej szynki to jeden z fundamentów tutejszego życia. Wzmocniony szynką Robert udaje się nad zatokę, gdzie w malowniczej zatoce gotuje danie: fritaja od robotnice. Jest to fritata z suszoną ośmiornicą. W miejscowość Barbat Robert odwiedza pasiekę. Na górze z widokiem na zatokę i sąsiednie wyspy, wśród kamiennych murków, stoją ule. Krajobraz bukoliczny. Rab jest wyspą zieloną, bo ma źródła wody. Są tu kwiaty i pszczoły. Właśnie kwitnie wiecznie zielony rozmaryn, a pszczoły budzą się z zimowego snu. Obok ogrodu z ziołami znajduje się sklep EkoNatura. Robert przegląda ofertę i rozmawia z właścicielem; pan Duan Katelan częstuje go rakiją z miodem. Można tu także kupić oliwki, ocet, oliwę i dżem figowy. W miejscowej restauracji potrafią należycie wykorzystywać miód. Szef kuchni przygotowuje właśnie jagnięcinę z miodem. Do jedzenia Robert wybiera jednak coś mniejszego: gnocchi z langustynkami i dzikimi szparagami z białą truflą. Obok restauracji jest sala z dawną tłocznią oliwy i suszonymi ośmiornicami zawieszonymi pod sufitem. Robert degustuje dwa rodzaje oliwy, krojony prut i zupę pomidorową z domowego przecieru. Wyspa Rab to także raj dla naturystów. Plaża dla golasów ma tu podobno długie tradycje. Było lato 1936 roku. Do zatoki wpłynął jacht Edwarda VIII, brytyjskiego króla, który zrzekł się tronu z powodu swojego romansu z amerykańską rozwódką Wallis Simpson. Edward i Wallis nie zastanawiali się długo, zdjęli odzież i wskoczyli do wody.

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
Program TV na 20 kwietnia 2026 (Poniedziałek)
07:15 Makłowicz w podróży. Ukraina - Winnica. Logo TVP Wilno

Opis (streszczenie): Wschodnie Podole i jego główne miasto Winnica, które wbrew swojej nazwie ma niewiele wspólnego z uprawą winorośli. Leży nad rzeką Boh, która ma niewiele wspólnego z naszą rzeką Bug. Robert wyjaśnia te zagadki i przypomina historyczne spotkanie w Winnicy marszałka Józefa Piłsudskiego i Symona Petlury w roku 1920. Na miejskim targu znajduje sało słynną lekko wędzoną dojrzewającą słoninę, wielki wybór kiszonek oraz przekąsek do piwa i mocniejszych trunków. W pobliskim Bruiłowie odnajdujemy echa artystycznych inspiracji Piotra Czajkowskiego, w podmiejskiej Strzyżawce ruiny Werwolfu wschodniej kwatery Hitlera, a w samej Winnicy dom - muzeum jednego z pionierów współczesnej chirurgii, Mikołaja Pirogowa. Na winnickim stole m.in.: bliny ziemniaczane z dodatkami, kawior ze szczupaka, karaski i słonina z miodem.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
10:10 Makłowicz w podróży - Podróż 35. Tunezja - Kerkennach i Sfax Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz odwiedza wyspy Archipelagu Kerkennah w Zatoce Kabiskiej. Dwie największe z nichi jedyne zamieszkane to Gharbi i Sharqui. Łączy je grobla z czasów rzymskich, dziś pokryta współczesnym asfaltem. Na wyspie Sharqui ziemia jest dość jałowa. Rosną tu tylko palmy, ponieważ gleba i wody podziemne są zasolone. Przy głównej drodze prowadzącej do wsi znajduje się sklepik rybny. Przed wejściem stoją kosze do połowu ośmiornic. Taki kosz - nazywany tu nass - to rodzaj więcierzy wyplatanych z włókien palmowych. Robert wraz z dwoma rybakami w niewielkiej łodzi z silnikiem wybiera się na połów z zastawionych w morzu sieci. Ryby płynące z prądem morza wpadają prosto w sieci. Niestety, tym razem połów jest mizerny: kilka sztuk ryb i kalmarów. Wyspy Kerkennah nie figurują w katalogach międzynarodowych biur podróży, które organizują zbiorowywypoczynek. Dzięki temu nikt tu niczego nie udaje. Życie toczy się własnym rytmem. W wiosce Ataya Robert odwiedza wiejską restauracyjkę Chez Najet, której specjalnością jest zupa z ośmiornicy, zwana tchich. Kuchnia, jak zwykle w krajach śródziemnomorskich, utrzymana jest w tonacji niebieskiej. Przed gotowaniem ośmiornicę tłucze się kijem, żeby zmiękczyć mięso. Gotuje się ją w garnku pół godziny. Zrobi się czerwona, zmięknie i wtedy będzie dobra. Do smaku dodaje się mieszankę przypraw, z których najważniejsze to goździki, anyż, cynamon i pieprz. Następnie dosypuje się kaszkę i gotuje całość około 10 minut. Kolejne odwiedzane miejsce to port promowy Sidi Youssef. Robotnicy przepakowują z łodzi na prom pocięte gałęzie palmowe, żeby przewieźć je z wyspy na stały ląd. Robert zaś wraz z innymi pasażerami wchodzi na pokład promu. Też wybiera się na stały ląd do miasta Sfax, leżącego w południowej części regionu Tunezji, zwanego Sahelem. Rejs potrwa godzinę. Sfax jest miastem dość typowym dla Sahelu. Dzieli się na dwie części, nowe miasto i starówkę, zwaną mediną. Tutejsza medina, mimo że ma 1000 lat, jest dobrze zachowana. Wąskie uliczki pełne są kramów z najróżniejszymi towarami. Przy rue de Califa 13 mieści się jadłodajnia dla tubylców. Nad niebieską bramą szyld z rybą, w środku pełno ludzi. Mimo różnic narodowościowych i religijnych w całym Śródziemnomorzu jada się podobnie. Robert zamówił sałatką meszueja, oliwki z harissą, makaron z frutti di mare oraz rybę barwenę. Po posiłku Robert udaje się na targ rybny. Wybór ryb jest ogromny. Uwagę zwracają ogromne tuńczyki. W drugiej części bazaru mieszczą się stragany z warzywami. Oczywiście są kiszonki, bardzo tutaj lubiane, harissa berberyjska, wczesne truskawki, zioła, koperek, oset jadalny i karczochy. Danie odcinka Robert gotuje w murach obronnych. Jest to bissara z młodym bobem, kupionym na targu. Wycieczkę po mieście Sfax kończy wizyta w piekarni i cukierni. Robert asystuje przy wypieku chleba z oliwą. Upieczony z dodatkiem ziaren kopru włoskiego i czarnuszki smakuje pierwszorzędnie, zwłaszcza taki prosto z pieca. A jeśli chodzi o tutejsze wypieki cukiernicze, to opinia krakowskiego recenzenta kulinarnego jest niezwykle wymowna: "świat arabskich ciasteczek to prawdziwa baśń z 1001 nocy".

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
13:00 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Prowincja Kadyks, odc. 9 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Tym razem kucharz z Krakowa wyrusza w kulinarną podróż po Andaluzji. Wraz z nim będziemy podążać szlakiem atlantyckim przez prowincję Kadyks. Pierwszym przystankiem na trasie jest miasto Barbate w okolicy przylądka Trafalgar, niedaleko którego w słynnej bitwie zginął admirał Horatio Nelson. Miasto jest tuńczykowym symbolem całej Hiszpanii, dlatego w planie zwiedzania nie może zabraknąć przetwórni rybnej Hermac. Następnie Robert Makłowicz uda się do Kadyksu, stolicy prowincji i jednego z najstarszych, istniejących do dziś miast Europy. Założyli go Fenicjanie w XI wieku. Perłą Kadyksu jest katedra pod wezwaniem Świętego Krzyża, jedna z największych świątyń w całej Hiszpanii. Na tarasie hotelu Senator przybysz z Polski przyrządza danie odcinka: zupę rybną z kwaśnymi pomarańczami.

/ Polska / 2015 / magazyn kulinarny
13:30 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Prowincja Sewilla, odc. 10 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Kucharz z Polski nadal podróżuje po Hiszpanii, tym razem celem jest Sewilla. Pod miastem dominują uprawy zbóż, pola słoneczników oraz gaje oliwne. W gospodarstwie Basilippo Robert degustuje trzy rodzaje oliwy: z oliwek czarnych, z niedojrzałych i całkowicie zielonych. Następnie kieruje się do miasteczka Carmona, 30 km od Sewilli i zatrzymuje się w gospodarstwie La Calera, którego właściciele zajmują się hodowlą byków przeznaczonych na corridę. Danie odcinka - wieprzową polędwiczkę po sewilsku - Robert przyrządza już w samej Sewilli, w dzielnicy Triana. Następnie zwiedza atrakcje turystyczne miasta - gotycką katedrę pod wezwaniem Matki Boskiej, zbudowaną w miejscu dawnego meczetu. podziwia też La Giraldę, ponad 100 metrową wieżę, symbol miasta.

/ Polska / 2015 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 34 Chorwacja - Rijeka Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Do Chorwacji zwykle jeździmy na Istrię lub do Dalmacji. Rijeka, która powstała na miejscu dawnej osady rzymskiej, leży między nimi. Robert odwiedza XIX - wieczne hale targowe. W miejscu, gdzie stoją, niegdyś rybacy dobijali do brzegu z połowem. Dziś jest tu targ miejski. Ziemniaki i jabłka można dostać o każdej porze, ale po ryby należy przyjść rano. Robert kupuje sardynki. Przy okazji dowiadujemy się, że srdela to nie sardela, tylko sardynka. A nasza sardela, czyli anchois to inun. Są też langustynki, małe sepie, kałamarnice. I jest rarytas - pasztet z bakalara, czyli z duszonego dorsza. W hali nr 1 mieści się winoteka, gdzie można kupić wino prosto z beczki. Robert prosi o wino mszalne z Istrii. Z kieliszkiem w dłoni wędruje po sąsiednich stoiskach. W Rijece żyją jeszcze ludzie, którzy byli w swoim życiu obywatelami sześciu kolejnych państw: Austro - Węgier, Regencji Carnaro, Wolnego Miasta Rijeki, Włoch, Jugosławii i dzisiejszej Republiki Chorwacji. Spacerując po mieście, Robert zatrzymuje się na skwerze przed teatrem o typowej dla c.k. monarchii architekturze. Powstałe w 1867 roku Austro - Węgry dzieliły się na dwie części. Portowy Triest przypadł w udziale Austriakom, a Rijeka Węgrom. Obie nacje rywalizowały o to, czyj port będzie bardziej okazały. Węgrzy nie żałowali pieniędzy na inwestycje w Rijece, m. in. na wspaniały Teatr Narodowy, którego twórcy - architekci Helmer i Fellner zaprojektowali również gmach Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. We wrześniu 1919 roku miasto zajął - na czele ochotniczych oddziałów - włoski poeta Gabrielle d'Annunzio, który stworzył w Rijece, wówczas Fiume, niezwykłą republikę miejską, zwaną Regencją Carnaro. D'Annunzio przemawiał do mieszkańców miasta z gmachu Radia Rijeka. Tradycyjny okrzyk hip - hip hura! brzmiał zbyt trywialnie dla wielkiego poety. Stojąc na balkonie, d'Annunzio porywał tłumy wymyślonym przez siebie zawołaniem: Eia, eia, alala! Przypominało to operetkę i byłoby zabawne, gdyby nie fakt, że kilka lat później skopiował to duce. Rządy d'Annunzia we Fiume to był protofaszyzm. Miejsce, gdzie przemawiał d'Annunzio, to Korzo, miejska promenada. W kawiarniach tłumy. Jeśli kogoś z mieszkańców tu nie spotkacie, to znaczy, że wyjechał albo umarł. Korzo leży w dole, tuż nad morzem, ale miasto wspina się tarasami do góry. Zbiory tutejszych muzeów nie są zbyt bogate, bo większość cennych zabytków wywiózł d'Annunzio, a Włosi nie śpieszą się z ich oddaniem. W Muzeum Morskim, które mieści się w dawnym pałacu węgierskiego gubernatora, są jednak eksponaty, jakich nie ma nigdzie na świecie. Na dziedzińcu leżą na trawie stare torpedy. To właśnie w Rijece, w roku 1866, skonstruowano pierwszą torpedę z własnym napędem. Dokonali tego: oficer marynarki Giovanni Lupis i szef fabryki zbrojeniowej Robert Whitehead. W II wojnie światowej alianci bezlitośnie zbombardowali nabrzeże. Ciekawym eksponatem jest też kamizelka z Titanica? Skąd się tu wzięła? Większość rozbitków z Titanica wyłowił z lodowatej wody statek Carpathia, który pływał na trasie Rijeka - Nowy Jork. Macierzystym portem Carpathii była Rijeka, a większość załogi stanowili Chorwaci. Cesarz Franciszek Józef nagrodził ich za sprawną akcję ratunkową. Odwiedziwszy muzeum, Robert zmierza do restauracji przy bulwarze Riva. Szef kuchni Deniz Zembo gotuje gnocchi sa kamipima, czyli kopytka krewetkami. W sali restauracyjnej, z małej winoteki na ścianie, Robert wybiera wino. Do wina kelner podaje popularne tu pogacze, ciemne placki węgierskie wzbogacone kawałkami salami lub skwarkami. Przez Rijekę przepływa Rijecina. W 1924 roku, już po rządach d'Annunzia, Włochy uzgodniły z Królestwem Serbów Chorwatów i Słoweńców (w skrócie SHS) podział wolnego miasta Rijeki. Stara część - Fiume - przypadła Włochom, a młodsza - wschodnia dzielnica Susak - należała do S

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
Reklama
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 36. Korfu - Wyspa homerycka Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): W podróż po Korfu Robert Makłowicz zabrał ze sobą "Odyseję" Homera. Bohaterski Odyseusz, przed powrotem do rodzinnej Itaki, zatrzymał się na tej wyspie, zwanej wówczas Scherią. O dziwo, po trzech tysiącach lat, homeryckie strofy pasują do współczesnej rzeczywistości jak ulał. Nadal są tu śmigłe łodzie na morzu, nieziemskie widoki, suto zastawione stoły, cytryny, gaje oliwne, a także winnice i zacne wina w beczkach. Opływając wyspę na turystycznej łodzi, Robert zacumował w zatoczze Palaiokastritsa, gdzie znajduje się restauracja z tarasem, skąd można podziwiać całą zatokę. Miejsce to figuruje w prawie każdym przewodniku turystycznym. Na tym tarasie nie podają jedzenia, tu pije się tylko aperitify. Robert raczy się szklaneczką ouzo. Taras z jedzeniem jest piętro wyżej. Na stołach: grzanki z czosnkiem, sałatka choriatiki z fetą, małże zapiekane z serem, spaghetti z homarem. Równie smakowitemenu jest u pani Olgi, która gości Roberta u siebie w domu. Gospodyni przygotowała spanakopitę, czyli placek ze szpinakiem. Do dania tego najlepiej pasuje czerwone wino. Ciekawostką Korfu są sady kumkwatowe. Drzewka kumkwatu są niskie i mają małe żółte owoce. Paradoksalnie to właśnie te owoce, a nie cytryny czy pomarańcze są dzisiejszą cytrusową specjalnością Korfu. Owoc ten pochodzi z Chin. W tej części świata występuje tylko na Korfu. Bezpośrednio do jedzenia się nie nadaje, bo jest cierpki i kwaśny. Ale można z niego robićwspaniałe przetwory. Spożywcze zastosowanie tych chińskich minipomarańczek najlepiej zobaczyć w przetwórni. Rodzina Mavromatis przerabia je od lat 60. ubiegłego wieku. Specyficzną goryczkę niweluje syrop. Kandyzowane kumkwaty pakowane są osobno w pudełeczka. Jednak najsłynniejszym wyrobem z kumkwatu jest likier. W tej samej przetwórni można zobaczyć produkcję lukami, czyli rachatłukum. W miasteczku Karousades Robert odwiedza tłocznię oliwy. Szczyt oliwkowego sezonu to zima, ale niektóre tłocznie pracują aż do połowy maja. Obdarowany butlą świeżej oliwy Robert udaje się do Peroulades na nadmorską plażę. Na pięknej i żyznej ziemi, która gościła kiedyś Odyseusza, krakowski smakosz gotuje jedno z arcymiejscowych dań, Kolokito keftedes, czyli placuszki z cukinii. Winorośl uprawia się na Korfu od czasów homeryckich. Nigdy nie było tu Turków, którzy na kilka wieków zajęli całą niemal Grecję, a produkcji wina nie sprzyjali. Przez prawie 500 lat panowali tu Wenecjanie, wielcy wina zwolennicy. Robert odwiedza winnicę Theotoki, jednego z najstarszych winiarskich rodów na wyspie. W ciemnej piwnicy z beczkami degustuje wino białe, czerwone i różowe. Doukades to malownicze górskie miasteczko. Nie ma tu morza i plaż, nie ma też turystów, wiec nie trzeba im się podlizywaći gotować dań międzynarodowych, a miejscowi są z definicji smakoszami. W tawernie Elizabeth, która działa od przeszło 50 lat i słynie z domowej kuchni, Robert raczy się makaronową pastitsadą z koguta. Jest to kurczak w sosie pomidorowympodany na makaronie. A potem w pobliskim miasteczku Kavallouri przygląda się procesji. Popi, tłum wiernych, chór i orkiestra dęta wyprowadzają z cerkwi obraz świętego patrona. Procesja idzie główną ulicą miasteczka. Tego dnia Robert odwiedza jeszcze miejscowość Arillas, gdzie z dachu kawiarni na klifie podziwia panoramę sąsiednich wyspi morskich zatok. W oddali majaczy wyspa pięknej nimfy Calypso. To stamtąd przypłynął tratwą Odys i dotarł tutaj, do starożytnego miasta Feaków, czyli antycznych mieszkańców Korfu.

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
Program TV na 21 kwietnia 2026 (Wtorek)
10:15 Makłowicz w podróży - Podróż 36. Korfu - Wyspa homerycka Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Prowincja Kordoba, odc. 11 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Tym razem Robert odwiedza andaluzyjskie miasto Kordoba, które słynie ze wspaniałych zabytków i ogromnego upału. Uważny turysta i kucharz odnajdzie tutaj ślady kultury rzymskiej, arabskiej, wizygockiej i chrześcijańskiej. Na początek Robert wybiera się do arabskiej restauracji pod murami katedry. W menu znajdują się: zupa harira, na jagnięcinie, z ciecierzycą. W miasteczku Anora zaś zwiedza suszarnię szynek. Natomiast u stóp łańcucha górskiego Sierra Morena w niewielkiej domowej gospodzie skosztuje domowych produktów: marynowane oliwki, owczy ser, białe wino utoczone z kadzi i wędliny. Sam przyrządzi danie główne - królika w sosie z migdałami.

/ Polska / 2015 / magazyn kulinarny
13:30 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Prowincja Grenada, odc. 12 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert podróżuje po andaluzyjskiej prowincji Grenada. Na początku odwiedza miasteczko Pampaneira, a w nim m.in. winiarnię oraz sklepik z lokalnymi produktami. Degustuje tu szynki, pomidory, sery dojrzewające owcze i kozie, a także kiełbasę chorizo, oczywiście popijając winem. Później, w Lanjarón, Robert chłodzi się białym wariantem sangrii i próbuje dań z owoców morza i królika. Na deser otrzymuje kompot z kasztanów. Na koniec w Grenadzie kucharz udaje się do restauracji Chikito, gdzie zamawia starą andaluzyjską potrawę: rabo de toro, czyli duszone bycze ogony.

/ Polska / 2015 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 44 - Sardynia Costa Smeralda Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Nazwa Porto Cervo wywołuje dreszcz emocji wśród osób znających najbardziej ekskluzywne adresy nad Morzem Śródziemnym. Kurort założony w latach 60. przez księcia Karima Agę Khana jest atrakcyjny nawet po sezonie. Jego klientelę stanowił ówczesny beau monde, a jak wiadomo, największym wrogiem takich ludzi są paparazzi. Wycieczkę po kurorcie Robert zaczyna od aperitifu, oliwek i orzeszków - podanych na tarasie kawiarni hotelu Cervo, skąd już niedaleko do pola golfowego i jachtklubu. Jachtklub Porto Cervo to jedna z najsłynniejszych marin w tej części świata. Jego właścicielem jest książę Karim Aga Khan IV. To już koniec sezonu, pora włożyć ciepły pulower, bo w powietrzu tylko 28 stopni Celsjusza. Wkrótce kurort zapadnie w sen zimowy i obudzi się w maju przyszłego roku. Książę Karim jest muzułmaninem, nosi tytuł imama, ale nie zbudował tu meczetu, tylko kościół katolicki. Jest to kościół Stella Maris, czyli Gwiazdy Morza. Jego wnętrze jest ascetyczne, ściany są białe, ale zwraca uwagę nieregularność form. W bocznej nawie wisi obraz El Greca Mater Dolorosa. Cala di Volpe, czyli Zatoka Lisia, tuż przy niej hotel. Gościł koronowane głowy, ale nie z tego powodu jest sławny. Jego najważniejszymi gośćmi w 1976 roku byli państwo Sterling - to fikcyjne nazwisko, jakim posługiwał się James Bond, grany wówczas przez Rogera Moore’a, i major Amasowa z KGB, w tej roli wystąpiła Barbara Bach, żona Ringo Starra. Tablica przy wejściu upamiętnia produkcję filmu z agentem 007. W Zatoce Baja Sardinia Robert przygląda się, jak szef kuchni - specjalnie dla gości z Polski - przyrządza pierożki z dwoma rodzajami sera: ricottą i peccorino przyprawionymi szafranem i tymiankiem. Na degustację wina krakowski podróżnik udaje się do miejscowości Arzachena na Costa Smeralda, czyli Szmaragdowym Wybrzeżu. W nowoczesnym budynku ze szkła i drewna znajduje się winiarnia, Robert degustuje białe wina Vermentino di Gallura, które wreszcie zostały docenione. W tym pięknym krajobrazie Robert gotuje też danie główne programu: sardyński makaron malloreddus (w kształcie muszelek) z wieprzowo - cielęcym ragout. La Maddalena to największa z miniwysp w pobliskim archipelagu, jedyna, po której jeżdżą samochody. Można się tu dostać promem z sardyńskiej miejscowości Palau. Na środku wyspy, na placyku stoi kolumna ku czci Giuseppe Garibaldiego. Z La Maddaleną połączona jest druga wyspa - Caprera, na której znajduje się dom muzeum Garibaldiego. Stara pinia przed domem pewnie pamięta wielkiego karbonariusza. Garibaldi kupił tę wyspę i bardzo się starał, by była należycie wykorzystywana, uprawiał ziemię, sadził drzewa oliwne, hodował bydło i konie. I spoczął w tej ziemi - pod nieoszlifowanym kamieniem. Zapewne zmorą rolniczej działalności Garibaldiego były dziki, których tu nie brakuje. Dlatego na kolację Robert spróbuje słynnej miejscowej dziczyzny. W restauracji Sottovento, czyli "pod wiatr", serwującej tradycyjną kuchnię sardyńską, do dziczyzny podają chrupki chleb i czerwone wino z endemicznego szczepu Isola dei Nuraghi.

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 36. Korfu - Wyspa bukoliczna Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Podróżując po greckiej wyspie Korfu, Robert Makłowicz odnajduje zakątki prawdziwie bukoliczne. Jednym z takich miejscjest zatoka Kalami ze słynną plażą pisarzy, gdzie spędzali wakacje znani literaci, Lawrence Durrell, który otarł się o Nobla, Henry Miller, autor "Zwrotnika Raka", Edward Lear, mistrz limeryków. W takim miejscu krakowski ekspert kulinarny raczy się tutejszą specjalnością, mięsnym sofrito z dodatkiem dużej ilości czosnku. W miasteczku Karousades Robert odwiedza piekarnię. Chleb w Grecji jest bardzo ważny, ale amatorzy żytniego, razowca czy pumpernikla nie mają tu czego szukać. W Grecji króluje pieczywo białe. W tym miasteczku piecze się je od 200 lat. Przy drodze z Karousades do Rody stoi tawerna Anatoli. Z tarasu rozciąga sie zachwycający widok na morze. Właściciel zaprasza Roberta do kuchni, by pokazać mu produkty i przygotowywane z nich dania, przeważnie przystawki z ryb i owoce morza. Jako że Grecja kojarzy się winem, zaskoczeniem dla Roberta jest niewielki browar w nieodległym Arillas. Ten browar to w zasadzie manufaktura, gdzie stosuje się naturalne i ekologiczne metody produkcji. Piwo niefiltrowane, niepasteryzowane smakuje wspaniale, zwłaszcza jeśli zostało uwarzone według antycznej receptury. W poszukiwaniu bukolicznych zakątków Robert dotarł na północ wyspy, do miasteczka Sidari. Atrakcją turystyczną jesttu Canal d' Amour, ciasna, zwężająca się zatoczka o stromych brzegach, zwana "Kanałem miłości". Tego dnia w Sidari odbywa się uroczystość ku czci świętego Tomasza, patrona miasta. Główną ulicą miasta maszeruje procesja z chorągwiami i świętymi. Po procesji wszyscy idą na festyn. Na scenie kapela gra miejscowe rytmy. Na rusztach pieką się kozy, jagnięta i prosięta. Robert raczy się wieprzowym souvlaki, czyli szaszłykiem.

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
Program TV na 22 kwietnia 2026 (Środa)
10:10 Makłowicz w podróży - Podróż 36. Korfu - Wyspa bukoliczna Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Niemcy - Ostsee, czyli Bałtyk, odc. 13 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert udaje się do Niemiec, gdzie zwiedza Meklemburgię, czyli Pomorze Przednie. Udaje się do kilku miast o hanzeatyckiej historii, m.in. Wismaru i Rostocka. W tym ostatnim kucharz przyrządza frykadelki w sosie kaparowym. Następnie w tawernie "Pod Kogą" zamawia smażone zielone śledzie i Bratkartoffeln. Na uzdrowiskowej wyspie Rugii krakowski smakosz degustuje dania rybne: Fischbrötchen z matjasem, talerz śledziowy oraz zupę soljankę.

/ Polska / 2015 / magazyn kulinarny \ Robert Makłowicz
13:30 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Prowincja Kadyks, odc. 9 Logo Telewizja WP
Reklama
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 44 - Sardynia - Koral, korek i langusta Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Poławiacze koralu już w czasach antycznych upodobali sobie wody Sardynii, zwłaszcza zatoki wokół miasta Alghero. Ten morski klejnot łowi się tu do dziś i obrabia artystycznie na miejscu. Sardynię oblewają wody Morza Śródziemnego, przy czym na wybrzeżu północno - zachodnim nie mają one specjalnej nazwy. Na wschodzie zaś jest to Morze Tyrreńskie. Inaczej niż nad Adriatykiem przeważają tu plaże piaszczyste, a szmaragdowa woda jeszcze w październiku jest ciepła. Współcześnie Sardynia należy do Włoch, ale od wieku XIV do XVIII wyspą władali Katalończycy i Aragończycy, połączeni w średniowieczu unią personalną. Wpływy ich kultury można odnaleźć w miejscowym języku, architekturze oraz kuchni. Alghero to największe miasto w okolicy. Wygląda tak, że można by je śmiało przenieść do Katalonii i doskonale wpisałoby się w tamtejszy pejzaż. Kompletnie nietknięta nowoczesnością tkanka miejska otoczona jest wspaniałymi murami obronnymi. Na nabrzeżu mariny z widokiem na stare miasto Robert gotuje miejscową specjalność: tuńczyka po katalońsku. Zaś na tarasie hotelu Punta Negra krakowski smakosz degustuje langustę po katalońsku, do której podaje się białe chardonnay albo szampana. Butelkę wina, jak wiadomo, zamyka się korkiem. A skąd bierze się korek? Dęby korkowe to wielka rzadkość. Jego najwięksi producenci to Portugalia i Sardynia właśnie. Miejscowość Calangianus to sardyńska stolica korka. W gaju korkowym Robert pokazuje okorowane drewno. Odarta z dębu kora musi być przechowywana przez 18 miesięcy na wolnym powietrzu. Pierwszy zbiór jest możliwy, kiedy drzewo ma 30 lat, kolejne co 10 lat. Fachowcy wyróżniają dwa rodzaje korka: męski i żeński. Wielki korek do szampana, wycięty z jednego kawałka kory, może kosztować nawet 5 euro. Ale tylko taki pozwoli przechowywać butelkę przez kilkadziesiąt lat bez szkody dla jej zawartości. Wyspa Asinara jest dziś niemal bezludna. Turyści mogą tu zwiedzać dawne więzienie Fornelli dla najgroźniejszych terrorystów i mafiosów. Atrakcją wyspy jest założony niedawno park narodowy, w którym żyją dzikie konie, dziki i białe osły albinosy. Castelsardo, kolorowe miasteczko położone na wielkiej górze z zamkiem na szczycie, to kolejny punkt na trasie. Castelsardo znaczy sardyński zamek. Historia miasteczka liczy prawie 1000 lat, a spacer jego wąskimi i stromymi uliczkami może przyprawić o zadyszkę. Szef kuchni miejscowego hotelu zaprosił Roberta na brodo di pesce. Jest to tradycyjna zupa rybna z Castelsardo, do której podaje się tutejsze czerwone wino Cannonau. Degustacja odbywa się na tarasie restauracji z widokiem na miasto i zamek.

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 36. Korfu - Kerkyra Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Kerkyra, taką nazwę w języku greckim nosi zarówno cała wyspa Korfu, jak i miasto będące jej stolicą. Nad miastem góruje potężna Stara Twierdza, wzniesiona przez Wenecjan, którzy przez 400 lat byli panami Korfu. To dzięki nim oraz potężnym murom obronnym do miasta nigdy nie weszli Turcy. Patronem wyspy jest św. Spirydon, cypryjski pasterz, który został biskupem, i jak wierzą mieszkańcy wyspy, uchronił jąprzed głodem, zarazą i Turkami. Jego ciało jako relikwia spoczywa w tutejszej cerkwi. Przed grobem św. Spirydona Robert zapala świeczkę. Oddawszy cześć świętemu, udaje się do kawiarni przy placu Kapodistriou, gdzie opowiada, jak powstała słynna grecka retsina. Święty Spirydon w IV wieku wyjaśniał dogmat Trójcy Świętej na przykładzie glinianego dzbana, w którym trzy elementy - glina, woda i ogień - łączą się w jedność. Antyczne gliniane amfory uszczelniano żywicą piniową lub cedrową, która nadawała winu osobliwy aromat. Przy okazji dowiadujemy się, że retsinę najlepiej pije się z wodą, oczywiście w pięknym antycznym otoczeniu. Atrakcją Korfu są eleganckie arkady, które zbudowali Francuzi w czasach napoleońskich na wzór paryskiej rue de Rivoli. Po Francuzach panowali tu Anglicy, którzy, zrobiwszy trawnik na rozległym placu, grali na nim w krykieta. Do dziś Korfu jest jedynym miejscem w Grecji, gdzie uprawia się tę dyscyplinę. Po Brytyjczykach miejscowym została nie tylko miłość do krykieta, ale i predylekcja do tsitsibira, czyli ginger beer (piwa imbirowego). Tak naprawdę to nie piwo, tylko lemoniada z imbirem. Idealny napój na lato! Po II wojnie światowej w Grecji wybuchła wojna domowa. Polska przyjęła wówczas wielu greckich emigrantów. Jeden z nich, Yorgos Orfanos, czyli Jurek towarzyszy Robertowi na Korfu. Wspólnie degustują szaszłyki z kurczaka, gyros z wieprzowiny i sałatkę choriatiki. To tradycyjna grecka sałatka, z plastrem fety, posypana oregano. Kolejny punkt pobytu na wyspie to wyprawa na targ, który znajduje się poza murami Nowej Twierdzy. Można tu dostać wszystko, od ziemniaków po ryby. Te ostatnie najlepiej kupować o świcie. Teraz oferta jest już nieco przebrana. Robert szuka ryby o nazwie skorpina, która stanowi podstawowy składnik bourdetto. Danie to, czyli rybe w sosie pomidorowym z dodatkiem cebuli, czosnku i czerwonej papryki, Robert gotuje na tarasie kawiarni w bajkowej scenerii półwyspu Canoni. Miejscem, które koniecznie trzeba odwiedzić na Korfu, jest Pałac Achilleion, wybudowany na polecenie cesarzowej Sissi. Po tragicznej śmierci syna, arcyksięcia Rudolfa, cesarzowa jeździła incognito po Europie. Przybyła też na Korfu i zakochałasię w wyspie. W pałacu koiła ból po stracie syna. Po tragicznej śmierci księżnej pałac został odkupiony przez cesarzaNiemiec Wilhelma II. Za jego sprawą w pałacowych ogrodach stanł monumentalny pomnik Achillesa Zwycięskiego. Campiello to najstarsza część miasta, wybudowana w XV wieku przez Wenecjan. Stąd wąskimi schodkami Robert schodzina nadmorski bulwar do restauracji o nazwie Mouragia, co w dialekcie weneckim oznacza mury obronne. Stały tutaj aż do XIX wieku, kiedy to zburzyli je Brytyjczycy. W restauracji krakowski smakosz, przy kieliszku białego wina, degustuje cztery dania: risotto z małżami, politiki salata (surówka z białej kapusty z dodatkiem marchwi i czerwonej papryki), kiełbaski weneckie lukaniko oraz saganaki - tak nazwa mała patelnia z dwoma uchwytami, na której przysmaża się różne smakołyki, np. panierowany ser.

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
Program TV na 23 kwietnia 2026 (Czwartek)
10:15 Makłowicz w podróży - Podróż 36. Korfu - Kerkyra Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Prowincja Sewilla, odc. 10 Logo Telewizja WP
13:30 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Prowincja Kordoba, odc. 11 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 44 - Sardynia - Górska Barbagia Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Wapienne góry Supramonte w regionie Barbagia, ze swoimi żłobionymi przez strumienie jaskiniami, były przez wieki schronieniem dla sardyńskich pasterzy oraz osławionych bandytów. Robert wjechał górską drogą na wysokość 1300 m n.p.m. Kiedyś była to nieprzejezdna ścieżka, ale utwardzono ją w latach 60. na potrzeby produkcji filmu "Biblia" w reżyserii Johna Hustona. By zwiedzić Barbagię, Robert wynajmuje miejscowego kierowcę, bo, jak twierdzi, ich terenowe auta są zwinne jak muflony i wytrzymałe jak osły. A cała eskapada odbywa się wokół cudu natury, jakim jest Dolina Lanaitho i zachwycający antyczny pejzaż: długa aleja wysadzana piniami i gaj oliwny u podnóża gór. Za dwa miesiące zacznie się zbiór oliwek miejscowej odmiany Nera di Oliena. Po kilku kilometrach gaje oliwne przechodzą w lasy dębowe. W takich lasach pasterze budują swoje bacówki, żeby można było posilać się w cieniu drzew. Robert podjeżdża do leśnej kuchni pasterskiej. Nad paleniskiem pieką się prosiaki i kiełbasy, na murku wystawiono jarzyny, oliwki i chleb. Fenomen tych gór i ich piękno polega na tym, że jest tu dużo wody. Tryska ze skał jak chociażby słynne źródło Su Gologone, z którego wypływa 300 litrów wody na sekundę. Jest czysta, mineralna, można ją śmiało pić. Z powodu nadmiaru wody na płaskich terenach tworzyły się bagna. By je osuszyć, sadzono tu eukaliptusy. Obfitość wody, która drąży wapienne skały, sprawia, że tworzą się tu jaskinie. Jest ich na Sardynii kilkaset. To świetne kryjówki dla bandytów. A skąd wziął się tu bandytyzm? Po pierwsze, była bieda. Po drugie, niedostępność terenu. Po trzecie, obcość władzy państwowej, która reprezentowała interesy kolejnych najeźdźców. Ostatnie porwanie dla okupu miało tu miejsce 10 lat temu. Robert podziwia cuda natury i posila się w pasterskiej leśnej kuchni. W jadłospisie pieczony prosiak, wędzone wędliny, chrupki chleb pane carrasau i czerwone wino cannonau, które pochodzi z opiewanej przez Gabriele D’Annunzio Cantiny Nepente w miasteczku Oliena. Właśnie kończy się karnawał. W miasteczku o nazwie Mamoiada wśród mieszkańców można spotkać wielu przebierańców. Jeden z nich, pan Franco, zaprasza Roberta do swojego domostwa; na gościa z Polski czeka tam słynny wśród smakoszy sardyński produkt: żywy ser casu marzu z larwami much. Jest też chleb pane ingherda oraz grappa Filu e Ferru. W Olienie, w hotelu Su Gologone Robert ma okazję zobaczyć, jak robi się domowy makaron. Sam zaś szykuje danie z chrupkiego chleba. A potem zapowiada koncert tradycyjnej sardyńskiej muzyki. Zwieńczeniem wieczoru jest degustacja przysmaków w restauracji w stylu rustykalnym. Panie w strojach ludowych częstują ciastkami i aperitifem. Inne dwie panie pieką w piecu chleb panedda. Na długim stole czeka kolacja: kardy (karczochy), pepperonata (duszona papryka) i pieczone pomidory. Smaki ostre i słodkie zarazem!

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 37. Norwegia - Jej fiordowska mość Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Norwegia kojarzy się z fiordami. Bez nich trudno wyobrazić sobie ten kraj. Fiordy to polodowcowe żleby i doliny zalane przez morze. Występują też na Grenlandii, w Szkocji i Patagonii, ale najpiękniejsze są w Norwegii. Można je podziwiać z punktu widokowego w miejscowości Stegastein. Punkt widokowy to ogromna, wysunięta ponad krawędź urwiska platforma z przeszkloną podłogą. I właśnie tutaj krakowski ekspert kulinarny rozpoczyna swą podróżnik. Z Stegastein Robert jedzie do Utne. Jest to typowa norweska wieś, położona na płaskowyżu Hardangerfjiord. W Utne wszystko jest autentyczne. Stare domy, nieskażony cywilizacją krajobraz i skandynawska ulewa. Kiedyś ludziom trudno się tu żyło. Jadali też skromnie. W ich jadłospisie bardzo ważne były placki Krotakaker, czyli podpłomyki, dziś uznawane za tradycyjną specjalność norweską. Można je podawać z różnymi dodatkami, ale najlepiej smakują na słodko, ze śmietaną. W hotelu Hardangerfjord szefem kuchni jest Polak Mariusz Marczak, który zaprasza Roberta na degustację swoich dań: żabnicy (jest to ryba) ze szparagami i puree ziemniaczanym, oraz marchwi z dodatkiem pomarańczy. Na płaskowyżu Hardangerfjord krajobraz z poziomu morza wspina się wprost na ośnieżone szczyty gór, gdzie na turystę czeka dziewicza norweska przyroda. Na takiej wysokości już nie rosną drzewa, tylko mchy i porosty. A jeszcze wyżej jest już tylko jęzor lodowca Folgefonna. Od niego wzięła nazwę tutejsza stacja narciarska. Można z niej korzystać tylkolatem, bo zimą jest tyle śniegu, że nie da się tu wjechać. W dolinie nad szmaragdowym jeziorkiem Robert przygląda się formacjom skalnym, które w Polsce nazywane są gołoborzem. Widać tu dobrze, jak lodowiec się cofał, zostawiając za sobą drobnicę skalną. Stopniowo wypłukiwało ją morze i tak powstały fiordy. W takich to okolicznościach przyrody Robert gotuje mięso renifera w sosie demi - glace. Po posiłku schodzi do doliny, by zobaczyć od tyłu potężny wodospad Steinsdalsfossen. Takich wodospadów jest w Norwegii kilkaset. Norwegowie słyną z zamiłowania do turystyki. Dowodem na to jest chociażby Utne Hotel, otwarty już w 1722 roku. W kameralnym salonie tego zabytkowego przybytku Robert degustuje miejscowy akevitt, od aqua vita, czyli wody życia. Na płaskowyżu Hardangerfjord atrakcją jest most wiszący nad fiordem. Fiord jest głęboki na kilkaset metrów, więc nie dało się postawić pylonów w wodzie. Most ma 1310 metrów długości. To o 25 m więcej niż słynny Golden Gate w San Francisco. Jest zawieszony między wylotami dwóch tuneli. Most musi też być wysoki, żeby mogły pod nim przepływać duże statki. Kolejny wodospad nazywa się Kjofossen. I jak mówi Robert: to jeszcze jedno dzieło sztuki, przyrodnicze i techniczne zarazem. Potężny Kjofossen napędza bowiem hydroelektrownię. Flamsbana to zabytkowa górska kolejka, uważana za jedną z najpiękniejszych kolei na świecie. Warto do niej wsiąść. Linię zaczęto budować w latach 20. ubiegłego wieku. Łączy ona dwie miejscowości: Myrdal w górach i Flam nad fiordem. Ma 20 km długości i wznosi się prawie na 1000 metrów. Dziś to atrakcja turystyczna, kiedyś - jedyne połączenie lądowe Flam ze światem.

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
Program TV na 24 kwietnia 2026 (Piątek)
07:00 Makłowicz w podróży - Portugalia - Tramwajem nr 28 Logo TVP Polonia
10:10 Makłowicz w podróży - Podróż 37. Norwegia - Jej fiordowska mość Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Prowincja Grenada, odc. 12 Logo Telewizja WP
13:30 Makłowicz w podróży: Niemcy - Ostsee, czyli Bałtyk, odc. 13 Logo Telewizja WP
Polska / 2015 magazyn kulinarny
Reklama
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 44 - Sardynia - Odwieczna Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Kulinarno - podróżniczy program Roberta Makłowicza, w którym przekazywana jest praktyczna wiedza związana z podróżami i odwiedzanymi miejscami. Krajobraz Sardynii zdobią nuraghi, prehistoryczne budowle z bloków kamiennych, jest ich na wyspie kilkaset. Kilka stuleci od nich młodsze są ruiny Tharros, miasta założonego na zachodnim brzegu wyspy przez Fenicjan w VIII w. przed Chrystusem. Skok z antyku do współczesności jest pouczający i smaczny: w 200 - letnim zaledwie domostwie pani Eleny Rosy Robert próbuje ciasteczek pistidu, naturalnie jej własnego wypieku. Kolejny tutejszy przysmak, tym razem na słono, to botarga suszona ikra cefala, jeden z najdroższych specjałów całego Śródziemnomorza. Po wizycie w jej wytwórni Robert odwiedza plantację arcyzdrowych karczochów i przygląda się żniwom na polu ryżowym. W Oristano próbuje makaronu fregola z małżami; w stołecznym Cagliari pierwsze kroki kieruje na żywiołowy miejski targ, a w dzielnicy Castello gotuje spaghetti al nero di seppia.

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 37. Norwegia - Rybobranie Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Najcenniejszym skarbem Norwegii z kulinarnego punktu widzenia są bez wątpienia ryby poławiane w Morzu Północnym oraz w akwenach śródlądowych. By zobaczyć, jak wygląda hodowla ryb i poznać najlepsze rybne przepisy, krakowski smakosz płynie ekspresową łodzią do Balestrand nad Sognefiordem. Przed I wojną światową bywał tu niemiecki cesarz Wilhelm, który na pokładzie jachtu Hohenzollern opływał norweskie fiordy. W Balestrand cesarz zatrzymywał się w hotelu Kviknes. Hotel wzniesiono w XVII wieku; od 1877 roku jest on w rękach rodziny Kvikne. Inni jego słynni, bardziej nam współcześni goście, to m.in. Eric Clapton i Yoko Ono. Cesarz Wilhelm podobno lubił ryby, zwłaszcza łososia w czerwonym winie. Ten właśnie przysmak Robert gotuje na pirsie hotelowym. Będą także langustynki z dzikim czosnkiem niedźwiedzim. Cokolwiek posilony krakowski podróżnik odpływa, by zobaczyć hodowlę łososi w basenach na wodach Hardangerfiordu. Przy okazji dowiadujemy się, że gdy kupujemy w Polsce łososia, prawie na pewno pochodzi on z Norwegii. I to z hodowli. Dziki łosoś jest wprawdzie lepszy, ale dzięki hodowli to elitarne niegdyś danie trafiło na stoły zwykłych ludzi. Po wycieczce Robert raczy się niezłym płatem łososia wędzonego. Bergen to drugie co do wielkości miasto w Norwegii. W dużym mieście łatwiej przyjrzeć się podstawowym zastosowaniomryb. Na głównym placu miasta przy porcie znajduje się targ rybny. Dorsze, makrele, mięso wieloryba, kawior, krewetki, gravlax, czyli danie z surowego łososia, oraz langustynki można spróbować wszystkiego. Sprzedawca Polak poleca kraby królewskie. W miejscowym Centrum Ryb i Owoców Morza Robert bierze udział w praktycznym szkoleniu z zakresu filetowania ryb słonowodnych na przykładzie łososia. Lekcję kończy degustacja usmażonej ryby oraz wizyta w browarze Aegir, w nieodległej miejscowości Flam. Drewniany budynek browaru wygląda jak świątynia Wikingów. Historia piwa z Flam zaczęła się właśnie tutaj. Browar zyskał świetną reputację, szybko powstały dwa większe. W sali pubu Robert ma okazję sprobować pięciu gatunków warzonego tutaj piwa.

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
Program TV na 25 kwietnia 2026 (Sobota)
06:00 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Prowincja Kadyks, odc. 9 Logo Telewizja WP
Czas trwania: 32min. / Polska / 2015 / magazyn kulinarny
06:30 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Prowincja Sewilla, odc. 10 Logo Telewizja WP
Czas trwania: 32min. / Polska / 2015 / magazyn kulinarny
14:00 Makłowicz w podróży Logo TVP3 Łódź
Czas trwania: 25min. / 2026 / magazyn kulinarny
17:05 Makłowicz w podróży - Podróż 44. Sardynia - Odwieczna Logo TVP3 Kraków
Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 45 - Kuba - Hawana Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert Małkowicz podróżuje na Kubę. W tym odcinku zwiedza Hawanę. Monumentalny plac Rewolucji, którego budowę rozpoczęto jeszcze przed erą Castro, jest przeważnie pusty, tylko na skraju parkują żółte kuliste riksze motorowe. Kuba przestaje być krajem całkowicie zamkniętym. Jednym z symboli tych zmian są taksówki dla turystów. Robert wyrusza egzotyczną coco taxi do kipiącego życiem centrum miasta. Jedzie aleją Prado i zatrzymuje się pod Kapitolem. Poszczególne fragmenty miasta dobrze ilustrują historię całego kraju. Prado była niegdyś najelegantszą aleją stolicy. Dziś stoją tu zrujnowane pałace i podupadłe kamienice, a na ozdobnych balkonach suszy się pranie. Po rewolucji prywatną własność skasowano i wprowadzono przymusowy kwaterunek. Wiele z tych perełek popadło przez to w ruinę. Kubańczycy długo walczyli o wyzwolenie spod kolonialnej zwierzchności hiszpańskiej. Bohaterem tych walk był Jose Marti. Pod sam koniec XIX wieku w ten konflikt wmieszały się Stany Zjednoczone. Kuba formalnie stała się państwem niepodległym, a faktycznie była odtąd czymś w rodzaju amerykańskiej kolonii. Symbolem tamtych czasów jest zbudowany w latach 20. Kapitol, który wygląda identycznie jak gmach Kongresu w Waszyngtonie. W restauracji La Torre, która znajduje się na najwyższym piętrze wieżowca z widokiem na zatokę i całą Hawanę, Robert degustuje dwa dania: smażony filet z okonia morskiego z puree z batatów oraz koktajl z krewetek w stylu lat 50. Wieżowiec La Torre został zbudowany w roku 1957, w czasach zależności Kuby od USA. Tuż obok czeka stara Hawana, a w niej artyści, muzyka, domino, rumba i tłumy turystów. To głównie dla nich parzy się kawę w kawiarniach, leje się rum i piwo w ulicznych barach, smaży ryby i przyrządza staroświeckie koktajle z krewetek w restauracjach. Najważniejszy fragment starej Hawany to plac Katedralny. Ale podróż po Starówce należałoby rozpocząć od Plaza de Armas, czyli placu Broni, bo tu zaczyna się historia miasta. Założył je w 1515 r. hiszpański konkwistador Diego Velazquez, nie mylić z hiszpańskim malarzem o tym samym nazwisku. Najpierw było ulokowane na południowym wybrzeżu wyspy, dopiero potem przeniesiono je w dzisiejsze miejsce. Zaułek zwany Callejón de Hammel do lat 90. był tylko punktem na mapie Hawany. Wszystko zmieniło się za sprawą Salvadora Gonzaleza, który zaczął malować tutaj murale. Za nim zjawili się inni artyści. Dziś jest to miejsce bardzo snobistyczne i modne - kafejki, galerie i tłumy turystów, niemal codziennie. Domino to ulubiona gra nie tylko na Kubie, ale w całej Ameryce Łacińskiej. Grają w nią przeważnie mężczyźni, można ich spotkać niemal w każdej bramie. Ale są tu też inne rozrywki, np. rumba, którą tańczy się chociażby w kawiarni. Hawana jest fascynująca, ale warto także wybrać się za miasto, nad rzekę Bacunayagua, by zobaczyć najwyższy most na Kubie. Ta niezwykła konstrukcja ma 100 m wysokości. Spinając dwa brzegi rzeki, spina także dwie epoki w historii wyspy. Zaczęto go budować przed rewolucją, a ukończono już po niej. W tym niezwykłym miejscu pragnienie najlepiej ugasić drinkiem pina colada, który wspaniale smakuje, gdy pije się go z wydrążonego ananasa. Kiedyś w tej okolicy uprawiano kawę, ale przetrzebiono drzewa, a kawa lubi cień, więc już jej tu nie ma. Przyjeżdża się tu dla piękna pejzażu oraz z powodów florystycznych. Rosną tu bowiem wspaniałe orchidee. Dolina Vinales to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc na całej wyspie. To zasługa mogotes niezwykłych, starych zerodowanych gór. Na jednej ze skalnych ścian z inicjatywy samego Fidela powstał Mural Prehistorii. Danie odcinka Robert gotuje na tarasie Hotelu Los Jazmines. Jest to ryż z kurczakiem po kubańsku. Wieczorem krakowski podróżnik wraca do Hawany, by w klubie muzycznym przy bulwarze Malecón posłuchać legendarnej orkiestry Buena Vista So

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
Program TV na 26 kwietnia 2026 (Niedziela)
06:00 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Prowincja Kordoba, odc. 11 Logo Telewizja WP
Czas trwania: 32min. / Polska / 2015 / magazyn kulinarny
06:30 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Prowincja Grenada, odc. 12 Logo Telewizja WP
Czas trwania: 32min. / Polska / 2015 / magazyn kulinarny
07:30 Makłowicz w podróży - Portugalia - W stronę Alentejo Logo TVP Polonia

Opis (streszczenie): W drodze do Alentejo, największej i zarazem najmniej zaludnionej prowincji Portugalii, Robert Makłowicz zatrzymuje się w hotelu typu pousada, urządzonym w zabytkowym klasztorze obok średniowiecznego zamku w miejscowości Palmela. Następnie decyduje się zboczyć z trasy, by z przylądka Espichel zobaczyć Atlantyk. Nad jego urwistym brzegiem Makłowicz przyrządza pożywną potrawę rybną - caldeiradę. Wielki wybór specjałów wiejskiej kuchni Alentejo smakosz z Polski odnajduje w przydrożnej restauracji, obleganej przez miejscowych. Po wizycie w dwóch nowoczesnych winnicach przychodzi czas na przyrządzenie typowo wiejskiego dania, dającego siłę do pracy w polu: kotletów wieprzowych z boczkiem, kiełbasą i kaszanką.

Czas trwania: 25min. / 2009 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 45 - Kuba - Droga do Santiago Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Z Hawany do Santiago de Cuba na drugim końcu wyspy jest prawie tysiąc kilometrów. Co robić, kiedy wichura uziemiła samoloty? Trzeba jechać autobusem. Tak zaczyna się podróż Roberta Makłowicza przez całą Kubę, po drogach lepszych i gorszych, z przystankami na napoje, przekąski, posiłki, podglądanie miejscowego życia i podziwianie krajobrazów. No i tankowanie paliwa! W latach 90. Kuba przeżyła wielki kryzys, kiedy rozpadł się Związek Sowiecki i skończyło się m. in. tanie paliwo. Dziś sprowadzają je z Wenezueli, ale nie za pieniądze, bo ich nie mają. Mają za to świetnie wykształconych lekarzy, więc odbywa się handel wymienny. Na postoju w prowincji Matanzas Robert oprowadza nas po parkingu rekreacyjnym. Jest tu wiele atrakcji: małe zoo, mały ogród botaniczny i dwa bary: koktajlowy i kawowy. Prowincja Matanzas słynie z upraw trzciny cukrowej, więc kawę podaje się tu z trzciną cukrową. Środek trzciny jest bardzo słodki, a kawa gorzka, trzcinę moczy się w kawie i wysysa. Na nocleg nasz podróżnik zatrzymuje się w kolonialnym mieście Camagüey w hotelu Gran. To stylowy budynek z przełomu XIX i XX wieku. Camagüey to trzecie co do wielkości miastem Kuby, a jego stara, kolonialna część, wpisana jest na listę UNESCO. Nie ma tu turystów, bo miasto nie leży nad morzem. Z Camagüey droga prowadzi do miasteczka Cascorro i bezimiennej wsi przy drodze, gdzie w gościnnym domostwie Robert gotuje arcykubańskie danie: arroz congris, czyli ryż z czarną fasolą. Po posiłku w sąsiednim obejściu podgląda ręczny wyrób kapeluszy z kory drzew. Bezkresne łany trzciny cukrowej to do dziś najbardziej charakterystyczny element krajobrazu na wyspie. Do początków XX w. była to praktycznie monokultura. Robert zwiedza plantację w miejscowości Iznaga. Wieża obserwacyjna góruje nad obszarem dawnej plantacji. Obok wielki dom jej właściciela i kramy na targu dla turystów. Dom przypomina pałacyk dawnych latyfundystów. Iznaga to zarazem nazwisko jednego z największych w swoim czasie producentów cukru na wyspie. Wieża obserwacyjna wygląda jak kościół. Wisiał na niej dzwon wzywający niewolników do pracy, a z górnej platformy można było ich obserwować. Dziś w miejscu dawnej katorgi jest targ rękodzieła. Przydrożna budka z pieczoną wieprzowiną. Czegoś takiego krakowski podróżnik na pewno nie ominie. W nagrodę dostaje tu kawał pieczonej szynki z pikantnym sosikiem. W szczerym polu betonowa konstrukcja z wielkim napisem Granma. To nazwa prowincji, która do 1976 r. nazywała się Oriente. Nowa nazwa została nadana na cześć łodzi, którą Fidel i jego towarzysze przypłynęli na Kubę z Meksyku w 1956 r. Tak się zaczęła rewolucja. U celu podróży na Roberta czeka jeszcze jedna nagroda: La Ronera, czyli słynna fabryka rumu - z degustacją, rzecz jasna. Rum pochodzi z Karaibów, jest znany od początku XVII wieku. Najpierw był podłej jakości; pili go niewolnicy z plantacji, żeby sobie osłodzić swój ciężki los. Prawdziwa kariera tego trunku zaczęła się w 1862 r. , kiedy pochodzący z Katalonii Facundo Bacardi Masó postanowił wprowadzić rum na salony. Jest noc. Robert na tarasie kawiarni z widokiem na światła Santiago degustuje trzy gatunki rumu: białego 3 - letniego, kolorowego 7 - latka anejo i starzonego 25 lat w beczce specjalnego rumu w kieliszku koniakowym. Warto było jechać do Santiago taki kawał drogi, nawet autobusem, bo tu mają najlepszy rum na świecie.

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
Program TV na 27 kwietnia 2026 (Poniedziałek)
07:15 Makłowicz w podróży. Ukraina - Odessa. Logo TVP Wilno

Opis (streszczenie): To dość młode, 200 - letnie miasto, powołane do życia na wysokim brzegu Morza Czarnego przez carycę Katarzynę II, współtworzyli Rosjanie, Francuzi, Ukraińcy, Polacy, Żydzi, Ormianie, Grecy, Bułgarzy, Rumuni Taka mieszanka etniczna zapewniła Odessie wyjątkowy klimat kulturowy, z którego wynikają też jej tradycje kulinarne. Wspiąwszy się po niemal dwustu stopniach legendarnych schodów Potiomkinowskich, Robert podziwia neoklasyczną odeską architekturę, odnajduje liczne ślady polskie i siada do stołu w restauracji koszernej o wdzięcznej nazwie Rozmarin. W części sklepowej lokalu w ladach chłodniczych czekają na chętnych produkty z certyfikatem koszerności, wśród nich śmietana i twaróg. W sali restauracyjnej Robert degustuje bajgle z kminkiem i sezamem, grzanki z ciemnego chleba i forszmak, gefilte fisz z chrzanem i meze sefardyjskie w trzech rodzajach. W XIX wieku w Odessie gościła cała śmietanka artystyczna ówczesnej Rosji. Robert spaceruje ulicą Gogola, przy której mieszkał Gogol.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 37. Norwegia - Rybobranie Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Niemcy - Lubeka, odc. 14 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): W Lubece, stolicy Hanzy oraz siedzibie filmowego wampira Nosferatu, Robert zamawia krwistą potrawę - Rote Grütze, czyli kisiel z czerwonych owoców. Jest to najsłynniejszy deser północnych Niemiec. Podczas festynu na rynku Starego Miasta kucharz degustuje trzy rodzaje kanapek: z matjasem, śledziem octowym a la Bismarck i krabikami z Morza Północnego. Jako że symbolem miasta jest marcepan, Robert próbuje też miejscowych słodkości. W restauracji w gmachu Gildii Morskiej zamawia dwa dania rybne, a na koniec samodzielnie przyrządza omlet z ziemniakami i piklingami oraz sałatkę z porów.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2015 / magazyn kulinarny
Reklama
13:30 Makłowicz w podróży: Niemcy - Hamburg, odc. 15 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Celem podróży jest Hamburg i jego okolice. Przybysz z Polski asystuje przy zmechanizowanych wykopkach w podhamburskiej wsi i odwiedza magazyn, do którego co roku trafia 5 tys. ton ziemniaków. W Hamburgu największym wyborem ziemniaczanych dań szczyci się restauracja Kartoffelkeller, do której Makłowicz trafia na degustację. Następnie kucharz zwiedza atrakcje turystyczne metropolii: plac ratuszowy i ratusz. Wybiera się też na rejs statkiem wycieczkowym i zwiedza dzielnicę portową Hafencity.

Czas trwania: 31min. / Polska / 2015 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 45 - Kuba - Tropem Hemingwaya Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Hemingway mieszkał na Kubie ponad 30 lat. Wyjątkowo ukochał to miejsce, dlatego warto spojrzeć na nie jego oczami. Gdyby chcieć nakręcić film o wszystkich ulubionych knajpach Hemingwaya, byłby on wyjątkowo długi. Ale jest miejsce, które trzeba odwiedzić koniecznie - hawański bar El Floridita. Hemingway lubił pić wiele rzeczy, często bez umiaru, ale nie wszędzie pił wszystko. Tutaj pijał wyłącznie daiquiri; to on rozsławił ten koktajl. Co w nim jest? Kruszony lód, cukier trzcinowy, sok z limetki, likier maraschino z dalmatyńskich wiśni i biały rum. Spożywanie wielu koktajli bez uprzedniego zapewnienia sobie noclegu jest bardzo nierozważne. Wiedział o tym Hemingway i dlatego znalazł sobie kwaterę w hotelu Ambos Mundos. W słynnym pokoju 511 z widokiem na starą Hawanę mieszkał siedem lat. Dziś ten pokój to swoiste muzeum. Nie jest wynajmowany. Stoją tu sprzęty pisarza: m.in. łóżko i maszyna do pisania, której używał codziennie rano. Są telegramy z roku 1954 z gratulacjami z okazji przyznania nagrody Nobla. W hotelu Ambos Mundos, w kafeterii na dachu z widokiem na starą Hawanę, Robert gotuje filety rybne po kanclersku. Po sukcesie powieści "Komu bije dzwon" Hemingway kupił podmiejską posiadłość Finca Vigia. Dziś jest tu muzeum i ostatnia (sucha) przystań jego łodzi Pilar, którą wyruszał z pobliskiego portu Cojimar na połów marlinów. Czwarta żona Hemingwaya, Mary Welsh, kazała postawić obok domu wieżę, która miała być pracownią pisarza. Miał w niej wszystko, ale nie lubił tu pracować. Wkrótce wieżę objęło w posiadanie 57 hemingwayowskich kotów. Pisarz był nie tylko kociarzem, ale i psiarzem. Psów miał mniej, chował je w podpisanych mogiłach na przydomowym cmentarzyku. Rybacka wioska Cojmar znajduje się 20 km od Hawany. To miejsce też ma konotacje literackie i historyczne. Mieszkał tu i zmarł Gregorio Fuentes, wilk morski pochodzący z kanaryjskiej Lanzarote, przez wiele lat szyper i przyjaciel Hemingwaya. Był jego rówieśnikiem, a przeżył go o 40 lat. Był pierwowzorem postaci bohatera "Starego człowieka i morza". Fuentes do końca życia palił cygara, zmarł wieku 104 lat. Palenie to szkodliwy nałóg, ale na Kubie w prowincji Pinar del Rio rośnie najlepszy tytoń na świecie, z którego powstaje najsłynniejszy produkt eksportowy Kuby, cygara. Robert zwiedza plantację i suszarnię. Wszystkie najlepsze kubańskie cygara robi się ręcznie. Prywatni farmerzy, którzy uprawiają tytoń, muszą sprzedać państwu 90% plonów, 10% mogą zachować dla siebie. Do różnych cygar pasują różne dodatki - nie chodzi o oranżadę ani mleczny koktajl, ale odpowiedni gatunek kawy i rumu. W Starej Hawanie Robert odwiedza jeszcze jedno miejsce związane z Hemingwayem. Jest to Bodeguita del Medio. Tutaj pisarz pijał wyłącznie mojito. Podobno ten słynny koktajl właśnie tu się narodził. Mojito to kombinacja białego rumu, syropu z cukru trzcinowego, soku z limetek, gazowanej wody, świeżej mięty i lodu. Bodeguita to nie tylko bar, również restauracja, w której jadało wiele światowych sław. Robert degustuje tu jedno z najbardziej znanych kubańskich dań - ropa vieja, co po hiszpańsku znaczy stare łączy. Jest to pieczeniowa wołowina długo duszona. Do tego frytki batatowe i fasola z ryżem. W czasach hiszpańskich Hawana była otoczona murami obronnymi. Co wieczór salut armatni oznajmiał zamknięcie bram. Jednym z elementów fortyfikacji była twierdza La Cabana. Hemingway nie mógł tu przyjść na spacer, bo w czasach Batisty było tu więzienie. Przejęli je potem komuniści. Che Guevara był jego naczelnikiem, uśmiercił tu 3 tys. ludzi. Dzisiaj to atrakcja turystyczna. Ostatnimi laty przywrócono tradycję z czasów hiszpańskich. Każdego wieczoru z murów La Cabani oddawany jest armatni salut, chociaż bram Hawany nikt już dziś nie zamyka. Na zakończenie fascynującej tury tropem Hemingwaya cofnijmy się w czasie o ki

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 37. Norwegia - Na wsi Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Wikingowie uważani są za przodków dzisiejszych Norwegów. Pływając kajakiem po fiordzie, Robert zastanawia się, w jaki sposób ci groźni i waleczni wojownicy, przed którymi drżał prawie cały ówczesny świat, stali się łagodnymi, miłującymi wiejskie życie Norwegami. Wioskę wikingów można zobaczyć w miejscowości Gudwangen. Oczywiście nie jest to wioska prawdziwa, ale coś w rodzaju rekonstrukcji, bo nikt dokładnie nie wie, jak wyglądały wioski wikingów. Na pewno więcej autentyzmu znajdziemy w skansenie na przełęczy Stalheim, gdzie zachowała się w niezmienionym kształcie dawna wioska górska. Wzdłuż drogi stoją autentyczne staronorweskie dachy kryte darnią. Jest także spichlerz, w którym zapewne przechowywano pokarmy. Dziś też do tego służy. Robert prezentuje śniadaniowy zestaw wiejskich wędlin z jajecznicą na zimno i butelką wódki typu akvavit. Na przełęczy Stalheim znajduje się XIX - wieczny hotel, który zaprasza turystów na degustację tradycyjnych wiejskich przysmaków: gotowanej baraniej głowy i pure z brukwi. Z przełęczy Robert zjeżdża krętą drogą do Undredal, miejscowości słynącej z produkcji koziego sera brunost. Jest toprzysmak wyłącznie norweski, robiony z mleka kóz, pasących się na górskim pastwisku w dolinie o stromych zboczach. W miejscowej serowarni można zobaczyć, jak powstaje brunost - pierwszy norweski ser wpisany przez organizację Slow Food na listę najlepszych tradycyjnych miejscowych produktów. Kolejna odwiedzana miejscowość to Ulvik, gdzie możemy podziwiać sady nad fiordem. W tych trudnych warunkachklimatycznych jabłonie muszą się bardzo natężyć, żeby wydać owoce. Miejscowi nie marnują jabłek na przeciery czy kompoty. Robią z nich calvados i cydr. Robert odwiedza domową wytwórnię destylatów, gdzie ma okazję spróbować: niskoprocentowego cydru, niedosładzanego likieru oraz dojrzewającego w dębowych beczkach szlachetnego calvadosa. Wzmocniony szlachetnym trunkiem nasz podróżnik zabiera się do przygotowania swojej własnej propozycji kulinarnej. Będzie to tradycyjne wiejskie danie: wędzone i suszone baranie żeberka gotowane na gałązkach brzozy, z ziemniakami i puree z brukwi. Otternes to jedna z wielu autentycznych opuszczonych górskich wsi. Jej zabudowania pochodzą z XVI wieku. Ostatni mieszkańcy wyjechali stąd za chlebem 20 lat temu. Robert i towarzysząca mu pani Laila Kvellestad, ubrana w strój ludowy, udają się do starego spichlerza, w którym przechowywane są mięsiwa, m.in. szynka jagnięca i suszone baranie żeberka, po czym zapraszają na prezentację i degustację specjałów górskiej farmy. Naleśniki lappa ze śmietaną i dżemem żurawinowym, owsianka na śmietanie z masłem, oraz rozmaitość suszonego mięsiwa - serwowane pod gołym górskim niebem - z pewnością zadowolą niejedno wybredne podniebienie.

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
Program TV na 28 kwietnia 2026 (Wtorek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 37. Norwegia - Na wsi Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Niemcy - Brema, odc. 16 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Wizyta w położonej w północnych Niemczech nad rzeką Wezerą Bremie, której oficjalna nazwa do dziś brzmi Freie Hansestadt Bremen, czyli wolne miasto hanzeatyckie. Robert Makłowicz opowiada o mieście, jego historii i wspaniale zachowanej architekturze, m.in. o bardzo ciekawych podziemiach , w których znajdują się ogromne piwnice winne. Dużą ich część zajmuje Ratskeller - rodzaj gospody, gdzie można spróbować różnych odmian win, także tych najbardziej reprezentatywnych dla Niemiec, np. rieslinga znad Mozeli czy Müller-Thurgau z Nadrenii. Na tarasie jednej z restauracji prowadzący raczy się gładzicą, czyli rodzajem flądry, z ziemniakami, sam zaś ugotuje zupę krem z kalafiorów po bremeńsku.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2015 / magazyn kulinarny
13:30 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Sierra Nevada, odc. 17 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert udaje się w góry Sierra Nevada w Andaluzji, z których widać brzegi Afryki. Odwiedza znajdujący się tam park rozrywki, gdzie ocenia ofertę kulinarną dla narciarzy. Własnoręcznie przyrządza danie dnia: tortillę de Sacromonte z wieprzowymi podrobami. Na deser podróżnik udaje się do miasteczka Pradollano, do którego prowadzi jedyna droga biegnąca przez góry. Kosztuje tam racuchów smażonych w oliwie i polewanych czekoladą. Następnie udaje się na wybrzeże Morza Śródziemnego, gdzie czekają na niego sardynki pieczone na trzcinach.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 45 - Kuba - Szlak bojowy Logo TVP HD

Opis (streszczenie): W tym odcinku Robert zwiedza okolice Sierra Maestra. W tych górach Fidel Castro wraz ze swoimi towarzyszami ukrywał się przez blisko trzy lata, żeby potem zdobyć całą wyspę. Kubańczycy bardzo długo nie uprawiali kawy, woleli zakładać intratne plantacje trzciny cukrowej. Do kawy przekonali się dopiero pod koniec XVIII wieku, kiedy na pobliskiej wyspie Haiti wybuchło powstanie czarnych niewolników. Dziś Kuba to raczej kawowe muzeum. Plantacje, które tu się spotyka, to tylko kropla w światowej filiżance kawy. Jedna z plantacji znajduje się w La Isabelica. Jest tu także domowa palarnia, gdzie można podejrzeć tradycyjny proces palenia i przygotowywania kawy. Wysuszone na kamieniu ziarna są w moździerzu pozbawiane łupin, potem są palone nad żywym ogniem, po czym znów wracają do moździerza, jak do młynka. Po takiej obróbce kawa jest już gotowa do zaparzenia. Robert próbuje naparu zaparzonego w domowej konstrukcji ekspresie. Serrano, Turquino i Cubita to trzy najsłynniejsze kubańskie odmiany kawy. W Sierra Maestra, na punkcie widokowym, Robert gotuje danie odcinka: chilindrón de carnero serrano a la cubana. Carnero albo też cordero to mięso jagnięce albo młode baranie. Kolejny etap szlaku bojowego to XVI - wieczne miasto Santiago de Cuba, założone na początku XVI wieku przez hiszpańskiego konkwistadora. W Santiago Fidel i jego towarzysze bez powodzenia szturmowali koszary Moncada, zamienione dziś na szkołę. Szturm miał miejsce 26 lipca 1953 roku, w dniu św. Jakuba, patrona miasta. Tę datę wybrali rewolucjoniści, bo wiedzieli, że policja będzie zajęta ochroną uczestników zabawy. Atak był nieudany: wielu zginęło, Fidel trafił do więzienia, potem na emigrację. Po trzech latach wrócił na Kubę. To był początek końca ery Batisty. Historyczne jądro Santiago to plac Cespedesa, bohatera walk narodowo - wyzwoleńczych. Na tym niewielkim placu widać złożoność miejscowych dziejów. Zachował się dom z początków XVI wieku. Mieszkał w nim Diego Velazquez (nie mylić ze słynnym malarzem), który założył główne miasta na Kubie. Najważniejsza budowla na placu to przepiękny ratusz z kolonialnych hiszpańskich czasów, ale z komunistyczną gwiazdą na frontonie. W roku 1959 z ratuszowego balkonu Fidel Castro ogłosił zwycięstwo rewolucji. Santiago to bez wątpienia muzyczna stolica całej wyspy. Stąd płyną dźwiękowe fluidy na całą Kubę. Na miejscowym cmentarzu spoczywa Compay Segundo, podpora orkiestry Buena Vista Social Club, stąd pochodzili członkowie słynnego Tria Matamoros. A do literatury najlepiej nawiązać w kawiarni hotelu Casa Granda, w której siadywał Graham Greene. Ten hotel umieścił potem w powieści "Nasz człowiek w Hawanie". O tym wszystkim Robert opowiada ze szklaneczką słynnego drinku cuba libre. Przy czym amerykańską colę zastępuje się tu colą miejscową. Cuba libre to jeden z trzech najważniejszych miejscowych koktajli. Kolejne miasta na walecznym szlaku to Baiamo, gdzie narodził się kubański hymn narodowy, i Trinidad, kolonialna perełka z czasów konkwistadorów. Trinidad zostało uznane przez UNESCO za najlepiej zachowane kolonialne miasto w całej Ameryce Łacińskiej. Diego Velazquez słał umyślnych ze swojego domu w Santiago do Trinidadu, bo tutaj mieszkał jego podwładny, Hernan Cortes. Chciał on zorganizować wyprawę do Meksyku, czemu Velazquez był przeciwny. Cortes dopiął swego, Meksyk został podbity dla królestwa Hiszpanii. Po tych bojowych historiach koniecznie trzeba coś zjeść, najlepiej w prywatnej restauracji. Tutejsi restauratorzy nie mają pieniędzy na budowanie osobnych lokali, więc urządzają restauracje we własnych domach. Idąc do stolika, mija się sypialnię, a jada się np. na domowym patio. Robert wybiera Restaurante Paladar Malibran. Część barowa poświęcona jest Beny’emu More; był to najsłynniejszy kubański pieśniarz, taki tutejszy Carlos Gardel. Szef kuchni, pan A

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 37. Norwegia - Bergen Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Za siedmioma górami, za siedmioma fiordami, leży miasto Bergen. Niegdyś najważniejsze nie tylko w Norwegii, ale i w całej Skandynawii. Lśni w dole, w ostrym słońcu północy. Panoramę miasta można podziwiać z punktu widokowego na wzgórzu Floyen, skąd Robert zjeżdża kolejką linową do portu, na spotkanie z historyczną dzielnicą Bryggen, zbudowaną w średniowieczu przez hanzeatyckich kupców, którzy stworzyli potęgę Bergen, najważniejszego i najbogatszego wówczas miasta Norwegii. Nie byłoby potęgi Bergen, gdyby nie Morze Północne, przez które docierały tu statki handlowe, przywożącgłównie piwo i zboże, a zabierając ryby z północy Norwegii. Miejscowy handel na ponad 400 lat zdominowała wszechpotężna organizacja niemieckich kupców znana jako Hanza. Uzyskali oni w średniowieczu monopol na sprowadzanie towarów z północy, pożyczali pieniądze norweskim królom i dyktowali im swoje warunki. Zabytkowe kolorowe domy ze stromymi dachami stojące przy nabrzeżu dzielnicy hanzeatyckiej, jakie po nich pozostały, są największą atrakcją Bryggen. Dziś ta część miasta wpisanajest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Tuż za nabrzeżem Bryggen rozciąga się plątanina wąziutkich drewnianych uliczek, które mają nawet drewniane trotuary. Zmorą takiej zabudowy jest jednak ogień. Na początku XVIII wieku wielki pożar zniszczył całą dzielnicę. Ale wiernie ją odbudowano. W dzielnicy Bryggen Robert wstępuje do restauracji Jednorożec, która mieści się w XVI - wiecznej kamienicy. Wszystko wygląda tu jak w czasach Hanzy. Tradycyjny jest też jadłopis. Robert zamawia dania ze sztokfisza, arcynorweskiego suszonego dorsza, i jego solonej odmiany znanej jako klipfisk. Tak posilony gotuje na nabrzeżu słynną zupę rybną z Bergen. Wody wokół Bergen pełne są wysp, ale tylko do jednej z nich dopływa z miasta wodna gastro - taksówka. Wyspa nazywa się Bjoroy. Robert chce tu zobaczyć modną współczesną restaurację, gdzie w specjalnych basenach i akwariach można podziwiać żywe ostrygi, małże, homary, przegrzebki oraz... najsmaczniejszez nich wszystkich - kraby królewskie. Krakowski podróżnik odwiedza też górskie miasteczko Dale, gdzie mieści się fabryka swetrów w słynne norweskie wzory. W miasteczku Vik Robert przygląda się pracy serowarni. Produkowany jest tu najstarszy ser świata gamalost. Opisywano go już w sagach wikingów. Jego tajemnicą są kultury specyficznej pleśni. Wciera się ją ręcznie w krążki sera. Na zakończenie pobytu w Bergen Robert udaje się na przedmieścia miasta. Posiadłość, któraodwiedza, nazywa się Troldhaugen, czyli wzgórze troli. W II połowie XIX wieku to piękne, pełne zieleni i z widokiem na fiord, miejsce leżało zupełnie za miastem. Mieszkał tu Edward Grieg, najsłynniejszy norweski kompozytor. Wewnątrz domu, w salonie, na oryginalnym fortepianie kompozytora, norweski pianista Knut Christian Jansson gra utwór Griega "Dzień weselny w Troldhaugen".

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
Program TV na 29 kwietnia 2026 (Środa)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 37. Norwegia - Bergen Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Costa Tropical, odc. 18 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz kontynuuje podróż po Andaluzji. Tym razem kucharz udaje się do Costa Tropical. Jest to fragment wybrzeża Morza Śródziemnego położony na południe od masywu Sierra Nevada. Okolica, zgodnie z nazwą, słynie z uprawy owoców tropikalnych. W mieście Salobrena Robert udaje się do ogrodu, w którym prosto z drzewa można zjeść mango, awokado, chirimoyę, liczi, kumkwaty i limonkwaty. Następnie degustuje specjalność regionu - wyrabiany z trzciny cukrowej rum Montero. W miejscowości Almunecar z kolei odwiedza fabrykę sosu rybnego garum. Na okolicznej plaży krakowski kucharz przygotuje miecznika w sosie pomarańczowym. Wieczorem zrelaksuje się na stokach oddalonych o 100 km śnieżnych gór, po czym skosztuje cydru i uda się na ucztę w barach tapas. Kolację Robert zje w Pradollano. W barze La Muralla, którego specjalnością są mięsa z rusztu, opalanego węglem drzewnym spróbuje trzech dań. Po mięsnych zakąskach z rusztu przyjdzie pora na kolejne tapas - już w innym lokalu. Będą to małże zapiekane z serem brie i pasztet z drobiu.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
13:30 Makłowicz w podróży: Niemcy - Lubeka, odc. 14 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 45 - Kuba - Plażowa Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Na "wyspie jak wulkan gorącej" pięknych piaszczystych plaż jest chyba nie mniej niż basenów hotelowych. Hoteli zaś najwięcej jest na północnym wybrzeżu. Tutaj skupia się większość hotelowego i plażowego życia. Piasek na plażach jest tak drobny i biały jak pszenna mąka. Tutejsze hotele to raczej tzw. resorty, czyli ogromne ośrodki wielkością zbliżone do Andorry czy San Marino. Robert wybiera się w rejs łodzią motorową. Popłynąć można we wszystkich kierunkach, byle nie na Florydę. Kuba leży 40 km od Bahamów i 120 km od Florydy. Ucieczki morskie to najnowsza historia Kuby. Ludzie podejmują takie próby od lat 60. Często tragiczne. Nie uciekają raczej na motorówkach, ale na tratwach zbitych z byle czego. Łodzie wynajmuje się w jeszcze jednym celu: do połowu marlinów. To był ulubiony sport Ernesta Hemingwaya. Woda tutaj ma kolor lazurowy i jest tak krystaliczna, że widać rafę koralową. A co dopiero jak się zanurkuje. Łódź Roberta cumuje w zatoce Buena Vista. Plaża jest pusta i dobrze utrzymana. Na pomoście prowadzącym do altany na wodzie Robert przyrządza karaibski przysmak: enchilado de camarones, czyli krewetki w sosie. W latach 90. , po upadku bloku wschodniego, kubański rząd szukał dewiz i zaczął inwestować w turystykę. Wybudowano wtedy imponującą groblę, którą nazwano Cayo Santa Maria. Nie można jednak tu przyjechać ot tak sobie. Na grobli stoją posterunki, żeby tu wjechać, trzeba mieć meldunek hotelowy. Najsłynniejsze kubańskie miejsca plażowe znajdują się na półwyspie Varadero. Wiekszość hoteli działa tu w systemie "all - inclusive", zatem kelner poda wszystko, nawet śniadanie w altanie na plaży. Kolejna atrakcja to rejs katamaranem po otwartym morzu. Trzeba zabrać ze sobą paszporty, bo choć pozostajemy na wodach terytorialnych Kuby, to można się spodziewać kontroli. Cel wyprawy to delfinarium, które znajduje się na środku zatoki. Po spotkaniu z delfinami pora na posiłek. W kabinie katamaranu czeka na Roberta stół zastawiony owocami morza. Są krewetki duszone w maśle z pietruszką i czosnkiem, ryba panierowana w cieście i ogon langusty. Varadero swoją pozycję słynnego kurortu zawdzięcza jednemu człowiekowi. W latach 20. amerykański miliarder Irene Dupont kupił tu 200 hektarów gruntu i 8 km plaż. Swoją rezydencję Dupont nazwał Xanadu, na cześć legendarnej stolicy mongolskich chanów. Dzisiaj każdy może wypić mojito w wykwintnym barze pana Duponta. Po rewolucji, 12 grudnia 1963 r. , skonfiskowaną rezydencję otwarto jako państwowy hotel. Uroczystość uświetniła Walentina Tiereszkowa. Tego samego dnia w Stanach Irene Dupont oddał ducha Bogu. Związki Varadero z kosmosem nie ograniczają się do jednej wizyty Tiereszkowej. W latach 70. wybudowano tu Dom Kosmonautów, dla tych, którzy wrócili z międzygwiezdnych podróży. Słońce nad Varadero zaszło błyskawicznie, jak to na Karaibach. Na kolację Robert wybrał restaurację bufetową. Jest tu wszystko. Dania z całego świata - od smażonych na płycie miejscowych camarones, czyli surowych krewetek, po pieczeń wieprzową. Robert wybiera dania wybitnie kubańskie i mało dietetyczne: ryż z fasolą, placki z zielonych bananów i prosię z chrupiącą skórką.

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 38. Niemcy - Bawaria. Bawarski szlak Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Podróż po Bawarii rozpoczyna się w Monachium - stolicy landu, gdzie na dzień dobry Robert zamawia Weisswurst, słynną białą kiełbasę, kulinarny symbol Bawarii. Podana ze słodką bawarską musztardą smakuje wyśmienicie. Białej kiełbasy nie należy gotować, a tylko zalać wrzątkiem i trzymać tak kilkanaście minut. Dalej szlak wiedzie przez naddunajskie miasto Straubing ze wspaniałym zamkiem książęcym. W XV osądzono w nim niejaką Agnes Bernauer i jako czarownicę utopiono w rzece. A było to tak: młody miejscowy książę Albrecht pokochał i potajemnie poślubił dziewczynę z ludu. Jego ojciec książę Ernest Bawarski wykorzystał wyjazd syna na łowy, pojmał niechcianą synową, oskarżył ją o czary, zarządził szybki proces i kazał nieszczęsną stracić. Miasto nie zapomniało o swojej nieszczęsnej córce, także w aspekcie kulinarnym. To jej dedykowana jest najsłynniejsza tutejsza słodycz: Agnes Bernauer Torte, czyli tort bezowy z masą orzechowo migdałową, nasączoną mokką. Miejscem degustacji tortu jest stylowa Cafe Krönner. Kolejny przystanek na bawarskim szlaku to Weltenburg, gdzie znajduje się najstarszy - założony w VII wieku - klasztor w Bawarii. Każdego roku przybywają tu tłumy, a przyświeca im nie tylko pobożność. Od 1050 roku przy klasztorze działa browar. Najstarszy taki na świecie. Na dziedzińcu klasztoru, w jego centralnym miejscu, obok browaru, stoi barokowy kościół, którego wystrój jest dziełem braci Asamów, słynnych bawarskich artystów tamtej epoki. Oddawszy co boskie Bogu, Robert udaje się do browaru, gdzie od 1000 lat warzy się ciemne piwo. Smakuje podobno tak samo jak przed wiekami. Identyczny jak przed wiekami jest też napis na beczkach: "Przez Marię do Jezusa". Przy browarze działa restauracja, w której wszystkie dania przygotowuje się z miejscowych produktów i są to produkty BIO! W sali restauracyjnej panuje ścisk. Robert zamówił golonkę peklowaną, w czasie pieczenia polewaną piwem. Do tego oczywiście kufel ciemnego piwa. Z Weltenburga jedziemy do Regensburga, czyli starożytnej Ratyzbony. Wielu turystów przyjeżdża tu tylko po to, żeby zobaczyć historyczną bramę Porta Pretoria, pozostałość dawnej rzymskiej warowni, wzniesionej przez samego Marka Aureliusza. Z górnej części bramy wychodzi się na dziedziniec dawnego Pałacu Biskupów, skąd rozciąga widok na strzeliste wieże gotyckiej katedry. W Regensburgu Robert odsłania dwie kulinarne tajemnice. W pałacu biskupim działa tradycyjna restauracja. Robert zamawia tu specjalne danie: płucka na kwaśno z bułczanym knedlem. Są doskonałe. I to jest pierwsza tajemnica kulinarna. Druga zaś to przepyszne Dampfnudel Bäckerei - pieczone na parze duże buchty z ciasta drożdżowego polane sosem waniliowym. Bawarska podróż kończy się we frankońskim Würzburgu nad Menem. Przez 500 lat było księstwem kościelnym. W 1945 roku prawie całkowicie zburzone przez alianckie bombowce, zostało starannie odbudowane. W Würzburgu na zamkniętym dla ruchu kołowego zabytkowym moście na Menie Robert gotuje kluseczki ziemniaczane Ritterzipfel. W oddali na wzgórzach widać winnice. Ale na wino trzeba udać się do szpitala. Fundacja założona w XVI wieku przez księcia biskupa Juliusa Echtera, prowadziła tutaj szpital i dom opieki, a pacjenci i pensjonariusze zapisywali jej swoje dobra, w tym wiele okolicznych winnic. Dzisiaj w tych budynkach nadal działa szpital. Ale jest też winiarnia, druga co do wielkości w Niemczech. Robert zwiedza jej podziemne kondygnacje i degustuje miejscowe białe wino ze szczepu silvaner. Na koniec największa perła Würzburga - pałac biskupi Residenz, największy barokowy pałac świata, wspanialszy nawet niż Wersal.

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
Program TV na 30 kwietnia 2026 (Czwartek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 38. Niemcy - Bawaria. Bawarski szlak Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Niemcy - Hamburg, odc. 15 Logo Telewizja WP
13:30 Makłowicz w podróży: Niemcy - Brema, odc. 16 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 46 - Węgry - Budapeszt Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Był rok 896 po Chrystusie, kiedy wycieńczone długą wędrówką spod południowych stoków Uralu plemiona madziarskie zjawiły się w dorzeczu Cisy i Dunaju. Taki był początek państwa węgierskiego. Jego 1000-lecie hucznie świętowano w Budapeszcie pod koniec XIX wieku. Dzisiaj pójdziemy rocznicowym szlakiem. Z okazji Millenium rozpisano konkurs na nowy gmach parlamentu. Zwycięski projekt wzorowany był na Pałacu Westminsterskim w Londynie. Pod względem wielkości gmachu węgierski parlament jest jednym z największych na świecie. Gdyby dziś Węgrzy zbudowali coś takiego, uznano by to za megalomanię. Ale w roku 1867 Węgry stały się częścią Austro-Węgier, jednego z najważniejszych imperiów ówczesnego świata. Z okazji tak ważnej rocznicy wzniesiono w Budapeszcie wiele innych gmachów, nie tylko parlament. Każda dzielnica otrzymała nową halę targową. Tę w Peszcie projektował sam Gustaw Eiffel. Nitowana konstrukcja przypominająca wieżę Eiffla czy Dworzec Nyugati, tu w Budapeszcie ma trzy poziomy: na dole ryby, na piętrze bary i restauracje, a madziarskie dobra spożywcze na parterze. Krytyk kulinarny z Krakowa zwraca też uwagę na takie drobiazgi jak np. sznury suszonych czuszek, rzędy butelek wina tokajskiego, gęsie skwarki, gęsi smalec, kacze i gęsie wątróbki foie - gras. Kolejny punkt milenijnego szlaku to rejs statkiem wycieczkowym po Dunaju. Podczas rejsu Robert przyrządza danie odcinka, jest to pörkölt, czyli gulasz z wieprzowiny z papryką. Po zejściu na ląd Robert udaje się do dzielnicy żydowskiej, która znajduje się w kwartale ulic Andrassy, Karoly, Rakoczi i Erszebet. W Budapeszcie żyje dziś prawie 100 - tysięczna żydowska diaspora. Wielka Synagoga zbudowana w stylu mauretańskim jest trzecia pod względem wielkości w świecie. Przed synagogą stoi Pomnik Ofiar Holokaustu w kształcie wierzby płaczącej. W całej żydowskiej dzielnicy działa ponad 20 synagog, a licząc z tymi urządzonymi w prywatnych mieszkaniach - ponad 30. A skoro są synagogi, to są i koszerne restauracje. Jedna z nich nazywa się Carmel. Robert zamówił tu rosół z knedlami z macy i czulent wołowy, a do tego humus plus koszerna palinka. Z restauracji Robert udaje się na Szimpla Market. To artystowski żydowski targ zainstalowany w dawnym pustostanie przy Kazinczy utca. Dobre rzeczy do jedzenia: sery, kanapki, wędliny i madziarskie czarne trufle sprzedają tu wyłącznie ich producenci. Jest też kino wyświetlające filmy z lat 60. Metro to kolejna ważna inwestycja millenijna. Pierwszą linię otwarto już w roku 1896. Dzisiaj to linia żółta. A zaszczytu inauguracji dostąpił oczywiście cesarz Franciszek Józef z małżonką, cesarzową Sissi. Najstarszym metrem w Europie jest podziemna kolej w Londynie. To w Budapeszcie plasuje się na drugim miejscu. Jadąc tą linią, można dotrzeć do następnej atrakcji na millenijnym szlaku, do placu Bohaterów. Na płycie placu stoi monumentalny Pomnik Tysiąclecia. Pod koniec XIX wieku miasto jeszcze tutaj nie sięgało. Po co więc linię metra doprowadzono tak daleko? Bo tutaj, na dawnym przedmieściu, urządzono wielką wystawę millenijną. Miał to być przegląd dorobku państwa węgierskiego. Plac Limanowej jest zdecydowanie mniej reprezentacyjny niż plac Bohaterów, ale za to bardzo bliski tym Madziarom, którzy interesują się historią. W grudniu 1914 r. na wzgórzu Jabłoniec nad Limanową miał miejsce historyczny bój między wojskami austro-węgierskimi a rosyjskimi. Gdyby nie to węgierskie Monte Cassino, na tych ziemiach już wtedy zaczęłyby dymić samowary. Ostatni etap milenijnego szlaku to wizyta u słynnego Gundela, kulinarnej wizytówki Budapesztu. Ten adres znali dobrze smakosze już w XIX wieku. Miejsce to stworzył Karoly Gundel, najsłynniejszy kucharz węgierski. Na czym polegał jego fenomen? Prostą, często pasterską kuchnię madziarską podniósł do rangi sztuki. Tymczasem Robert zasiada już do stol

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 38. Niemcy - Bawaria. Ratyzbona Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Ratyzbona nad Dunajem, zwana też Regensburgiem, to jedno z najpiękniejszych miast Bawarii. Ikoną miasta jest kamienny most z XII wieku. Przez wieki był to jedyny most w okolicy. To dzięki niemu miasto rozkwitło w średniowieczu. Najbliższe mosty na Dunaju znajdowały się 300 km na zachód w Ulm i 400 km na wschód w Wiedniu. Pod mostem znajduje się historyczna garkuchnia. 900 lat temu spożywali w niej posiłki budowniczowie mostu. W dialekcie bawarskim nazwa garkuchni brzmi Wurstkuchl, czyli kuchnia kiełbasiana. Wewnątrz, jak przed wiekami, uwijają się panie kucharki. Na ruszcie pieką się kiełbaski, w garnkach dusi się kiszona kapusta. Każde większe miasto w Niemczech posiada swój gatunek Bratwursta. Pieczone kiełbaski regensburskie są krótkie, kruche i soczyste. W Ratyzbonie liczba kiełbasek na talerzu jest zawsze parzysta, w przeciwieństwie do Norymbergii. Tam porcja jest zawsze "nieparzysta". Degustacja odbywa się na zewnątrz. Pod płóciennym daszkiem stoją stoły. Na talerzach Wurst z zasmażaną kiszoną kapustą, a do tego bułka. Z historycznej garkuchni Robert udaje się do piekarni strudli. Zanim spróbuje strudli, przygląda się ich wypiekowi. Górująca nad miastem gotycka katedra św. Piotra to obok kamiennego mostu najznamienitszy zabytek ratyzbońskiej starówki. Kapelanem katedry przez 30 lat był Georg Ratzinger, brat papieża Benedykta XVI. Trzy minuty drogi od katedry znajduje się Alte Rathaus, stary ratyzboński ratusz. Najważniejszym pomieszczeniem w tym budynku jest Sala Cesarska. Od połowy XVII wieku obradował w niej parlament Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Z obawy, żeby cesarz nie zaprzestał zwoływania jego sesji, Reichstag przyjął formułę obrad ciągłych i formalnie swoich posiedzeń w ogóle nie zamykał. Tak to trwało i Ratyzbona dzięki temu kwitła, aż do 1806 roku, kiedy zjawił się Napoleon. To on położył kres Cesarstwu Rzymskiemu Narodu Niemieckiego. W roku 1683 król Jan Sobieski pobił Turków pod Wiedniem. Trzy lata później otwarto w Regensburgu kawiarnię. Na zachodzie Europy lokale z kawą działały już wiele lat przed wiktorią wiedeńską, ale Cafe Prinzess jest pierwszą kawiarnią na ziemiach niemieckich. W kawiarni można nie tylko wypić kawę, ale też zrobić zakupy. Jest tu bowiem sklepik z lokalnymi delikatesami. Robert bacznie ogląda destylaty, praliny i torty. Na koniec prosi o czekoladki marcepanowe. Zajazd Pod Złotą Gwiazdą już w średniowieczu pełnił funkcje hotelowo - restauracyjne. W XVI wieku przybył tu na obrady Karol V cesarz niemiecki, król Hiszpanii, a także arcyksiążę Austrii. Arcyksiążę mieszkał w tym zajeździe i tu poznał piękną mieszczkę, śpiewaczkę, Barbarę Blomberg. Dziewięć miesięcy później urodziła ona syna, słynnego Don Juana de Austria, który w 1571 roku pobił turecką flotę pod Lepanto. Jego pomnik stoi na małym placu obok ratusza. Danie programu - bawarską zupę ziemniaczaną - Robert gotuje na moście kamiennym. Posilony gorącą kartoflanką udaje się do tradycyjnej bawarskiej piwiarni. Piwo w Bawarii to imperatyw kulturowy, ale też szczytny cel. Małe, lokalne browary przeznaczają część swojego dochodu na kształcenie dzieci i domy seniora. Ale nie tylko piwem stoi Bawaria. W okolicy Regensburga wytwarza się również wino. Baier Wein to najmniejszy region winiarski w całych Niemczech. Robert odwiedza starą drewnianą winiarnię. Ściany tego pomieszczenia liczą sobie 500 lat. O sto lat jest młodsza drewniana tłocznia do winogron. Budynek ten miał zburzony, ocalał dzięki pasji mieszkańców. Dziś oprócz winiarni jest tu wiejskie muzeum.

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
Program TV na 1 maja 2026 (Piątek)
07:00 Makłowicz w podróży - Portugalia - Tramwajem nr 28 Logo TVP Polonia
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 38. Niemcy - Bawaria. Ratyzbona Logo TVP Rozrywka
11:00 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Sierra Nevada, odc. 17 Logo Telewizja WP
11:30 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Costa Tropical, odc. 18 Logo Telewizja WP
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 38. Niemcy - Bawaria. Bawarski ziemniak i chmiel Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Wycieczka statkiem przełomem Dunaju skłania Roberta do przywołania czasów antycznych, kiedy rzeka stanowiła granicę między cywilizacją na południu a barbarzyńcami na północy. Dziś po obu stronach Dunaju Bawarczycy z powodzeniem uprawiają ziemniaki i chmiel, dwie rośliny Rzymianom nieznane. Robert odwiedza Dolinę Hallertau największe na świecie zagłębie chmielowe. Jest wrzesień czas żniw chmielowych. W otwartej stodole na dziedzińcu gospodarstwa maszyna z taśmociągiem oddziela szyszki od pnączy zwiezionych z pola. Szyszki chmielowe zawierają do 40 procent wody, więc świeże nie nadają się do przechowywania, bo by zgniły. Trzeba je wysuszyć. W Niemczech chmiel jest bardzo ważną rośliną, o czym można się przekonać w Muzeum Chmielu w Wolznach. Już w VIII wieku ludzie zbierali dziki chmiel, potem sami zaczęli go uprawiać. Przełomem w historii piwowarstwa był rok 1516, kiedy to bawarski książę Wilhelm IV wydał dekret o czystości piwa, tzw. Reinheitsgebot. Zgodnie z nim, piwo wolno było wyrabiać tylko z trzech składników: jęczmienia, wody i chmielu. Zatem piwa belgijskie, aromatyzowane np. cytrusami, wedle niemieckiego prawa piwem nie są. W Niemczech wciąż silne są tradycje małych browarów lokalnych, które produkują piwo dla najbliższej okolicy. Robert odwiedza historyczny browar w miejscowości Legenfeld. Pierwsze piwo uwarzono tam już w XV wieku. We wnętrzu browaru znajduje się sala otwartych kadzi fermentacyjnych. Brzeczka fermentuje w nich przez trzy tygodnie. Takich obrazków nie zobaczy się w wielkoprzemysłowych browarach. Tutaj to piwowar, a nie komputer, decyduje o jakości piwa. Przy browarze jest restauracja, której historia sięga ponad 400 lat. Na pierwszej stronie menu restauracji znajduje się lista dostawców produktów rolnych. Obowiązuje zasada zero anonimowości na talerzu. Wiemy, co jemy. Ziemniaki np. dostarcza do kuchni rodzina Plöckl. Nic dziwnego, że bywa tu mnóstwo ludzi. Robert zamówił pieczeń wieprzową z ziemniaczanym knedlem. Danie główne odcinka: Leberkäse ze smażonymi ziemniakami i białą kapustą w zalewie octowej Robert gotuje na skarpie z widokiem na dolinę Dunaju. Po tak obfitym posiłku wybiera się na pole, by zobaczyć uprawę ziemniaków. Potem udaje się do przetwórni w Neumarkt. Do rampy podjeżdża właśnie wywrotka, która wysypuje ziemniaki do podajnika fabrycznego taśmociągu. Zanim jednak partia ziemniaków zostanie przyjęta do przetwórni, trzeba je sprawdzić. W laboratorium przeprowadza się badanie na zawartość skrobi. Od wyniku badania zależy ich cena. W przetwórni w Neumarkt wyrabia się kluseczki i knedle. Robert ma okazję spróbować dwóch rodzajów knedli ziemniaczanych: z sosem pieczeniowym oraz nadziewanych kostkami z bułki smażonymi na maśle. Hollstadt to rolnicze miasteczko w bawarskiej Frankonii. Akurat odbywa się tu Kartoffeltag, czyli Dzień Ziemniaka. Miejscowe kartoflane dożynki to wielki festyn dla mieszkańców. Doroczne ziemniaczane święto odbywa się pod patronatem Bayerische Bauern Verband, czyli Bawarskiego Stowarzyszenia Rolników. Na jednym ze stoisk jego właściciel wyjmuje z pieca blachę z bochenkami ziemniaczanego chleba. Przy innym stoisku ubrany na żółto pan gotuje w parniku ziemniaki w mundurkach. Na festynie są także stoiska z wędlinami. Robert raczy się pajdą ziemniaczanego chleba z masłem i plastrem baleronu ukrojonym na maszynie. Smakowicie wygląda też Blutwusrt; jest to krwawa kiszka na zimno podawana z porcją ziemniaków z parownika. Do tego obowiązkowo szklanka piwa. .

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
Program TV na 2 maja 2026 (Sobota)
06:00 Makłowicz w podróży: Niemcy - Lubeka, odc. 14 Logo Telewizja WP
06:30 Makłowicz w podróży: Niemcy - Hamburg, odc. 15 Logo Telewizja WP
14:00 Makłowicz w podróży Logo TVP3 Gorzów Wlkp.
17:05 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Austria. Wiedeń cesarski. Logo TVP3 Kraków

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz zwiedza Wiedeń. Pierwsze kroki kieruje do katedry św. Szczepana i krypty kapucynów, w której złożono doczesne szczątki cesarzy z rodu Habsburgów. Tu spoczywa cesarz Franciszek Józef, jego żona Sissi oraz ich syn Rudolf, który popełnił samobójstwo w Mayerlingu. W programie zobaczymy Wiedeń z ich czasów. Plac Bohaterów ilustruje architektonicznie dawną wielkość monarchii. Stąd wchodzi się do Hofburga, czyli miejskiej siedziby cesarzy. Robert zwiedza prywatne apartamenty Franciszka Józefa i salę gimnastyczną cesarzowej Sissi. W roku 1857 Franciszek Józef wydał dekret: "Moją wolą jest, by zburzyć dawne mury obronne Wiednia". Stare miasto dusiło się w nich, nie miało odpowiedniej komunikacji z nowymi dzielnicami. Tak powstał Ring, 4 - kilometrowa aleja reprezentacyjna opasująca dawny Wiedeń. Przy Ringstrasse stoi gmach parlamentu zaprojektowany przez duńskiego architekta Theophila Hansena. Imperium się rozrastało i w połowie XIX wieku Wiedeń był już metropolią pełną ludzi z różnych stron świata. Przywozili oni swoje zwyczaje kulinarne i sprzedawali swoje artykuły spożywcze. Wtedy też powstało najsłynniejsze wiedeńskie targowisko Naschmarkt. Działające do dziś jest połączeniem miejskiego targu z błogim życiem barowo - kawiarnianym. Targowisko pełne jest turystów, bo figuruje w każdym przewodniku. W mieście jest mnóstwo lokali, które oferują tradycyjną wiedeńską kuchnię. Jednym z najważniejszych i najsłynniejszych jest restauracja Plachutta. Podają tu ulubione danie cesarza Franciszka Józefa - Taffelspitz. Po naszemu "sztuka mięsa", ale u nas nie oznacza to tego samego, co w Wiedniu. Mięso jest inaczej wykrojone, to młoda wołowina "z kwiatkiem". Obiad zaczyna się od przystawki, jest to kość szpikowa, szpik rozsmarowuje się na grzankach. Potem jest zupa z makaronem frittaten, zrobionym z naleśników. Wiedeńskie kawiarnie! W czasach najjaśniejszej monarchii ich wzorzec został przeszczepiony na grunt całej środkowej Europy. Jedno z najbardziej reprezentatywnych kawiarnianych miejsc Wiednia to Cafe Sperl. Wnętrze oddane do użytku w roku 1880 nadal zachwyca czystą secesją. Są tu oryginalne stoły bilardowe i gazety na charakterystycznych wieszakach. Wiedeńskie kawiarnie to nie tylko miejsca do wypicia kawy i zjedzenia strudla. Do późnego wieczora serwuje się tu konkretne jedzenie. Zupełnie inny styl ma Cafe Museum, której minimalistyczne wnętrze jest całkowitym zaprzeczeniem secesji. Otwarta w roku 1899, a zaprojektowana przez słynnego Adolfa Loosa, zwana jest przez dawnych wiedeńczyków "cafe nihilismus". Bywali tu Schiele, Kokoschka i Klimt. Była to już jednak zapowiedź innych czasów, zapowiedź końca naddunajskiej monarchii. Prater - dawne cesarskie tereny łowieckie, udostępnione wiedeńczykom przez cesarza Józefa II. W XIX wieku zaczęło się tu instalować wesołe miasteczko. Dzisiaj Prater to synonim tego typu rozrywki. W gospodzie na Praterze Robert raczy się najsłynniejszą w całym Wiedniu golonką, do której obowiązkowo podaje się: surówkę z kapusty, świeżo starty chrzan, dwa rodzaje musztardy, placki ziemniaczane, piwo oraz sztangle z kminkiem i solą. Danie odcinka Robert gotuje na skwerze przed kościołem wotywnym; jest to knebel bułczany z wędzonym boczkiem i kurkami. Dzielnica Dziesiąta, niegdyś robotnicza. W czasach monarchii ściągali tu do pracy robotnicy głównie z Czech. Do dziś w Wiedniu nazwiska typu Plachutta, Svoboda, Paposuek czy Kohoutek są na porządku dziennym. W tę historię wpisuje się też rodzina państwa Tichy, która prowadzi tu najsłynniejszą lodziarnię w całej Austrii. Wnętrze lodziarni urządzone jest w stylu Ameryki lat 50. W ofercie nie tylko lody, ale też suflety i sorbety. Robert zamawia specjalność zakładu, czyli lody morelowe. Panoramę Wiednia Robert podziwia ze wzgórza Kahlenberg, słynnego z historycznej szarży polskiej husarii. W

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
Program TV na 3 maja 2026 (Niedziela)
06:00 Makłowicz w podróży: Niemcy - Brema, odc. 16 Logo Telewizja WP
06:30 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Sierra Nevada, odc. 17 Logo Telewizja WP
Program TV na 4 maja 2026 (Poniedziałek)
07:15 Makłowicz w podróży. Ukraina - W drodze. Logo TVP Wilno

Opis (streszczenie): Spod domu Adam Mickiewicza w Odessie wyruszamy z Robertem Makłowiczem w drogę do Kijowa. To prawie 500 km, które można szybko przejechać drogą ekspresową E - 95. W tej podróży jednak najważniejsze i najciekawsze są postoje. Przydrożne zajazdy na Ukrainie przekonują jakością i bogactwem oferty kulinarnej. Słynny barszcz ukraiński, domowe kiszonki, marynowany leszcz i dojrzewająca słonina sało to wstępne propozycje w wiejskiej karczmie pod Christinowką. Śledzie korzenne, pierogi z podrobami, sałatka Olivier, pieczony karp i szaszłyki gruzińskie to fragment karty dań leśnego zajazdu pod Winnicą. We wsi Buziłka Robert przyrządza własnoręcznie panierowaną dynię w sosie pomidorowym, a w miejscowym sklepie odnajduje kiełbasę likarską, stworzoną na polecenie Biura Politycznego w dawnym ZSRR. Na dłużej zatrzymujemy się w Humaniu i Niemirowie naprawdę warto!

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 38. Niemcy - Bawaria. Bawarski ziemniak i chmiel Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Almeria, odc. 19 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Otoczona górami i pustyniami hiszpańska Almeria była perełką Kalifatu Kordoby i jego głównym portem. Po rekonkwiście podupadła i się wyludniła. To się zmieniło w XIX wieku, kiedy to odkryto tam rudy żelaza. Koncesje na wydobycie surowców otrzymały firmy francuskie i brytyjskie, ale skutki prosperity odczuł cały region. Ciekawostką są w Almerii kioski, pamiątka po ponurych latach wojny domowej. W latach 1936-39, gdy region był bastionem republikanów stanowiły one wejście do schronów bombowych. Atrakcją Almerii jest także Muzeum Kina i aleja gwiazd filmowych. Swoje ślady pozostawili tutaj Terry Gilliam, Ridley Scott, Omar Sharif i Arnold Schwarzenegger. W kamienicy, gdzie mieści się muzeum, gościł swego czasu John Lennon, który spędził tu jesień 1966 r. i skomponował piosenkę "Strawberry Fields Forever". Kolejny filmowy trop prowadzi do Fortu Bravo, miasteczka z Dzikiego Zachodu, zbudowanego na potrzeby kinematografii. Swoje spaghetti westerny kręcił tu Sergio Leone. Na placu między bankiem i saloonem Robert przygotuje polędwiczki wieprzowe po kowbojsku, suszone sardele i panierowane ryby.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
13:30 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Murcia, odc. 20 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): W tym odcinku podróżnik z Krakowa zwiedza hiszpański region Murcia ze stolicą o tej samej nazwie. Zwiedzanie miasta zaczyna od głównego placu i najważniejszego przy nim budynku - katedry z XIV w. Dwie główne ulice starej części miasta to Platera i Trapera. Z kolei Plaza de las Flores, czyli plac Kwiatowy, znany jest nie z kwiatów, ale z wybornych tapas. W licznych odwiedzanych barach Robert przeprowadza prywatny konkurs na te hiszpańskie przekąski. Na podium plasują się policzki wieprzowe z winem monastrell, mus z chłodnika migdałowego i borowików z winem sauvignon blanc oraz panierowane krewetki pod nazwą caballito. Z Murcii Makłowicz udaje się do Cartageny, gdzie zwiedza historyczną wytwórnię owocowych nalewek. Już w starożytności wyrabiano tutaj licor marabilis, czyli cudowny likier, eksportowany stąd do Rzymu. Receptura przetrwała do naszych czasów. W Cartagenie przybysz z Polski degustuje także cafe asiatico, czyli kawę wzmocnioną dodatkiem alkoholu.

Czas trwania: 31min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 46 - Węgry - Zakole Dunaju Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Na północ od stolicy Węgier najdłuższa rzeka zachodniej Europy tworzy malownicze zakole. Dunajski brzeg w tej okolicy zdobią takie perły jak kameralne miasteczko Szentendre, wyniosły Wyszehrad czy monumentalny Ostrzyhom. Historia Szentendre związana jest z historią Serbii. Po przegranej bitwie na Kosowym Polu w XIV wieku Serbowie uciekali przed ekspansją turecką. Dotarli aż tutaj i założyli Szentendre. Dziś już ich nie ma, ale zostały po nich pamiątki. Jak np. krzyż postawiony z radości, że miasto ominęła epidemia dżumy. W historycznym Szentendre w barze pod drzewami Robert ma okazję spróbować klasycznych langoszy, najbardziej typowych węgierskich placków. Ich receptura jest bardzo stara. Najpierw były to podpłomyki z zaczynu chlebowego, pieczone w piecu. Później do ciasta zaczęto dodawać starte ziemniaki, a placki smażono w głębokim tłuszczu. Ot, taka madziarska pizza! Dla nieznających języka węgierskiego ciekawostką będzie zapewne, że Szentendre to po polsku święty Andrzej. Chodzi o św. Andrzeja apostoła, który był rybakiem. Jakże logiczny patron dla miasteczka, którego mieszkańcy nie tylko produkowali wino, ale i łowili ryby. Kolejnym odwiedzanym miejscem w Szentendre jest restauracja Rab Rabi. W sali z bogatym wystrojem historycznym Robert degustuje zupę rybną podawaną w kociołku. Rab Rabi to postać z powieści historycznej Móra Jókaia i nazwa tego lokalu. Jókaiowi dedykowana jest w kuchni węgierskiej słynna zupa bableves - fasolowa na wędzonym boczku. Robert woli jednak zupę rybną halaszle, w wersji korhely, czyli z kwaśną śmietaną. Gdy je się taką zupę rybną, w Szentendre z radości biją w dzwony. Węgry są prawdziwą marcepanową potęgą, a zawdzięczają tę swoją mocną pozycję cukierniczemu wizjonerowi, jakim był pochodzący z Szentendre Karoly Szabó. Jego tradycje kontynuuje do dziś mistrz Karoly Szamos. Marcepanowe dzieła można podziwiać w Muzeum Marcepanu. W sali na piętrze są figury marcepanowe na różne okazje: Michael Jackson o wadze 62 kg, gmach parlamentu w Budapeszcie, cesarzowa Sissi z Franciszkiem Józefem i ostatnia para cesarska Austro-Węgier, Zyta i Karol. Skanseny można znaleźć na całym świecie, ale Węgrzy szczególnie kochają swoją rustykalność. W Szentendre Robert ogląda zagrodę z okolic Györ, z tzw. Małej Niziny Węgierskiej. Jest tu kuchnia, klepisko przed piecem zamiatane miotłą kukurydzianą, ozdobna ceramika na gzymsie. I jest gospodyni, która wyrabia kluseczki fryzowane do rosołu. Robert też się udziela, wyjmując z pieca gotowe pszenne bułeczki. Węgrzy, zwłaszcza na wsiach, jedzą niemal wyłącznie białe pieczywo z pszennej mąki. Za nic nie chcą się przerzucić na zdrowsze: ciemne, żytnie. W pobliskim pałacu Gödöllo Robert spotyka jak żywą cesarzową Sissi. W pałacowej sali jest dziś stylowa kawiarnia. Podają w niej ulubione smakołyki cesarzowej. Ale na porządny posiłek należy udać się do czardy. W miejscowości Domonyvölgy, w stadninie braci Lazarów, można obejrzeć - oprócz koni - węgierskie szare bydło i świnie rasy mangalica. W takim miejscu Robert nie proponuje jednak widzom tatara z koniny, lecz przywołując serbskie tradycje kulinarne, zaprasza na rac ponty, czyli zapiekanego karpia. Karp zapieczony w brytfannie, ozdobiony grzebieniami z wędzonej słoniny wygląda wspaniale. Kiedy danie jest gotowe, trzeba je jeszcze oprószyć słodką papryką. Dunaj wije się najbardziej malowniczo pod miastem Esztergom, po naszemu Ostrzyhom. Leżące na wzgórzu miasto jest jednym z najstarszych na Węgrzech. Dla Madziarów to święte miejsce, ich pierwsza stolica. Tutaj był ochrzczony i koronowany św. Stefan. Według niektórych źródeł chrztu św. Stefanowi udzielił św. Wojciech, patron katedry w Ostrzyhomiu, największej i najważniejszej świątyni katolickiej na Węgrzech. Kolejnym odwiedzanym miastem jest Visegrad, czyli zamek na wzgórzu. Polsk

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 38. Niemcy - Bawaria. Oktoberfest Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): W tym odcinku Robert zaprasza widzów do Monachium na Oktoberfest. Słynne niemieckie chmielowe dożynki odbywają się na przełomie września i października i trwają prawie dwa tygodnie. Ze względów praktycznych Robert udaje się do Monachium pociągiem i już na dworcu tonie w tłumie turystów zjeżdżających z całego świata na to jedyne w swoim rodzaju święto piwa. Impreza zaczyna się o godzinie 11 paradą gospodarzy. Biorą w niej udział cechy rzemieślnicze, orkiestry i miejscowe browary, które mają prawo sprzedawać swoje piwo w ustawionych na błoniach ogromnych namiotach. Tam przy dźwiękach bawarskiej muzyki chmielowy napój leje się strumieniami. Na tychże błoniach w 1810 roku odbył się huczny festyn z okazji ślubu bawarskiego księcia Ludwika z księżniczką Teresą. Zabawa była tak udana, że postanowiono powtarzać ją co rok. Ale tradycja jesiennych dożynek chmielowych jest w Bawarii jeszcze starsza. Związana jest z tzw. Prawem Czystości z roku 1516 określącym, jakie składniki może zawierać piwo. Co ciekawe w październikowym święcie uczestniczą też winiarze. W Bawarii piwo i wino w jednym stoją domu. Jednak esencją zabawy jest degustacja piwa połączona z sutym posiłkiem. Menu Oktoberfestu to nie tylko golonka i kiełbaski, ale też kurczak po wiedeńsku, cynaderki, flaczki i płucka na kwaśno oraz bawarska zupa piwna z grzankami na maśle. Kto mdleje na myśl o golonkach i wieprzowych pieczeniach, może skorzystać z oferty rybnej. Serwowane są ryby pieczone na ruszcie i ryby na zimno. Jest też rybna garmażerka; podawane w bagietkach śledzie, krewetki, rzeczne raki, łosoś. Po uczcie na błoniach, zgodnie z tradycją, należy udać się do któregoś z popularnych monachijskich lokali. Robert odwiedza Weisses Bräuhaus. Lokal działa od XVI wieku. Degustacja odbywa się w sali na pietrze. Robert zamawia trzy dania z podrobów: cynaderki, wątróbkę i Voressen z flaczków, grasicy i płucek na kwaśno. Z pewnością można się dobrze najeść.

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
Program TV na 5 maja 2026 (Wtorek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 38. Niemcy - Bawaria. Oktoberfest Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Słowacja - Bańska Szczawnica, odc. 21 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Miłośnik dobrej kuchni wybiera się do Bańskiej Szczawnicy, miasta położonego 150 km od polskiej granicy, wpisanego na listę dziedzictwa kultury UNESCO. Osada w kotlinie wśród Szczawnickich Wierchów powstała w średniowieczu jako ośrodek górniczy. Do dzisiaj też można oglądać podziemne sztolnie, których setki kilometrów wydrążono pod samym miastem i w jego okolicy. Historyczne centrum Bańskiej Szczawnicy zachowało się w dawnej formie. Pierwszy przystanek to renesansowa kamienica, w której mieszczą się cukiernia i kawiarnia Gavalier, gdzie Makłowicz degustuje tort Urpiner, pieczony z miejscowym ciemnym piwem o nazwie Urpiner. Następnie na podwórku pensjonatu z widokiem na górniczą Kołatkę Robert przyrządza górniczy kapuśniak. W menu odcinka znalazły się także dania z dziczyzny, zupa borowikowa i sandacz, do tego miejscowe białe wino o nazwie Veltlinske Zelene, a na deser pieczona czekolada.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
13:30 Makłowicz w podróży: Słowacja - Liptów, odc. 22 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert podróżuje po słowackim Liptowie. Ten malowniczy górski region graniczy z naszymi wysokimi Tatrami. Obowiązkową pozycją w tamtejszym menu są bryndzowe haluszki. Następnie kucharz udaje się do największego w tej części Europy aquaparku pod Liptowskim Mikulaszem. Przy odkrytych basenach termalnych przyrządza sałatkę liptowską z oscypkiem i korbaczikiem. We wsi o nazwie Partizancka Lupcza krytyk kulinarny odwiedza dom rodzinny państwa Benóv. Zasiada wraz z gospodarzami do stołu zastawionego regionalnymi przysmakami. Ostatnim punktem wycieczki jest karczma "U św. Krzysztofa", w której gospodarz programu degustuje m.in. liptauer, czyli bryndzową pomazankę, baraninę ze strapaczką, a do popicia dostaje kwaśne mleko.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 46 - Węgry - Budapeszt - dwa brzegi Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Panorama obu brzegów Dunaju z Góry Gellerta pięknie obrazuje genezę miasta, utworzonego z górzystej Budy i nizinnego, płaskiego Pesztu. Jeśli chcemy zwiedzać Budapeszt chronologicznie, tak jak powstawała tkanka miejska, trzeba zacząć od Budy. Peszt jest płaski, jego dzisiejszy kształt to XIX wiek. Buda zaś jest średniowieczna. Dzięki położeniu na wzgórzach omijały ją powodzie. Z dawnych murów obronnych, z imponującą Basztą Rybacką, rozciąga się widok na kolorowe dachówki kościoła pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny Budziańskiej, zwanego kościołem Macieja Korwina. Gdy jego ojciec, Jan Hunyady, w 1456 r. odniósł zwycięstwo nad Turkami pod Belgradem, z wieży kościelnej w południe uderzono w dzwony. Ten zwyczaj przyjął się w całej chrześcijańskiej Europie. W Budzie Robert odwiedza restaurację Josefa Bocka, zasłużonego winiarza z Villanyi nad granicą chorwacką. Pan Bock jakiś czas temu otworzył w Peszcie bistro. Odniosło sukces, więc otworzył jego filię w Budzie. W każdą sobotę robią tu tradycyjną zupę rybną z karpia - ponty halaszle. Josef Bock odmłodził tradycyjną węgierską kuchnię. Oprócz zupy Robert degustuje trzy inne dania podane jako przystawki. Pierwsze z nich to tarhonya z żołądkami drobiowymi. Tarhonya to węgierski makaron podobny do naszych zacierek. Dwa pozostałe dania to foie gras z wędzonym węgorzem i grasica jagnięca. Dodatkowo szef kuchni przynosi pieczoną koźlinę i kabaczka duszonego po madziarsku. Pan Bock ma też wielki wybór win - ze wszystkich okręgów winiarskich Węgier. Na promenadzie w Varkert Bazar Robert gotuje danie odcinka: paprykarz z suma z łazankami z serem. Varkert Bazar to ogrody pod zamkiem królewskim w Budzie, skąd rozciąga się piękny widok na Dunaj. Dawniej odbywał się tu handel. Potem w dzisiejszych ogrodach urządzano zabawy ludowe. Pobyt w Budzie kończy wizyta w słynnych Łaźniach Gellerta. Zanim skorzysta się z kąpieli, warto przyjrzeć się architekturze tej budowli. Jest to schyłek secesji. Łaźnie zaczęto budować jeszcze przed I wojną światową, otwarto zaś w roku 1918. Fenomen Budapesztu polega też na tym, że bije tu 130 źródeł termalnych, więc to wielkie miasto jest jednocześnie uzdrowiskiem. Basen w łaźniach Gellerta jest najsłynniejszy. W 1913 r. wodę przykryto szklaną taflą, na której rozpasane towarzystwo tańczyło, a na balkonach grała orkiestra. W mniejszych basenach woda ma 40 C. Są w niej drobne bąbelki, które oklejają ciało, dzięki czemu mikroelementy lepiej wnikają w skórę. Przez most łańcuchowy Robert przeprawia się na drugi brzeg Dunaju - do Pesztu, gdzie czeka mnóstwo kulinarnych atrakcji, np. restauracje z gwiazdką Michelina. W Budapeszcie są takie cztery. Jedna z nich nosi nazwę Borkonyha. Jej wnętrza cechuje surowa elegancja, ale dobra kuchnia nie wymaga barokowych ornamentów. Robert degustuje przystawki: przegrzebki i kaczą wątróbkę foie gras w sosie gruszkowym. Do tego kieliszek tokaju ze szczepów harslevelu i furmint. Borkostolo to po węgiersku degustacja wina. Robert odwiedza winiarnię Doblo. Jej właściciel serwuje wyłącznie wina węgierskie. Trudno, żeby było inaczej w kraju, w którym są 22 okręgi winiarskie i 200 zarejestrowanych szczepów winogron. W winiarni Doblo Robert raczy się czerwonym winem ze szlachetnego szczepu kadarka. Cafe Gerbaud to słynna XIX - wieczna kawiarnia. Założył ją szwajcarski cukiernik Emil Gerbaud, który pod koniec ubiegłego wieku przybył do Budapesztu. Kawiarnia wygląda tak, jakby czas się zatrzymał. W jej stylowych wnętrzach Robert zamawia torcik czekoladowy i kawę. Pożegnalną kolację ekipa programu zje w Karpatia Etterem. Ta zabytkowa restauracja działa nieprzerwanie od 1877 r. Jej wnętrze jest prawie niezmienione. Maitre d'hotel prowadzi Roberta do stolika przez korytarz i salę. Gra kapela cygańska. Menu typowo węgierskie: zupa gulaszowa i paprykarz cielęcy

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 39. Hiszpania - Wyspy Kanaryjskie. Fuerteventura - Południe Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz odwiedza południową część Fuerteventury, najstarszą z Wysp Kanaryjskich. Panuje tu suchy i wietrzny klimat. Deszcz pada, średnio w roku, najwyżej dwa tygodnie. Taki klimat służy kaktusom. Na wyschniętym górskim pustkowiu świetnie też radzą sobie krzaki opuncji figowej. Jej owoce mają właściwości antykancerogenne, działają zbawiennie na prostatę. W środku wyglądają jak marynowane buraczki. Morro Jable to najważniejszy kurort w południowej części wyspy. Do lat 30. XX wieku była to wioska rybacka; mieszkało w niej 200 ludzi. Dziś przy kawiarnianych stolikach słychać głównie mowę Gothego i jest to logiczne, bo człowiekiem, który odmienił Morro Jable, dobrodziejem tych okolic, był niejaki Herr Winter. Kim był Gustav Winter i co naprawdę o nim wiemy? Był niemieckim inżynierem, studiował w Hiszpanii i tam pracował w latach 20. Ale w czasie I wojny został wydalony z Anglii jako niemiecki szpieg. Z Morro Jable pan Winter przeniósł się - śmiało można powiedzieć - donikąd, na pustkowie, bo w tamtych czasach nie było tu żadnej drogi. A na odludzie, które dziś nosi nazwę Playa de Cofete, można się było dostać tylko wodą albo hydroplanem. Ta piękna, ale pusta nawet w czasie sezonu plaża, położona jest od strony nawietrznej, a przy brzegu są zdradliwe prądy, wynoszące na głębinę. Podobno była to tajna minibaza U - Bootów, działająca również po zakończeniu II wojny światowej. Przez Villę Wintera przerzucano zbrodniarzy niemieckich do Ameryki Łacińskiej. Podobno inżynier chciał przekopać tunel pod masywem górskim, na drugi brzeg wyspy. Dom Wintera czasy świetności ma już za sobą. Dziś mieszka w nim 90 - letnia pani Rosa, ostatnia gospodyni przedsiębiorczego Niemca. Po wątku historycznym pora na degustację miejscowych przysmaków. Na tarasie domowej restauracji, z widokiem na zatokę, Robert próbuje zupy rybnej (caldo de pescado), mąki z wywarem rybnym (gofio escaldado) i smażonej ośmiornicy (pulpo frito); jest także sos czerwony (mojo rojo). El Puertito, po hiszpańsku porcik, to bezludne miasteczko na cyplu. Stoją tu niskie domki i stacjonarne przyczepy kampingowe. Mieszkańcy łowią ryby, które sprzedają miejscowym restauracjom. Nad zatoką, pod wysoką skałą, rozłożyło się malownicze miasteczko Las Playitas. Na przystani Robert przyrządza rybę gotowaną w sosie kolendrowym. Po czym udaje się do Oasis Park, ogrodu zoologicznego w La Lajita. Żyją tu lemury, wielbłądy i dromadery. Te ostatnie sprowadzono na Fuerteventurę na początku XV wieku. Dziś jest ich tu ponad 300 sztuk. Na targu warzywnym w La Lajita Robert kupuje butelkowany sok z opuncji figowej, naturalny, bez dodatków, specjalność Fuerteventury. W La Lajita zapada zmierzch. Na placu przy kościele mężczyźni grają w bule, dzieci się bawią. Robert idzie do baru tapas. Opowieść o Fuerteventurze byłaby niepełna bez tapas. Jada się je na wszystkich Wyspach Kanaryjskich i w całej Hiszpanii, najczęściej na stojąco. W barze podano Robertowi aż siedem rodzajów tapas: krewetki we wrzącej oliwie, rybę murenę, makaron cortina, pimientos de Padrón (smażone zielone papryczki), krewetki z boczkiem panierowane i kiszkę typu morcilla.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 6 maja 2026 (Środa)
10:00 Makłowicz w podróży - Podróż 39. Hiszpania - Wyspy Kanaryjskie. Fuerteventura - Południe Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Sycylia - Wokół Palermo, odc. 23 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert podróżuje po Sycylii, a dokładniej objeżdża okolice Palermo. Pierwszym punktem wycieczki jest Monreale, gdzie w miejscowym lokalu degustuje bułkę ze śledzioną, a także wino z lokalnych szczepów, placuszki z ciecierzycy i krokiety ziemniaczane. Ballaro to najstarszy targ w Palermo, oczywiście nie mogło na nim zabraknąć polskiego kucharza. W Cefalu prowadzący przyrządza karczochy smażone w cieście. Z kolei miejscowy szef kuchni przygotowuje dla Roberta trzy dania: carpaccio z okonia morskiego i sałatkę z pomarańczy oraz karczochów, sardynki zawijane z bakłażanem, owoce morza i caponatę z bakłażana. Kucharz odwiedza też miasto Gangi, a ostatni punkt wycieczki to Monte Pellegrino.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
13:30 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Almeria, odc. 19 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 47 Chorwacja - Peljeac i Konavle Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Białe słońce przegania mgiełkę znad morza i zmienia jego toń w lazur. Wiaterek szemrze w koronach palm. Poranek w południowej Dalmacji. Robert Makłowicz na tarasie hotelu w miejscowości Orebić raczy się śniadaniem. Na stoliku typowy zestaw - w miejscowym języku velike makjato - wzbogacony o strudel z jabłkami. Dalmacja to kraina historyczna w Chorwacji, Bośni i Hercegowinie oraz Czarnogórze, na wschodnim wybrzeżu Adratyku. Trasa podróży przez południową Chorwację prowadzi z półwyspu Peljesac aż za Dubrovnik, do mniej turystycznego regionu Konavle. Najbliższy ląd to wyspa Korcula i nieco dalsza wyspa Mljet. Na końcu półwyspu, w cichej zatoczce, schowała się wioska Loviste. Nawet w sezonie nie ma tam tłumów. Tutaj krakowski smakosz uczył się podstaw dalmatyńskiej kuchni. Wraz z nim odwiedzamy nadmorską restaurację. Jej właściciel Gordan Matijasević wyciąga właśnie z wody kosz z langustami i zaprasza na degustację sałatki, której głównym składnikiem jest ten skorupiak. W kieliszkach białe wino, a rozmowa dotyczy dalmatyńskiej kuchni. Półwysep Peljesac to nie tylko ryby i skorupiaki. To także jedno z najsłynniejszych miejsc w Dalmacji, gdzie uprawia się winorośl. W miasteczku Orebic krakowski podróżnik degustuje najbardziej znane gatunki miejscowego czerwonego wina: postup i dingac. Znad morza Robert jedzie do wnętrza półwyspu, gdzie jest o kilka stopni chłodniej. Winiarską stolicą środka półwyspu jest miasteczko Kuna. Kiedyś ludne, w czasie II wojny spalone, dziś ma niewielu mieszkańców, głównie winiarzy. W Kunie Peljeskiej wina można się napić w rodzinnych konobach. Konoba to rodzaj gospody we wnętrzach miejscowych domów. Oprócz wina można tu także dostać coś do jedzenia. Gospodarze, z którymi Robert gawędzi po chorwacku, podają wino czerwone i różowe. Do tego dalmatyńskie przysmaki, m.in. z dzikich szparagów. Po degustacji Robert udaje się na przechadzkę. Droga, po której stąpa, została wytyczona w czasach Austro-Węgier, a jej najstarszy odcinek pochodzi z czasów napoleońskich. Danie główne odcinka to manitra, czyli makaron po dalmatyńsku w sosie z młodym bobem i kalmarami. Robert przyrządza je w nadmorskim miasteczku Trstenik. Swoją winiarnię ma tutaj legendarny winiarz, pan Miljenko Grgić, jeden z ojców założycieli winiarstwa w Kalifornii, który na starość powrócił do ojczyzny przodków, by i w Chorwacji szerzyć winiarską kulturę. Peljeska winiarnia pana Miljenka, który ma dziś 92 lata, to w porównaniu z jego kalifornijskimi biznesem winnym skala kieszonkowa - tylko dwa szczepy: posip z Korculi i plavac mali z Peljesca. Plavac mali to ojciec kalifornijskiego szczepu zinfandel. Emigranci z Dalmacji zawieźli szczepy plavac mali do Stanów. Miasteczko Cavtat to dziś niewielki kurort. Na nabrzeżu przystani tłumy turystów. Walory tego regionu docenili już starożytni Grecy, którzy założyli tu kolonię o nazwie Epidaurum. Cavtat to wrota do regionu Konavle. Żeby zrozumieć istotę tego miejsca, trzeba oddalić się od morza. Tam są góry małe, tutaj wielkie, a pomiędzy nimi "polje" - tak się nazywa na Bałkanach szeroka, płaska dolina, gdzie uprawia się winorośl. Kolejne zwiedzane miasteczko to Gruda. Na słonecznych ulicach można zobaczyć turystów na rowerach. Miejscowi, jeśli jeżdżą, to samochodami, albo siedzą w kawiarniach. Latem odbywają się tu zabawy i festyny ludowe z mnóstwem lokalnych przysmaków. Ostatni etap podróży to niewielki półwysep Prevlaka, kres dzisiejszej Dalmacji. Pierwsza góra na horyzoncie to granica z Czarnogórą. Dalej jest Bośnia i Hercegowina. Prevlaka to brama do Boki Kotorskiej, która kiedyś też była Dalmacją. Stacjonowała tam austro-węgierska marynarka wojenna.

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 39. Hiszpania - Wyspy Kanaryjskie. Fuerteventura - Północ Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): W tym odcinku Robert podróżuje po północnej części Fuerteventury, najstarszej z Wysp Kanaryjskich. Ta wulkaniczna wyspa jest niezwykle interesująca dla geologów. Widać, jak wypiętrzała się z morza, jak bazalt, lawa i piaskowiec układają się w kolejne warstwy. Z wyspy do najbliższych atlantyckich wybrzeży Maroka jest niecałe 100 kilometrów. Plaża de Ajuy jest bardzo znana nie tylko z powodu swojej intrygującej nazwy i czarnego żwirku zamiast piasku. Jest to miejsce bardzo ważne historycznie, bo w początkach XV wieku wylądował tu Jean de Bethancourt, normański rycerz w służbie Kastylii, który rozpoczął podbój wyspy w imieniu korony. Zamieszkiwali ją wtedy Guanczowie, lud spokrewniony z północnoafrykańskimi Berberami. Konkwistadorzy nie pozostali na wybrzeżu. Bliskość Afryki oznaczała bowiem zagrożenie ze strony piratów. Przedzierali się więc przez góry, by w dolinie założyć pierwszą osadę o nazwie Betancuria. Dziś jest to historyczna stolica wyspy. Miasta nie uratowało położenie w górach. Pod koniec XVI wieku złupili je piraci. Spalony przez nich kościół pw. Santa Marii został odbudowany i jest dziś najważniejszym zabytkiem Fuerteventury. Ciekawe, że restauracja, która mieści się w dawnej sali patrycjuszowskiej, obrała sobie tę samą patronkę. I tak w Casa Santa Maria Robert zamawia miejscowe dania, z których najważniejsze to kozina. Pozostałe specjały to suszony dorsz, ziemniaki w mundurkach gotowane w soli, kozi ser i szynka hiszpańska. Są też desery: flan i strudel. Kozie sery to specjalność Fuerteventury. W tradycyjnej sali jadalnej gospodarstwa hodowlanego Robert degustuje sery półdojrzałe: z miodem palmowym oraz wędzony z papryką. Jest też likier na bazie koziego mleka. Kanary słyną z doskonałej jakości pomidorów. To jedna z niewielu upraw, która udaje się na wyspach. Przed palącym słońcem i wiatrem chroni ją namiot, który ponadto zatrzymuje wewnątrz pszczoły, sprowadzane do zapylania kwiatów. Znawcy twierdzą, że wśród kanaryjskich pomidorów te z Fuerteventury są najlepsze. Pewnie dlatego, że brakuje tu wody. Trzeba kopać studnie, a wody gruntowe są słone. I pomidory przejmują ten smak. Salinas del Carmen to miejscowa wytwórnia soli. Pozyskuje się ją z wody morskiej. Jest to tzw. sól pienista. Jak twierdzą miejscowi, ta sól nie ma sobie równych. Na przepięknej plaży w Puertito de los Molinos, przed kapliczką Matki Boskiej, patronki rybaków, Robert przyrządza klasyczne tapas, czyli krewetki z czosnkiem i smażone zielone papryczki. Zimą plaża jest kamienista, ale latem jest tu złoty piasek, który przynoszą prądy z nieodległej Sahary. Kulinarnym symbolem wyspy jest gofio, kiedyś chleb biedaków. Wyrabia się go tradycyjnie, w worku z koźlej skóry. Uprażone, zmielone na mąkę ziarno pszenicy, jęczmienia lub kukurydzy miesza się z oliwą wodą, cukrem i solą. Tego chleba się nie piecze, ale smaży na patelni. Na wyspę niedawno dotarła agroturystyka. Właściciele gospodarstwa La Gayria pobierali nauki od Włochów. W La Gayria można zakosztować domowej oliwy, wina, trzech rodzajów likierów na bazie rumu, warzyw z upraw biodynamicznych. Jest też udziec wieprzowy, pieczony w piecu opalanym drewnem. Wulkaniczna gleba, dużo słońca i mało wody to idealne warunki do uprawy aloesu. Tutejsza odmiana jest jedną z najlepszych na świecie. To prawdziwy skarb wyspy. Aloes zawiera około 400 substancji chemicznie aktywnych, zbawiennych dla ludzkiego zdrowia. Roślina broni się przed zjedzeniem, odstraszając zwierzęta aloniną - żółtym płynem, który wydziela się tuż pod zieloną skórką zewnętrzną. Aloina to silny środek przeczyszczający. Długo moczony aloes wyzbywa się aloniny, a jego czysty miąższ ma szerokie zastosowanie w kosmetyce i w kuchni. Plaże Fuerteventury są najpiękniejsze na wyspach Kanaryjskich. Białego piasku nikt tu nie przywiózł, silne wiatry nawiewa

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 7 maja 2026 (Czwartek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 39. Hiszpania - Wyspy Kanaryjskie. Fuerteventura - Północ Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Murcia, odc. 20 Logo Telewizja WP
13:30 Makłowicz w podróży: Słowacja - Bańska Szczawnica, odc. 21 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 47 Chorwacja - Lastovo i Mljet Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Mało jest krajów takich jak Chorwacja - z bogato rozwiniętą linią brzegową i tyloma wyspami wymagającymi połączeń promowych. Największą i najbardziej oddaloną od lądu jest dalmacka wyspa Lastovo. Historia Lastova w telegraficznym skrócie przedstawia się następująco. Do wojen napoleońskich wyspa należała do Republiki Dubrownickiej. Potem wchodziła w skład utworzonych przez Napoleona Prowincji Iliryjskich. Po kongresie wiedeńskim w 1815 r. należała do Austrii, a od 1867 r. do Austro-Węgier. W okresie dwudziestolecia międzywojennego były tu Włochy. Po II wojnie, w czasach Jugosławii, Lastovo było bazą marynarki wojennej. Do dziś pozostały na wyspie wykute w skałach tunele, w których cumowały kutry rakietowe i okręty podwodne. W tamtych czasach cudzoziemcy, ale też i Jugosłowianie mieli zakaz wstępu na wyspę. Dziś armię wypiera sztuka. Na wyspie odbędzie się bowiem koncert muzyki Szostakowicza - widzowie siedzą na łodziach, a kwartet smyczkowy ulokował się na skałach. Stolicą wyspy jest niewielkie miasto o tej samej nazwie, malowniczo położone na wzgórzach. Miasto usytuowane jest w głębi lądu, a nie na wybrzeżu, bo to właśnie z morza przychodziło niebezpieczeństwo. W stolicy Robert podziwia architekturę z czasów Republiki Dubrownickiej i słynne lastowskie fumari, czyli ozdobne kominy. Komin to po chorwacku dimnjak, ale tutaj nazywa się go z włoska fumar. Fumary to symbol miasteczka. Ich wysokość pełni funkcję praktyczną, zapewnia lepszy cug. Niegdyś był to również symbol statusu społecznego. Wody wokół Lastova są najżyźniejsze na Adriatyku, dlatego mieszkańcy wyspy od zawsze łowili ryby. Dziś też łowią, ale przede wszystkim obsługują turystów. Robert zwiedza wioskę rybacką o nazwie Lucica, niegdyś morskie okno na świat stolicy wyspy. Wioska i latarnia morska z XIX wieku to obiekty tzw. turystyki kwalifikowanej - w dawnych domach rybaków można dziś spędzać wakacje. Zatoczka Solitudo - w sezonie aż roi się tu od jachtów i katamaranów. Cumują przy nabrzeżu i przy bojach, zajmując całą przestrzeń. W zatoce jest hotel z restauracją, gdzie Robert degustuje zupę rybną i miejscowe specjały. A co się tutaj jada? Na całej wyspie nie ma ani jednego supermarketu, są tylko niewielkie sklepiki. W nich produkty przywożone promem - w puszkach albo kartonach. Ale podstawą menu są rzeczy lokalne. Oliwa (na wyspie rosną dwie endemiczne odmiany oliwek: piculja i lastovka), wino, smażone kalmary, langustynki, drapieżna ryba skorpena i ziemniaki z blitwą, czyli botwiną. Claudio Magris, włoski eseista, pisał o śródziemnomorskich mikrokosmosach kultywujących swą odrębną tradycję, niepodatnych na wpływy. Lastovo to doskonały tego przykład. Niewielka wyspa: niezmieniona przyroda, architektura jak z Republiki Dubrownickiej i własny język - dialekt dalmacki z wpływami włoskimi. Każdy kamień tutaj, każde tutejsze słowo, warte są więcej niż tona złota. Z Lastova Robert płynie na wyspę Mljet uznawaną za najzieleńszą wyspę Adriatyku; niektórzy twierdzą, że w ogóle Śródziemnomorza. A to dzięki odwiecznym lasom piniowym. Wszędzie czuć tu zapach żywicy i miodu. Stąd zresztą nazwa wyspy Mljet. W roku 1960 na Mljecie ustanowiono park narodowy. Atrakcją wyspy jest też słone Wielkie Jezioro, na środku którego, na małej wysepce, już w XII wieku założyli klasztor benedyktyni z Gargano w Apulii. A co jadali tutejsi wyspiarze? Nie ryby. Te sprzedawali. Podstawą ich jadłospisu była ośmiornica, która jest też daniem odcinka. Na kamiennym nabrzeżu Robert gotuje ośmiornicę na czerwono. Atrakcją Mljetu są też piaszczyste plaże, co w Dalmacji, nad Adriatykiem jest prawdziwą rzadkością. Jaka jest główna różnica między Lastovem a Mljetem? Na Mljecie nie ma miast, same sioła. Robert podziwia nadmorską wioskę Polace. Już Rzymianie traktowali ją letniskowo i rekreacyjnie. Swój pała

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 39. Hiszpania - Wyspy Kanaryjskie. Teneryfa - W cieniu Teide Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Robert podróżuje po Wyspach Kanaryjskich. W tym odcinku zwiedza Teneryfę. Symbolem wyspy jest wulkan El Teide, który ma 3800 metrów i jest najwyższym szczytem Hiszpanii. Masyw El Teide nie wyrasta z wyżyny, z lądu, ale z samego dna morskiego, z poziomu zero. Zatem niemal drugie tyle wysokości El Teide skrywa pod wodą i razem ma 7500 metrów. Jest jednym z najwyższych wulkanów świata. Nie wygasłym, tylko uśpionym; ostatnia erupcja miała miejsce na początku XX wieku. Teide to również nazwa parku narodowego zalesionego głównie przez sosnę kanaryjską. To endemiczna i niemal ogniotrwała odmiana sosny. Jej kora chroni wnętrze pnia przed płomieniami, a z ocalałego rdzenia odradza się całe drzewo. Ma żywiczne i bardzo trwałe drewno. Robi się z niego doskonałe meble. Na wysokości 2200 metrów Robert zrobił sobie popas. Wokół krajobraz marsjański. Skały z brunatnej lawy i zupełny brak roślinności. W tej scenerii kręcono "Starcie tytanów". W skalnej ścianie pod wulkanem jest schronisko i restauracja. Robert zamawia puchero canario con gofio (mięso z warzywami z zupy i mąkę z prażonych ziaren z rosołem) oraz queso asado con mojos (pieczony kozi ser z sosami). Kelner podaje także świeże sery kozie i oczywiście czerwone wino. Po takim posiłku ktoś mógłby wspiąć się na wulkan jednym skokiem. Robert wybiera kolejkę linową, która niestety na sam szczyt nie dojeżdża. Ale spod szczytu też jest cudowny widok na kolejną wyspę, Gran Canarię. Wśród skał ponad chmurami Robert gotuje danie główne: caldo de papas, czyli zupę ziemniaczaną z jajkiem. W miasteczku La Matanza od prawie 400 lat odbywa się najsłynniejszy w okolicy targ bydła. Matanza to po hiszpańsku "rzeź", ale nie chodzi tu o rzeź zwierząt. Nazwa upamiętnia krwawe walki, jakie w XVI wieku toczyły się między miejscowymi plemionami a hiszpańskimi kolonistami. W barze Bodegón Ignacio Robert degustuje miejscowe przysmaki. Wewnątrz tłok, sami mężczyźni, muszą nabrać sił przed świętem. Zamawiają garbanzadę. Jest to ciecierzyca duszona z boczkiem, krwawą kiszką i kiełbasą chorizo. Danie to przypomina fasolkę po bretońsku. Wreszcie rozpoczyna się przemarsz zwierząt. Przed kościołem ustawiono stół prezydialny, na nim lśniące puchary. Główną ulicą hodowcy prowadzą swoje zwierzęta. Paradę zakończy msza święta; ksiądz pobłogosławi bydło i hodowców. Odbędą się też wybory najpiękniejszych sztuk. Puchary dla zwycięzców już czekają przed kościołem. W miasteczku El Sauzal Robert zwiedza starą winiarnię. Dawna bodega, La Baranda, została założona w XVII wieku. Dziś jest tu muzeum winiarstwa. Na dziedzińcu, nad samym wejściem góruje wysoka sosna. Na lewo od wejścia stoi dawna prasa do tłoczenia wina, zrobiona z wielkich drewnianych bali. Robert przechodzi korytarzem budynku do dawnej kaplicy z pięknie rzeźbionym drewnianym sklepieniem. Z zewnętrznego tarasu bodegi rozciąga się widok na El Teide i winnice na wzgórzu schodzącym w stronę morza. By dobrze zrozumieć wino, trzeba przyjrzeć się jego siedlisku, czyli terroir. Tu widać wszystko jak na dłoni: winnice położone tarasowo na zboczach, wysoki wulkan zatrzymuje chmury, często pada deszcz, i jest żyzna wulkaniczna ziemia. Winorośl może się tu rozwijać. Sklepik przy muzeum oferuje nie tylko wino, ale też różne inne specjały, np. szafran. Na Teneryfie trzeba koniecznie zajrzeć do guachinche. To taka duża hala, coś w rodzaju garażu, pełniąca funkcję restauracji. W guachinchach podaje się tylko vino joven, czyli młode wino, zwane też garażowym, od wystroju wnętrza. Guachinche działają od listopada do marca. Do wina podają tu domowe frytki, polędwicę wieprzową lub kotlet wieprzowy z kostką, a także smażone kawałki prosiaka. Jest też ciecierzyca i pieczona papryka. El Teide to największy, ale nie jedyny wulkan na Teneryfie. Wybuch innego wulkanu Garachico - w 1706 r

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 8 maja 2026 (Piątek)
07:00 Makłowicz w podróży - Portugalia - W stronę Alentejo Logo TVP Polonia
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 39. Hiszpania - Wyspy Kanaryjskie. Teneryfa - W cieniu Teide Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Słowacja - Liptów, odc. 22 Logo Telewizja WP
13:30 Makłowicz w podróży: Sycylia - Wokół Palermo, odc. 23 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 47 Czarnogóra - Boka Kotorska Logo TVP HD

Opis (streszczenie): W tym odcinku Robert zwiedza Czarnogórę. Kotor, Prcanj, Tivat, Gornja Lastova i Perast to miejscowości, które odwiedzimy, podróżując wokół słynnej Boki, czyli Zatoki Kotorskiej, która należała kiedyś do Republiki Weneckiej. Nazwa "boka" pochodzi od włoskiego słowa "bocca" oznaczającego usta. Z lotu ptaka bowiem zatoka przypomina usta. Program wyprawy pęka w szwach: mury obronne, architektura romańska, place w stylu weneckim, przystań jachtowa dla milionerów, autentyczny okręt podwodny, średniowieczna tłocznia oliwy i górski kościółek - rówieśnik Bitwy pod Grunwaldem. Sporo atrakcji również na talerzu: tatar z wołowiny Wagyu, foie gras z galaretką z porto, słodkie priganice z miodem, ośmiornica i morskie ryby. W autorskim wykonaniu Roberta, przyrządzane pod kaplicą Matki Boskiej Ryżowej risotto Risi e bisi z jagnięciną. Lord Byron twierdził, że Boka Kotorska to najpiękniejsze w świecie połączenie gór i morza. Kotor zaś to dawne weneckie miasto o strategicznym położeniu z potężną fortyfikacją, dziś także opasane murami obronnymi. Turcy, odwieczny wróg miasta, nigdy Kotoru nie zdobyli. Groźniejsza okazała się przyroda; trzęsienia ziemi nawiedzały ten region kilkakrotnie. Współczesność miasta to tłumy turystów i miejscowi, żyjący w tych historycznych dekoracjach. Szczęśliwie nasi przodkowie nie budowali z płyt gipsowych ani paździerza, więc trzęsienia ziemi nie wyrządziły większych szkód w zabytkowej tkance miasta. Przykładem jest XIII - wieczna romańska kolegiata p. w. NMP. Plątanina wąskich uliczek sprawia, że Kotor do złudzenia przypomina Dubrownik, ale na głównym placu widzimy weneckość w czystej postaci. Jednym z jej elementów jest wieża zegarowa z początku XVII wieku. Patronem miasta jest św. Tryfon. Odpędza on złe moce, pomaga winogrodnikom i sadownikom, ale też leczy ludzi z chrapania. Drugim odwiedzanym miasteczkiem jest Prcanj, gdzie Robert zatrzymuje się na posiłek. W tradycyjnej konobie, która mieści się w kamiennym domu, nasz podróżnik degustuje miejscowe przysmaki. W menu: bakalar, czyli suszony solony dorsz, sałatka z ośmiornicy, smażone kalmary z pióropuszami, langustynki, risotto czarne z sepią, risotto czerwone z krewetkami, panierowany plaster rekina, dorada i marynowany tuńczyk. Gornja Lastova to typowa górska wioska. Miasteczko zostało założonew XIII wieku. Robert zwiedza tłocznię oliwy. W ciemnym wnętrzu stoi stara drewniana maszyneria. Kompletnie zachowany młyn oliwny sprzed niemal 500 lat. Na kamiennym dziedzińcu przed gostioną, czyli karczmą odbywa się degustacja. Przed Robertem miska małych pączków, miód, butelka rakiji i kieliszek. Pączki trzeba zamoczyć w miodzie, a potem popić rakiją z morwy. W centralnym punkcie wioski stoi kościółek rzymskokatolicki, wzniesiony w 1410 r. Stąd rozciąga się wspaniały widok na półwysep Vrmac i miasteczko Tivat. Przewodniki niewiele o nim piszą, bo też nie ma tu specjalnych zabytków. Ale jest coś, czego nie znajdzie się na całym Adriatyku. Porto Montenegro - jedna z największych inwestycji jachtowo-hotelowych ostatnich lat. Są tu apartamenty z prywatnymi basenami na dachach. A jachty należą do najbogatszych ludzi świata. W eleganckiej restauracji przy marinie Robert degustuje dwie wykwintne przystawki: tatara z wołowiny rasy Wagyu i foie gras z galaretką z porto oraz jabłkowe chipsy. Atrakcją Tivat jest Muzeum Morskie. Można tu podziwiać dwa okręty podwodne. Kiedyś, za czasów Austro-Wegier Boka Kotarska byłą główną bazą marynarki. W miejscu muzeum była dawniej stocznia i arsenał. Danie odcinka: weneckie risotto z zielonym groszkiem i jagnięciną (risi e bisi), Robert gotuje nad wodą, na malowniczej wysepce, pod kapliczką Matki Boskiej Ryżowej. W tym miejscu zatoka jest najwęższa. Jak chce legenda, przepływał tędy statek wyładowany ryżem, zerwała się burza, kapitan wznosił modły do Matki Bosk

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 39. Hiszpania - Wyspy Kanaryjskie. Teneryfa - Wyspa bogata Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz podróżuje po Teneryfie, największej i najbogatszej z Wysp Kanaryjskich. Archipelag ten, zdobyty przez Hiszpanów w XV wieku, był źródłem bogactwa nie tylko dla korony, ale i dla miejscowych posiadaczy. Szczególnie bogate było północne wybrzeże Teneryfy, na którym leży miasto La Orotava. Fortuny dawnych właścicieli ziemskich, zakładających na wyspie plantacje bananów i winnice, widać tu do dziś. La Orotava pełne jest rezydencjalnych domów z tamtej epoki. Robert podziwia wnętrza jednego z nich, zwanego domem z balkonami. Jest to najbardziej typowy przykład architektury patrycjuszowskiej z XVII wieku. Dom należał do rodziny Machado, właścicieli wielu plantacji. W kolejnym odwiedzanym domu - Casa Lercaro - jest dziś restauracja z pięknym tarasem. Przy suto zastawionym stole Robert raczy się zupą z rzeżuchy i słynnym conejo al salmorejo, czyli kanaryjskim królikiem w marynacie z oliwy, czosnku, papryki, morskiej soli i pieprzu. Na deser szef kuchni serwuje quesillo, pół - sernik, pół - budyń. Plantacje bananów to charakterystyczny element krajobrazu Teneryfy. Banany przywieźli tu Portugalczycy z Afryki Zachodniej, z okolic dzisiejszej Zatoki Gwinejskiej. W połowie XIX wieku na przemysłową skalę zaczęli je uprawiać na wyspie Anglicy, którzy sprowadzili z Indochin odmianę małych bananów o nazwie Cavendish. Ale nadal był to produkt dla wybranych. Aż do roku 1957, kiedy to niemiecki kanclerz Konrad Adenauer zniósł cło na banany w NRF. Bananowy kulinarny szlak prowadzi dalej przez plantację i pakowalnię bananów do kuchni szefa miejscowego stowarzyszenia Slow Food, który częstuje Roberta swoimi autorskimi deserami właśnie z bananów. W nadmorskim mieście Puerto de la Cruz, na nabrzeżnym placyku opanowanym przez wędkarzy, Robert gotuje danie główne odcinka: ośmiornicę w sosie z awokado. Puerto de la Cruz było niegdyś synonimem turystycznego luksusu. Miasto skorzystało na nieszczęściu pobliskiego Garachico, któremu w XVIII wieku wulkan zniszczył port, i przejęło jego funkcje handlowe. W latach 20. ubiegłego wieku zaczęła się tu na dobre turystyka zagraniczna, chociaż w mieście był wtedy tylko jeden hotel. Bawiła w nim Agatha Christie; przyjechała tu koić nerwy po rozwodzie ze swoim mężem Archibaldem. W Puerto de la Cruz Robert, swoim zwyczajem, odwiedza miejscowy bar, gdzie zamawia małe piwo z niewielką przekąską; może to być kawałek omletu lub tortilla ziemniaczana. W Hiszpanii prawdziwy boom turystyczny zaczął się w latach 60. W Puerto de la Cruz zbudowano wtedy wielkie hotele. Ale te staroświeckie wciąż przyciągają wzrok pięknem architektury i stylowym wystrojem wnętrz. Na ogrodowym tarasie jednego z nich - Hotelu Botanicznego - Robert degustuje kuskus z kalafiora, krewetek i moreli z sosem cytrusowym, do tego zielona sałata z awokado, kawiorem i pstrągiem. Do picia kelner serwuje czerwone wino z miejscowej bodegi. Bodega Monje to jedna z najznamienitszych na całym archipelagu. Jest tu także restauracja, gdzie można się uraczyć pieczonym prosiakiem rasy czarnej kanaryjskiej, podanym z ziemniakami, gotowanymi w soli morskiej, wszystko polane zielonym ziołowym sosem. Typowy smak Wysp Kanaryjskich.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 9 maja 2026 (Sobota)
14:00 Makłowicz w podróży Logo TVP3 Gorzów Wlkp.
17:05 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Austria. Wiedeń współczesny Logo TVP3 Kraków
Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 48 Hiszpania - Costa del Sol Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Głównym miastem Słonecznego Wybrzeża jest Malaga, od niej rozpoczyna się ta andaluzyjska podróż. Malaga nie jest największym miastem regionu, ale ma największe lotnisko, więc turyści traktują je na ogół jako punkt przesiadkowy w drodze na plaże Costa del Sol. Ale warto się w Maladze zatrzymać, bo jest tu wiele ciekawych rzeczy, np. dom rodzinny Picassa, który tu się urodził i muzeum poświęcone jego sztuce. W Maladze przyszedł na świat inny sławny Hiszpan, Antonio Banderas. Korzenie Malagi są fenickie. Po Fenicjanach niewiele zostało. Po nich przyszli Rzymianie. Pozostawili po sobie liczne zabytki, m.in. amfiteatr z czasów cesarza Augusta. Z kolei malageńska starówka została zbudowana na bazie arabskiej mediny. W obrębie starej Malagi jest też wiele zabytków z okresu renesannsu i baroku. Ważnym punktem na mapie Malagi jest miejscowy targ miejski, który mieści się w dawnym arabskim budynku. Przy głównym wejściu są ryby i owoce morza. To logiczne, bo malageńska kuchnia to głównie dary morza. Turystów oprowadzają po targu przewodnicy kulinarni, którzy chętnie pokażą także inne ciekawe miejsca, np. maleńki sklepik, w którym zgromadzono najlepsze malageńskie produkty, jak np. wędliny, z których najbardziej znana jest szynka z okolic Rondy, ma niepowtarzalny smak, bo tamtejsze świnie nie jedzą żołędzi, ale kasztany. Z kolei masło przywożone jest z Asturii, bo w okolicach Malagi hoduje się tylko świnie i kozy, krów tu nie ma. Kolejny obowiązkowy adres na kulinarnym szlaku to sklep z rękodziełem i bar na jego zapleczu. Malaga to również synonim wina, dość specyficznego, wyrabianego ze szczepów Moscatel i Pedro Ximenez. Tutaj są w karcie dwie wersje malagi: palido, czyli blada i anejo, starzona w beczce. Do tego tapas: kawałki chleba, kiełbasa i czereśnie. Palido - mniej słodkie - pasuje do kiełbasy. To ciemniejsze jest bardzo słodkie - do niego najlepsze będą czereśnie. W różnych miastach różne rzeczy wyznaczają upływ czasu. W Maladze wieczór zapowiada pojawienie się na ulicach sprzedawców jaśminowych gałązek. Dlaczego sprzedaje się je wieczorem? Bo jaśmin dopiero wieczorem zaczyna pachnieć. A skoro wieczór, to pora na kolację. W tradycyjnej restauracji El Pimpi Robert próbuje dań miejscowej kuchni: z ryb, ośmiornicy i wieprzowiny. A są to: boquerones (panierowane, smażone sardele), flamenquin (wieprzowa rolada schabowa z cerdo iberico nadziewana szynką), ośmiornica na ziemniakach z czosnkiem, oliwą i pietruszką. Do picia wytrawne wino moscatel. Główny cel przyjazdu dla większości turystów na Costa del Sol to leżąca 15 km od Malagi miejscowość Torremolinos, chyba najsłynniejszy miejscowy adres wypoczynkowy. W szczycie sezonu nie da się tu wetknąć szpilki. Bardzo ważną instytucją plażową są tzw. los chiringuitos, lokale działające na obrzeżach plaż. Kiedyś były to szałasy, dziś restauracje z tarasami. Na jednym z nich Robert przyrządza pez espada, czyli miecznika vel włócznika po malageńsku. Turyści, którym nie chce się już plażować, mogą wybrać się w góry i pojechać do miasteczka Mijas w masywie Sierra Alpujata. Wioski nadmorskie, takie jak Torremolinos, boom turystyczny zmienił w kurorty, ale te leżące nieco wyżej, w górach, wyglądają zwykle tak samo jak kiedyś. Mijas jest najlepszym przykładem typowego białego miasteczka. Robert odwiedza tu Museo del Vino, które nie jest muzeum, ale winoteką. Są tam trunki z całej Hiszpanii, oczywiście prym wiedzie miejscowa malaga. Z Mijas nasz podróżnik udaje się do Marbelli - najsłynniejszego miasta na Costa del Sol. W latach 70. Hiszpania nie miała umowy o ekstradycję z Wielką Brytanią, więc zjeżdżali tu brytyjscy gangsterzy. Potem zaczęli przyjeżdżać zwykli bogacze. Dziś Marbella słynie przede wszystkim z imponujących rezydencji milionerów i ich jachtów w marinie Puerto Bans. Wieczór w Marbelli kończy kolacja

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
Program TV na 10 maja 2026 (Niedziela)
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 48 Hiszpania - Prowincja Kadyks Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert podróżuje po Andaluzji. Wraz z nim będziemy podążać szlakiem atlantyckim przez prowincję Kadyks. Najpierw odwiedzimy miasto Barbate, później Kadyks - stolicę prowincji i jedno z najstarszych, istniejących do dziś miast Europy. Będzie też Jerez de la Frontera, Sanlucar de Barrameda i mnóstwo innych wspaniałości. Miasto Barbate leży w okolicy przylądka Trafalgar, niedaleko którego w słynnej bitwie zginął admirał Horatio Nelson. Już w czasach antycznych miasto znane było z połowów tuńczyków. Do dziś jest tuńczykowym symbolem całej Hiszpanii. W Barbate Robert odwiedza przetwórnie rybną Hermac. Wielka mapa świata na ścianie w sklepie firmowym przedstawia szlaki migracji tuńczyków. Najbardziej pożądane są tuńczyki błękitnopłetwe, osiągające do 500 kg wagi. Japończycy kupują na pniu prawie wszystkie. Poddani Mikada najchętniej jedzą tuńczyka na surowo, w postaci sushi i sashimi. Robert w fartuchu i czepku przechadza się po chłodni, podziwiając leżące na paletach ogromne tuńczyki. W następnej hali pracownicy ręcznie kroją i dzielą ryby. Różne części będą miały różne handlowe przeznaczenie. Powinno się zapamiętać przynajmniej dwie nazwy konserwowo - tuńczykowe, są to mojama (polędwiczka) i ventresca (podbrzusze). Mojamę się suszy, ventreskę zalewa oliwą. Wcześniej wszystko musi być posolone. Sól nie tylko konserwuje, ale też nadaje rybie odpowiedni smak. Proces suszenia mojamy trwa miesiąc. Cena tego specjału przewyższa cenę najlepszej szynki górskiej (jamón serrano). Znacznie tańsze, ale równie smaczne jest suszone bonito - cieniutkie płatki tuńczyka niezbędne w każdej japońskiej kuchni. Zwiedzanie przetwórni kończy się konsumpcją. W saloniku degustacyjnym Robert raczy się specjałami z tuńczyka, do tego oczywiście kieliszek białego wina. Kadyks jest najstarszym, nadal zamieszkanym miastem, Zachodniej Europy. Założyli go Fenicjanie w XI wieku. Perłą Kadyksu jest katedra pod wezwaniem Świętego Krzyża, jedna z największych świątyń w całej Hiszpanii. Miejska plaża La Caleta pełna jest ludzi. Gdzieś tutaj wychodziła z wody skąpo odziana Halle Berry, a wpatrywał się w nią Pierce Brosnan jako agent 007. W tej części "Bonda" La Caleta imitowała Hawanę. Z tarasu hotelu Senator Robert podziwia panoramę Kadyksu. Płaskie dachy, wieże i kopuła to żywcem arabska medina. Nic dziwnego, bo przecież Maurowie panowali tu bardzo długo. Na tarasie Robert gotuje danie odcinka: caldo de pero, czyli psią zupę. Faktycznie jest to zupa rybna z kwaśnymi pomarańczami, tzw. "psiankami". Następnego dnia krakowski podróżnik wybiera się na Mercado Central - targ miejski, który jeszcze 15 lat temu wyglądał zupełnie inaczej. Przez bramę wchodzi się na dziedziniec z kolumnadą. Dawniej nie było hali. Zamiast dachu było wielkie płótno i wszędzie stały kramy. Dziś panuje tu higieniczna elegancja. Takie są wymogi Brukseli: stoiska są zrobione z nierdzewnej blachy i każde ma własną chłodnię. Kolejne atrakcje nadmorskiej prowincji to wino manzanilla, czyli wytrawne sherry, słynne konie andaluzyjskie i nie mniej słynna brandy de Jerez. Na pożegnanie z Kadyksem Robert wybiera się do lokalu La Albariza, którego nazwa kojarzy się z wapienno - kredową glebą. Tej to właśnie glebie świat zawdzięcza brandy de Jerez.

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
Program TV na 11 maja 2026 (Poniedziałek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 39. Hiszpania - Wyspy Kanaryjskie. Teneryfa - Wyspa bogata Logo TVP Rozrywka
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 48 Hiszpania - Prowincja Sewilla Logo TVP HD

Opis (streszczenie): W podróż do Sewilli Robert wyrusza z Grazalemy, górskiego pueblo blanco leżącego w górach o tej samej nazwie. Pueblos blancos, czyli białe miasteczka, zwane są niekiedy ptasimi gniazdami. Niektórzy przyjeżdżają do Andaluzji specjalnie dla nich. Wszystkie te miasteczka powstały w czasie arabskiej obecności w Andaluzji, która trwała aż 800 lat. Sami Arabowie nie mieszkali tu jednak, chłodne góry to nie ich żywioł. Osiedlali się tu Berberowie, mistrzowie rękodzieła. Wypasali owce, z ich wełny wyrabiali kilimy, pledy i ozdobne makaty. Przed Arabami, między V a VIII wiekiem było tu królestwo Wizygotów. Rzeźby zdobiące miejski wodopój pochodzą z VI wieku, z czasów wizygockich. W pobliżu Sewilli gór już nie ma, tylko pagórki. To spichlerz Andaluzji. Dominują uprawy zbóż, pola słoneczników oraz coś, co najbardziej nas dziś interesuje gaje oliwne. Hiszpania jest największym w świecie producentem oliwy, a Andaluzja wytwarza jej najwięcej w całej Hiszpanii. W gospodarstwie Basilippo Robert degustuje oliwę. W trzech kieliszkach mamy trzy zasadnicze typy: z oliwek czarnych - dojrzałych, z oliwek niedojrzałych i z oliwek całkowicie zielonych. Dodatkowo gospodarz przynosi do spróbowania lody czekoladowe podawane z oliwą aromatyzowaną skórką pomarańczową. Miasteczko Carmona leży 30 km od Sewilli. Turystę wita bastion murów obronnych z bramą w stylu mauretańskim. To dawna arabska twierdza, ale nie tylko. Tutejszy XIII - wieczny alkazar króla Don Pedro, górujący nad całą okolicą, to dzisiaj parador, czyli hotel. Z tarasu widać złocony słońcem andaluzyjski pejzaż. W roku 1928 rząd hiszpański postanowił zagospodarować jakże liczne opuszczone historyczne rezydencje. Tak powstała instytucja paradores, czyli hoteli i restauracji zarządzanych przez państwo, a urządzanych w miejscach należących do dziedzictwa narodowego. Wielką namiętnością tej części Hiszpanii jest corrida. Robert odwiedza gospodarstwo La Calera. Na powierzchni prawie 2 tys. hektarów rosną dęby korkowe i drzewa oliwne. Jest i coś dla myśliwych: dziki, jelenie i kuropatwy. Ale najważniejsza jest tu hodowla byków. To stąd trafiają na arenę korridy. Bardzo cenione jest również ich mięso, zwłaszcza pieczone w tradycyjny sposób nad ogniem. Kulinarna nazwa tej wołowiny to retinto. Danie odcinka - wieprzową polędwiczkę po sewilsku - Robert przyrządza już w samej Sewilli, w dzielnicy Triana. Sewilla jest perłą Hiszpanii. Robert zwiedza cuda Alkazaru i gotycką katedrę pod wezwaniem Matki Boskiej, zbudowaną w miejscu, gdzie niegdyś stał meczet. Z tarasu kawiarni, z widokiem na dzwonnicę, można podziwiać La Giraldę, ponad 100 stumetrową wieżę, niegdyś meczetu, dziś katedry, która jest symbolem miasta. Dopełnieniem tych wspaniałych wrażeń jest kieliszek zimnej różowej cavy. Alkazar (Al - Qasr) to po arabsku twierdza. Ten w Sewilli jest najpiękniejszy i najsłynniejszy. Władca Al Mutamid przerobił dawną warownię na luksusową rezydencję z haremem na 800 hurys. Dziś to nie tylko muzeum, to również siedziba królów Hiszpanii. Po zwiedzaniu chwila wytchnienia. Robert wybiera narożny historyczny bar o nazwie El Rinconcillo, założony w 1670 r. Obecny wystrój wnętrza pochodzi z końca XIX wieku. Lokal specjalizuje się w tapas, uroczych ogólnohiszpańskich dankach, w sam raz pod jeden kieliszek wina. Robert degustuje ikrę morszczuka z rusztu, szpinak z ciecierzycą, dorsza w jarzynach oraz duszone w oliwie warzywa z jajkiem. Do tego kieliszek manzanilli. Ostatni kulinarny akord w Sewilli to lody. W lodziarni La Fiorentina Robert degustuje trzy smaki: cytrynowe ze świeżą bazylią, aromatyzowane kwiatem pomarańczy i czekoladowe. Co ciekawe są to lody z oliwą. Wizytę w Sewilli musi zwieńczyć pokaz flamenco. Nieprawdą jest, że ten taniec i śpiew ma korzenie arabskie. Już rzymski poeta Martialis opisał pląsy i śpiewy z użyciem kastanietó

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 40. Malta - Waleczna Valletta Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz podróżuje po Malcie. Pierwszy przystanek to oczywiście Valletta - stolica kraju, którą nasz podróżnik podziwia z wysokich murów obronnych. Właśnie jedna z armat, tzw. maltańska wiwatówka, strzela na wiwat. Kiedyś na tych murach stała prawdziwa artyleria. Było to w 1565 r. , kiedy potężna turecka armada wpłynęła do zatoki z zamiarem zdobycia twierdzy Rycerzy Maltańskich. Pierwsze zwiedzane miejsce to Pałac Wielkiego Mistrza Kawalerów Maltańskich - joannitów lub szpitalników, wcześniej zwanych Rycerzami z Rodos. Ich dzieje to jednocześnie ogromny kawał historii Europy. Kawalerami Maltańskimi stali się, gdy cesarz Karol V oddał im we władanie Maltę. Nazwa Valletta pochodzi od nazwiska założyciela miasta, wielkiego mistrza Jeana de la Valette. My mówimy na nie La Valletta, maltańczycy tylko Valletta. W mieście zachowało się mnóstwo zabytków, w których toczy się normalne życie. Jednym z takich miejsc jest La Sacra Infermeria, czyli święty szpital. Długa sala szpitalna mieści się w podziemiu. Na czerwonej kotarze przed wejściem można zobaczyć wielkie krzyże maltańskie. Po zażegnaniu zagrożenia tureckiego i odpędzeniu Sulejmana, zakon mógł powrócić do swej podstawowej działalności, czyli szpitalnictwa i dobroczynności. Rycerze Maltańscy wybudowali ten największy jak na tamte czasy szpital na świecie w drugiej połowie XVI wieku. Malta słynie ze znakomitych restauracji, zwłaszcza dla smakoszy ryb. Robert odwiedza Palazzo Preca, gdzie zamawia okonia morskiego. Szefowa kuchni proponuje jeszcze spaghetti z pomidorami, kaparami i serem z wyspy Gozo. Wyjąwszy heroiczny bój z Turkami, Malta jeszcze raz w historii przeżyła prawdziwą gehennę. W czasie II wojny światowej Brytyjczycy kontrolowali tę część Morza Śródziemnego, a wyspa była nazywana "niezatapialnym lotniskowcem". Panował wielki głód. Dopiero w 1942 r. udało się przerwać złą passę i mógł dopłynąć konwój z zaopatrzeniem. Za zasługi wyspa i jej mieszkańcy zostali odznaczeni Krzyżem św. Jerzego. Dla alianckich okrętów tutejszy port był prawdziwą oazą. W tej stoczni je naprawiano. Drugi raz wielką rolę Malta odegrała po wojnie, kiedy Brytyjczycy wycofali zamówienia na remonty statków i okrętów. Maltańczycy postanowili wówczas zerwać związki ze Zjednoczonym Królestwem. Marsaxlokk to po maltańsku południowa zatoka, bo leży na południe od stolicy. Dwa razy w dziejach była miejscem inwazji obcych okrętów: tureckich i francuskich. Dziś kotwiczą tu już tylko rybacy, którzy zaopatrują wyspę w ryby. Robert odwiedza mały sklepik, w którym można podziwiać ekspozycję świeżych ryb. Pięknie wyglądają płaty czerwonego tuńczyka. Danie główne programu Robert gotuje na pirsie, wśród cumujących kolorowych łodzi. Jest to tuńczyk w sosie pomidorowym z kaparami. Na placyku przed kościołem turyści podziwiają kamienice wybudowane z maltańskiego wapienia z tradycyjnymi balkonami i wykuszami. Jest też piękny kościół w stylu podobnym do baroku sycylijskiego. Całości obrazu dopełnia brytyjska czerwona budka telefoniczna. W pobliskim Siggiewi znajduje się kamieniołom wapienia zamieniony na muzeum. Pan Bóg poskąpił Malcie bogactw naturalnych, ale jest sprawiedliwy, więc dał jej wapień. Nigdzie nie występuje w takiej ilości. To skamielina osadów morskich, skorup i pancerzy mięczaków i skorupiaków, używana jako budulec już w neolicie, kiedy na wyspie powstały budowle starsze od egipskich piramid. Wapień to po angielsku limestone, dlatego to miejsce nazywa się Limestone Heritage. I jest przykładem wykorzystania nieczynnych kamieniołomów. W osłoniętych od wiatru miejscach sadzi się cytryny i pomarańcze - wiatr to ich największy wróg. A z pomarańczy, tyle że gorzkich, robią na Malcie coś wyjątkowego - napój orzeźwiający o nazwie Kinnie.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 12 maja 2026 (Wtorek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 40. Malta - Waleczna Valletta Logo TVP Rozrywka
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 48 Hiszpania - Prowincja Kordoba Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Andaluzyjskie miasto Kordoba słynie ze wspaniałych zabytków i niemożebnego upału. Przez 5 miesięcy w roku temperatura może tu przekraczać 40 stopni C w cieniu. Turysta odnajdzie tutaj tropy rzymskie, arabskie, wizygockiei chrześcijańskie. Splendor starego miasta zapowiada już wiodący do niego rzymski most (Puente Romano) ponad Gwadalkiwirem, najważniejszą rzeką Andaluzji. Przez 2 tysiące lat była to jedyna stała przeprawa spinająca brzegi rzeki. Łacińska nazwa Gwadalkiwiru to Betis, a cała rzymska prowincja w granicach dzisiejszej Andaluzji nazywała się Baetica. Rzymianie władali jednak ziemią niemal jałową, spaloną słońcem. Dopiero Arabowie zmienili ją w żyzny spichlerz dzięki systemom nawadniania i melioracji, wykorzystywanym do dzisiaj. Kalifat Kordobański to cały czas arabski sen o potędze; nigdy wcześniej ani później Arabowie nie osiągnęli takiego poziomu rozwoju ekonomicznego i kulturalnego. W Kordobie jest już wieczór, wreszcie się ochłodziło. Czas na pierwszy posiłek. Robert wybiera arabską restaurację pod murami katedry. W menu: zupa harira, na jagnięcinie, z ciecierzycą - jak u króla Maroka. A do picia arabska miętowa herbata, doskonale gasząca pragnienie. Na północ od Kordoby ciągnie się łańcuch górski Sierra Morena. Krajobraz typowy dla wnętrza Hiszpanii - puste połacie. Ale i w tej pustce można odnaleźć rzeczy godne uwagi. U podnóża gór rosną kilkusetletnie dęby. Dęby rodzą żołędzie, a żołędzie to świński przysmak. Tutejsze świnie rasy Cerdo Ibrico to skarb Półwyspu Iberyjskiego. Nie są hodowanew chlewie, ale żyją wolno, na wielkich przestrzeniach. Rasa Cerdo ibrico to krzyżówka dzika ze świnią europejską oraz śródziemnomorską. Sierra de Los Pedroches to przedgórze łańcucha górskiego Sierra Morena. W niewielkiej domowej gospodzie Robert zatrzymuje się na poczęstunek. Kamienny stół na podwórku domostwa, a na nim wyłącznie domowe produkty: marynowane oliwki, owczy ser, białe wino utoczone z kadzi i wędliny, wśród nich szynka jamón serrano z apelacji Los Pedroches. W tutejszych rozległych dębowych lasach żyją też dzikie zwierzęta: jelenie, dziki, czy też dzikie króliki. I właśnie z królika Robert przyrządza danie główne. Jest to conejo en salsa de almendras, czyli królik w sosie z migdałami. W miasteczku Anora Robert zwiedza suszarnię szynek. Na piętrowych stojakach wiszą dojrzewające szynki jamón ibrico. Degustacja odbywa się na miejscu, w sklepie. Pani w czerwonym fartuchu kroi ręcznie szynkę na specjalnym stojaku. Plasterki wyglądają niezwykle kusząco i elegancko. La Mezquita, La Judera - tych miejsc w Kordobie nie wolno ominąć. Trzeba też zajrzeć na ozdobne dziedzińce domów biorących udział w konkursie na najpiękniejsze patio. Wspomniana La Mezquita, czyli Wielki Meczet, jest najwspanialszym zabytkiem Kordoby. Pochodząca z VIII w. budowla była wielokrotnie przebudowywana. Najpierw była tu wizygocka wczesnochrześcijańska świątynia, którą Maurowie przekształcili w ogromny meczet. Dziś jest tu chrześcijańska katedra, chluba i duma całej Hiszpanii. Zaś La Judera to dawna dzielnica żydowska. Jest tu wiele restauracji, których jadłospis często wynika z klimatu. Latem w całej Andaluzji ludzie jedzą chłodnik jarzynowy gazpacho. W Kordobie mają jego własną wersję, to salmorejo z dodatkiem jajek na twardo gotowanych z sokiem z buraków i szynki jamón serrano pokrojonej w kosteczki. Ważnym punktem na mapie Kordoby jest targ gastronomiczny Mercado Victoria. Generalnie można wyróżnić dwa rodzaje targów: takie, na których kupuje się półprodukty i takie, gdzie można dostać gotowe jedzenie. W Hiszpanii ten drugi rodzaj jest coraz bardziej popularny. Mercado Victoria w Kordobie wieczorem zamienia się w gigantyczną restaurację z przeróżną ofertą. Mamy tu np. bogaty wybór tapas: ser manchego produkowany z owczego mleka; ziemniaki duszone w

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 40. Malta - Archipelag Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Malta to nie tylko jedna wyspa o tej nazwie, to cały archipelag wysp takich jak Comino, Cominetto czy Gozo. Stolica wyspy Gozo nosi oficjalnie nazwę Victoria, na cześć brytyjskiej królowej, ale miejscowi mówią na nią Rabat - po arabsku. W IX wieku archipelag Malty zajęli Arabowie. Zagrożenie islamem przestało istnieć dopiero wtedy, gdy Turcy ponieśli klęskę w bitwie morskiej pod Lepanto, w 1571 roku. Główny plac miasta to Piazza Independenza, ale mieszkańcy mówią na niego po maltańsku It - Tokk, co znaczy "miejsce spotkań". Rzeczywiście, jest to miejsce spotkań przy kawie. Jada się raczej gdzie indziej. Tutejsza kuchnia czerpie pełnymi garściami z morza. Czasami przypomina kuchnię sycylijską. Smaki Gozo można poznać w restauracji o nazwie Boat House. Robert zamawia tam sałatkę z miejscowym kozim serem oraz zupę rybną z małżami. Danie odcinka - penne z sosem królika - nasz podróżnik przygotuje na skarpie z widokiem na morze i wyspy, nieopodal domu, w którym miał siedzibę osławiony szef sycylijskiej mafii Toto Riina. Mafiozo został pojmany i osądzony, dostał 3 wyroki dożywocia. Z Gozo, z portu Mgarr, Robert płynie promem na Maltę. Rejs trwa krócej niż pół godziny. Malta wita przybysza murami obronnymi wzniesionymi w IX wieku przez Arabów, którzy władali wyspą przez 200 lat. Kolejni władcy dokładali swój kamyczek do tej zabudowy, ale nie zmienili jej zasadniczo. W obrębie murów obronnych zamknięta jest maleńka Mdina, czyli starówka, do której wchodzi się przez bramę główną. Obok Mdiny wyrosło nowe miasto. Nazywa się Rabat, co po arabsku oznacza przedmieście. Po zwiedzeniu zabytkowej Mdiny, tutaj się jada. W barze serwującym pastizzi, czyli przekąski tłum miejscowych. Robert zamawia przekąskę z piwem, którą konsumuje na ławeczce przed wejściem. Pastizzio to ciasto z nadzieniem na słono przygotowanym z sera ricotta, z pasty z grochu, rzadziej z sardeli. Kosztuje tylko 0, 30 euro. Tradycje winiarskie na Malcie sięgają korzeniami antyku. Powierzchnia upraw winorośli wynosi 400 hektarów. To dużo, jak na mikroskalę kraju. Od kwietnia do października nie spada tu kropla deszczu, więc konieczne jest nawadnianie. Robert zawitał do piwnic winiarni Marsovin. Uprawia się tu głównie szczepy francuskie i włoskie. Szampana zaś robi się tradycyjną metodą ze szczepów chardonnay. Żeby uzyskać odpowiednio mocną kwasowość, winogrona zbiera się już w trzecim tygodniu lipca. To prawdopodobnie najwcześniejsze winobranie w całej Europie. W sali muzealnej Marsovin można poznać dawne techniki winiarskie. W otoczeniu historycznych eksponatów Robert degustuje wino białe (girgentina) i czerwone (syrah i cabernet franc). W miejscowości Wardija Robert podziwia gaje pomarańczowe i oliwne. Zachwyca się lokalną autochtoniczną odmianą oliwek, znaną tu od dwóch tysięcy lat. I oczywiście degustuje oliwę, do czego przyda się chleb i dodatki: ser kozi, solone sardele, pasta pomidorowa i fenkuł, czyli koper włoski. Na zakończenie pobytu na Malcie Robert odwiedza dom państwa Camelleri. Pani domu przyrządza kurczaka na rodzinny obiad. Podczas biesiady gospodarze wznoszą po maltańsku toast winem na cześć gościa z Polski.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 13 maja 2026 (Środa)
10:00 Makłowicz w podróży - Podróż 40. Malta - Archipelag Logo TVP Rozrywka
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 48 Hiszpania - Prowincja Grenada Logo TVP HD

Opis (streszczenie): W tym odcinku Robert podróżuje po andaluzyjskiej prowincji Grenadzie. Pierwsze odwiedzane miejsce to Pampaneira, pięknie położone górskie miasteczko z przemyślnym systemem wodociągów, stworzonym jeszcze przez Maurów. Wodociągi umożliwiają tarasowe uprawy na stromych zboczach gór. Z ośnieżonych nawet latem 3 - tysięczników Sierra Nevada spływa wąwozem topniejący śnieg. Od wąwozu odchodzi w bok system poziomych kanałów, które nawadniają tarasowe pola. A co tu rośnie? Przede wszystkim konopie i migdałowce. Gaje migdałowe na zboczach gór to charakterystyczny element tutejszego pejzażu. Na razie owoce są zielone, będą dojrzałe pod koniec sierpnia. Pozostałością czasów arabskich jest pralnia. Ta tutaj ma co najmniej 500 lat. Robert zanurza ręce w kamiennej kadzi z wodą i wyjaśnia, na czym polegał ten wynalazek. Otóż do prania wykorzystywano spływającą z gór krystaliczną zimną wodę. Ale to nie jest kres tej wodnej wędrówki. W tamtych czasach nawet brudnej wody nie marnowano. Po praniu woda spływała i spływa nadal ulicznymi kanałami, służąc do ochłody, wspaniale odświeżając powietrze. Spacerując po miasteczku, Robert podziwia białe domy po obu stronach stromych uliczek. W jednym z domostw odwiedza warsztat tkacki. Pani pracuje przy drewnianej maszynie tkackiej. W czasach arabskich w Pampaneira mieszkali Berberowie, którzy trudnili się tkactwem. Po nich pozostała tradycja ręcznego wyrabiania koców i derek. Kiedyś okrywano nimi osły i muły, ludzie też się opatulali. W zimie bywają tu mrozy. Niemal identyczne tkaniny znajdziemy po drugiej stronie Morza Śródziemnego, w Magrebie. Przy jednej białych uliczek mieści się winiarnia, a zarazem sklepik z lokalnymi produktami. Pod sufitem wiszą szynki. W czasach arabskich szynki by tu nie wisiały, to wieprzowina. Ale pozostałe produkty mają swoje korzenie w odległej historii: chleb daktylowy, nugaty z migdałami, oliwa i czekolada, wyrabiana tu metodami rzemieślniczymi. Robert zasiada do degustacji. Na stoliku: szynka, pomidory z ogródka, sery dojrzewające owcze i kozie, dwa rodzaje kiełbasy chorizo, salceson, korniszony, oliwki i wino. Krakowski smakosz odwiedza także sklepik z czekoladą, którą świat pośrednio zawdzięcza Hiszpanom, to oni pierwsi podpatrzyli u Azteków w Meksyku kulinarne zastosowanie ziaren kakaowca. W ofercie mnóstwo oryginalnych smaków, np. ciemna czekolada z owczym serem. Nastepny przystanek na trasie to pobliskie Lanjarón, gdzie Robert chłodzi się napojem limon - jest to biały wariant sangrii, i próbuje miejscowych dań z owoców morza, królika, kasztanów i buraków. Na deser podają tu kompot z kasztanów, jest to rodzaj gęstej zupy z laską cynamonu. Granada czy Grenada? Wielu turystów przybywających do Grenady zastanawia się, jak nazywać to miasto: W polskiej tradycji przyjęła się ta druga nazwa, ale po hiszpańsku to Granada, czyli granat. W legendarnej Grenadzie Robert przywołuje postacie Izabeli i Ferdynanda, pochowanych tam królów katolickich. A jeśli chodzi o kulinaria, to w Grenadzie trzeba koniecznie odwiedzić restaurację Chikito, ulubione miejsce Federica Garcii Lorki. Robert zamawia tu starą andaluzyjską potrawę: rabo de toro, czyli duszone ogony bycze. Założona na początku XX restauracja ma bardzo długą listę bywalców, z której Robert wybiera trzy nazwiska: Federico Garca Lorca, Manuel de Falla oraz Andres Segovia. Każda z tych osób w istotny sposób wpłynęła na kulturę światową. Albaicin to dawna arabska dzielnica. Albaicin to plątanina biegnących w gorę i w dół krętych uliczek. Okolica ta cieszyła się niegdyś złą sławą, a to z powodu Cyganów, którzy mieszkali na szczycie wzgórza Sacromonte. Danie odcinka - ajo blanco, czyli chłodnik z migdałów Robert przyrządza u stóp Alhambry. Wycieczkę po Grenadzie kończy wizyta w cukierni, gdzie Robert próbuje ciasteczek upamiętniających ważne wydarzenie z

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 40. Malta - Miejsce spotkań Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): W tej podróży Robertowi towarzyszy ksiądz Andrzej Augustyński ze zgromadzenia księży misjonarzy. Ksiądz Augustyński jest szefem Siemachy - krakowskiego stowarzyszenia dobroczynnego. Na Maltę przyjeżdża od 30 lat. Zawsze towarzyszy mu kilkoro wychowanków. Podróżnicy spotykają się w mieście Mosta, które leży w środkowej części Malty. Punkt zborny to kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, jeden z najpiękniejszych i największych kościołów na Malcie. 15 sierpnia każdego roku figura Matki Boskiej z tego kościoła jest niesiona we wspaniałej procesji. Miejscowy proboszcz Joe Carabott opowiada ciekawą historię, która wiąże się z kopułą kościoła. Kopuła jest olbrzymia, trzecia pod względem wielkości w Europie. Podczas niemieckiego nalotu w 1942 roku jedna z bomb przebiła kopułę i wpadła do środka. W kościele było pełno ludzi, właśnie odbywała się msza. Bomba potoczyła się pod ołtarz i nie wybuchła. Prawdziwy cud! Proboszcz pokazuje replikę bomby i opowiada, jak 50 lat temu niemiecki pilot wojskowy, który zrzucał bomby na miasto, przyjechał do Mosty i w kościele prosił mieszkańców o wybaczenie. Kolejny cud!Fascynację Maltą ksiądz Andrzej zaszczepił swoim wychowankom. Dziś przyjeżdżają tu na wakacje i na kursy językowe. W takim towarzystwie Robert popłynie w rejs wokół wyspy. Zobaczą Vallettę i zatokę Grand Harbour. Ale celem rejsu jest dopłynąć do miejsca opisanego w Dziejach Apostolskich, miejsca, gdzie postawił stopę św. Paweł, kiedy jego łódź rozbiła się u wybrzeży Malty. Ten fragment wybrzeża nazwany został Zatoką św. Pawła. Z Dziejów Apostolskich dowiadujemy się, że św. Paweł nawrócił na wiarę chrześcijańską rzymskiego namiestnika Malty, Publiusza, a z nim całą wyspę. W pobliżu Zatoki św. Pawła jest restauracja Bottegin, w której nasi podróżnicy zamawiają rybę z frytkami, kurczaka po myśliwsku, królika, pierożki Ravjul oraz tradycyjną wołowinę. W drodze powrotnej zaś, na górnym pokładzie jachtu, z widokiem na mury Valletty, Robert w asyście księdza Andrzeja gotuje danie odcinka. Jest to spaghetti marinara według klasycznego przepisu.

Czas trwania: 24min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 14 maja 2026 (Czwartek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 40. Malta - Miejsce spotkań Logo TVP Rozrywka
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 49 Niemcy - Ostsee czyli Bałtyk Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert zwiedza Meklemburgię, czyli Pomorze Przednie. Pierwsze nadmorskie uzdrowisko w tej części Europy, założone w XVIII wieku, powstało nad Bałtykiem w wiosce Heiligendamm. Wielki książę Meklemburgii Friedrich Franz I zamówił do przyszłej "Bałtyckiej Perły" białą, klasycystyczną architekturę; miała się ona stać wzorcem dla wielu następnych nadbałtyckich kurortów. NRD-owska przeszłość nie wyszła uzdrowisku na zdrowie, ale nowe inwestycje przywracają mu blask. Również sąsiednie miasta - Stralsund i Wismar - nadrabiają zaległości i wpisują się na listę dziedzictwa UNESCO. Oba są starymi hanzeatyckimi miastami. Wismar został założony w miejscu dawnego grodu słowiańskiego zwanego Wyszomierzem, po którym nie zachowały się żadne ślady. Od pokoju westfalskiego w 1648 r., kończącego wojnę trzydziestoletnią, miasto znajdowało się pod panowaniem szwedzkim. Pamiątką po tamtych czasach jest średniowieczna kamienica z rzeźbioną głową Szweda nad drzwiami. Dziś w tej kamienicy mieści się - jakżeby inaczej - restauracja "Pod Starym Szwedem". Miasto Stralsund nazywane jest bramą Rugii, ze względu na połączenia drogowe i kolejowe z tą największą niemiecką wyspą. Stralsund uważane jest za za pioniera reformacji w północnych Niemczech. Jego liczni mieszkańcy już w 1525 r. przyjęli ewangelizm. Kolejny hanzeatycki gród to Rostock nad rzeką Warnow. W czasie II wojny światowej miasto było bardzo zniszczone, głównie dlatego, że znajdowała się tu bardzo ważna stocznia, a obok były lotnicze zakłady Heinkla. W przeszłości Rostock był bardzo bogaty. Już na początku XV wieku działała tu uczelnia, jedna z pierwszych w północnej Europie. Pewnie dlatego najokazalszym miejscem w Rostocku jest plac Uniwersytecki. I w tym to uniwersyteckim ośrodku, nad brzegiem Warnow, Robert przyrządza frykadelki w sosie kaparowym. A potem odwiedza portową tawernę "Pod Kogą", gdzie zamawia smażone zielone śledzie i Bratkartoffeln. Kolejne rybne dania krakowski smakosz zje na wyspie Rugii, która słynie z uzdrowisk, takich jak Sassnitz, i świeżych ryb dostarczanych wprost z kutrów do portowych barów i restauracji. Degustacja rybnych przysmaków odbywa się w ogródku restauracji KutterFish. Robert siedzi w plażowym koszu, a przed nim trzy dania: Fischbrötchen z matjasem, talerz śledziowy i zupa soljanka rybna. Północny kraniec Rugii to Przylądek Arkona, popularnie zwany niemieckim Nordkapem. Strome klify, dawne bunkry i baza marynarki wojennej NRD zainteresują wielu turystów. Jednak najciekawsze są tu wykopaliska związane z historią Prasłowian. Przylądek Arkona bowiem to dawne grodzisko słowiańskie i miejsce kultu Świętowita. Pierwszymi panami Rugii byli Słowianie z połabskiego plemienia Ranów.

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Georgetown Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz podróżuje po Malezji. Pierwszym odwiedzanym miastem jest stolica kraju, Georgetown w stanie Penang. Georgetown to prawdziwy tygiel kulturowy, stapiają się tu trzy wielkie nacje: Malajowie, Chińczycy i Hindusi. Podczas zwiedzania miasta Robertowi towarzyszy polski ambasador. Jak się okazuje, panowie są szkolnymi kolegami. Wspólna kolacja w ulicznej jadłodajni jest wstępem do poznawania historycznych i kulinarnych atrakcji tej dawnej brytyjskiej kolonii. Był rok 1786, grubo przed królową Wiktorią, kiedy do brzegów wyspy Penang dobił Francis Light, oficer Kompanii Wschodnioindyjskiej. Ale by mogło powstać miasto, najpierw trzeba było zbudować fortyfikacje. Dziś historyczny Fort Cornwallis i stojące na nim armaty są turystyczną atrakcją. W historycznym centrum miasta zabytkiem zwracającym uwagę jest wieża dzwonnicy, która została wzniesiona ku czci królowej Wiktorii w 60. rocznicę jej rządów. Brytyjczycy byli raczej łagodnymi kolonizatorami, nie wycinali w pień ludności podbijanych ziem. Woleli przekupić ich władców. Tak też postąpili tutaj; za oddanie im wyspy sułtan miał dostawać 6 tysięcy srebrnych dolarów rocznie. Była to zasługa kapitana Lighta, więc mieszkańcy wystawili mu pomnik. Kapitan Light spoczywa na zabytkowym protestanckim cmentarzu. Jest to najstarszy chrześcijański cmentarz w Georgetown. Nieczynny od stu lat, wciąż istnieje jako zabytek. Georgetown szybko się rozwijał, stając się kwitnącym portem, kluczowym, obok Singapuru i Malakki, dla brytyjskich interesów kolonialnych we Wschodnich Indiach. W mieście bardzo wygodnym środkiem lokomocji są riksze. Właśnie rikszą Robert jedzie do zabytkowego meczetu kapitana Kelinga. Kapitan Keling nie był muzułmaninem, ale szefem Kompanii Wschodnioindyjskiej i na samym początku XIX wieku ufundował tę świątynię. Na zabytkowej Harmony Street stoi trzynaście świątyń różnych wyznań. Współistnieją pokojowo obok siebie. Tymczasem ambasador zaprosił Roberta na chińską kolację. Żeby nie być gorszym, Robert też chce coś przygotować. Będzie to wołowina po chińsku w sosie ostrygowym, którą nasz podróżnik ugotuje na murku przy nabrzeżu, naprzeciwko Fortu Cornwallis i głównego parku. Następnego dnia Robert odwiedza dawną wioskę rybacką Lee Jetty. Drewniane molo ciągnie się kilkaset metrów w głąb morza. Podobno ryb i rybaków jest coraz mniej, ale tradycyjne rybackie wioski jeszcze gdzieniegdzie można znaleźć. Żeby uzupełnić kulinarny obraz dawnej brytyjskiej kolonii, Robert próbuje kuchni indyjskiej o specjalności muzułmańskiej. Dania tej kuchni serwowane są w lokalu o nazwie Line Clear, co znaczy "szybko znikająca kolejka". W porze lunchu i kolacji kłębi się tu tłum, kolejka wychodzi aż na ulicę. Line Clear to garkuchnia usytuowana w ciasnym podwórzu. Jest czynna całą dobę. Nawet po północy można się tutaj posilić. Robert zamówił pilaw ryżowy, kurczaka typu rąbanka i jagnięcinę na ostro. Popularnym daniem, tanim i pożywnym, są w Malezji smażone banany. Można jej kupić w ulicznych budkach. Zwykle 3 sztuki kosztują 1 ringita, odpowiednik 1 zł. W hotelu Yeng Keng urządzonym w zabytkowym pałacyku Robert próbuje jeszcze malezyjskich słodkości, biszkoptu o nazwie Pandan i sypkiego ciastka Kong Thng. Do tego oczywiście chińska herbatka.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 15 maja 2026 (Piątek)
07:00 Makłowicz w podróży - Podróż 8. Portugalia - Za Tagiem Logo TVP Polonia

Opis (streszczenie): Kraina za Tagiem, czyli Alentejo, to ogromne połacie upraw, wśród których przeważają winorośl, dąb korkowy i oliwki. Podróżnik i krytyk kulinarny z Polski odwiedza dwie nowoczesne winnice w okolicach miasta Beja: jedna z nich prowadzi również gospodarstwo agroturystyczne z własną hodowlą zwierząt, stadniną koni, hotelem, basenem i spa. U największego w Portugalii producenta oliwy w Moura Robert Makłowicz przeprowadza fachową degustację tego szlachetnego oleju. W Barrancos, na pograniczu z Hiszpanią, próbuje miejscowych wyrobów wędliniarskich D. O. C. z czarnych świń rasy porco preto. Menu podróży uzupełniają słynne portugalskie dania z solonego dorsza: supremos de bacalhau z ziemniakami w oliwie oraz podawane migas gatas com bacalhau, czyli małe kanapki z dorszem.

Czas trwania: 26min. / 2009 / magazyn kulinarny
10:00 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Georgetown Logo TVP Rozrywka
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 49 Niemcy - Lubeka Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Kulinarno - podróżniczy program Roberta Makłowicza, w którym przekazywana jest praktyczna wiedza związana z podróżami i odwiedzanymi miejscami. Królowa Hanzy, stolica związku miast handlowych to już przeszłość Lubeki, choć wiele bezcennych średniowiecznych zabytków ocalało z ostatniej wojny. Robert wyjaśnia, co łączy jeden z nich z wampirem Nosferatu, przechadza się śladami trzech lubeckich noblistów i bierze udział w ludowym festynie na rynku jako konsument rybnych kanapek. Próbuje też słynnego miejscowego marcepanu i deseru Rote Grütze, a w dawnym domu Gildii Morskiej, dziś cenionej restauracji, zamawia matjasy i bałtyckiego dorsza. Morskim oknem na świat Lubeki jest port i kurort Travemünde. Robert podziwia zacumowany tam 4 - masztowy żaglowiec handlowy typu pogromca wiatrów, przyrządza omlet z ziemniakami i piklingami z sałatką z porów oraz przedstawia całym sobą instrukcję obsługi tradycyjnego kosza plażowego, podkreślając jego walory krajobrazotwórcze.

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Nowoczesne KL Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz podróżuje po Malezji. Kraj ten to nie tylko Półwysep Malajski, ale i część wyspy Borneo. W tym odcinku Robert zwiedza wyspę Penang zamieszkaną przez Malajów, Chińczyków, Hindusów i Tajów. Turystyczną wizytówką wyspy jest buddyjska świątynia Kek Lok Si, jedna z największych i najpiękniejszych w Malezji. Wieloplanowa bajkowa architektura świątyni jest typowa dla tego regionu. Ogromna budowla z białą wieżą i złotą kopułą harmonijnie łączy w sobie trzy style: chiński, tajski i birmański. W Batu Ferringhi Robert odwiedza miejscową szkołę gotowania, gdzie można nauczyć się kuchni z wyspy Penang. Szkołę otaczają połacie upraw rośli, zarówno leczniczych, jak i przyprawowych. Istny ogród wonności i smaków. Chinka, pani Pearly Kee przygotuje miejscową zupę asaam laksa. Zanim przystąpi do gotowania, opowie o walorach medycznych tutejszych przypraw: galangalu, kurkumy, tamaryndy i chilli. Po wizycie w szkole gotowania Robert odwiedza tajską restaurację - Khuntai Restaurant. Jej wnętrze urządzone jest w stylu wielkiego szałasu pod trzcinowym dachem. Duży stół po środku zastawiony jest wieloma daniami. Jednym z dań jest słynna zupa tom yum. Danie programu, curry rybne, Robert ugotuje na rajskiej plaży, pod palmami. Potem wprost z plaży powędruje w góry. Wnętrze wyspy Penang jest górzyste, porasta je dżungla. Są tam również uprawy. Jedna z plantacji nazywa się Tropical Fruit Garden, rosną tu ananasy, maracuja, kaunda, indyjskie jabłka wodne, indyjskie czereśnie - bardzo kwaśne - nienadające się do jedzenia na surowo. Ananas, odmiana z Bali, ma silne właściwości przeciwzapalne, pomaga też spalać tłuszcz. Dlatego Chińczycy często podają ananasa z tłustą wieprzowiną. W tropikalnym ogrodzie pod pergolą odbywa się degustacja soków i owoców. Na czterech talerzach leżą egzotyczne owoce, podano także sok z pianką. Robert komentuje i degustuje: "Dietetycy twierdzą, że owoce jedzone na deser po obiedzie sprzyjają rozwijaniu się w żołądku fantazyjnych procesów gnilnych. Ja nie popełnię tego błędu, dla mnie te owoce to posiłek sam w sobie".

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Strona zawiera informacje na temat godzin emisji (czyli kiedy leci) oraz obsady (kto występuje) dla Makłowicz w podróży. Jeżeli stacje telewizyjne planują w najbliższym czasie nadać audycję (premiera, powtórki) w sekcji najbliższe emisje umieszczone są informacje na temat jakiego dnia, o której godzinie oraz na jakiej antenie można obejrzeć program. W przypadku braku Makłowicz w podróży w ramówkach jakiekogokolwiek kanału wyświetlona jest lista poprzednich emisji z ostatnich 30 dni. Brak informacji na temat poprzednich i przyszłych wyświetleń oznacza, że żadna z ponad 180 stacji obecnych w programie telewizyjnym naziemna.info, nie nadawała audycji i nie planuje tego w najbliższym czasie. Na stronie znajdują się informacje na temat tego kiedy będą powtórki lub kiedy będzie powtórka audycji Makłowicz w podróży.

Poprzednie emisje Makłowicz w podróży w telewizji

Emisja Makłowicz w podróży miała miejsce:

2026-04-19 06:30 Makłowicz w podróży: Czarnogóra - Boka Kotorska, odc. 7 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Tym razem Robert zwiedza Czarnogórę. Daniem odcinka będzie weneckie risotto z zielonym groszkiem i jagnięciną, które podróżnik przyrządzi na malowniczej wysepce pod kapliczką Matki Boskiej Ryżowej. Według legendy niegdyś przepływał tędy statek wyładowany ryżem. Gdy zerwała się burza, kapitan wznosił modły do Matki Boskiej i ryż dopłynął do konsumentów.

2026-04-19 06:00 Makłowicz w podróży: Chorwacja - Lastovo i Mljet, odc. 6 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Kucharz odwiedza chorwacką wyspę Lastovo. Podziwia architekturę z czasów Republiki Dubrownickiej i słynne ozdobne kominy. Jedzie też do wioski rybackiej, a w zatoce Solitudo degustuje zupę rybną i miejscowe specjały. Produkty spożywcze dowozi się tu promem, dlatego podstawą lokalnej kuchni są oliwa, wino, smażone kalmary, langustynki, skorpena i ziemniaki z botwiną. Następnie podróżnik płynie na porośniętą przez lasy piniowe wyspę Mljet, gdzie unosi się zapach żywicy i miodu. Na kamienistym nabrzeżu gotuje ośmiornicę na czerwono.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2015 / magazyn kulinarny
2026-04-18 17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 34 Chorwacja - Wyspiarski Kvarner Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz odwiedza Chorwację. Płynąc promem pasażersko - samochodowym przez zatokę Kvarner, podziwia niezwykle urozmaiconą linię brzegową Adriatyku - zatoki i zatoczki, wyspy i wysepki. Tutaj prom to codzienna konieczność. Główne przedsiębiorstwo promowe nazywa się Jadrolinja, ma ponad 50 jednostek pływających i przewozi rocznie 10 milionów pasażerów. Zatoka Kvarner znajduje się między Istrią i Dalmacją. Robert odwiedza kilka wysp: Losinj, Cres i Krk. Na razie nie ma zbyt wielu turystów, bo jest jeszcze zima, a więc okazja, by przyjrzeć się, jak wygląda tu życie poza sezonem. Wyspa Losinj słynęła niegdyś w całym basenie Morza Śródziemnego ze swych szkutników, żeglarzy i nawigatorów. Spacer po nabrzeżu wyspy Robert rozpoczyna w portowej knajpie, a konkretnie w barze kawowym U Bena, gdzie podają kawę parzoną na styl włoski. Dwa główne miasta na wyspie to Veli Losinj i Mali Losinj. Paradoksalnie ten "wielki" jest dużo mniejszy. W Veli Losinj Robert zwiedza ogród dawnego pałacu, którego właścicielem był Karol Stefan Habsuburg z Żywca. Pałac pełni obecnie funkcję sanatorium. Drzewa posadzone na rozkaz arcyksięcia do dziś pieszczą płuca kuracjuszy. Miejscowi fetowali obecność arcyksięcia, bo takie nazwisko przyciągało do Veli Losinj innych możnych tego świata. Karol Stefan sfinansował odbudowę XV - wiecznej weneckiej wieży obronnej. Dziś jest tu miejskie muzeum. Z Veli Losinj Habsburg nadzorował budowę pałacu w Żywcu. Zwiedzanie miasta Mali Losinj Robert zaczyna od restauracji Diana. Wewnątrz na ścianie widoczny jest znak Kvarner Food. W tym regionie tak oznacza się lokale podające tradycyjne dania miejscowej kuchni. Robert degustuje carpaccio z okonia morskiego (po chorwacku brancin) i ravioli z krewetkami i dzikimi szparagami. Po posiłku wybiera się na spacer po nabrzeżu. Widoki są piękne. W porcie zacumowane łodzie i statki, a wzdłuż nabrzeża stylowe domy dawnego kurortu. Tu widać wyraźnie, dlaczego małe stało się wielkie. Zatoka Mali Losinj mogła przyjąć dużo więcej morskich jednostek niż jej odpowiedniczka w Veli Losinj. Goście przybywali tłumnie, zwłaszcza po 1887 roku, kiedy c.k. minister zdrowia nadał miastu status uzdrowiska. Przed I wojną światową ziemie te należały do Austro - Węgier. I jak to w porcie - można tu kupić świeże ryby. Jeden z rybaków sprzedaje prosto z kutra sardynki. Wystarczy trochę panierki i smażymy. Najświeższe z możliwych. W kawiarni Sveti Martin (U Świętego Marcina) Robert rozmawia o życiu na wyspie bez turystów, o chorwackiej kuchni oraz o tutejszym łagodnym klimacie, w którym rosną cytryny i pomarańcze. Przy okazji oddaje się degustacji miejscowego suchego placka. Wszystkie wyspy Chorwacji pięknie pachną. Można się o tym przekonać w sklepiku z wonnościami. Większość oferowanych tu ziół rośnie w przydomowym herbarium. Oprócz przypraw w sklepiku są także rozmaite trunki: likier z oliwek, likier cytrynowy, czyli limoncello, likier z mirtu, rakija z suszonymi figami. Losinj i Cres były kiedyś jedną wyspą, którą podzielili Rzymianie. Przekopali kanał, by skrócić sobie żeglugę. Oddzielne wyspy łączy obrotowy most zwodzony. Na wyspie Cres dominuje krajobraz górzysty. Na przydrożnym pastwisku - z widokiem na zatokę - pasą się owce. W takiej scenerii Robert gotuje kotleciki jagnięce w sosie szałwiowym. Do gotowania używa czerwonego wina z Istrii. Ostatnia odwiedzana wyspa to Krk, słynąca z łagodnych wzgórz, winnic i doskonałego białego wina. Tutejszy okręg winiarski rozciąga się wokół miasteczka Vrbnik. Rośnie tu tylko jeden biały szczep - zlahtina. Degustacja wina odbywa się na placyku przed gospodą Vrbnicka Žlahtina, w lokalu certyfikowanym znakiem Kvarner Food.

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
2026-04-18 17:04 Makłowicz w podróży - Podróż 44. Sardynia - Górska Barbagia Logo TVP3 Kraków
Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
2026-04-18 06:30 Makłowicz w podróży: Chorwacja - Peljeac i Konavle, odc. 5 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Kucharz zwiedza południową Chorwację. Jego trasa wiedzie z półwyspu Pelješac, aż do mniej turystycznego regionu Konavle. W osadzie rybackiej Lovište krakowski smakosz uczy się podstaw dalmatyńskiej kuchni. Lokalny restaurator zaprasza go na degustację sałatki, której głównym składnikiem są langusty. Następnie podróżnik jedzie do Kuny Pelješkiej, gdzie wina można się napić w rodzinnych konobach - gospodach we wnętrzach domów. Z kolei w nadmorskim miasteczku Trstenik przyrządza manitrę, czyli makaron po dalmatyńsku w sosie z młodym bobem i kalmarami. Ostatni etap wyprawy to niewielki półwysep Prevlaka.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2015 / magazyn kulinarny
2026-04-18 06:00 Makłowicz w podróży: Węgry. Budapeszt - dwa brzegi, odc. 4 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Prowadzący zwiedza Budapeszt. W Budzie odwiedza restaurację Josefa Bocka, winiarza z Villanyi nad granicą chorwacką. Degustuje m.in. zupę rybną z karpia - ponty halaszle, a także węgierski makaron z żołądkami drobiowymi. Na promenadzie w Varkert Bazar podróżnik gotuje danie odcinka, paprykarz z suma z łazankami z serem. Pobyt w Budzie kończy wizyta w słynnych Łaźniach Gellerta. Smakosz przeprawia się na drugi brzeg Dunaju - do Pesztu, gdzie czeka na niego dużo kulinarnych atrakcji, np. restauracje z gwiazdką Michelina.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2015 / magazyn kulinarny
2026-04-17 19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 35. Tunezja - Kerkennach i Sfax Logo TVP Rozrywka
2026-04-17 17:45 Makłowicz w podróży - Podróż 33 Zanzibar - Wielokulturowy Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Zanzibar był przez wieki miejscem, w którym mieszały się rozmaite wpływy kulturowe i tradycje kulinarne. Jako pierwsi dotarli tu Persowie. Nazwa Zanzibar pochodzi z języka perskiego i oznacza "wybrzeże czarnych ludzi". Kolejne fale przybyszów i najeźdźców zmieniały losy rdzennej ludności wyspy. Robert Makłowicz śledzi bieg historii Zanzibaru, podążając szlakiem Portugalczyków, Arabów, Brytyjczyków, a nawet Niemców. Nie mniej ciekawe jest życie codzienne, mimo że przez wieki nie zmieniło się prawie wcale. Wieś Jambiani. Na macie rozłożonej na ziemi siedzi kobieta z małym dzieckiem. Obok mąż obłupuje ze skóry orzech kokosowy ze skóry. Potem żona wydrapuje z niego biały miąższ. Woda z kokosa idealnie nadaje się do picia. Włókno kokosowe zaś to surowiec do wyrobu sznurów i lin. Skręcaniem włókien zajmują się kobiety, robią to ręcznie. Technika nie zmieniła się od wieków. Choć do wsi dotarła już elektryczność, większość domów to wciąż jeszcze chaty budowane archaicznymi metodami. Szkielet z drewnianych kołków wypełniany jest gliną, która wysycha w słońcu. Strzechy robi się liści palmowych. W Afryce woda jest problemem, ale nie w Zanzibarze. Tu w każdej wiosce jest murowana studnia. Aby lepiej poznać historię wyspy, Robert przenosi się do stolicy kraju, Stone Town. Najstarsze zabytki miasta pochodzą z przełomu XV i XV wieku, kiedy na wyspę przybyli Portugalczycy (Vasco da Gama płynął tędy w drodze do Indii). Ich dziełem jest oryginalny mur fortyfikacyjny. 200 lat później na Zanzibar przypłynęli Arabowie z Omanu, którzy wyrzucili stąd Portugalczyków. Arabowie pozostawili po sobie piękny pałac sułtański. Zbudowany pod koniec XIX wieku został nazwany "domem cudów". W pałacowym saloniku Robert raczy się kawą, którą parzy się tutaj jak za czasów sułtana. Praży się ziarna, miele, a potem zaparza w specjalnych dzbanach zwanych dżezwami. Do kawy podaje się galaretkę, która smakuje jak rachatłukum. W Stone Town znajduje się Muzeum Niewolnictwa. Pomnik na dziedzińcu przedstawia niewolników wyłaniających się spod ziemi. Arabowie kurczowo trzymali się Zanzibaru ze względu na dwa procedery, równie intratne, co haniebne - handel kością słoniową i handel ludźmi. Na wyspie działał ostatni targ niewolników w świecie. Rocznie sprzedawano tu nawet 50 tysięcy ludzi. Pod koniec XIX wieku na Zanzibar przybyli Anglicy i położyli kres niewolnictwu. Brytyjscy dżentelmeni chętnie odpoczywali w budynku, który dziś nazywa się Africa House. W czasach kolonialnych podbojów w tym gmachu mieścił się British Club. Salonik w stylu perskim wygląda niemal identycznie jak w czasach doktora Livingstone’a, szkockiego misjonarza, który przyczynił się do zniesienia niewolnictwa. Nadal można tu wypalić sziszę i wypić dżin z tonikiem. To najważniejszy koktajl w dawnych brytyjskich koloniach; chronił zdrowie, bo tonik zawiera chininę - środek przeciw malarii. Miejscowi do dziś produkują dżin na bazie alkoholu z trzciny cukrowej. Dżin z tonikiem jest serwowany w barach Zalu. Jest to kompleks basenów i knajpek. Szef jednej z nich pan Jussi Hussa, z pochodzenia Fin, częstuje Roberta wołowym carpaccio na podpiekanych laskach cynamonu. Robert rewanżuje się własnoręcznie smażoną rybą z frytkami.Kolejną nacją, która przybyła na Zanzibar z morza, byli Niemcy. Po zjednoczeniu w 1871 roku zaczęli się rozglądać za zamorskimi koloniami. Mieli chrapkę na Zanzibar, ale ostatecznie dogadali się z Anglikami i wzięli Tanganikę na kontynencie. W 1964 roku na Zanzibarze miała miejsce socjalistyczna rewolucja. Pozytywnym jej efektem jest powszechna edukacja, a negatywnym... koszmarne blokowiska. Po rewolucji na Zanzibar przybyli bowiem specjaliści z bratnich krajów, takich jak Korea Północna, Chiny i NRD. Tow. Erich Honecker osobiście podjął decyzję o wybudowaniu w Stone Town dzielnicy bloków mieszkalnyc

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
2026-04-17 16:30 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Costa del Sol, odc. 8 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Andaluzyjska podróż zaczyna się od wizyty w Maladze. Ważnym punktem na mapie miasta jest targ mieszczący się w dawnym arabskim budynku. Przy głównym wejściu sprzedawane są ryby i owoce morza. Malaga słynie również z doskonałego wina. W tradycyjnej restauracji Robert Makłowicz próbuje dań z ryb, ośmiornicy i wieprzowiny. Czeka go degustacja: panierowanych, smażonych sardeli, wieprzowej rolady schabowej z czarnej świni iberyjskiej, ośmiornicy na ziemniakach z czosnkiem, oliwą i pietruszką. Do picia zaś podane zostanie wytrawne wino moscatel. Niedaleko Malagi znajduje się wypoczynkowa miejscowość Torremolinos. Na obrzeżach plaż działają tu restauracje z tarasami. Na jednym z nich przybysz z Polski przyrządzi miecznika po malageńsku. Turyści mogą też wybrać się do górskiego miasteczka Mijas, gdzie kucharz odwiedzi winotekę oferująca trunki z całej Hiszpanii.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2015 / magazyn kulinarny
2026-04-17 16:00 Makłowicz w podróży: Czarnogóra - Boka Kotorska, odc. 7 Logo Telewizja WP

Makłowicz w podróży gdzie obejrzeć?

Makłowicz w podróży można obejrzeć w programie stacji:

Emisje miały lub będą miały miejsce w: TVP3 Gorzów Wlkp., TVP3 Kraków, TVP3 Łódź, TVP HD, TVP Polonia, TVP Rozrywka, TVP Wilno, Telewizja WP

Typy audycji

Lista zwiera odnośniki do stron typów związanych z prezentowaną audycją:

Obsada (osoby)

Lista zwiera odnośniki do stron osób związanych z produkcją (aktorzy, reżyser):

Lata produkcji

Lista zawiera lata, w których powstawała audycja:

Reklama
© 2016-2026 - PROGRAM TV - przewodnik telewizyjny naziemna.info
Serwis działa na serwerach dhosting
Do góry