Makłowicz w podróży godziny emisji w telewizji, obsada, kiedy leci i gdzie obejrzeć

Reklama

Makłowicz w podróży w TV - najbliższe emisje

+ Obserwuj
Przycisk Zapisz przy transmisji pozwala na szybkie dodanie wydarzenia do kalendarza: iCalendar, Google Calendar, Outlook.

Emisja Makłowicz w podróży będzie miała miejsce (premiera, powtórka):

Program TV na 9 maja 2026 (Sobota)
06:30 Zakończone  Makłowicz w podróży: Hiszpania - Murcia, odc. 20 Logo Telewizja WP
17:05 Makłowicz w podróży - Austria. Wiedeń współczesny Logo TVP3 Kraków

Opis (streszczenie): Co łączy gmach wiedeńskiej opery z klęską Austriaków w bitwie pod Sadową? Gdzie sprzedają najlepsze kiełbaski z ulicznej budki? Jak ze spalarni śmieci zrobić kolorowe dzieło sztuki? Dlaczego Wiedeń był ślimakową potęgą i jak dziś wraca do dawnej chwały? Na te i inne pytania daje odpowiedź Robert Makłowicz w podróży po współczesnych rewirach stolicy Austrii. Próbuje śródziemnomorskowiedeńskich dań w restauracji Konstantina Filippou, cudem znajduje stolik u innego słynnego szefa kuchni Juana Amadora, a sam przyrządza sezonowe risotto ze szparagami i truskawkami w winnicy nad miastem. Do kompletu współczesnych wrażeń modna winiarnia przy równie modnej Mariahilfer Strae i Heuriger na przedmieściu.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
Reklama
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 48 Hiszpania - Costa del Sol Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Głównym miastem Słonecznego Wybrzeża jest Malaga, od niej rozpoczyna się ta andaluzyjska podróż. Malaga nie jest największym miastem regionu, ale ma największe lotnisko, więc turyści traktują je na ogół jako punkt przesiadkowy w drodze na plaże Costa del Sol. Ale warto się w Maladze zatrzymać, bo jest tu wiele ciekawych rzeczy, np. dom rodzinny Picassa, który tu się urodził i muzeum poświęcone jego sztuce. W Maladze przyszedł na świat inny sławny Hiszpan, Antonio Banderas. Korzenie Malagi są fenickie. Po Fenicjanach niewiele zostało. Po nich przyszli Rzymianie. Pozostawili po sobie liczne zabytki, m.in. amfiteatr z czasów cesarza Augusta. Z kolei malageńska starówka została zbudowana na bazie arabskiej mediny. W obrębie starej Malagi jest też wiele zabytków z okresu renesannsu i baroku. Ważnym punktem na mapie Malagi jest miejscowy targ miejski, który mieści się w dawnym arabskim budynku. Przy głównym wejściu są ryby i owoce morza. To logiczne, bo malageńska kuchnia to głównie dary morza. Turystów oprowadzają po targu przewodnicy kulinarni, którzy chętnie pokażą także inne ciekawe miejsca, np. maleńki sklepik, w którym zgromadzono najlepsze malageńskie produkty, jak np. wędliny, z których najbardziej znana jest szynka z okolic Rondy, ma niepowtarzalny smak, bo tamtejsze świnie nie jedzą żołędzi, ale kasztany. Z kolei masło przywożone jest z Asturii, bo w okolicach Malagi hoduje się tylko świnie i kozy, krów tu nie ma. Kolejny obowiązkowy adres na kulinarnym szlaku to sklep z rękodziełem i bar na jego zapleczu. Malaga to również synonim wina, dość specyficznego, wyrabianego ze szczepów Moscatel i Pedro Ximenez. Tutaj są w karcie dwie wersje malagi: palido, czyli blada i anejo, starzona w beczce. Do tego tapas: kawałki chleba, kiełbasa i czereśnie. Palido - mniej słodkie - pasuje do kiełbasy. To ciemniejsze jest bardzo słodkie - do niego najlepsze będą czereśnie. W różnych miastach różne rzeczy wyznaczają upływ czasu. W Maladze wieczór zapowiada pojawienie się na ulicach sprzedawców jaśminowych gałązek. Dlaczego sprzedaje się je wieczorem? Bo jaśmin dopiero wieczorem zaczyna pachnieć. A skoro wieczór, to pora na kolację. W tradycyjnej restauracji El Pimpi Robert próbuje dań miejscowej kuchni: z ryb, ośmiornicy i wieprzowiny. A są to: boquerones (panierowane, smażone sardele), flamenquin (wieprzowa rolada schabowa z cerdo iberico nadziewana szynką), ośmiornica na ziemniakach z czosnkiem, oliwą i pietruszką. Do picia wytrawne wino moscatel. Główny cel przyjazdu dla większości turystów na Costa del Sol to leżąca 15 km od Malagi miejscowość Torremolinos, chyba najsłynniejszy miejscowy adres wypoczynkowy. W szczycie sezonu nie da się tu wetknąć szpilki. Bardzo ważną instytucją plażową są tzw. los chiringuitos, lokale działające na obrzeżach plaż. Kiedyś były to szałasy, dziś restauracje z tarasami. Na jednym z nich Robert przyrządza pez espada, czyli miecznika vel włócznika po malageńsku. Turyści, którym nie chce się już plażować, mogą wybrać się w góry i pojechać do miasteczka Mijas w masywie Sierra Alpujata. Wioski nadmorskie, takie jak Torremolinos, boom turystyczny zmienił w kurorty, ale te leżące nieco wyżej, w górach, wyglądają zwykle tak samo jak kiedyś. Mijas jest najlepszym przykładem typowego białego miasteczka. Robert odwiedza tu Museo del Vino, które nie jest muzeum, ale winoteką. Są tam trunki z całej Hiszpanii, oczywiście prym wiedzie miejscowa malaga. Z Mijas nasz podróżnik udaje się do Marbelli - najsłynniejszego miasta na Costa del Sol. W latach 70. Hiszpania nie miała umowy o ekstradycję z Wielką Brytanią, więc zjeżdżali tu brytyjscy gangsterzy. Potem zaczęli przyjeżdżać zwykli bogacze. Dziś Marbella słynie przede wszystkim z imponujących rezydencji milionerów i ich jachtów w marinie Puerto Bans. Wieczór w Marbelli kończy kolacja

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
Program TV na 10 maja 2026 (Niedziela)
06:00 Makłowicz w podróży: Słowacja - Bańska Szczawnica, odc. 21 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Miłośnik dobrej kuchni wybiera się do Bańskiej Szczawnicy, miasta położonego 150 km od polskiej granicy, wpisanego na listę dziedzictwa kultury UNESCO. Osada w kotlinie wśród Szczawnickich Wierchów powstała w średniowieczu jako ośrodek górniczy. Do dzisiaj też można oglądać podziemne sztolnie, których setki kilometrów wydrążono pod samym miastem i w jego okolicy. Historyczne centrum Bańskiej Szczawnicy zachowało się w dawnej formie. Pierwszy przystanek to renesansowa kamienica, w której mieszczą się cukiernia i kawiarnia Gavalier, gdzie Makłowicz degustuje tort Urpiner, pieczony z miejscowym ciemnym piwem o nazwie Urpiner. Następnie na podwórku pensjonatu z widokiem na górniczą Kołatkę Robert przyrządza górniczy kapuśniak. W menu odcinka znalazły się także dania z dziczyzny, zupa borowikowa i sandacz, do tego miejscowe białe wino o nazwie Veltlinske Zelene, a na deser pieczona czekolada.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
06:30 Makłowicz w podróży: Słowacja - Liptów, odc. 22 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert podróżuje po słowackim Liptowie. Ten malowniczy górski region graniczy z naszymi wysokimi Tatrami. Obowiązkową pozycją w tamtejszym menu są bryndzowe haluszki. Następnie kucharz udaje się do największego w tej części Europy aquaparku pod Liptowskim Mikulaszem. Przy odkrytych basenach termalnych przyrządza sałatkę liptowską z oscypkiem i korbaczikiem. We wsi o nazwie Partizancka Lupcza krytyk kulinarny odwiedza dom rodzinny państwa Benóv. Zasiada wraz z gospodarzami do stołu zastawionego regionalnymi przysmakami. Ostatnim punktem wycieczki jest karczma "U św. Krzysztofa", w której gospodarz programu degustuje m.in. liptauer, czyli bryndzową pomazankę, baraninę ze strapaczką, a do popicia dostaje kwaśne mleko.

Czas trwania: 33min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 48 Hiszpania - Prowincja Kadyks Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert podróżuje po Andaluzji. Wraz z nim będziemy podążać szlakiem atlantyckim przez prowincję Kadyks. Najpierw odwiedzimy miasto Barbate, później Kadyks - stolicę prowincji i jedno z najstarszych, istniejących do dziś miast Europy. Będzie też Jerez de la Frontera, Sanlucar de Barrameda i mnóstwo innych wspaniałości. Miasto Barbate leży w okolicy przylądka Trafalgar, niedaleko którego w słynnej bitwie zginął admirał Horatio Nelson. Już w czasach antycznych miasto znane było z połowów tuńczyków. Do dziś jest tuńczykowym symbolem całej Hiszpanii. W Barbate Robert odwiedza przetwórnie rybną Hermac. Wielka mapa świata na ścianie w sklepie firmowym przedstawia szlaki migracji tuńczyków. Najbardziej pożądane są tuńczyki błękitnopłetwe, osiągające do 500 kg wagi. Japończycy kupują na pniu prawie wszystkie. Poddani Mikada najchętniej jedzą tuńczyka na surowo, w postaci sushi i sashimi. Robert w fartuchu i czepku przechadza się po chłodni, podziwiając leżące na paletach ogromne tuńczyki. W następnej hali pracownicy ręcznie kroją i dzielą ryby. Różne części będą miały różne handlowe przeznaczenie. Powinno się zapamiętać przynajmniej dwie nazwy konserwowo - tuńczykowe, są to mojama (polędwiczka) i ventresca (podbrzusze). Mojamę się suszy, ventreskę zalewa oliwą. Wcześniej wszystko musi być posolone. Sól nie tylko konserwuje, ale też nadaje rybie odpowiedni smak. Proces suszenia mojamy trwa miesiąc. Cena tego specjału przewyższa cenę najlepszej szynki górskiej (jamón serrano). Znacznie tańsze, ale równie smaczne jest suszone bonito - cieniutkie płatki tuńczyka niezbędne w każdej japońskiej kuchni. Zwiedzanie przetwórni kończy się konsumpcją. W saloniku degustacyjnym Robert raczy się specjałami z tuńczyka, do tego oczywiście kieliszek białego wina. Kadyks jest najstarszym, nadal zamieszkanym miastem, Zachodniej Europy. Założyli go Fenicjanie w XI wieku. Perłą Kadyksu jest katedra pod wezwaniem Świętego Krzyża, jedna z największych świątyń w całej Hiszpanii. Miejska plaża La Caleta pełna jest ludzi. Gdzieś tutaj wychodziła z wody skąpo odziana Halle Berry, a wpatrywał się w nią Pierce Brosnan jako agent 007. W tej części "Bonda" La Caleta imitowała Hawanę. Z tarasu hotelu Senator Robert podziwia panoramę Kadyksu. Płaskie dachy, wieże i kopuła to żywcem arabska medina. Nic dziwnego, bo przecież Maurowie panowali tu bardzo długo. Na tarasie Robert gotuje danie odcinka: caldo de pero, czyli psią zupę. Faktycznie jest to zupa rybna z kwaśnymi pomarańczami, tzw. "psiankami". Następnego dnia krakowski podróżnik wybiera się na Mercado Central - targ miejski, który jeszcze 15 lat temu wyglądał zupełnie inaczej. Przez bramę wchodzi się na dziedziniec z kolumnadą. Dawniej nie było hali. Zamiast dachu było wielkie płótno i wszędzie stały kramy. Dziś panuje tu higieniczna elegancja. Takie są wymogi Brukseli: stoiska są zrobione z nierdzewnej blachy i każde ma własną chłodnię. Kolejne atrakcje nadmorskiej prowincji to wino manzanilla, czyli wytrawne sherry, słynne konie andaluzyjskie i nie mniej słynna brandy de Jerez. Na pożegnanie z Kadyksem Robert wybiera się do lokalu La Albariza, którego nazwa kojarzy się z wapienno - kredową glebą. Tej to właśnie glebie świat zawdzięcza brandy de Jerez.

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
Program TV na 11 maja 2026 (Poniedziałek)
07:15 Makłowicz w podróży. Ukraina - Kolebka Rusi. Logo TVP Wilno

Opis (streszczenie): Wizytę w Kijowie zaczynamy od wędrówki szlakiem jego chrześcijańskiej średniowiecznej historii. Stojąc przed cerkwią św. Michała ze złotymi kopułami, przed Kijowską Sofią, nazwaną tak na cześć bizantyjskiej świątyni Mądrości Bożej, czy przed wspaniałą Ławrą Pieczerską łatwo zrozumieć, dlaczego to miasto uważane jest za kolebkę całej Rusi. Na Placu Sofijskim wspominamy Chmielnickiego, a pod Złotą Bramą Bolesława Chrobrego i Jarosława Mądrego. Na śniadanie połączone z lunchem jemy szakszukę i jaja a la Benedykt, na obiad nad Dnieprem kotleciki ze szczupaka i sandacza, a na kolację pasztet z wątróbek na złotych bułkach i najlepszy w całym Kijowie barszcz ukraiński podawany w główce kapusty. Równie smaczna jest wiadomość, że jeden z najpiękniejszych domów w mieście ten z chimerami zaprojektował polski architekt Władysław Horodecki.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 39. Hiszpania - Wyspy Kanaryjskie. Teneryfa - Wyspa bogata Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz podróżuje po Teneryfie, największej i najbogatszej z Wysp Kanaryjskich. Archipelag ten, zdobyty przez Hiszpanów w XV wieku, był źródłem bogactwa nie tylko dla korony, ale i dla miejscowych posiadaczy. Szczególnie bogate było północne wybrzeże Teneryfy, na którym leży miasto La Orotava. Fortuny dawnych właścicieli ziemskich, zakładających na wyspie plantacje bananów i winnice, widać tu do dziś. La Orotava pełne jest rezydencjalnych domów z tamtej epoki. Robert podziwia wnętrza jednego z nich, zwanego domem z balkonami. Jest to najbardziej typowy przykład architektury patrycjuszowskiej z XVII wieku. Dom należał do rodziny Machado, właścicieli wielu plantacji. W kolejnym odwiedzanym domu - Casa Lercaro - jest dziś restauracja z pięknym tarasem. Przy suto zastawionym stole Robert raczy się zupą z rzeżuchy i słynnym conejo al salmorejo, czyli kanaryjskim królikiem w marynacie z oliwy, czosnku, papryki, morskiej soli i pieprzu. Na deser szef kuchni serwuje quesillo, pół - sernik, pół - budyń. Plantacje bananów to charakterystyczny element krajobrazu Teneryfy. Banany przywieźli tu Portugalczycy z Afryki Zachodniej, z okolic dzisiejszej Zatoki Gwinejskiej. W połowie XIX wieku na przemysłową skalę zaczęli je uprawiać na wyspie Anglicy, którzy sprowadzili z Indochin odmianę małych bananów o nazwie Cavendish. Ale nadal był to produkt dla wybranych. Aż do roku 1957, kiedy to niemiecki kanclerz Konrad Adenauer zniósł cło na banany w NRF. Bananowy kulinarny szlak prowadzi dalej przez plantację i pakowalnię bananów do kuchni szefa miejscowego stowarzyszenia Slow Food, który częstuje Roberta swoimi autorskimi deserami właśnie z bananów. W nadmorskim mieście Puerto de la Cruz, na nabrzeżnym placyku opanowanym przez wędkarzy, Robert gotuje danie główne odcinka: ośmiornicę w sosie z awokado. Puerto de la Cruz było niegdyś synonimem turystycznego luksusu. Miasto skorzystało na nieszczęściu pobliskiego Garachico, któremu w XVIII wieku wulkan zniszczył port, i przejęło jego funkcje handlowe. W latach 20. ubiegłego wieku zaczęła się tu na dobre turystyka zagraniczna, chociaż w mieście był wtedy tylko jeden hotel. Bawiła w nim Agatha Christie; przyjechała tu koić nerwy po rozwodzie ze swoim mężem Archibaldem. W Puerto de la Cruz Robert, swoim zwyczajem, odwiedza miejscowy bar, gdzie zamawia małe piwo z niewielką przekąską; może to być kawałek omletu lub tortilla ziemniaczana. W Hiszpanii prawdziwy boom turystyczny zaczął się w latach 60. W Puerto de la Cruz zbudowano wtedy wielkie hotele. Ale te staroświeckie wciąż przyciągają wzrok pięknem architektury i stylowym wystrojem wnętrz. Na ogrodowym tarasie jednego z nich - Hotelu Botanicznego - Robert degustuje kuskus z kalafiora, krewetek i moreli z sosem cytrusowym, do tego zielona sałata z awokado, kawiorem i pstrągiem. Do picia kelner serwuje czerwone wino z miejscowej bodegi. Bodega Monje to jedna z najznamienitszych na całym archipelagu. Jest tu także restauracja, gdzie można się uraczyć pieczonym prosiakiem rasy czarnej kanaryjskiej, podanym z ziemniakami, gotowanymi w soli morskiej, wszystko polane zielonym ziołowym sosem. Typowy smak Wysp Kanaryjskich.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Reklama
12:55 Makłowicz w podróży: Sycylia - Cukier, sól i wino, odc. 24 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert poszukuje miejscowych specjałów w Palermo. Wkracza do klasztoru kapucynów i objaśnia pochodzenie słynnej fontanny wstydu. W bajecznej scenerii górskiego miasteczka Erice znajduje kolorowe owoce frutta martorana zrobione z marcepanu. Sól czeka na niego w morskich solankach pod miastem Trapani, a wino to światowej sławy Marsala w mieście o tej samej nazwie. Inne przysmaki na szlaku podróży to: królik słodko-kwaśny, kuskus rybny i makaron busiata con pesto trapanese.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
13:30 Makłowicz w podróży: Sycylia - od antyku do baroku, odc. 25 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Dzisiejszą podróż Robert zaczyna w Selinunte w południowo-zachodniej Sycylii. Kucharz skosztuje miejscowych specjałów: kanapki z ciemnego pieczywa i tagliatelle con pesto trapanese. Na nabrzeżu portowym zaś polski podróżnik ugotuje miejscowe danie: makaron z kalafiorem po sycylijsku. Kolejne zwiedzane miejsce to antyczne miasto Noto, które słynie z migdałów. Robert degustuje migdałowe ciasteczka, prażone migdały w czekoladzie i lody migdałowe oraz wino muszkatowe. W menu pojawią się także ulubione dania komisarza Montalbano, bohatera powieści Andrei Camillerego. Są to arancini w kształcie stożków, linguine z owocami morza i canoli; do tego wino Milazzo spumante. Kucharz przyrządzi także makaron z sardynkami i miecznika.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 48 Hiszpania - Prowincja Sewilla Logo TVP HD

Opis (streszczenie): W podróż do Sewilli Robert wyrusza z Grazalemy, górskiego pueblo blanco leżącego w górach o tej samej nazwie. Pueblos blancos, czyli białe miasteczka, zwane są niekiedy ptasimi gniazdami. Niektórzy przyjeżdżają do Andaluzji specjalnie dla nich. Wszystkie te miasteczka powstały w czasie arabskiej obecności w Andaluzji, która trwała aż 800 lat. Sami Arabowie nie mieszkali tu jednak, chłodne góry to nie ich żywioł. Osiedlali się tu Berberowie, mistrzowie rękodzieła. Wypasali owce, z ich wełny wyrabiali kilimy, pledy i ozdobne makaty. Przed Arabami, między V a VIII wiekiem było tu królestwo Wizygotów. Rzeźby zdobiące miejski wodopój pochodzą z VI wieku, z czasów wizygockich. W pobliżu Sewilli gór już nie ma, tylko pagórki. To spichlerz Andaluzji. Dominują uprawy zbóż, pola słoneczników oraz coś, co najbardziej nas dziś interesuje gaje oliwne. Hiszpania jest największym w świecie producentem oliwy, a Andaluzja wytwarza jej najwięcej w całej Hiszpanii. W gospodarstwie Basilippo Robert degustuje oliwę. W trzech kieliszkach mamy trzy zasadnicze typy: z oliwek czarnych - dojrzałych, z oliwek niedojrzałych i z oliwek całkowicie zielonych. Dodatkowo gospodarz przynosi do spróbowania lody czekoladowe podawane z oliwą aromatyzowaną skórką pomarańczową. Miasteczko Carmona leży 30 km od Sewilli. Turystę wita bastion murów obronnych z bramą w stylu mauretańskim. To dawna arabska twierdza, ale nie tylko. Tutejszy XIII - wieczny alkazar króla Don Pedro, górujący nad całą okolicą, to dzisiaj parador, czyli hotel. Z tarasu widać złocony słońcem andaluzyjski pejzaż. W roku 1928 rząd hiszpański postanowił zagospodarować jakże liczne opuszczone historyczne rezydencje. Tak powstała instytucja paradores, czyli hoteli i restauracji zarządzanych przez państwo, a urządzanych w miejscach należących do dziedzictwa narodowego. Wielką namiętnością tej części Hiszpanii jest corrida. Robert odwiedza gospodarstwo La Calera. Na powierzchni prawie 2 tys. hektarów rosną dęby korkowe i drzewa oliwne. Jest i coś dla myśliwych: dziki, jelenie i kuropatwy. Ale najważniejsza jest tu hodowla byków. To stąd trafiają na arenę korridy. Bardzo cenione jest również ich mięso, zwłaszcza pieczone w tradycyjny sposób nad ogniem. Kulinarna nazwa tej wołowiny to retinto. Danie odcinka - wieprzową polędwiczkę po sewilsku - Robert przyrządza już w samej Sewilli, w dzielnicy Triana. Sewilla jest perłą Hiszpanii. Robert zwiedza cuda Alkazaru i gotycką katedrę pod wezwaniem Matki Boskiej, zbudowaną w miejscu, gdzie niegdyś stał meczet. Z tarasu kawiarni, z widokiem na dzwonnicę, można podziwiać La Giraldę, ponad 100 stumetrową wieżę, niegdyś meczetu, dziś katedry, która jest symbolem miasta. Dopełnieniem tych wspaniałych wrażeń jest kieliszek zimnej różowej cavy. Alkazar (Al - Qasr) to po arabsku twierdza. Ten w Sewilli jest najpiękniejszy i najsłynniejszy. Władca Al Mutamid przerobił dawną warownię na luksusową rezydencję z haremem na 800 hurys. Dziś to nie tylko muzeum, to również siedziba królów Hiszpanii. Po zwiedzaniu chwila wytchnienia. Robert wybiera narożny historyczny bar o nazwie El Rinconcillo, założony w 1670 r. Obecny wystrój wnętrza pochodzi z końca XIX wieku. Lokal specjalizuje się w tapas, uroczych ogólnohiszpańskich dankach, w sam raz pod jeden kieliszek wina. Robert degustuje ikrę morszczuka z rusztu, szpinak z ciecierzycą, dorsza w jarzynach oraz duszone w oliwie warzywa z jajkiem. Do tego kieliszek manzanilli. Ostatni kulinarny akord w Sewilli to lody. W lodziarni La Fiorentina Robert degustuje trzy smaki: cytrynowe ze świeżą bazylią, aromatyzowane kwiatem pomarańczy i czekoladowe. Co ciekawe są to lody z oliwą. Wizytę w Sewilli musi zwieńczyć pokaz flamenco. Nieprawdą jest, że ten taniec i śpiew ma korzenie arabskie. Już rzymski poeta Martialis opisał pląsy i śpiewy z użyciem kastanietó

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 40. Malta - Waleczna Valletta Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz podróżuje po Malcie. Pierwszy przystanek to oczywiście Valletta - stolica kraju, którą nasz podróżnik podziwia z wysokich murów obronnych. Właśnie jedna z armat, tzw. maltańska wiwatówka, strzela na wiwat. Kiedyś na tych murach stała prawdziwa artyleria. Było to w 1565 r. , kiedy potężna turecka armada wpłynęła do zatoki z zamiarem zdobycia twierdzy Rycerzy Maltańskich. Pierwsze zwiedzane miejsce to Pałac Wielkiego Mistrza Kawalerów Maltańskich - joannitów lub szpitalników, wcześniej zwanych Rycerzami z Rodos. Ich dzieje to jednocześnie ogromny kawał historii Europy. Kawalerami Maltańskimi stali się, gdy cesarz Karol V oddał im we władanie Maltę. Nazwa Valletta pochodzi od nazwiska założyciela miasta, wielkiego mistrza Jeana de la Valette. My mówimy na nie La Valletta, maltańczycy tylko Valletta. W mieście zachowało się mnóstwo zabytków, w których toczy się normalne życie. Jednym z takich miejsc jest La Sacra Infermeria, czyli święty szpital. Długa sala szpitalna mieści się w podziemiu. Na czerwonej kotarze przed wejściem można zobaczyć wielkie krzyże maltańskie. Po zażegnaniu zagrożenia tureckiego i odpędzeniu Sulejmana, zakon mógł powrócić do swej podstawowej działalności, czyli szpitalnictwa i dobroczynności. Rycerze Maltańscy wybudowali ten największy jak na tamte czasy szpital na świecie w drugiej połowie XVI wieku. Malta słynie ze znakomitych restauracji, zwłaszcza dla smakoszy ryb. Robert odwiedza Palazzo Preca, gdzie zamawia okonia morskiego. Szefowa kuchni proponuje jeszcze spaghetti z pomidorami, kaparami i serem z wyspy Gozo. Wyjąwszy heroiczny bój z Turkami, Malta jeszcze raz w historii przeżyła prawdziwą gehennę. W czasie II wojny światowej Brytyjczycy kontrolowali tę część Morza Śródziemnego, a wyspa była nazywana "niezatapialnym lotniskowcem". Panował wielki głód. Dopiero w 1942 r. udało się przerwać złą passę i mógł dopłynąć konwój z zaopatrzeniem. Za zasługi wyspa i jej mieszkańcy zostali odznaczeni Krzyżem św. Jerzego. Dla alianckich okrętów tutejszy port był prawdziwą oazą. W tej stoczni je naprawiano. Drugi raz wielką rolę Malta odegrała po wojnie, kiedy Brytyjczycy wycofali zamówienia na remonty statków i okrętów. Maltańczycy postanowili wówczas zerwać związki ze Zjednoczonym Królestwem. Marsaxlokk to po maltańsku południowa zatoka, bo leży na południe od stolicy. Dwa razy w dziejach była miejscem inwazji obcych okrętów: tureckich i francuskich. Dziś kotwiczą tu już tylko rybacy, którzy zaopatrują wyspę w ryby. Robert odwiedza mały sklepik, w którym można podziwiać ekspozycję świeżych ryb. Pięknie wyglądają płaty czerwonego tuńczyka. Danie główne programu Robert gotuje na pirsie, wśród cumujących kolorowych łodzi. Jest to tuńczyk w sosie pomidorowym z kaparami. Na placyku przed kościołem turyści podziwiają kamienice wybudowane z maltańskiego wapienia z tradycyjnymi balkonami i wykuszami. Jest też piękny kościół w stylu podobnym do baroku sycylijskiego. Całości obrazu dopełnia brytyjska czerwona budka telefoniczna. W pobliskim Siggiewi znajduje się kamieniołom wapienia zamieniony na muzeum. Pan Bóg poskąpił Malcie bogactw naturalnych, ale jest sprawiedliwy, więc dał jej wapień. Nigdzie nie występuje w takiej ilości. To skamielina osadów morskich, skorup i pancerzy mięczaków i skorupiaków, używana jako budulec już w neolicie, kiedy na wyspie powstały budowle starsze od egipskich piramid. Wapień to po angielsku limestone, dlatego to miejsce nazywa się Limestone Heritage. I jest przykładem wykorzystania nieczynnych kamieniołomów. W osłoniętych od wiatru miejscach sadzi się cytryny i pomarańcze - wiatr to ich największy wróg. A z pomarańczy, tyle że gorzkich, robią na Malcie coś wyjątkowego - napój orzeźwiający o nazwie Kinnie.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 12 maja 2026 (Wtorek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 40. Malta - Waleczna Valletta Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Sycylia - Pod Etną, odc. 26 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Etna to największy czynny wulkan Europy. Tereny wokół niej są bogate w żyzną glebę wulkaniczną - na różnej wysokości można sadzić różne uprawy: nisko cytrusy, wyżej winorośl, jeszcze wyżej jabłka. Danie odcinka Robert gotuje w wulkanicznym krajobrazie. Będą to involtini di pesce spada, czyli roladki z miecznika. Natomiast w Syrakuzach uliczną specjalnością jest napój o nazwie selz limone e sale. Kulinarnym zwieńczeniem pobytu w w tym mieście będzie caponata di melanzane con sarde - danie warzywne na podstawie bakłażanów i sardynek.

Czas trwania: 31min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
13:30 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Banja Luka, odc. 27 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Tym razem kucharz z Krakowa zwiedza Banja Lukę na zachodzie Bośni i Hercegowiny. Odwiedza dawną turecką twierdzę Kastel, która zdobyła strategiczne znaczenie po odsieczy Wiedeńskiej. Tutaj atrakcją dla krakowskiego smakosza jest ogromny targ miejski. W opactwie Marii Gwiazdy natomiast funkcjonują zaś serowarnia i browarnia. W restauracji Kazamat Robert degustuje cielęcinę. Z kolei w restaruracji Obelix skosztuje cevapi lub evapcici - pieczoną młodą wołowinę. Widzowie poznają również tradycyjne dania - sarmę w liściach kiszonej kapusty i pitę z ciasta listkowego. Ostatnim punktem kulinarnej podróży są szaszłyki drobiowe, które Robert przygotuje na mostku przy górskich wodospadach.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 48 Hiszpania - Prowincja Kordoba Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Andaluzyjskie miasto Kordoba słynie ze wspaniałych zabytków i niemożebnego upału. Przez 5 miesięcy w roku temperatura może tu przekraczać 40 stopni C w cieniu. Turysta odnajdzie tutaj tropy rzymskie, arabskie, wizygockiei chrześcijańskie. Splendor starego miasta zapowiada już wiodący do niego rzymski most (Puente Romano) ponad Gwadalkiwirem, najważniejszą rzeką Andaluzji. Przez 2 tysiące lat była to jedyna stała przeprawa spinająca brzegi rzeki. Łacińska nazwa Gwadalkiwiru to Betis, a cała rzymska prowincja w granicach dzisiejszej Andaluzji nazywała się Baetica. Rzymianie władali jednak ziemią niemal jałową, spaloną słońcem. Dopiero Arabowie zmienili ją w żyzny spichlerz dzięki systemom nawadniania i melioracji, wykorzystywanym do dzisiaj. Kalifat Kordobański to cały czas arabski sen o potędze; nigdy wcześniej ani później Arabowie nie osiągnęli takiego poziomu rozwoju ekonomicznego i kulturalnego. W Kordobie jest już wieczór, wreszcie się ochłodziło. Czas na pierwszy posiłek. Robert wybiera arabską restaurację pod murami katedry. W menu: zupa harira, na jagnięcinie, z ciecierzycą - jak u króla Maroka. A do picia arabska miętowa herbata, doskonale gasząca pragnienie. Na północ od Kordoby ciągnie się łańcuch górski Sierra Morena. Krajobraz typowy dla wnętrza Hiszpanii - puste połacie. Ale i w tej pustce można odnaleźć rzeczy godne uwagi. U podnóża gór rosną kilkusetletnie dęby. Dęby rodzą żołędzie, a żołędzie to świński przysmak. Tutejsze świnie rasy Cerdo Ibrico to skarb Półwyspu Iberyjskiego. Nie są hodowanew chlewie, ale żyją wolno, na wielkich przestrzeniach. Rasa Cerdo ibrico to krzyżówka dzika ze świnią europejską oraz śródziemnomorską. Sierra de Los Pedroches to przedgórze łańcucha górskiego Sierra Morena. W niewielkiej domowej gospodzie Robert zatrzymuje się na poczęstunek. Kamienny stół na podwórku domostwa, a na nim wyłącznie domowe produkty: marynowane oliwki, owczy ser, białe wino utoczone z kadzi i wędliny, wśród nich szynka jamón serrano z apelacji Los Pedroches. W tutejszych rozległych dębowych lasach żyją też dzikie zwierzęta: jelenie, dziki, czy też dzikie króliki. I właśnie z królika Robert przyrządza danie główne. Jest to conejo en salsa de almendras, czyli królik w sosie z migdałami. W miasteczku Anora Robert zwiedza suszarnię szynek. Na piętrowych stojakach wiszą dojrzewające szynki jamón ibrico. Degustacja odbywa się na miejscu, w sklepie. Pani w czerwonym fartuchu kroi ręcznie szynkę na specjalnym stojaku. Plasterki wyglądają niezwykle kusząco i elegancko. La Mezquita, La Judera - tych miejsc w Kordobie nie wolno ominąć. Trzeba też zajrzeć na ozdobne dziedzińce domów biorących udział w konkursie na najpiękniejsze patio. Wspomniana La Mezquita, czyli Wielki Meczet, jest najwspanialszym zabytkiem Kordoby. Pochodząca z VIII w. budowla była wielokrotnie przebudowywana. Najpierw była tu wizygocka wczesnochrześcijańska świątynia, którą Maurowie przekształcili w ogromny meczet. Dziś jest tu chrześcijańska katedra, chluba i duma całej Hiszpanii. Zaś La Judera to dawna dzielnica żydowska. Jest tu wiele restauracji, których jadłospis często wynika z klimatu. Latem w całej Andaluzji ludzie jedzą chłodnik jarzynowy gazpacho. W Kordobie mają jego własną wersję, to salmorejo z dodatkiem jajek na twardo gotowanych z sokiem z buraków i szynki jamón serrano pokrojonej w kosteczki. Ważnym punktem na mapie Kordoby jest targ gastronomiczny Mercado Victoria. Generalnie można wyróżnić dwa rodzaje targów: takie, na których kupuje się półprodukty i takie, gdzie można dostać gotowe jedzenie. W Hiszpanii ten drugi rodzaj jest coraz bardziej popularny. Mercado Victoria w Kordobie wieczorem zamienia się w gigantyczną restaurację z przeróżną ofertą. Mamy tu np. bogaty wybór tapas: ser manchego produkowany z owczego mleka; ziemniaki duszone w

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
Reklama
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 40. Malta - Archipelag Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Malta to nie tylko jedna wyspa o tej nazwie, to cały archipelag wysp takich jak Comino, Cominetto czy Gozo. Stolica wyspy Gozo nosi oficjalnie nazwę Victoria, na cześć brytyjskiej królowej, ale miejscowi mówią na nią Rabat - po arabsku. W IX wieku archipelag Malty zajęli Arabowie. Zagrożenie islamem przestało istnieć dopiero wtedy, gdy Turcy ponieśli klęskę w bitwie morskiej pod Lepanto, w 1571 roku. Główny plac miasta to Piazza Independenza, ale mieszkańcy mówią na niego po maltańsku It - Tokk, co znaczy "miejsce spotkań". Rzeczywiście, jest to miejsce spotkań przy kawie. Jada się raczej gdzie indziej. Tutejsza kuchnia czerpie pełnymi garściami z morza. Czasami przypomina kuchnię sycylijską. Smaki Gozo można poznać w restauracji o nazwie Boat House. Robert zamawia tam sałatkę z miejscowym kozim serem oraz zupę rybną z małżami. Danie odcinka - penne z sosem królika - nasz podróżnik przygotuje na skarpie z widokiem na morze i wyspy, nieopodal domu, w którym miał siedzibę osławiony szef sycylijskiej mafii Toto Riina. Mafiozo został pojmany i osądzony, dostał 3 wyroki dożywocia. Z Gozo, z portu Mgarr, Robert płynie promem na Maltę. Rejs trwa krócej niż pół godziny. Malta wita przybysza murami obronnymi wzniesionymi w IX wieku przez Arabów, którzy władali wyspą przez 200 lat. Kolejni władcy dokładali swój kamyczek do tej zabudowy, ale nie zmienili jej zasadniczo. W obrębie murów obronnych zamknięta jest maleńka Mdina, czyli starówka, do której wchodzi się przez bramę główną. Obok Mdiny wyrosło nowe miasto. Nazywa się Rabat, co po arabsku oznacza przedmieście. Po zwiedzeniu zabytkowej Mdiny, tutaj się jada. W barze serwującym pastizzi, czyli przekąski tłum miejscowych. Robert zamawia przekąskę z piwem, którą konsumuje na ławeczce przed wejściem. Pastizzio to ciasto z nadzieniem na słono przygotowanym z sera ricotta, z pasty z grochu, rzadziej z sardeli. Kosztuje tylko 0, 30 euro. Tradycje winiarskie na Malcie sięgają korzeniami antyku. Powierzchnia upraw winorośli wynosi 400 hektarów. To dużo, jak na mikroskalę kraju. Od kwietnia do października nie spada tu kropla deszczu, więc konieczne jest nawadnianie. Robert zawitał do piwnic winiarni Marsovin. Uprawia się tu głównie szczepy francuskie i włoskie. Szampana zaś robi się tradycyjną metodą ze szczepów chardonnay. Żeby uzyskać odpowiednio mocną kwasowość, winogrona zbiera się już w trzecim tygodniu lipca. To prawdopodobnie najwcześniejsze winobranie w całej Europie. W sali muzealnej Marsovin można poznać dawne techniki winiarskie. W otoczeniu historycznych eksponatów Robert degustuje wino białe (girgentina) i czerwone (syrah i cabernet franc). W miejscowości Wardija Robert podziwia gaje pomarańczowe i oliwne. Zachwyca się lokalną autochtoniczną odmianą oliwek, znaną tu od dwóch tysięcy lat. I oczywiście degustuje oliwę, do czego przyda się chleb i dodatki: ser kozi, solone sardele, pasta pomidorowa i fenkuł, czyli koper włoski. Na zakończenie pobytu na Malcie Robert odwiedza dom państwa Camelleri. Pani domu przyrządza kurczaka na rodzinny obiad. Podczas biesiady gospodarze wznoszą po maltańsku toast winem na cześć gościa z Polski.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 13 maja 2026 (Środa)
10:00 Makłowicz w podróży - Podróż 40. Malta - Archipelag Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Sarajewo, odc. 28 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert kontynuuje swoją podróż po Bośni i Hercegowinie. Tym razem zwiedza Sarajewo. Pierwsze kroki skieruje do cevapdżinjicy - restauracji, której specjalnością jest cevapi, czyli młoda wołowina z dodatkiem baraniny i baraniego tłuszczu. Lokal prowadzi od pokoleń rodzina Ferhatovićów. W kawiarni, zwanej kafaną, można napić się świeżo parzonej kawy z tradycyjną ciastkiem, baklawą. Krakowski kucharz spróbuje ciastka z pistacjami i uraczy się miodem kasztanowym, mało słodkim i lekko gorzkawym, a w kawiarni w stylu wiedeńskim zamówi tort Sachera i kawę po wiedeńsku. W barach szybkiej obsługi zaś jest duży wybór dań gotowych - zupa, czyli corba i cevap, np. cielęcy z grzybami. Winiarnia Hedona to kolejny punkt na kulinarnej mapie Sarajewa. Winiarnia związana jest nieodłącznie z winnicą, która tutaj położona jest 800 m nad poziomem morza. Tym razem nasz podróżnik przygotuje zupę o nazwie tarhana cobra. W ogrodach restauracji By Gastro odbędzie się prezentacja kulinarna, na której zostanie przedstawione danie - begova corba.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
13:30 Makłowicz w podróży: Sycylia - Cukier, sól i wino, odc. 24 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 48 Hiszpania - Prowincja Grenada Logo TVP HD

Opis (streszczenie): W tym odcinku Robert podróżuje po andaluzyjskiej prowincji Grenadzie. Pierwsze odwiedzane miejsce to Pampaneira, pięknie położone górskie miasteczko z przemyślnym systemem wodociągów, stworzonym jeszcze przez Maurów. Wodociągi umożliwiają tarasowe uprawy na stromych zboczach gór. Z ośnieżonych nawet latem 3 - tysięczników Sierra Nevada spływa wąwozem topniejący śnieg. Od wąwozu odchodzi w bok system poziomych kanałów, które nawadniają tarasowe pola. A co tu rośnie? Przede wszystkim konopie i migdałowce. Gaje migdałowe na zboczach gór to charakterystyczny element tutejszego pejzażu. Na razie owoce są zielone, będą dojrzałe pod koniec sierpnia. Pozostałością czasów arabskich jest pralnia. Ta tutaj ma co najmniej 500 lat. Robert zanurza ręce w kamiennej kadzi z wodą i wyjaśnia, na czym polegał ten wynalazek. Otóż do prania wykorzystywano spływającą z gór krystaliczną zimną wodę. Ale to nie jest kres tej wodnej wędrówki. W tamtych czasach nawet brudnej wody nie marnowano. Po praniu woda spływała i spływa nadal ulicznymi kanałami, służąc do ochłody, wspaniale odświeżając powietrze. Spacerując po miasteczku, Robert podziwia białe domy po obu stronach stromych uliczek. W jednym z domostw odwiedza warsztat tkacki. Pani pracuje przy drewnianej maszynie tkackiej. W czasach arabskich w Pampaneira mieszkali Berberowie, którzy trudnili się tkactwem. Po nich pozostała tradycja ręcznego wyrabiania koców i derek. Kiedyś okrywano nimi osły i muły, ludzie też się opatulali. W zimie bywają tu mrozy. Niemal identyczne tkaniny znajdziemy po drugiej stronie Morza Śródziemnego, w Magrebie. Przy jednej białych uliczek mieści się winiarnia, a zarazem sklepik z lokalnymi produktami. Pod sufitem wiszą szynki. W czasach arabskich szynki by tu nie wisiały, to wieprzowina. Ale pozostałe produkty mają swoje korzenie w odległej historii: chleb daktylowy, nugaty z migdałami, oliwa i czekolada, wyrabiana tu metodami rzemieślniczymi. Robert zasiada do degustacji. Na stoliku: szynka, pomidory z ogródka, sery dojrzewające owcze i kozie, dwa rodzaje kiełbasy chorizo, salceson, korniszony, oliwki i wino. Krakowski smakosz odwiedza także sklepik z czekoladą, którą świat pośrednio zawdzięcza Hiszpanom, to oni pierwsi podpatrzyli u Azteków w Meksyku kulinarne zastosowanie ziaren kakaowca. W ofercie mnóstwo oryginalnych smaków, np. ciemna czekolada z owczym serem. Nastepny przystanek na trasie to pobliskie Lanjarón, gdzie Robert chłodzi się napojem limon - jest to biały wariant sangrii, i próbuje miejscowych dań z owoców morza, królika, kasztanów i buraków. Na deser podają tu kompot z kasztanów, jest to rodzaj gęstej zupy z laską cynamonu. Granada czy Grenada? Wielu turystów przybywających do Grenady zastanawia się, jak nazywać to miasto: W polskiej tradycji przyjęła się ta druga nazwa, ale po hiszpańsku to Granada, czyli granat. W legendarnej Grenadzie Robert przywołuje postacie Izabeli i Ferdynanda, pochowanych tam królów katolickich. A jeśli chodzi o kulinaria, to w Grenadzie trzeba koniecznie odwiedzić restaurację Chikito, ulubione miejsce Federica Garcii Lorki. Robert zamawia tu starą andaluzyjską potrawę: rabo de toro, czyli duszone ogony bycze. Założona na początku XX restauracja ma bardzo długą listę bywalców, z której Robert wybiera trzy nazwiska: Federico Garca Lorca, Manuel de Falla oraz Andres Segovia. Każda z tych osób w istotny sposób wpłynęła na kulturę światową. Albaicin to dawna arabska dzielnica. Albaicin to plątanina biegnących w gorę i w dół krętych uliczek. Okolica ta cieszyła się niegdyś złą sławą, a to z powodu Cyganów, którzy mieszkali na szczycie wzgórza Sacromonte. Danie odcinka - ajo blanco, czyli chłodnik z migdałów Robert przyrządza u stóp Alhambry. Wycieczkę po Grenadzie kończy wizyta w cukierni, gdzie Robert próbuje ciasteczek upamiętniających ważne wydarzenie z

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 40. Malta - Miejsce spotkań Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): W tej podróży Robertowi towarzyszy ksiądz Andrzej Augustyński ze zgromadzenia księży misjonarzy. Ksiądz Augustyński jest szefem Siemachy - krakowskiego stowarzyszenia dobroczynnego. Na Maltę przyjeżdża od 30 lat. Zawsze towarzyszy mu kilkoro wychowanków. Podróżnicy spotykają się w mieście Mosta, które leży w środkowej części Malty. Punkt zborny to kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, jeden z najpiękniejszych i największych kościołów na Malcie. 15 sierpnia każdego roku figura Matki Boskiej z tego kościoła jest niesiona we wspaniałej procesji. Miejscowy proboszcz Joe Carabott opowiada ciekawą historię, która wiąże się z kopułą kościoła. Kopuła jest olbrzymia, trzecia pod względem wielkości w Europie. Podczas niemieckiego nalotu w 1942 roku jedna z bomb przebiła kopułę i wpadła do środka. W kościele było pełno ludzi, właśnie odbywała się msza. Bomba potoczyła się pod ołtarz i nie wybuchła. Prawdziwy cud! Proboszcz pokazuje replikę bomby i opowiada, jak 50 lat temu niemiecki pilot wojskowy, który zrzucał bomby na miasto, przyjechał do Mosty i w kościele prosił mieszkańców o wybaczenie. Kolejny cud!Fascynację Maltą ksiądz Andrzej zaszczepił swoim wychowankom. Dziś przyjeżdżają tu na wakacje i na kursy językowe. W takim towarzystwie Robert popłynie w rejs wokół wyspy. Zobaczą Vallettę i zatokę Grand Harbour. Ale celem rejsu jest dopłynąć do miejsca opisanego w Dziejach Apostolskich, miejsca, gdzie postawił stopę św. Paweł, kiedy jego łódź rozbiła się u wybrzeży Malty. Ten fragment wybrzeża nazwany został Zatoką św. Pawła. Z Dziejów Apostolskich dowiadujemy się, że św. Paweł nawrócił na wiarę chrześcijańską rzymskiego namiestnika Malty, Publiusza, a z nim całą wyspę. W pobliżu Zatoki św. Pawła jest restauracja Bottegin, w której nasi podróżnicy zamawiają rybę z frytkami, kurczaka po myśliwsku, królika, pierożki Ravjul oraz tradycyjną wołowinę. W drodze powrotnej zaś, na górnym pokładzie jachtu, z widokiem na mury Valletty, Robert w asyście księdza Andrzeja gotuje danie odcinka. Jest to spaghetti marinara według klasycznego przepisu.

Czas trwania: 24min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 14 maja 2026 (Czwartek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 40. Malta - Miejsce spotkań Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Sycylia - od antyku do baroku, odc. 25 Logo Telewizja WP
13:35 Makłowicz w podróży: Sycylia - Pod Etną, odc. 26 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 49 Niemcy - Ostsee czyli Bałtyk Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert zwiedza Meklemburgię, czyli Pomorze Przednie. Pierwsze nadmorskie uzdrowisko w tej części Europy, założone w XVIII wieku, powstało nad Bałtykiem w wiosce Heiligendamm. Wielki książę Meklemburgii Friedrich Franz I zamówił do przyszłej "Bałtyckiej Perły" białą, klasycystyczną architekturę; miała się ona stać wzorcem dla wielu następnych nadbałtyckich kurortów. NRD-owska przeszłość nie wyszła uzdrowisku na zdrowie, ale nowe inwestycje przywracają mu blask. Również sąsiednie miasta - Stralsund i Wismar - nadrabiają zaległości i wpisują się na listę dziedzictwa UNESCO. Oba są starymi hanzeatyckimi miastami. Wismar został założony w miejscu dawnego grodu słowiańskiego zwanego Wyszomierzem, po którym nie zachowały się żadne ślady. Od pokoju westfalskiego w 1648 r., kończącego wojnę trzydziestoletnią, miasto znajdowało się pod panowaniem szwedzkim. Pamiątką po tamtych czasach jest średniowieczna kamienica z rzeźbioną głową Szweda nad drzwiami. Dziś w tej kamienicy mieści się - jakżeby inaczej - restauracja "Pod Starym Szwedem". Miasto Stralsund nazywane jest bramą Rugii, ze względu na połączenia drogowe i kolejowe z tą największą niemiecką wyspą. Stralsund uważane jest za za pioniera reformacji w północnych Niemczech. Jego liczni mieszkańcy już w 1525 r. przyjęli ewangelizm. Kolejny hanzeatycki gród to Rostock nad rzeką Warnow. W czasie II wojny światowej miasto było bardzo zniszczone, głównie dlatego, że znajdowała się tu bardzo ważna stocznia, a obok były lotnicze zakłady Heinkla. W przeszłości Rostock był bardzo bogaty. Już na początku XV wieku działała tu uczelnia, jedna z pierwszych w północnej Europie. Pewnie dlatego najokazalszym miejscem w Rostocku jest plac Uniwersytecki. I w tym to uniwersyteckim ośrodku, nad brzegiem Warnow, Robert przyrządza frykadelki w sosie kaparowym. A potem odwiedza portową tawernę "Pod Kogą", gdzie zamawia smażone zielone śledzie i Bratkartoffeln. Kolejne rybne dania krakowski smakosz zje na wyspie Rugii, która słynie z uzdrowisk, takich jak Sassnitz, i świeżych ryb dostarczanych wprost z kutrów do portowych barów i restauracji. Degustacja rybnych przysmaków odbywa się w ogródku restauracji KutterFish. Robert siedzi w plażowym koszu, a przed nim trzy dania: Fischbrötchen z matjasem, talerz śledziowy i zupa soljanka rybna. Północny kraniec Rugii to Przylądek Arkona, popularnie zwany niemieckim Nordkapem. Strome klify, dawne bunkry i baza marynarki wojennej NRD zainteresują wielu turystów. Jednak najciekawsze są tu wykopaliska związane z historią Prasłowian. Przylądek Arkona bowiem to dawne grodzisko słowiańskie i miejsce kultu Świętowita. Pierwszymi panami Rugii byli Słowianie z połabskiego plemienia Ranów.

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
Reklama
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Georgetown Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz podróżuje po Malezji. Pierwszym odwiedzanym miastem jest stolica kraju, Georgetown w stanie Penang. Georgetown to prawdziwy tygiel kulturowy, stapiają się tu trzy wielkie nacje: Malajowie, Chińczycy i Hindusi. Podczas zwiedzania miasta Robertowi towarzyszy polski ambasador. Jak się okazuje, panowie są szkolnymi kolegami. Wspólna kolacja w ulicznej jadłodajni jest wstępem do poznawania historycznych i kulinarnych atrakcji tej dawnej brytyjskiej kolonii. Był rok 1786, grubo przed królową Wiktorią, kiedy do brzegów wyspy Penang dobił Francis Light, oficer Kompanii Wschodnioindyjskiej. Ale by mogło powstać miasto, najpierw trzeba było zbudować fortyfikacje. Dziś historyczny Fort Cornwallis i stojące na nim armaty są turystyczną atrakcją. W historycznym centrum miasta zabytkiem zwracającym uwagę jest wieża dzwonnicy, która została wzniesiona ku czci królowej Wiktorii w 60. rocznicę jej rządów. Brytyjczycy byli raczej łagodnymi kolonizatorami, nie wycinali w pień ludności podbijanych ziem. Woleli przekupić ich władców. Tak też postąpili tutaj; za oddanie im wyspy sułtan miał dostawać 6 tysięcy srebrnych dolarów rocznie. Była to zasługa kapitana Lighta, więc mieszkańcy wystawili mu pomnik. Kapitan Light spoczywa na zabytkowym protestanckim cmentarzu. Jest to najstarszy chrześcijański cmentarz w Georgetown. Nieczynny od stu lat, wciąż istnieje jako zabytek. Georgetown szybko się rozwijał, stając się kwitnącym portem, kluczowym, obok Singapuru i Malakki, dla brytyjskich interesów kolonialnych we Wschodnich Indiach. W mieście bardzo wygodnym środkiem lokomocji są riksze. Właśnie rikszą Robert jedzie do zabytkowego meczetu kapitana Kelinga. Kapitan Keling nie był muzułmaninem, ale szefem Kompanii Wschodnioindyjskiej i na samym początku XIX wieku ufundował tę świątynię. Na zabytkowej Harmony Street stoi trzynaście świątyń różnych wyznań. Współistnieją pokojowo obok siebie. Tymczasem ambasador zaprosił Roberta na chińską kolację. Żeby nie być gorszym, Robert też chce coś przygotować. Będzie to wołowina po chińsku w sosie ostrygowym, którą nasz podróżnik ugotuje na murku przy nabrzeżu, naprzeciwko Fortu Cornwallis i głównego parku. Następnego dnia Robert odwiedza dawną wioskę rybacką Lee Jetty. Drewniane molo ciągnie się kilkaset metrów w głąb morza. Podobno ryb i rybaków jest coraz mniej, ale tradycyjne rybackie wioski jeszcze gdzieniegdzie można znaleźć. Żeby uzupełnić kulinarny obraz dawnej brytyjskiej kolonii, Robert próbuje kuchni indyjskiej o specjalności muzułmańskiej. Dania tej kuchni serwowane są w lokalu o nazwie Line Clear, co znaczy "szybko znikająca kolejka". W porze lunchu i kolacji kłębi się tu tłum, kolejka wychodzi aż na ulicę. Line Clear to garkuchnia usytuowana w ciasnym podwórzu. Jest czynna całą dobę. Nawet po północy można się tutaj posilić. Robert zamówił pilaw ryżowy, kurczaka typu rąbanka i jagnięcinę na ostro. Popularnym daniem, tanim i pożywnym, są w Malezji smażone banany. Można jej kupić w ulicznych budkach. Zwykle 3 sztuki kosztują 1 ringita, odpowiednik 1 zł. W hotelu Yeng Keng urządzonym w zabytkowym pałacyku Robert próbuje jeszcze malezyjskich słodkości, biszkoptu o nazwie Pandan i sypkiego ciastka Kong Thng. Do tego oczywiście chińska herbatka.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 15 maja 2026 (Piątek)
07:00 Makłowicz w podróży - Portugalia - Za Tagiem Logo TVP Polonia

Opis (streszczenie): Kraina za Tagiem, czyli Alentejo, to ogromne połacie upraw, wśród których przeważają winorośl, dąb korkowy i oliwki. Podróżnik i krytyk kulinarny z Polski odwiedza dwie nowoczesne winnice w okolicach miasta Beja: jedna z nich prowadzi również gospodarstwo agroturystyczne z własną hodowlą zwierząt, stadniną koni, hotelem, basenem i spa. U największego w Portugalii producenta oliwy w Moura Robert Makłowicz przeprowadza fachową degustację tego szlachetnego oleju. W Barrancos, na pograniczu z Hiszpanią, próbuje miejscowych wyrobów wędliniarskich D. O. C. z czarnych świń rasy porco preto. Menu podróży uzupełniają słynne portugalskie dania z solonego dorsza: supremos de bacalhau z ziemniakami w oliwie oraz podawane migas gatas com bacalhau, czyli małe kanapki z dorszem.

Czas trwania: 25min. / 2009 / magazyn kulinarny
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Georgetown Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Banja Luka, odc. 27 Logo Telewizja WP
13:35 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Sarajewo, odc. 28 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 49 Niemcy - Lubeka Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Kulinarno - podróżniczy program Roberta Makłowicza, w którym przekazywana jest praktyczna wiedza związana z podróżami i odwiedzanymi miejscami. Królowa Hanzy, stolica związku miast handlowych to już przeszłość Lubeki, choć wiele bezcennych średniowiecznych zabytków ocalało z ostatniej wojny. Robert wyjaśnia, co łączy jeden z nich z wampirem Nosferatu, przechadza się śladami trzech lubeckich noblistów i bierze udział w ludowym festynie na rynku jako konsument rybnych kanapek. Próbuje też słynnego miejscowego marcepanu i deseru Rote Grütze, a w dawnym domu Gildii Morskiej, dziś cenionej restauracji, zamawia matjasy i bałtyckiego dorsza. Morskim oknem na świat Lubeki jest port i kurort Travemünde. Robert podziwia zacumowany tam 4 - masztowy żaglowiec handlowy typu pogromca wiatrów, przyrządza omlet z ziemniakami i piklingami z sałatką z porów oraz przedstawia całym sobą instrukcję obsługi tradycyjnego kosza plażowego, podkreślając jego walory krajobrazotwórcze.

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Nowoczesne KL Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz podróżuje po Malezji. Kraj ten to nie tylko Półwysep Malajski, ale i część wyspy Borneo. W tym odcinku Robert zwiedza wyspę Penang zamieszkaną przez Malajów, Chińczyków, Hindusów i Tajów. Turystyczną wizytówką wyspy jest buddyjska świątynia Kek Lok Si, jedna z największych i najpiękniejszych w Malezji. Wieloplanowa bajkowa architektura świątyni jest typowa dla tego regionu. Ogromna budowla z białą wieżą i złotą kopułą harmonijnie łączy w sobie trzy style: chiński, tajski i birmański. W Batu Ferringhi Robert odwiedza miejscową szkołę gotowania, gdzie można nauczyć się kuchni z wyspy Penang. Szkołę otaczają połacie upraw rośli, zarówno leczniczych, jak i przyprawowych. Istny ogród wonności i smaków. Chinka, pani Pearly Kee przygotuje miejscową zupę asaam laksa. Zanim przystąpi do gotowania, opowie o walorach medycznych tutejszych przypraw: galangalu, kurkumy, tamaryndy i chilli. Po wizycie w szkole gotowania Robert odwiedza tajską restaurację - Khuntai Restaurant. Jej wnętrze urządzone jest w stylu wielkiego szałasu pod trzcinowym dachem. Duży stół po środku zastawiony jest wieloma daniami. Jednym z dań jest słynna zupa tom yum. Danie programu, curry rybne, Robert ugotuje na rajskiej plaży, pod palmami. Potem wprost z plaży powędruje w góry. Wnętrze wyspy Penang jest górzyste, porasta je dżungla. Są tam również uprawy. Jedna z plantacji nazywa się Tropical Fruit Garden, rosną tu ananasy, maracuja, kaunda, indyjskie jabłka wodne, indyjskie czereśnie - bardzo kwaśne - nienadające się do jedzenia na surowo. Ananas, odmiana z Bali, ma silne właściwości przeciwzapalne, pomaga też spalać tłuszcz. Dlatego Chińczycy często podają ananasa z tłustą wieprzowiną. W tropikalnym ogrodzie pod pergolą odbywa się degustacja soków i owoców. Na czterech talerzach leżą egzotyczne owoce, podano także sok z pianką. Robert komentuje i degustuje: "Dietetycy twierdzą, że owoce jedzone na deser po obiedzie sprzyjają rozwijaniu się w żołądku fantazyjnych procesów gnilnych. Ja nie popełnię tego błędu, dla mnie te owoce to posiłek sam w sobie".

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 16 maja 2026 (Sobota)
06:00 Makłowicz w podróży: Sycylia - Cukier, sól i wino, odc. 24 Logo Telewizja WP
06:30 Makłowicz w podróży: Sycylia - od antyku do baroku, odc. 25 Logo Telewizja WP
14:00 Makłowicz w podróży Logo TVP3 Gorzów Wlkp.
Czas trwania: 25min. / 2026 / magazyn kulinarny
17:05 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Austria. Dolina Dunaju Logo TVP3 Kraków

Opis (streszczenie): Zielona Dolina Dunaju między Wiedniem a Bratysławą to okolica mało u nas znana, a z wielu powodów godna uwagi, pełna atrakcji historycznych, kulinarnych oraz przyrodniczych. Atrakcją historyczną jest niewątpliwie Schloss Hof, dawny pałac księcia Eugena Sabaudzkiego, a potem Marii Teresy (cesarzowej, która podpisała pierwszy rozbiór Polski). Schloss Hof to drugi po Schönbrunnie pod względem wielkości kompleks pałacowy w całej Austrii. Ducha epoki można spotkać tu w komnatach i historycznych strojach, ale również na talerzu, w postaci autentycznych barokowych dań. W sali jadalnej pałacu stoi stół zastawiony owocami. Robert przechodzi do kuchni, gdzie "historyczna" kucharka podaje mu czarkę zupy. Wyprawy kulinarne w przeszłość są jednym z elementów zwiedzania pałacu. Widzimy ludzi w barokowych kostiumach i barokowo zastawione stoły. I jest prawdziwe jedzenie, gotowane według dawnych receptur, np. zupa winna na bazie białego wina. Do dziś w Wiedniu można zjeść taką Weinsupe. Dolina Dunaju ma swój park narodowy, Donau Auen, z podwodnym obserwatorium dzikiej przyrody. Powstanie Donau Auen było efektem protestu społecznego. W latach 80. rząd postanowił osuszyć podmokłe tereny starorzecza, uregulować Dunaj i jego dopływy. Ludzie własnymi ciałami zatrzymali buldożery i koparki. Potem utworzono tu park narodowy i pierwotną naturę tych dawnych terenów myśliwskich możemy nadal podziwiać w jej nienaruszonej formie. Na zamkowej wyspie znajduje się podwodne obserwatorium. Specjalna konstrukcja pozwala wniknąć w głąb jeziora, dzięki czemu można podziwiać ryby różnych odmian. Najwięcej jest płoci i brzan. Czasami przemyka sterlet, endemiczna odmiana jesiotra, która żyje tylko w Dunaju i jego dopływach. Niegdyś były to tereny łowieckie, łowiono ryby, ale polowano też na zwierzęta biegające ponad wodami: dziki i jelenie. Dziś cała fauna jest pod ochroną. Marchfeld, płaski fragment Doliny Dunaju, słynie ze szparagów. Robert odwiedza tu rolniczą wioskę o nazwie Mannsdorf. Szparagi to sezonowe białe złoto o licznych zastosowaniach kulinarnych. Na polu szparagów Robert gotuje danie odcinka: knedle grysikowe w sosie szparagowym. Region ten nie tylko szparagami stoi. To najżyźniejsze ziemie w całej Austrii. Uprawia się tu mnóstwo owoców i warzyw, niekoniecznie kojarzących się z miejscową kuchnią. W miejscowości Adamah Biohof Robert odwiedza sklep ekologiczny, gdzie prezentuje wybrane produkty i próbuje soku burakowo - jabłkowego. Na początku sprzedawano tu tylko bioprodukty miejscowe. Okazało się jednak, że ludzie pragną też zdrowych rzeczy z innych stron świata, przypraw, owoców, ale również produktów mleczarskich i mięsa. Carnuntum to rzymskie miasto, prawdziwe Pompeje pod Wiedniem, ale już po południowej stronie Dunaju. Kiedyś była to granica dwóch światów, ponieważ tutaj kończyło się Imperium Rzymskie. Po jednej strony Dunaju barbarzyńcy, po drugiej Rzymianie. Podział pozostał do dzisiaj: tam jarzyny, tu przywieziona przez Rzymian winorośl. Każda miejscowa wioska ma swoją Kellergasse - uliczkę z piwnicami wkopanymi w ziemię, żeby trzymały chłód. Niektóre z nich są otwarte. Degustacja wina odbywa się w plenerze. Goście siedzą przy stołach pod pergolą z winorośli. Przed Robertem wiejski chleb, wędliny, sery, zimne przekąski i wino. Nazwa Carnuntum wywodzi się od rzymskiego obozu wojskowego, który założono, aby trzymał w szachu bitne plemię Markomanów. Obóz przekształcił się w wielkie miasto, które jednak padło pod ciosami Hunów i nie stało się współczesną metropolią, jak np. Wiedeń. W Carnuntum Robert zwiedza zachowane luksusowe wnętrza rzymskiego domostwa. W kuchni pani w rzymskim stroju zagniata ciasto. Ostatni punkt podróży po Dolinie Dunaju to Jagdschloss Eckartsau, dawny pałacyk myśliwski Habsburgów. Pałacyk do stanu świetności doprowadził arcyksiążę Franz Ferdin

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 49 Niemcy - Hamburg Logo TVP HD

Opis (streszczenie): W tym odcinku Robert zwiedza Hamburg i okolice. Czy można tu znaleźć bardziej romantyczną scenerię niż pole ziemniaków, zwłaszcza w czasie wykopków? Kartofliska były często opisywane w literaturze, np. w "Blaszanym bębenku" Güntera Grassa. Ale przejdźmy do konkretów. Robert asystuje przy zmechanizowanych wykopkach w podhamburskiej wsi, skąd kartofle trafiają na stoły metropolii. Pierwszy tydzień po zbiorach ma wielkie znaczenie dla jakości plonów. Prosto z pola ziemniaki ładuje się do przewiewnych drucianych skrzyń, w których są przewożone do hali magazynowej, gdzie są chłodzone i suszone. Hala jest słabo oświetlona bladym, zielonym światłem, które sprawia, że ziemniaki nie zielenieją. Zielony kolor wskazuje, że w ziemniaku wytworzyła się solanina - szkodliwa substancja, która może powodować zaburzenia, a nawet zatrucia pokarmowe. W tym magazynie można składować co roku 5 tys. ton ziemniaków. Dopiero, kiedy zamówią je klienci, są sortowane, myte, kalibrowane i wedle odmian trafiają na rynek. W Hamburgu największym wyborem ziemniaczanych dań może się poszczycić restauracja Kartoffelkeller. Robert zamawia ich tam siedem, po czym rusza zwiedzać Hamburg. Na początek miejsce najbardziej reprezentacyjne: plac ratuszowy i sam ratusz, a na nim figury dwudziestu cesarzy Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego. Przez Hamburg przepływają dwie rzeki: Alster i Bille. Rzeka Alster tworzy w centrum miasta dwa jeziora, większe i mniejsze. Jest tu też mnóstwo kanałów i śluz. A samych mostów ponad 2 tysiące. Robert wybiera się w rejs statkiem wycieczkowym. Zwiedza dzielnicę portową Hafencity oraz słynne kawiarniane arkady, gdzie degustuje Alterwasser, czyli popularne w Niemczech piwo z lemoniadą. W Hamburgu jest jeszcze trzecia rzeka, Łaba, chyba najważniejsza, bo łączy miasto z Morzem Północnym. Ciekawym turystycznie miejscem jest pusty plac z resztkami murów zburzonego kościoła i zachowaną wieżą. Kościół wzniesiony w średniowieczu dla żeglarzy za patrona miał św. Mikołaja. Po alianckich nalotach została z niego tylko wieża. By zobaczyć, jak wyglądał Hamburg przed wojną, trzeba przyjść na most Holzbrücke. Kiedyś był drewniany - stąd nazwa. Z mostu widać tyły ulicy Deichstrasse, gdzie można podziwiać ocalałą średniowieczną zabudowę - wąskie, hanzeatyckie domy. Wzdłuż kanałów ciągnie się skupisko spichlerzy, jedno z największych na świecie, zwane Miastem Spichlerzy. Hamburg był przez wieki wolnym miastem hanzeatyckim, stracił ten przywilej po zjednoczeniu Niemiec w 1871 roku, po zwycięstwie Prus nad Francją. Żeby pomóc mu gospodarczo, wydzielono specjalną strefę i zbudowano spichrze. W jednym ze spichlerzy urządzono Muzeum Przypraw, gdzie można zaopatrzyć się np. w mieszankę curry, aby następnie przyrządzić, jak to czyni Robert, hamburskiego dorsza w sosie z curry właśnie. Na deser, równie ostra jak dorsz, niegrzeczna dzielnica Sankt Pauli. Niemal wszędzie portowe dzielnice są pełne tancbud, zamtuzów i lupanarów, ale Sankt Pauli przoduje w tej dziedzinie. Jej główna arteria to Reeperbahn. Sankt Pauli kojarzy się z Beatlesami, którzy tu zaczynali swoją karierę. W latach 1960 - 62 grali w tutejszych klubach. Po powrocie do Anglii nagrali album "Please Please Me". Na zakończenie spaceru po słynnej dzielnicy Robert odwiedza bar turecki, gdzie degustuje trzy dania: placek ze szpinakiem i serem, kebab döner i falafel, czyli smażone kulki lub kotleciki z ciecierzycy i bobu.

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
Program TV na 17 maja 2026 (Niedziela)
06:00 Makłowicz w podróży: Sycylia - Pod Etną, odc. 26 Logo Telewizja WP
06:30 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Banja Luka, odc. 27 Logo Telewizja WP
Czas trwania: 33min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
Reklama
11:25 Makłowicz w podróży - Portugalia - Porto Logo TVP Polonia

Opis (streszczenie): Nowy cykl Roberta Makłowicza na antenie Programu 2 to program kulinarno - podróżniczy, którego celemjest przekazanie praktycznej wiedzy, związanej z podróżami i odwiedzanymi miejscami. W swojej kolejnej portugalskiej podróży Robert Makłowicz odwiedza miasto u ujścia rzeki Douro do Atlantyku, znane jako ośrodek eksportu doskonałych mocnych win już w XVIII wieku. Atrakcją Porto są składy win, w których można wędrować przez ogromne piwnice pełne beczek i butelek z dojrzewającym portwajnem. W asyście właściciela jednej z takich piwnic krakowski znawca kuchni przyrządza na miejscu stek z pieprzem oczywiście z dodatkiem wina porto! Oprócz pięknych zabytków i staroświeckich sklepów dodających mu uroku, Porto ma też swoją przystań rybacką i port oceaniczny w Matosinhos, gdzie warto zjeść pieczone na ruszcie wprost na ulicy sardynki, makrele czy dorady.

Czas trwania: 24min. / 2009 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 49 Niemcy - Brema Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Freie Hansestadt Bremen, czyli wolne miasto hanzeatyckie - taką dumną oficjalną nazwę nosi do dziś miasto nad Wezerą, której w średniowieczu zawdzięczało dostęp do Morza Północnego i płynące z morskiego handlu zyski. Brema to także najmniejszy w całych Niemczech land związkowy. Alianckie bomby w 1943 roku niemal całkowicie ominęły rynek Bremy. Dzięki temu możemy tu podziwiać takie perły jak budynek gildii kupieckiej z XVI wieku, posąg rycerza Rolanda, katedrę i ratusz. Na rynku stoi też pomnik Bismarcka, żelaznego kanclerza, który zasłużył na miano polakożercy. Co ciekawe, Bismarck miał żonę o słowiańskich korzeniach i lubił węgorze, więc w tym programie można na niego spojrzeć odrobinę cieplej. Za pomnikiem żelaznego kanclerza stoi katedra św. Piotra. Jak w każdym porządnym niemieckim mieście tuż przy katedrze działa codzienny targ. To zwyczaj jeszcze z czasów średniowiecznych. Prapoczątek Bremy to X - wieczna Dzielnica Powroźnikow z małymi, zabytkowymi domkami. Dziś w historycznej zabudowie tej najstarszej dzielnicy ulokowały się liczne galerie, butiki i kawiarnie. Niemcy, podobnie jak Ślązacy, lubią przed obiadem wypić kawę i zjeść coś słodkiego. Robert wybiera coś bardziej konkretnego: Bratwurst Kiefert, czyli kiełbaski z miękką słodkawą bułką i słodkawą delikatną musztardą. W XIX wieku przyszedł na świat Ludwig Roselius, kupiec, który opracował technologię produkcji kawy bezkofeinowej. Bardzo się na tej kawie wzbogacił i w latach 20. wybudował w Bremie słynną Bötscherstrasse - ulicę Bednarską z zabudową w stylu ekspresjonistycznym. Jedną z atrakcji tego miejsca jest karylion - zestaw grających dzwonków z miśnieńskiej porcelany. Ekspresjonistyczna architektura Bötscherstrasse była bardzo krytykowana przez Hitlera. Roselius robił wszystko, żeby ocalić dzieło swojego życia. Po krytyce ze strony hitlerowców nad bramą do uliczki kazał wmurować płaskorzeźbę przedstawiającą Lichtbringera, anioła z mieczem niosącego światłość i zwyciężającego siły ciemności. To miał być oczywiście sam Führer. Lichtbringer to po łacinie Luciferus. Bardzo ciekawe są podziemia Bremy. Pod ratuszem i pod całym rynkiem ciągną się ogromne piwnice winne, których zasoby mocno ucierpiały po wizycie zwycięskich wojsk alianckich w 1945 roku. Wielką część tych piwnic zajmuje Ratskeller, rodzaj gospody winnej, gdzie Robert degustuje trzy odmiany najbardziej dla Niemiec reprezentatywne, a są to riesling znad Mozeli, silvaner z Palatynatu i Müller Thurgau z Nadrenii. Ratskeller w Bremie to dziś największa kolekcja niemieckich win na całym świecie. Zdecydowana większość miast Hanzy miała związek z morzem, choć wiele z nich, tak jak Brema, nad morzem nie leży. Łącznikiem między morzem a miastem była rzeka Wezera. Kiedy w XIX wieku się zamuliła, Bremeńczycy kupili ziemie nad samym morzem. Tak powstało Bremerhaven, dawne nabrzeże portowe. I to w tej scenerii, z widokiem na latarnię morską, Robert gotuje zupę krem z kalafiorów po bremeńsku. Dzięki swojemu strategicznemu położeniu Bremerhaven było jedną z głównych baz Kriegsmarine. Nazwę Bremerhaven należy przetłumaczyć jako "bremeński port". To ogromny kompleks, który składa się z kilku mniejszych portów: handlowego, promowego i rybackiego. Choć ten ostatni to już zabytek zamieniony w kompleks turystyczny. Są tu hotele, kawiarnie i mnóstwo restauracji. Na tarasie jednej z nich Robert raczy się gładzicą, jest to rodzaj flądry z ziemniakami, do tego kieliszek białego wina.

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
Program TV na 18 maja 2026 (Poniedziałek)
07:15 Makłowicz w podróży. Ukraina - Kijów do syta. Logo TVP Wilno

Opis (streszczenie): Bohaterski Majdan Niezależności, imponujący choć socrealistyczny Chreszczatyk, XIX - wieczna hala targowa Bessarabka, Andrzejowski Zjazd (ulica artystów) z domem Bułhakowa czy żywiołowy Plac Kontraktowy to obowiązkowe punkty kijowskiego programu. Mniej oczywiste dla przeciętnego turysty są równie obowiązkowe adresy kulinarne ale od czego mamy Roberta Makłowicza! Podziemna restauracja pod Lacką Bramą, wiedeńskie z pochodzenia lwowskie placki, których wyrób podglądamy przez szybę od ulicy, słynne tatarskie pierogi czeburek z budki na Żytnim Targu oto propozycje dla zgłodniałych amatorów Kijowa. Żeby było, jak w tytule odcinka, naprawdę do syta, Robert własnoręcznie przyrządza w centrum miasta egzotycznie brzmiącą baranią smażeninę w gruzińskim lawaszu. Na deser zaskakująca wizyta w supermarkecie.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Nowoczesne KL Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Mostar, odc. 29 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert kontynuuje swoją podróż po Bośni i Hercegowinie. Przekona się, że droga z Sarajewa do Mostaru, biegnąca wzdłuż Neretwy, to jedna z piękniejszych tras w tej części Europy, atrakcyjna również pod względem kulinarnym. W Mostarze na tarasie restauracji Kulluk z widokiem na minarety Robert zasiada do degustacji miejscowych dań. Pojawia się nadziewana pleskawica i pita ziemniaczana, zwana krompirusą. Jest to ciasto strudlowe, przekładane duszonymi w oleju ziemniakami z cebulą, doprawione tylko solą i pieprzem. Hercegowina słynie również z lokalnych win, które rzadko trafiają na polskie stoły. Robert omawia dwa główne miejscowe szczepy: biały (żilavka) i czerwony (blattina).

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
13:30 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Trebinje, odc. 30 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Kucharz z Krakowa odwiedza Trebinje leżące w Republice Serbskiej. Kulinarną wizytówką miasta, obok kawiarni, są piekarnie, gdzie Robert spróbuje trzech rodzajów pity prosto z pieca. Jest to ciasto strudlowe, czyli filo, o różnych kształtach i nadzieniach. Burek nadziewany jest wyłącznie mięsem, zeljanica zaś ma nadzienie szpinakowe. Na targu można kupić produkty wytwarzane w okolicznych gospodarstwach - oliwę, ser kripavac z mleka krowiego i koziego, szynkę z kozy i warzywa: szpinak, buraki, groszek, a nawet pokrzywy na zupę. Stoisko z serami zachwyca mnogością gatunków. Robert próbuje ser ze skórzanego worka, który można spotkać tylko w Hercegowinie. Kucharz odwiedza również niewielkie miejscowości leżące niedaleko miasta. W Mosko jest gościem restauracji Konak, gdzie spróbuje pieczonego jagnięcia i cielęciny z ziemniakami. Przed nim również zestaw miejscowych przekąsek: placek z serem kripavac, utipci, czyli pączki na słono i mamałyga z serem. Danie odcinka Robert gotuje nad brzegiem rzeki, obok koła łopatkowego. Jest to pstrąg w mące kukurydzianej z grochem poljak, w sosie na bazie białego wina. W nieodległym Klobuku odnajduje winnicę cesarską, która w czasach Austro-Węgier produkowała z białych gron odmiany wina żilawka, wysyłanego później na wiedeński dwór. O jakości tego wina przesądza tutejsza gleba - wulkaniczny tuf. Degustacja odbywa się w winotece Vukoje. Do wina podano miejscowe danie: risotto z kapustą ratan i koźlęciną.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży. Hiszpania - Sierra Nevada Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Kulinarno - podróżniczy program Roberta Makłowicza, w którym przekazywana jest praktyczna wiedza związana z podróżami i odwiedzanymi miejscami. Wszystkie drogi w górach Sierra Nevada (a jest tylko jedna: malownicza droga nr 395) prowadzą do Pradollano miasta zbudowanego od podstaw w latach 60 - tych dla nowej stacji narciarskiej. Tajemnica nart w górach, z których można zobaczyć brzegi Afryki, jest prosta: jeździ się na stokach trzytysięczników, a nawet wyżej. W rodzinnym parku zimowych rozrywek Robert próbuje swoich sił na kolejce grawitacyjnej i na skibobie, a przy stacji pośredniej Borreguiles ocenia ofertę kulinarną dla narciarzy w bufecie samoobsługowym (restauracja la carte prawdy w tym zakresie nam nie powie). Miejscowe wędliny, sałatka z tuńczyka i pieczonej papryki czy krokiety z szynką można potraktować jako przystawki przed daniem głównym, które Robert przyrządza własnoręcznie, a jest to Tortilla de Sacromonte z wieprzowymi podrobami. Po kąpieli w górskim spa godzina jazdy na południe i można znów zażyć kąpieli, ale już w Morzu Śródziemnym.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Na prowincji Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): W tym odcinku Robert podróżuje na północ Malezji, w góry Cameron Highlands. Słyną one z niższych niż gdzie indziej temperatur, upraw warzyw oraz malowniczych pól herbacianych. Skąd się tu wzięła herbata? W latach 20. XX wieku sprowadzili ją z Cejlonu (dzisiejszej Sri Lanki) Brytyjczycy, którzy nie mogli wytrzymać nawet dnia bez filiżanki tego napoju. Herbatą nasz podróżnik raczy się na tarasie herbaciarni z widokiem na herbaciane pola. Do herbaty podawanej tu na modłę angielską, a więc z mlekiem, serwowane są biszkopty, ciastka sodowe, babeczki kokosowe, sernik i ciasto marchewkowo - bananowe. Po degustacji Robert udaje się na pola herbaciane i asystuje przy zbiorach herbacianych liści. Mężczyźni strzygą krzewy wielkimi nożycami, zebrane liście wrzucają do koszy, które niosą na plecach. Następnego dnia pan Paul Ng, wielki koneser herbaty, objaśnia Robertowi, na czym polega proces jej obróbki. Zebrane liście trzeba wysuszyć i sfermentować. Wtedy dopiero zamienią się w herbatę typu angielskiego. Wśród malowniczych pół herbacianych Robert przyrządza sałatkę z makaronem ryżowym. Przez długie lata okolice Cameron Highlands były oazą dla Brytyjczyków, którzy szukali tu ochłody i budowali swoje rezydencje. Dziś dużo jest tutaj turystów. Przyciąga ich nie tylko przyjemna temperatura. Również miejscowa kuchnia. Przed hotelowym kwietnikiem ustawiony jest wielki termometr, który wskazuje 18 stopni Celsjusza, pod nim przy stole dwaj szefowie szykują jagnięcinę według typowo europejskiego przepisu. Oryginalny jest natomiast deser, owoce durianu podane na surowo z alkoholem. Kolejny dzień zaczyna się od wyprawy na targ. Wypełnione owocami stragany po obu stronach wąskiej ulicy przyciągają kupujących. Miejscowi mówią, że świty są tutaj chłodne, ale dzięki takiemu klimatowi rosną tu owoce, jakich nie ma nigdzie indziej w Malezji, truskawki i krzyżówki słodkiej pomarańczy z kwaśną z limonką. W barze targowym Robert je śniadanie - talerz smażonego makaronu, zielone jabłko skrzyżowane z guavą, a do popicia herbata z mlekiem. Tak posilony wybiera się na pole. Prawie każda tutejsza dolina wykorzystywana jest do upraw. Robert schodzi po małych schodkach nad nawadnianym poletkiem, na którym rośnie szpinak wodny, zwany też kapustą bagienną. Świetna jarzyna, wystarczy ją wrzucić na wok. Nasyciwszy się wonią pól uprawnych, nasz podróżnik udaje się do chińskiej świątyni taoistycznej, którą zwiastują trójkątne flagi z chińskimi znakami. Budowla jest niewielka, wejście do niej oświetlają lampiony. Robert wchodzi do środka. Butów nie każą zdejmować. W środku jest ołtarz, przed nim dary dla bóstwa: ciasteczka, pomarańcze i jabłko. Na mieście zaś, na placu przed biurowcem, można podziwiać ceremonialny chiński taniec lwów. Czarny i złoty lew - każdy "napędzany" przez dwóch ludzi - wykonują taneczne figury. Ceremonia odbywa się z okazji otwarcia siedziby nowej firmy i ma jej zapewnić pomyślność. Jadąc dalej na północ, Robert dociera do stanu Perak, do miasta Ipoh, zwanego niegdyś miastem milionerów. Ich fortuny wyrosły na złożach cyny, którą wydobywano w dolinie rzeki. Zasoby cyny skończyły się w latach 70. XX wieku. Miasto zachowało swój kolonialny styl. Dworzec to wciąż ten sam biały budynek, a w pałacu gubernatora jest dziś siedziba władz miejskich. W starej części miasta Robert zwiedza dawne ulice magazynów handlowych. Na ścianach domów i w oknach wiszą maty z chińskimi znakami. W restauracji Tauge Ayam Lou Wong Robert degustuje miejscowe specjały: kurczaka po kantońsku z kiełkami sojowymi z gleby wapiennej, kurze łapki, zupę z kulkami rybnymi i płaski makaron ryżowy. W Ipoh Robert zwiedza świątynię buddyjską Gek Lok Tong. Świątynia wykuta jest w ogromnej wapiennej jaskini. Podziwiając wielopoziomowe formy skalne, stalaktyty i posągi Buddy, nasz podróżnik przyz

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 19 maja 2026 (Wtorek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Na prowincji Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Nad Sutjeską i Driną, odc. 31 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert odwiedza Park Narodowy Sutjeska na granicy Bośni z Hercegowiną i Czarnogórą. Górskie lasy dostarczają dzikiego czosnku do sałatek i mięsa kozic, które wykorzystuje się do przygotowania miejscowych dań - sałatki z dzikiego czosnku, sera zwijanego w warkoczyki, pity ze szpinakiem i twarogiem oraz gulaszu z kozicy górskiej. Do picia podaje się wino ze słynnego monasteru Tvrdos albo kwaśne mleko. Na kolejnym postoju Robert ma okazję spróbować dań rybnych. Tym razem piknik rozpoczyna się od kieliszka rakii. Potem jest zupa rybna gotowana w kociołku oraz smażone ryby. Złowione w Drinie pstrągi oraz płocie, panierowane w mące, są smażone w oleju nad żywym ogniem w specjalnym naczyniu, zwanym taniraca. Podczas rejsu mistrz kuchni przyrządza danie odcinka - wątróbkę jagnięcą z serbską sałatką. W dalszej części wycieczki prowadzący ma okazję spróbować specjałów z miasta Visegrad: półmisek wędlin i serów, panierowanych papryk nadziewanych serem i młodej wołowiny w pikantnym sosie.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
13:30 Makłowicz w podróży: Austria - Wiedeń cesarski, odc. 32 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): W poszukiwaniu kulinarnych inspiracji kucharz z Krakowa udaje się do austriackiej stolicy. Na trasie wycieczki znajdzie się m.in. pełne turystów miejskie targowisko Naschmarkt, katedra św. Szczepana i krypty kapucynów, w której złożono doczesne szczątki cesarzy z rodu Habsburgów. Tu spoczywa cesarz Franciszek Józef, jego żona Sissi oraz ich syn Rudolf, który popełnił samobójstwo w Mayerlingu. W menu odcinka znajdą się: golonka, surówka z kapusty, placki ziemniaczane, piwo oraz sztangle z kminkiem i knedel bułczany z wędzonym boczkiem i kurkami.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży. Hiszpania - Costa Tropical Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Kulinarno - podróżniczy program Roberta Makłowicza, w którym przekazywana jest praktyczna wiedza związana z podróżami i odwiedzanymi miejscami. Fragment wybrzeża Morza Śródziemnego położony na południe od masywu Sierra Nevada nosi nazwę Costa Tropical. Zgodnie z tą nazwą, miejscowa żyzna nizina, utworzona z materiału nanoszonego w ciągu wieków przez rzekę Guadalfeo, jest idealnym teren do upraw owoców tropicalnych. Z dawnego arabskiego miasta Salobrea Robert udaje się do ogrodu, w którym można zjeść prosto z drzewa mango, awokado, chirimoyę, liczi, kumkwaty czy limonkwaty. Inną tropikalną specjalnością regionu jest trzcina cukrowa i wyrabiany z niej rum (jedyny taki w całej Hiszpanii). Zaglądamy do kamiennych kadzi w fabryce rybnego sosu garum, która przez 800 lat dostaraczała tego przysmaku na najbogatsze stoły starożytnego Rzymu i poznajemy przepis na miecznika w sosie pomarańczowym, którego Robert gotuje na plaży. Wprost z tropików w śnieżne góry, oddalone raptem o 100 km. Po atrakcjach zjazdowych wieczorna uczta w barach tapas.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Penang Logo TVP Rozrywka
Czas trwania: 24min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 20 maja 2026 (Środa)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Penang Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Austria. Wiedeń współczesny, odc. 33 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz podróżując po współczesnym Wiedniu, odwiedza symboliczne miejsca i doświadcza kulinarnej sceny miasta. Plac przed Operą Wiedeńską stanowi centralny punkt, niedaleko znajduje się słynny kiosk Bitzinger, serwujący uliczne dania. Robert próbuje tam specjałów takich jak bosna, käsecreme oraz debreczyńska kiełbaska, popijając je szprycerem. Odkrywa także eleganckie lokale jak restauracja Konstantina Filippou, oferująca dania nowoczesnej kuchni, oraz restauracja Juana Amadora, w której trudno dostać stolik ze względu na duże zainteresowanie. Wiedeń to miasto o bogatej tradycji winiarskiej, co podkreśla wizyta w sklepie Wein & Co oraz degustacja wiedeńskiego wina Grüner Weltliner. Robert przygotowuje danie w winnicy, tworząc risotto ze szparagami i truskawkami. Wiedeńska historia kulinarna obejmuje również ślimaki, które niegdyś były uznawane za potrawę wegetariańską, a teraz można je znaleźć w bistro Wiener Schnecke. Robert odkrywa również historyczną piwnicę w dzielnicy XXI, gdzie degustuje młode wina. Doświadcza smaku szczepów pinot gris, pinot blanc oraz chardonnay w modnej lokalizacji przy Mariahilfer Strasse.

Czas trwania: 32min. / Polska / magazyn kulinarny
13:30 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Mostar, odc. 29 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży. Hiszpania - Almeria Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Otoczona górami i pustyniami Almeria, na tle innych regionów Hiszpanii, wydaje się wciąż nieodkryta. A warto tu przyjechać, choć to statystycznie najgorętsze miejsce w Europie ze średnią temperaturą w roku powyżej 19 stopni C. Samo miasto kusi zabytkami starymi (arabska Alcazaba), nowszymi (katedra obronna) i najnowszymi (portowa rampa kolejowa ze szkoły Eiffela czy podziemne schrony z czasów wojny domowej). Główna promenada miasta nazywa się Paseo de Almeria i jest to najlepszy adres na zakupy. Jeśli chcemy zrobić zakupy spożywcze, wystarczy skręcić w boczną uliczkę, do Mercado Central w eleganckim budynku z XIX wieku. Jest tu tak czysto, że można jeść z podłogi. A w ofercie: miejscowe szynki, dorsz w różnej postaci i suszone sardele - znane tu już w czasach fenickich. Na wiosnę można je jeść z młodym bobem, co doceni każdy miejscowy smakosz. Jeśli ktoś nie lubi atmosfery targu, może wybrać się do eleganckich delikatesów, gdzie uwagę Roberta zwracają ryby, małże, karczochy, szparagi, ale w konserwach. Almeria była perełką Kalifatu Kordoby, jego głównym portem. Po rekonkwiście podupadła i się wyludniła. Koloniści się tu nie garnęli, bo ziemia była niezbyt przyjazna i pustynna. Zmieniło się to w XIX wieku, kiedy w tej górskiej okolicy odkryto prawdziwy skarb - rudy żelaza. Choć koncesje na wydobycie kopalin otrzymały firmy francuskie i brytyjskie, skutki prosperity odczuł cały region. Ciekawostką są w Almerii kioski. Niektóre sprzedają prasę, inne napoje i lody. Ale w latach 1936 - 39 tutejsze kioski były wejściami do podziemnego świata schronów. Są one do dzisiaj pamiątką po ponurych latach wojny domowej, kiedy to Almeria była bastionem republikanów, a frankiści i ich sojusznicy często ją bombardowali. Wybudowano więc schrony, których korytarze liczą 4 km długości. Mogły pomieścić 4 tys. ludzi. Atrakcją Almerii jest Muzeum Kina i aleja gwiazd filmowych. Swoje ślady pozostawili tutaj Terry Gilliam, Ridley Scott, Omar Sharif i Arnold Schwartzenegger. W kamienicy, gdzie mieści się muzeum, gościł swego czasu John Lennon, który spędził tu jesień 1966 r. Przyjechał do niego wówczas Ringo Starr. Lennon mieszkał na pięterku. W mieszkaniu arcyważna była łazienka, a zwłaszcza wanna, w której Lennon komponował. I w tej to "muzycznej" wannie powstała piosenka "Strawberry Fields Forever". Kolejny filmowy trop prowadzi nas do Fortu Bravo. To miasteczko z Dzikiego Zachodu, zbudowane na potrzeby kinematografii, w którym swoje spaghetti westerny kręcił Sergio Leone. A co można ugotować w takiej scenerii? Na centralnym placyku między bankiem i saloonem Robert przygotuje polędwiczki wieprzowe po kowbojsku, suszone sardele i panierowane ryby. Kolejna porcja hiszpańskich przysmaków czeka na Roberta w rybackiej wiosce na Costa de Almeria. W nadmorskiej restauracji krakowski podróżnik spróbuje smażonych ryb i kalmarów. Zwieńczeniem plażowej uczty będzie cujada - świeży kremowy ser, wyrabiany na miejscu. A po posiłku spacer najsłynniejszą plażą w regionie, jej hiszpańska nazwa to playa de Mónsul.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Etniczny mix Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Biały budynek w stylu mauretańskim przy jednej z ruchliwych ulic w centrum Kuala Lumpur, stolicy Malezji, to dawny dworzec kolejowy wzniesiony jeszcze przez Brytyjczyków. Ich panowanie na Półwyspie Malajskim skończyło się o północy 30 sierpnia 1957 roku. Wtedy to w centrum Kuala Lumpur, na dawnym boisku do krykieta i hokeja na trawie, zjechała w dół brytyjska flaga Union Jack, a na maszt wciągnięto flagę Malezji. Dziś centralny plac Kuala Lumpur zwany jest placem Niepodległości. Współczesna Malezja to monarchia konstytucyjna, zaś jej mieszkańcy to nie tylko Malajowie, ale też Chińczycy i Hindusi. Kuala Lumpur oznacza błotniste ujście. Sama nazwa wskazuje, jak niedogodne warunki panowały w miejscu, gdzie założono osadę, która dała początek miastu. Powstała ona w widłach rzek Kelang i Gombak, gdzie w początkach XIX wieku zaczęto wydobywać cynę. Anglicy ściągali tu do pracy robotników z Chin i Indii. Tak powstało wieloetniczne Kuala Lumpur. Różne nacje przywiozły ze sobą różne religie. Z tych religii wynikały nakazy i tradycje kulinarne. Chińczycy jedli wieprzowinę. Muzułmańscy Malajowie tylko wołowinę. Hindusi wyznający hinduizm w ogóle nie jedli mięsa. Zatem powstał tu tygiel nie tylko narodowościowy i kulturowy, ale i kulinarny. Miejscowa dzielnica hinduska nazywa się Little India. Żeby nikogo nie urazić, Robert ugotuje tu danie wegetariańskie: curry z zielonych bananów. Odwiedzi również samoobsługową indyjską restaurację. Gotowe dania czekają w bemarach. Jedzenie nakłada się na liście bananowca. Je się palcami. Nie używa się talerzy i sztućców. Dopełnieniem posiłku jest herbata z mlekiem zaparzona z korzeniami i bardzo słodka. Po Little India czas na Chinatown, tłoczne o każdej porze dnia, ale najciekawsze - także dla smakoszy - po zmroku. Robert odwiedza wielki bazar, a zwłaszcza jego część spożywczą. Można się tu napić świeżego soku z kokosa alboz trzciny cukrowej, jest smażona wieprzowina, prasowane mielone mięso z kurczaka i drobiowa kiełbasa. Jeśli kogoś ta oferta nie przekonuje, może zatrzymać się w ulicznej jadłodajni, gdzie kucharze pracują na wyścigi. Przeważają Chińczycy, ale jest też kuchnia tajska, a nawet mongolski grill. Robert wybiera potrawy chińskie, w stylu stir fried, czyli krótko smażone, i mieszane, na mocnym ogniu. Wokół ulicznych jadłodajni roznosi się specyficzny zapach, by nie powiedzieć smród. Jego sprawcą jest durian. Chętnie jadany tu owoc o dużo lepszym smaku niż aromacie. Z tego powodu nie wolno go wnosić do samolotów. A smakuje jak cebula z wanilią.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 21 maja 2026 (Czwartek)
10:00 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Etniczny mix Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Trebinje, odc. 30 Logo Telewizja WP
13:30 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Nad Sutjeską i Driną, odc. 31 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży. Hiszpania - Murcia Logo TVP HD

Opis (streszczenie): W tym odcinku Robert zwiedza hiszpański region Murcia ze stolicą o tej samej nazwie. Zwiedzanie miasta wypada zacząć od głównego placu i najważniejszego przy nim budynku, czyli katedry. Jej budowa rozpoczęła się w XIV w. 100 lat wcześniej Alfons X, król wojownik i poeta, ustanowił w Murcii władzę chrześcijańską. Dziś w murach katedry spoczywa jego serce. Jeszcze wcześniej, bo w 1272 r. , w Murcii założono uniwersytet, który działa tu do dziś. Jest starszy od naszej Jagiellonki! Dwie główne ulice starej części miasta to Platera i Trapera. Pierwsza wzięła nazwę od jubilerów, druga od sprzedawców odzieży. Ale Murcia potrafi zaskoczyć turystę. W kasynie np. nie ma ruletki, za to można zaliczyć szybki kurs historii architektury. Z kolei Plaza de las Flores, czyli plac Kwiatowy, znany jest nie z kwiatów, ale z wybornych tapas. Tapeo to kultura jedzenia małych danek z odpowiednim napojem. Słynie z nich cała Hiszpania, ale niektóre miejsca szczególnie - jak właśnie Murcia. W odwiedzanych barach Robert przeprowadza prywatny konkurs tapas. Na podium plasują się policzki wieprzowe z pure ziemniaczanym i winem monastrell, mus z chłodnika migdałowego i borowików z winem sauvignon blanc oraz panierowane krewetki pod nazwą caballito. Godna polecenia jest też marinera, czyli sałatka warzywna, tutaj pod nazwą ensaladilla rusa, z soloną sardelą, podana z winem albario z Galicji. Na deser zaś paparajote - oryginalny miejscowy przysmak. Paparajote to liść cytrynowy w cieście smażony w głębokiej oliwie. Ale uwaga, samego liścia się nie je! Z Murcii jedziemy do Cartageny (starożytna Carthago Nova), gdzie odwiedzamy historyczną wytwórnię owocowych nalewek. W sali muzealnej jest ekspozycja starożytnych amfor i mapa ścienna z rzymskim Mare Nostrum. Już w starożytności wyrabiano tutaj licor marabilis, czyli cudowny likier, eksportowany stąd do Rzymu. Receptura przetrwała do naszych czasów. Dzisiaj to likier o nazwie cuarenta y tres. W Cartagenie trzeba też koniecznie wypić cafe asiatico, czyli kawę wzmocnioną dodatkiem alkoholu. Cartagena to oczywiście Kartagina, ale nie należy mylić jej z tamtą w dzisiejszej Tunezji. Miasto założyli Kartagińczycy, ale wkrótce przeszło ono pod władzę Rzymu i zyskało nazwę Carthago Nova. Z czasem Cartagena stała się jedną z głównych baz hiszpańskiej marynarki wojennej. Stąd w 1931 r. udał się na wygnanie król Alfons XIII. Wiele lat wcześniej życie uratował mu Jan Szczepanik, Polak spod Krosna, zwany galicyjskim Edisonem, który wynalazł m.in. kamizelkę kuloodporną. A jak było z królem Alfonsem? Otóż kareta obita materią ze stalowymi płytkami ocaliła mu życie w zamachu bombowym, za co udekorował wynalazcę orderem Izabeli Kastylijskiej. Szkoda, że w Polsce mało kto słyszał o Janie Szczepaniku. Z Cartageny Robert Jedzie do Caravaca de la Cruz, jednego z pięciu świętych miast katolicyzmu. Godność tę nadał mu papież Jan Paweł II. W tutejszej bazylice przechowywana jest mało znana w Polsce relikwia. Jest to bizantyjski krzyż biskupa Roberta, patriarchy Jerozolimy, przywieziony z pierwszej krucjaty do Caravaki przez templariuszy. Są w nim drzazgi z Krzyża Świętego, na którym umarł Jezus Chrystus. W Caravaca de la Cruz Robert gotuje danie odcinka. Jest to garnek cygański z pikantnymi kiełbaskami. Po gotowaniu czeka nas jeszcze jedna atrakcja. Spacer po Mar Menor, czyli morskiej lagunie oddzielonej od otwartego morza mierzeją o długości 22 km, zwaną La Manga. Na plaży jest restauracja o nazwie El Parador. Szef kuchni przygotowuje miejscowe danie - plato Caldero. Nazwa dania pochodzi od kociołka, w którym tradycyjnie się je przygotowuje. A są to małe ościste rybki, które gotuje się w wywarze razem z głowami langustynek. W innej formie nie dałoby się tego zjeść.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Malakka Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): W tym odcinku Robert odwiedza malezyjskie miasto Malakka położone nad strategiczną przez wieki cieśniną o tej samej nazwie. Odnajduje tutaj ślady byłych kolonizatorów. Sułtanat, Portugalczycy, Holendrzy, Brytyjczycy - tak w skrócie wygląda historia tego miasta. Cieśnina Malakka łączy Morze Południowochińskie z Oceanem Indyjskim. To najdłuższa i najbardziej uczęszczana cieśnina świata. W ciągu wieków była łakomym kąskiem dla kolonizatorów. Pierwszymi Europejczykami, którzy przybyli do Malakki, byli portugalscy żeglarze. Zastali tu sprawnie działającą instytucję państwową - sułtanat, który dysponował wynalezionym przez Chińczyków prochem, miał też wojowników. Jednak europejska sztuka wojenna i fortyfikacje zwyciężyły. Portugalczycy się tu utrzymali. Ruiny kościoła św. Pawła to jedna z najstarszych budowli, jakie po nich zostały. Zaś A' Famosa to ostatni zachowany fragment twierdzy zbudowanej przez nich i zburzonej przez następnych kolonizatorów. XVII wiek to szczyt potęgi królestwa Niderlandów. Holenderska Kompania Wschodnioindyjska sprzymierzyła się z sułtanatem i wspólnie wygonili Portugalczyków. Holendrzy zostali tu 200 lat. Po nich przyszli Brytyjczycy. Chińczycy zaś byli na Półwyspie Malajskim od dawna, ale jako przybysze woleli żyć w wyniosłej izolacji. Dopiero kiedy w XIV wieku sułtan Malakki Mansur Shah ożenił się z Chinką, małżeństwa chińsko - malajskie stały się czymś normalnym. W ten sposób narodziła się nowa rasa, nowa kultura, również kulinarna, znana jako Baba - Nyonya. Żeby poznać smaki tej kuchni, należy odwiedzić Chinatown. Robert przyznaje, że dotychczas znał tylko jedno danie takie danie: zupę laksa lemak z Singapuru. Po degustacji w restauracji o nazwie Big Nyonya pora samemu coś przygotować. Na placyku przed zabytkowym holenderskim ratuszem i kościołem Robert gotuje krewetki w sosie słodko - pikantno - kwaśnym. W Chinatown najciekawiej jest o zmroku. Robert odwiedza XVII - wieczny dom. W czasach holenderskich mieściła się tu siedziba celnika portowego. Dziś jest tu restauracja Bistro 1673. Szefowie kuchni specjalnie dla Roberta przygotują egzotyczne dania: bułeczkę holenderską i ryż smażony z ananasem. Kolejny przystanek nocnej wyprawy do Chinatown to jadłodajnia uliczna. Robert zatrzymuje się przy stoisku z rybami pieczonymi na ruszcie, gdzie zamawia ikan bakar Portugis, czyli rybę pieczoną na ruszcie po portugalsku. Jeśli ryba w Malace, to po portugalsku, u Chińczyka.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 22 maja 2026 (Piątek)
07:00 Makłowicz w podróży - Portugalia - Porto Logo TVP Polonia
08:15 Makłowicz w podróży - Podróż 31. Szwecja - Göteborg Logo TVP1 HD

Opis (streszczenie): W tym odcinku odwiedzamy Göteborg. Wizytę w tym drugim co do wielkości mieście Szwecji Robert rozpoczyna od przeglądu oferty na porannej hurtowej aukcji ryb i owoców morza. Do hali aukcyjnej w nadmorskim porcie już od świtu przychodzą hurtownicy, którzy kupują ryby (makrele, szczupaki, kraby, dorsze), nie tylko morskie, złowione w całej Skandynawii. Göteborg kocha ryby i oferuje je nawet w budkach z fast foodem; w jednej z nich Robert zjada smażonego śledzia z arktycznymi jagodami. W początkach XVII wieku dzisiejsza południowa Szwecja należała do Danii, która pobierała wysokie cła za żeglugę w swoich bałtyckich cieśninach. Godziło to w morski handel Szwecji. Król Gustaw II Adolf postanowił wybudować port na otwartym Morzu Północnym. Tak powstał Göteborg - miasto Gotów. Król - założyciel miasta - zyskał chwałę wielkiego reformatora i wodza, a wdzięczni mieszkańcy postawili mu wspaniały pomnik w centrum miasta. Jako że nie samą historią człowiek żyje, w centrum Robert trafia do słynnej restauracji Kometen, najstarszej w mieście, która działa nieprzerwanie od lat 30. XX wieku. Od niedawna jej szefem jest szwedzki autorytet kulinarny Leif Mannerström. W asyście gościa z Polski Leif przyrządza marynowanego po szwedzku łososia gravlax, do którego proponuje kawior. Na takie przysmaki nie mogli liczyć dawni marynarze, o czym Robert przekonuje się na pokładzie repliki XVIII - wiecznego statku Götheborg, cumującego w porcie. W centrum Robert odwiedza także halę targową, której piękny neogotycki budynek stoi nad rzeką. To najsłynniejsze w całej Szwecji miejsce, gdzie handluje się rybami. W tutejszej restauracji rybnej Robert podziwia, jak jej szef Johan Malm, otwiera przy barze ostrygi. Johan jest mistrzem świata w otwieraniu ostryg. Specjalnie dla Roberta przygotuje danie o nazwie "połów dnia". Będzie to smażona makrela z zielonym puree. Po obiedzie Robert odwiedza muzeum szwedzkiej motoryzacji, gdzie dowiaduje się, że już w 1959 r. montowano seryjnie pierwsze w świecie pasy bezpieczeństwa w modelu Volvo Amazon. Szwecja jest światową potęgą przetwórstwa rybnego. Można się o tym przekonać w Kungshamn, gdzie znajdują się magazyny firmy Abba Seafood. Zimnowojenne bunkry z lat 50. doczekały się lepszych czasów i lepszego przeznaczenia. W głównej hali przetwórni stoją beczki ze śledziami z Norwegii - w marynacie, oraz pojemniki z rybią ikrą. Na razie przysmaki te są jeszcze zbyt intensywne w smaku. Ta hala jest jak dojrzewalnia szlachetnych serów - ryby muszą tu poleżeć przez kilka tygodni. W drugiej hali Robert obserwuje proces filetowania szprotek, które po odcięciu głowy zamieniają się w szwedzkie anchois. W kolejnej znajduje się linia produkcyjna słynnej szwedzkiej pasty kawiorowej w tubkach. Z chrupkim pieczywem smakuje jak najprawdziwszy delikates. Każda szanująca się przetwórnia ma swoje laboratorium. Przeprowadza się tu różne testy, ale najważniejsze jest badanie organoleptyczne, czyli degustacja. Robert próbuje kawioru, pasty kawiorowej, krewetek i śledzi. Najbliższe okolice przetwórni wyglądają jak pocztówka. Szczególnie piękna jest przystań jachtowa w Smögen, która znajduje się w morskim przesmyku. Po drugiej stronie kanału można podziwiać malownicze kolorowe domki. Równie malowniczo prezentuje się zestaw szwedzkich tapas w nadmorskiej restauracji. Matjasy, siekane jajka na twardo, jajka z kawiorem, ziemniaki w plasterkach, śledzie, chrupki chleb, pasty rybne, ziemniaki w mundurkach, pasty kawiorowe. Prostota wykonania i niepowtarzalny smak, to, co w Skandynawii liczy się najbardziej. Pobyt w Göteborgu wieńczy wizyta w kawiarni Da Matteo, która ma własną piekarnię i palarnię kawy. Szwedzi piją mnóstwo kawy. To żelazny element każdej przerwy w pracy. Zwykle kawie towarzyszą kanelbullar - bułeczki cynamonowe, bez których Szwedzi nie byliby sobą.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 41. Malezja - Malakka Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Austria. Wiedeń cesarski, odc. 32 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert odwiedza Wiedeń, zaczynając od katedry św. Szczepana i krypty kapucynów, gdzie spoczywają członkowie rodziny Habsburgów, w tym cesarz Franciszek Józef, jego żona Sissi oraz ich syn Rudolf. Spacerując po mieście, Robert odkrywa ślady dawnej świetności monarchii, między innymi Plac Bohaterów i Hofburg, miejską rezydencję cesarzy. Franciszek Józef w 1857 roku nakazał zbudowanie Ringu, szerokiej alei, która otoczyła starą część miasta i umożliwiła jego dalszy rozwój. Robert odwiedza też słynne wiedeńskie Naschmarkt, gdzie od XIX wieku spotykały się różnorodne kultury kulinarne. Przenikają się tam tradycje kuchni wiedeńskiej z wpływami przybyszów z całego świata. W mieście znajduje się wiele restauracji, w tym słynna Plachutta, serwująca Tafelspitz, ulubione danie Franciszka Józefa. Wiedeńskie kawiarnie, jak Cafe Sperl i Cafe Museum, to nieodłączna część miejskiego życia. Prater, dawniej cesarskie tereny łowieckie, stał się popularnym miejscem rozrywki, gdzie Robert skosztował tradycyjnej wiedeńskiej golonki. W dzielnicy Dziesiątej odwiedza lodziarnię rodziny Tichy, znanej z lodów morelowych. Podziwia również panoramę miasta ze wzgórza Kahlenberg, znanego z historycznej szarży polskiej husarii.

Czas trwania: 32min. / Polska / magazyn kulinarny
13:30 Makłowicz w podróży: Austria. Wiedeń współczesny, odc. 33 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży. Słowacja - Bańska Szczawnica Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Kiedy mam depresję i mało czasu, jadę do Bańskiej Szczawnicy, zwierza się Robert Makłowicz. To tylko 150 km od polskiej granicy. Miasto jest wpisane na listę dziedzictwa kultury UNESCO, a mało kto w Polsce o nim słyszał. Osada w kotlinie wśród Szczawnickich Wierchów wyrosła w średniowieczu jako ośrodek górniczy. Wydobywano tu srebro i złoto. Ślady dawnego bogactwa widać do dziś. Do dzisiaj też można oglądać podziemne sztolnie, których setki kilometrów wydrążono pod samym miastem i w jego okolicy, oraz genialny XVIII - wieczny kaskadowy system sztucznych stawów, które generowały niezbędną do funkcjonowania kopalni energię wodną. Miasto przestało się rozwijać w XIX wieku wraz z zamknięciem kopalni, co było bardzo nieprzyjemne dla ówczesnych mieszkańców, ale jest bardzo szczęśliwą okolicznością dla turystów, bo historyczne centrum zachowało się w dawnej formie. Jak chociażby renesansowa kamienica, w której mieszczą się cukiernia i kawiarnia Gavalier. W kawiarni Robert degustuje tort Urpiner, pieczony z miejscowym ciemnym piwem o nazwie Urpin. Danie odcinka - górniczy kapuśniak (kapustova polievka) - Robert ugotuje na podwórku pensjonatu z widokiem na górniczą Kołatkę i całe miasto. Potem nasz podróżnik uda się do Centrum Wina, gdzie można spróbować wszystkich tutejszych szczepów. Pan Miro, szef winoteki, wyjaśnia, że miejscowe terroir najlepiej poznawać poprzez wina młode, w których wyraźnie czuć ich intensywność, zapach i siłę, a więc cały potencjał danego rocznika. Zwieńczeniem kulinarnych poszukiwań będzie kolacja w restauracji 4 Sochy, gdzie Robert spróbuje dań z dziczyzny. 4 Sochy to po słowacku cztery rzeźby, wyobrażają one 4 pory roku. Robert raczy się sarnim combrem, do którego pasuje jesień albo zima. Przy okazji wspomina, że gdy 20 lat temu pierwszy raz odwiedził Bańską Szczawnicę, nie było tu nic godnego uwagi. Jadł w górskiej karczmie za miastem, gdzie podawano niedźwiedzia i muflona. Przez 20 lat jakość podawanej tu dziczyzny zmieniła się diametralnie. Prawdziwą ucztą może być też kolacja w ośrodku narciarskim, położonym kilka kilometrów za miastem. Szefem kuchni jest tu Lubomir Herko - ścisła czołówka słowackiej sztuki kulinarnej. W sali restauracyjnej przed Robertem trzy dania: foie gras, zupa borowikowa i sandacz, do tego miejscowe białe wino o nazwie Veltlinske Zelene, a na deser pieczona czekolada.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 42. Morawy - W stronę Śląska Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Dzisiejsza Republika Czeska składa się z trzech historycznych krain: Czech, Moraw i Śląska. W tym odcinku odwiedzamy podregion Moraw zwany Valasko. Ale zobaczymy też trochę Śląska. Urocze miasteczko Štramberk na Morawach leży 30 km od polskiej granicy. Nad całym miastem i okolicą góruje Truba, czyli Trąba. To średniowieczna wieża, w której mieszkańcy schronili się podczas najazdu tatarskiego w XIII wieku. Jak głosi legenda, po odstąpieniu Tatarów znaleźli w ich obozie worki z uszami odciętymi chrześcijanom. Sztramberczanie mieli poczucie humoru, bo z czasem zaczęli wypiekać słodkie uszy, które dziś są znanym lokalnym przysmakiem. Zabytkowym kabrioletem marki Tatra z lat 30. Robert jedzie do pobliskich Koprzywnic. Przed wojną Czesi byli prawdziwą potęgą w dziedzinie motoryzacji. Można się o tym przekonać w koprzywnickim Muzeum Techniki. W jednej z sal Robert podziwia kolekcję przedwojennych aut osobowych marki Tatra. Limuzyna z serii T-77 to konstrukcja genialnego inżyniera Hansa Ledvinki, której rozwiązania skopiował Ferdynand Porsche do swojego Garbusa. Ta konstrukcja to chłodzony powietrzem silnik umieszczony z tyłu pojazdu. Po zajęciu Czechosłowacji przez Niemcy Hitler nakazał wstrzymanie produkcji T-77. Po wojnie Tatra wygrała proces patentowy i w latach 60. Niemcy musieli wypłacić odszkodowanie. Bawiąc w tej okolicy, nie można ominąć Nowego Jiczyna, który wszakże nie ma nic wspólnego z Rumcajsem; tamten Jiczyn leży na północ od Pragi. Rynek miasteczka okalają zabytkowe kamieniczki z epoki renesansu i baroku. Historyczna zabudowa ocalała, bo dwie wojny światowe ominęły miasto. W Nowym Jiczynie ostatnie lata swego zasłużonego żywota spędził austriacki generał Ernst Gideon von Laudon. Bił dzielnie Prusaków w czasach Marii Teresy. Zmarł w domu, w którym dziś mieści się największe na świecie Muzeum Kapeluszy. Skąd kapelusze w Nowym Jiczynie? W czasach Austro-Węgier ten region był zagłębiem przemysłu tekstylnego. Z Nowego Jiczyna Robert jedzie do pałacu w Kuninie. W ogrodach pałacowych odbywa się prezentacja kulinarna. Szef kuchni przyrządza szaszłyki z wieprzowej polędwicy z dodatkiem kurczaka i boczku, do tego ziemniaki z kminem. Na deser zaś Robert pojedzie do zamku w Hukvaldach. W romantycznej baszcie, skąd rozpościera się widok na Morawy i okolice, odbędzie się degustacja miejscowych słodkich kołaczy z nadzieniem owocowym. W parku pod zamkiem szukał natchnienia wybitny kompozytor czeski, Leo Janacek. Ale te strony wydały wielu znakomitych ludzi kultury i nauki. Tuż obok, w Priborze urodził się Zygmunt Freud, zaś w Rażnie - Gregor Mendel, ojciec genetyki. Kolejny kulinarny przystanek to górski pensjonat na rzeczką Ostravicą, gdzie Robert degustuje królika ze śliwowicą. Stamtąd jedziemy do Ostrawy. Patrząc z góry na okolice, trudno wyobrazić sobie bardziej śląski krajobraz. Ostrawa to kiedyś najbardziej przemysłowe, zadymione i zanieczyszczone miasto regionu. Dziś na wszystkich kominach są filtry, a wiele zakładów jest już nieczynnych. Robert zwiedza hutę Vitkovice (pierwotna nazwa Rudolf) z połowy XIX wieku, która czeka na wpis na listę UNESCO. Huta pracowała do końca XX wieku. Dziś jest to zabytek myśli technicznej. W jednej z dawnych hal fabrycznych urządzono interaktywne muzeum techniki. Jego patronem jest Juliusz Verne, który urodził się w tym samym roku, kiedy otwarto ten kombinat hutniczy. W muzeum odbywają się koncerty. Salę widowiskową urządzono w dawnym gigantycznym zbiorniku do sprężania gazów z wielkiego pieca. Na zakończenie wizyty w starej hucie Robert ogląda jeszcze podwodny statek Nautilus kapitana Nemo. W Landek Park, na trawniku przed skansenem górniczym, szef kuchni miejscowej tradycyjnej restauracji, pan Zdenek Voznica, przygotowuje swoje popisowe danie: szablę górniczą. Pan Zdenek to legenda, był niegdyś szefem kuchni słynnego Grand Hotelu Pupp w Karl

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 23 maja 2026 (Sobota)
06:00 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Mostar, odc. 29 Logo Telewizja WP
06:30 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Trebinje, odc. 30 Logo Telewizja WP
14:00 Makłowicz w podróży Logo TVP3 Gorzów Wlkp.
17:05 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Austria. Krems i Dolina Wachau Logo TVP3 Kraków

Opis (streszczenie): Znana z produkcji doskonałych białych win naddunajska Dolina Wachau, na zachód od Wiednia, ma więcej atutów niż tylko wysokiej próby riesling czy grüner weltliner. Jej główne miasto, Krems, to prawdziwa perła architektury. W dodatku to dwa miasta w jednym: Krems - und - Stein. Opactwo Göttweig, choć mniejsze niż pobliski klasztorny moloch w Melku, ma jednak od niego piękniejszą klatkę schodową. Statkiem po Dunaju warto popłynąć do Dürnstein i zobaczyć m.in. twierdzę, której więźniem był Ryszard Lwie Serce. Zamek Aggstein oferuje widoki zdolne natchnąć poetycko nie tylko romantyków, a cała okolica poza wszystkim zaprasza do stołu. Pieczona cielęca głowa, zupa rieslingowa, sandacz z kaszanką smażony na klarowanym maśle Smacznego!

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży. Słowacja - Liptów Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Kulinarno - podróżniczy program Roberta Makłowicza, w którym przekazywana jest praktyczna wiedza związana z podróżami i odwiedzanymi miejscami. Wizytę w podtatrzańskim Liptowie Robert zaczyna od spotkania z konsulem honorowym RP w Liptowskim Mikulaszu. Dobrze wiedzieć, że w razie kłopotów (przejedzenia?) można liczyć na pomoc polskiej placówki. A serio konsul potwierdza tezę Roberta, że przez ostatnie dwie dekady słowacka gastronomia poczyniła wielkie postępy. Góra Chopok może być atrakcyjna nawet w czasie zadymki śnieżnej, bo zamiast jeździć na nartach można tam zjeść np. gulasz segedyński nowej restauracji na samym szczycie. A po nartach? Największy w tej części Europy aquapark pod Liptowskim Mikulaszem czy baseny termalne w Beszeniowej (nie do wiary, że 20 lat temu była tam tylko jama w ziemi z gorącą wodą). Kolejne atrakcje kulinarne to liptowska sałatka z oscypkiem i korbaczikiem sery to tutejsza specjalność drobi czyli kiełbaski z ziemniaków, szulki z makiem, baranina ze strapaczką czy haluszki z bryndzą i skwarkami, przyrządzane przez autentyczną liptowską gospodynię z Partiznskiej Ľupy.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
Program TV na 24 maja 2026 (Niedziela)
06:00 Makłowicz w podróży: Bośnia i Hercegowina - Nad Sutjeską i Driną, odc. 31 Logo Telewizja WP
06:30 Makłowicz w podróży: Austria. Wiedeń cesarski, odc. 32 Logo Telewizja WP
11:25 Makłowicz w podróży - Portugalia - Dolina Duoro Logo TVP Polonia

Opis (streszczenie): Granice uprawy winorośli w dolinie rzeki Douro, czyli - jak powiedzielibyśmy dzisiaj - apelację regionalną, wyznaczono już w połowie XVIII wieku. Do dziś pozostaje niemal niezmieniona. To stąd pochodzi wino porto. Robert Makłowicz porusza się po górzystej okolicy najpewniejszym środkiem lokomocji - samochodem terenowym. Podziwia niezwykłą architekturę i rozwiązania techniczne jednej z lokalnych winnic. Wyjaśnia, na czym polegają różnice między poszczególnymi odmianami porto. Przyrządza na miejscu dania z portugalskiej kiełbasy chourio oraz z konserw rybnych. Wspina się też po siedmiuset schodach do sanktuarium w pobliskim Lamego, a w miasteczku ma okazję skosztować słynnej miejscowej wędzonej szynki i owczego sera.

Czas trwania: 25min. / 2009 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży. Sycylia - Wokół Palermo Logo TVP HD

Opis (streszczenie): W tym odcinku Robert podróżuje po Sycylii, a dokładniej objeżdża okolice Palermo, najważniejszego miasta na wyspie. Pierwszym odwiedzanym miejscem jest Monreale, miasto i wznosząca się nad nim góra o tej samej nazwie. Sycylia miała wielu władców: Bizantyjczyków, Arabów, Normanów, Francuzów, Niemców, Hiszpanów i wreszcie Włochów, ale w Monreale cofamy się do XII wieku, z tego okresu bowiem pochodzi katedra pod wezwaniem Matki Boskiej. W 2015 r. katedra podobnie jak zabytki architektury romańsko - arabskiej w Palermo i nieodległym Cefalu została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Palermo powstało już w starożytności jako kolonia fenicka. Sercem miasta jest Piazza Vigilena - niewielki placyk na skrzyżowaniu śródmiejskich ulic, zabudowany z czterech stron. Miłośnicy architektury palermitańskiej mają tu co zwiedzać. Ci zaś, którzy interesują się kulinariami, znajdą drogę do ciekawych miejsc. Jednym z nich jest lokal z ulicznym jedzeniem - Nino U’ Ballerino - przy Corso Finocchiano April. Wystawione na ulice malowane beczki pełnią funkcję stołów. Siedząc przy takim stole beczce Robert degustuje miejscową specjalność: bułkę ze śledzioną. Do tego wino z lokalnych szczepów. Oprócz wieprzowej śledziony są jeszcze placuszki z ciecierzycy (panelle) i krokiety ziemniaczane (cazille). Jak to smakuje? Wątróbkowo, podrobowo. Cuccina povera - kuchnia biedna. I zacna. Ballaro to najstarszy targ w Palermo. Działa tu od wczesnego średniowiecza. Ulice od tamtego czasu się zmieniły, ale towary wystawiane na stoiskach prawie nie. Stragany stoją pod gołym niebem, a na straganach: ryby, niezbędna na Sycylii pesce spada, muszle, dorsz solony stocafisso i sardynki. Zwykle targi po południu zamierają. Ale nie ten. Ze straganów znikają wtedy produkty surowe, za to pojawiają się półprodukty, np. gotowane warzywa, żeby można było szybko przygotować w domu kolację, czyli zasadniczy miejscowy posiłek. Kolejnym zwiedzanym miastem jest Cefalu leżące 50 km na wschód od Palermo. Jądro miasta stanowi skała La Rocca oraz stojąca na jej tle katedra z XII wieku. Wąskie uliczki miasta schodzą nad morze Tyrreńskie. Nad zatoką przy miejskiej plaży Robert przyrządzi danie odcinka: karczochy smażone w cieście. Z kolei na tarasie hotelu Fiesta, z widokiem na morze, szef kuchni przygotowuje dla Roberta trzy dania: carpaccio z okonia morskiego i sałatkę z pomarańczy i karczochów, sardynki zawijane z bakłażanem, owoce morza i caponatę z bakłażana. Wiele dań sycylijskich wygląda super na talerzu, a ich przygotowanie wcale nie jest skomplikowane. Na Sycylii trudno uciec od tematu mafii, więc turyści chętnie odwiedza pobliskie miasteczko Corleone. Tymczasem powinno się odwiedzić miasto Gangi, które wygląda jak kopiec termitów pod ośnieżoną Etną. Gangi to jedna z najpiękniejszych włoskich osad - w polskich przewodnikach nieobecna. Ostatni punkt wycieczki to Monte Pellegrino - bardzo ważna góra dla Palermo, bowiem w grocie na jej szczycie mieszkała święta Rozalia, patronka miasta. Wybrała pustelniczy żywot, kiedy chcieli wydać ją za mąż.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
Program TV na 25 maja 2026 (Poniedziałek)
07:15 Makłowicz w podróży - Podróż 33. Zanzibar - Turystyczny raj Logo TVP Wilno

Opis (streszczenie): Celem kulinarno - podróżniczego programu Roberta Makłowicza, jest przekazanie praktycznej wiedzy, związanej z podróżami i odwiedzanymi miejscami. Podróż na Zanzibar rozpoczęła się dla Roberta niefortunnie w samolocie zginęła mu walizka. Na szczęście potem wszystko szło już dobrze: walizka się odnalazła, a szef kuchni w eleganckim ośrodku turystycznym przygotował doskonałe śniadanie w stylu swahili. Robert nie omieszkał też sprawdzić, jak jedzą pracownicy ośrodka; razem z nimi zjadł obiad w stołówce pracowniczej. Odwiedził miejscową wioskę, przejrzał ofertę sklepików owocowo - warzywnych i udał się na północ wyspy do typowego ośrodka plażowego, gdzie wybrał coś specjalnego z karty drinków w barze. Kolację zjadł u znajomego szefa kuchni przy dźwiękach afrykańskich bębnów, w towarzystwie egzotycznych tancerek. Danie główne odcinka: Swahili seafood masala czyli owoce morza w sosie masala w stylu swahili.

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 42. Morawy - W stronę Śląska Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Austria. Dolina Dunaju, odc. 34 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Zielona Dolina Dunaju, znajdująca się między Wiedniem a Bratysławą, to region pełen atrakcji historycznych, kulinarnych i przyrodniczych. Jednym z najważniejszych zabytków jest Schloss Hof, niegdyś pałac księcia Eugena Sabaudzkiego, a później Marii Teresy. To drugi co do wielkości kompleks pałacowy w Austrii, gdzie można podziwiać przepych baroku, zarówno w wystroju wnętrz, jak i w kuchni, próbując potraw takich jak zupa winna na bazie białego wina. W Dolinie Dunaju znajduje się również park narodowy Donau Auen, którego powstanie było efektem protestów przeciwko osuszaniu podmokłych terenów w latach 80. Dziś można podziwiać tam nienaruszoną przyrodę oraz ryby w podwodnym obserwatorium. Region Marchfeld słynie ze szparagów, które stanowią ważny element lokalnej kuchni, a winiarski region Carnuntum przypomina o rzymskim dziedzictwie. Robert podczas swojej podróży odwiedza również ekologiczne gospodarstwo Adamah Biohof oraz Jagdschloss Eckartsau, dawny pałacyk myśliwski Habsburgów.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
13:30 Makłowicz w podróży: Austria. Krems i Dolina Wachau, odc. 35 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Dolna Austria to region słynący z pięknych krajobrazów, wyśmienitej kuchni i znakomitych białych win. Na wzgórzu dominuje barokowy klasztor Göttweig, pełniący dziś funkcję muzeum i schroniska dla pielgrzymów. Warto odwiedzić także urokliwe Krems z historyczną architekturą i regionalnymi przysmakami, a także spróbować lokalnych win w tutejszych heurigerach. Rejs Dunajem pozwala podziwiać m.in. zamek Aggstein czy malownicze Dürnstein z winnicami i sadami morelowymi. Okolica słynie z doskonałych rieslingów, których tradycje sięgają czasów celtyckich, a najlepsze smaki regionu doskonale podkreśla połączenie miejscowych win z rybami i regionalnymi specjałami.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży. Sycylia - Cukier, sól i wino Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Po obiecane w tytule wiktuały (cukier, sól, wino) Robert wyrusza z Palermo. Jedzie autostradą w stronę lotniska. Ten fragment autostrady zapisał się czarną kartą w historii Sycylii i całych Włoch. W maju 1992 r. mafia przeprowadziła tu zamach na sędziego Giovanniego Falcone, zaprzysięgłego wroga mafii. Robert jedzie na zachód. Po drodze zatrzymuje się, by ugotować danie odcinka. Na wzniesieniu z widokiem na góry przyrządza conglio agrodolce, czyli królika na słodko - kwaśno. Tytułowy cukier odnajduje w bajecznej scenerii górskiego miasteczka Erice - pod postacią kolorowych owoców frutta martorana zrobionych z marcepanu. Erice to jedno z najpiękniejszych miasteczek na Sycylii. Do lat 30. ubiegłego wieku nazywało się Monte San Giuliano, jak góra, na której jest ulokowane. Ale ta nazwa była za mało pompatyczna dla Mussoliniego. Przemianował je więc na Erice - od Eryksa, syna Afrodyty, którego życia pozbawił Herakles. Miasto słynie z cukierni, a najsłynniejszą jest zakład prowadzony od 40 lat przez Marię Grammatico. W średniowiecznym Palermo mniszki z kościoła Martorana spodziewały się wizyty papieża. Była późna jesień i w przyklasztornym sadzie wszystkie owoce były już zerwane, zostały gołe drzewa. Żeby je udekorować, mniszki zrobiły słodycze z marcepanu w kształcie owoców. Na pamiątkę tamtej historii mamy dziś na Sycylii marcepanowe frutta martorana. Sól czeka czeka na Roberta w morskich solankach pod miastem Trapani, leżącym u podnóża góry San Giuliano. W Trapani jest także Muzeum Soli urządzone w dawnym magazynie solnym. Muzeum przylega do restauracji Trattoria del Sale. Przy stole, ustawionym na grobli, nasz podróżnik degustuje miejscowe dania: couscous rybny, makaronbusiata con pesto trapanese oraz kiełbaski i salami z tuńczyka - wszystko z dodatkiem soli z Trapani. Zachodni kraniec wyspy to przede wszystkim port i historyczne miasto Marsala. Każdy historyk wie, że w maju 1860 r. wylądował tu Giuseppe Garibaldi z "wyprawą tysiąca", co zapoczątkowało zjednoczenie Włoch. Marsala to także nazwa wina, najczęściej słodkiego. W Cantina Florio ten trunek produkuje się od pierwszej połowy XIX wieku. Był rok 1773, kiedy burza zagnała do marsalskiego portu Anglika Johna Woodhouse ' a. Unieruchomiony tutaj zrobił to, co zwykle robią unieruchomieni marynarze - poszedł do baru i zamówił wino. Dostał coś, co przypominało porto lub sherry, ale było o wiele tańsze. Dzięki Johnowi Woodhouse ' owi marsala zrobiła karierę światową. Miłośników marsali było wielu. Mussolini odwiedzał tę kantynę dwukrotnie. Raz w towarzystwie króla Włoch, raz sam. Garibaldi wrócił tu w 1863 roku. Podarował winiarni broń, z której strzelał do wrogów zjednoczenia Włoch. Tymczasem na ladzie przy wielkiej beczce Robert degustuje trzy odmiany marsali. Jedna z nich - o nazwie ambra - doskonale pasuje do gorgonzoli.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 42. Morawy - Beskid i doliny Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Rożnow pod Radhoszczem w Beskidach to miejsce znane z tradycji kultury wołoskich pasterzy, którzy migrując wzdłuż Karpat, dotarli również na Morawy. Ich szlakiem podąża Robert Makłowicz. Jak każdy turysta zagląda do karczmy, gdzie odnajduje smaki znane również na Podhalu: haluszki, bryndzę, żentycę, kwaśnicę czy bundz. W miejscowości Vizovice, na skraju Beskidów Robert odwiedza wytwórnię destylatów owocowych z ponad 100-letnią historią. Gorzelnia założona pod koniec XIX wieku przez Rudolfa Jelonka jest dziś największym na świecie producentem destylatów owocowych. Większość przerabianych tu owoców (śliwek, jabłek, moreli) pochodzi z miejscowych sadów. Recepta na sukces jest taka sama jak w XIX wieku: trzykrotna destylacja. Do wytwórni w Vizovicach każdy może przynieść własne owoce i zrobić z nich destylat. Zapłaci za usługę i zabierze do domu butelki z własną etykietą. Był rok 1894. Wspomniany już pan Rudolf Jelonek zaczął destylować śliwowicę w Vizovicach, a w pobliskim Zlinie pan Tomasz Bata założył firmę obuwniczą. Z początku szło mu kiepsko, ale w 20-leciu międzywojennym była to największa fabryka obuwia na świecie. Dziś obok fabryki stoi 16-piętrowy wieżowiec centrali koncernu z legendarną windą, w której jest biuro. Winda jeździ między piętrami, a siedzący w niej dyrektorzy kontrolują pracowników na wszystkich kondygnacjach. Tomasz Bata, wyklęty po II wojnie światowej jako drapieżny kapitalista, dzisiaj znów jest w Zlinie czczony jako ojciec miasta. Patronuje nawet tutejszemu uniwersytetowi. Ze Zlinu Robert udaje się na łono natury, by w górskim krajobrazie Beskidów przygotować danie wołoskie: bramboraki z suchego chleba. Bramboraki są bardzo podobnego placków ziemniaczanych. Wielu z nas Czechy kojarzą się nie z piwem i knedlikami, ale z secesyjnymi uzdrowiskami, takimi jak Karlove Vary czy Mariańskie Łaźnie. Swój kurort mają też Morawy to Luhaczowice. Tutejsze wody - lekko słonawe - czuć siarkowodorem. Podobno dobre są na różne dolegliwości. Swego czasu ciągnął tu kwiat czeskiej wokalistyki, m.in. Karel Gott i Helena Vondrackova. Po kuracji wodą pora na coś konkretnego. Robert odwiedza hotel Vyhlidka, czyli widoczek. Na tarasie hotelowej restauracji degustuje dwa miejscowe dania, karpia z grilla i wołowego karabaczka. A potem wraca do Rożnowa, by w starej 300-letniej gospodzie spróbować piwa polutmave, do którego jako przekąskę podają pieczoną lub wędzoną golonkę w plastrach. Wieczorem udaje się do łaźni piwnej, by zażyć kąpieli. Piwny roztwór w wannie ma temperaturę 37 st. Celsjusza, ale w kuflu Robert ma to samo piwo, tylko zimne.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 26 maja 2026 (Wtorek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 42. Morawy - Beskid i doliny Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Ukraina - Winnica, odc. 36 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz udaje się na Ukrainę. Odwiedza Winnicę, miasto położone nad rzeką Boh. Zwiedza tamtejsze zabytki, kosztuje również miejscowych specjałów, takich jak wędzona słonina czy berdyczowskie piwo. Pokazuje też widzom, w jaki sposób można samodzielnie przygotować przepyszne bliny ziemniaczane.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
13:30 Makłowicz w podróży: Ukraina - Odessa, odc. 37 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Odessa słynie z wyjątkowego klimatu kulturowego, z którego wynikają też tradycje kulinarne miasta. Robert podziwia neoklasyczną architekturę i siada do stołu w koszernej restauracji. Degustuje m.in. bajgle z kminkiem i sezamem, grzanki z ciemnego chleba, forszmak i karpia po żydowsku z chrzanem. Podziwia akwarium przy nadmorskiej promenadzie i udaje się na Privoz Market. Targ oferuje duży wybór mięsa, wędlin, ryb, owoców, jarzyn i ziół. W hali targowej znajduje się też jadłodajnia, w której Robert zamawia zielony barszcz. Na koniec podróży kucharz przygotowuje na plaży małże po odesku.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży. Sycylia - Od antyku do baroku Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Sycylia to perła starożytności. Byli tu Fenicjanie, Grecy, Kartagina, Rzym. Ale greckich śladów zostało na wyspie najwięcej. Dzisiejsza podróż zaczyna się w Selinunte w południowo-zachodniej części Sycylii. Na tarasie hotelu z widokiem na wspaniałe ruiny dawnej świątyni Hery Robert zaprasza na miejscowe specjały: kanapki z lokalnego ciemnego pieczywa i tagliatelle con pesto trapanese. Pesto trapanese to sos na bazie pomidorów z dodatkiem orzechów lub migdałów i oczywiście czosnku. Wszyscy siedzą przy dużym stole. Kucharze wykładają górę makaronu na stolnicę przed gośćmi, po czym mieszają go z sosem. Wszyscy jedzą widelcami, bez talerzy. Tak się tutaj jada - prosto i cudownie. Każdy, kto interesuje się nie tylko starożytnością, ale i cywilizacją, powinien przybyć do Agrigento, dawnego greckiego miasta, w którym mieszkało 200 tys. ludzi. Pozostał po nim największy w świecie zachowany starożytny kompleks - Dolina Świątyń - wzniesiony VI i V wieku przed Chrystusem. Były tu świątynie Zeusa, Hery, Apollina, Hefajstosa, Aresa, Dioniza. Do dziś najlepiej zachowała się świątynia Kastora i Polluksa. W Selinunte na nabrzeżu portowym Robert gotuje miejscowe danie: makaron z kalafiorem po sycylijsku. Piazza Armerina to luksusowa rzymska willa z IV w, jedna z najlepiej zachowanych rzymskich willi na świecie. Liczy ponad 60 pokoi. Musiał tu mieszkać ktoś ważny: rzymski prefekt albo nawet cesarz. Perystyl, czyli wewnętrzny dziedziniec widziany z galerii najlepiej pokazuje skalę domostwa. Niektóre elementy są zrekonstruowane, ale marmurowe kolumny są oryginalne. Podobnie jak mozaiki na podłogach pomieszczeń, które stanowią wspaniałą dokumentację antycznego świata: sceny z życia rodzinnego, z polowań, pieczenia mięsa na ruszcie, obecności rzymskiej w Afryce i Indiach. Kolejne zwiedzane miejsce to Noto, miasto o korzeniach antycznych, pod koniec wieku XVII zniszczone przez trzęsienie ziemi i odbudowane w stylu barokowym. Okolice Noto słyną z migdałów. Szczególnie ceniona jest odmiana Romana, niezbyt urodziwa, ale bardzo smaczna. W ogródku kawiarnianym Cafe Palazzo Rau Robert degustuje migdałowe ciasteczka, prażone migdały w czekoladzie i lody migdałowe, a do popicia wino muszkatowe. Pozostajemy na szlaku barokowym, co ważniejsze na szlaku słodkości. Wspomniane trzęsienie ziemi zniszczyło nie tylko Noto, ale i pobliskie miasto Modica. Po odbudowie prezentuje ono ten sam barokowy styl. Atrakcją jest piękne położenie na stromych zboczach. W górnym mieście króluje kościół San Giorgio, w dolnym San Pietro. Obok niego uroczy zaułek. A spacer po zabytkach Modiki kończy Antica Dolceria Bonajuto. Jest to najstarsza wytwórnia czekolady w mieście. Skąd czekolada na Sycylii? Hiszpanie, którzy władali wyspą, przywieźli ją z Nowego Świata. Kolejne zwiedzane miasto to Scicli. Pod nazwą Vigate pojawia się ono popularnych we Włoszech powieściach kryminalnych Andrei Camillerego. W restauracji Millenium, vis-a-vis miejskiego ratusza, Robert degustuje ulubione dania powieściowego komisarza Montalbano; są to arancini w kształcie stożków, linguine z owocami morza i canoli; do tego wino Milazzo spumante. Życie policjanta na Sycylii miałoby same plusy, gdyby nie mafia. Być na Sycylii i nie wspomnieć o winie to tak, jak w Charsznicy nie zająknąć się o kiszonej kapuście. Najpopularniejszy tutejszy szczep to nero d’Avola, czerwony endemik, produkowany w miasteczku Avola. W sali z beczkami i tankami Robert degustuje ten miejscowy szczep. Na Sycylii zapada zmierzch. Na pustej plaży hotelu Atena Robert zasiada do kolacji. W menu sycylijskie specjały: pasta con le sarde i pesce spada, czyli makaron z sardynkami i ryba miecznik. I oczywiście wino.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 42. Morawy - Na południu Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Stolicą Moraw jest Brno, drugie co do wielkości miasto Republiki Czeskiej. Jego najwyższy punkt - wzgórze Špilberk - kiedyś budził grozę; była tu austriacka twierdza i więzienie, w którym trzymano więźniów wszystkich narodów cesarstwa, przeciwników Habsburgów. Jeszcze po II wojnie, do roku 1950, było tu więzienie. Dziś jest to miejsce rekreacji, spacerów i popijania kawki. Na drugim najwyższym wzgórzu miasta stoi katedra pod wezwaniem Świętych Piotra i Pawła, jedna z trzech najważniejszych w kraju. Od niej dobrze rozpocząć spacer po Starym Mieście. Szybki rozwój Brna nastąpił na przełomie wieków XIX i XX, dlatego w architekturze miasta dominuje secesja. Morawy Południowe to region, w którym piwa nie brak, ale napojem nr 1, zwłaszcza w ostatnich latach, jest wino. Ostatni łyk piwa tego dnia Robert wypija w starym browarze, w piwiarni pod miedzianym dzwonem imitującym kadzie warzelnicze. Do piwa podają tu typowe czeskie przekąski: octowy utopenec, czyli kiełbasę w marynacie i miękki ser hermelin w oleju. Z Brna, trasą na Wiedeń, Robert jedzie do Mikulova. Z drogi bardzo dobrze widać stojący na wzgórzu pałac. Zbudowany w XI wieku pierwotnie był warownią w stylu romańskim. Od 1290 roku należał do Liechtensteinów. Po wojnie trzydziestoletniej Habsburgowie nagradzali rody magnackie, które opowiedziały się po stronie Ligi Katolickiej. Wielkie posiadłości na Morawach Południowych, w tym zamek w Mikulovie, przypadły Dietrichsteinom. Swoje dochody czerpali oni głównie z winnic. W ich herbie rodowym widać noże do cięcia winorośli. Zamek ucierpiał w II wojnie światowej, ale piwnica się uchowała i są tu prawdziwe skarby: drewniana prasa winiarska z XVIII wieku i beka gigant na wino o pojemności 101 tysięcy litrów! Beka rozeschła się, kiedy przyszły lata nieurodzaju, bo drewno żyje, dopóki jest w nim wino. Przy fontannie na staromiejskim rynku Robert degustuje białe wino ze szczepu palava. Trudno dostać to wino gdzie indziej. Palava to pobliskie pasmo górskie i autochtoniczny szczep winny. Tutaj powstał, a dziś uprawia się go na całych Morawach i w południowej Słowacji. Na Morawach rozbrzmiewa dziś język czeski w wersji morawskiej, ale kiedyś była to kraina wielu kultur. Mieszkali tu Niemcy i Żydzi. Robert odwiedza synagogę, jedyną zachowaną spośród dwunastu istniejących niegdyś w mieście. Zbudowano ją w stylu polskim, zwanym też galicyjskim. Z Mikulova Robert jedzie do Valtic. Do 1945 roku valticki pałac był rezydencją Liechstensteinów. Dziś mieści się tu Salon Win Republiki Czeskiej. Salonowe piwnice można zwiedzać za darmo, ale żeby napić się wina, trzeba kupić bilet za około 50 zł. Przez półtorej godziny można wtedy degustować 100 win z całych Moraw i Czech, wybranych jako najlepsze w danym roku. Robert degustuje wino czerwone o nazwie frankovka modra. Valtice wraz z leżącymi o kwadrans drogi Lednicami tworzą jeden kompleks pałacowo - ogrodowy, wpisany na listę UNESCO. Velke Pavlovice to kolejny arcyważny adres winiarski. Jest tu bowiem dawna stacja uszlachetniania winorośli. W takim miejscu warto napić się wina. Robert wybiera czerwone andre; jest to nazwa szczepu, który powstał w wyniku skrzyżowania frankovki modrej ze szczepem o nazwie święty wawrzyniec. Dokonał tego francuski hugenota Christian Carl Andre. Wśród winnic z widokiem na miasto Robert gotuje danie główne odcinka: morawską zupę fasolową. Znojmo to drugie po Mikulovie najważniejsze winiarskie miasto w regionie. Wspaniale zachowana architektura historyczna, malowniczy przełom Dyi i winnice na pagórkach wokół miasta. Robert zwiedza dawne jezuickie piwnice z XVIII w., które znajdują się na przedmieściu miasta. Piwnice noszą nazwę Krzyżovy Sklep, bo korytarze przecinają się, tworząc kształt krzyża. W Krzyżovym Sklepie Robert raczy się gulaszem z knedlikiem szpekowym. Do tego rulandske sede, czyli pinot grigio.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 27 maja 2026 (Środa)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 42. Morawy - Na południu Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Ukraina - W drodze, odc. 38 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert udaje się w podróż z Odessy do Kijowa. Przydrożne zajazdy na Ukrainie przekonują go bogactwem oferty kulinarnej. Kucharz zatrzymuje się w wiejskiej karczmie i zamawia przysmaki miejscowej kuchni: barszcz ukraiński, kiszonki, marynowanego leszcza i dojrzewającą słoninę. Po drodze zwiedza Humań - podziwia dzielnicę żydowską i piękną Sofijówkę. We wsi Buziłka Robert przygotowuje danie odcinka, czyli panierowaną dynię w sosie pomidorowym. W miejscowym sklepie odnajduje kiełbasę, którą zaczęto produkować w dawnym ZSRR. Na koniec podróży ogląda wytwórnię wódek i degustuje wyprodukowane trunki.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
13:30 Makłowicz w podróży: Austria. Dolina Dunaju, odc. 34 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży. Sycylia - Pod Etną Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Etna to największy czynny wulkan Europy. Wybucha dość często, słabiej czy silniej, a potoki lawy niszczą ludzkie mienie. W czasie wybuchu w 1979 roku jęzor lawy, który zszedł ze wzgórza, zerwał duży fragment asfaltowej szosy, ale ominął przydrożną kapliczkę. Miejscowi mówią, że to nie był przypadek. Ciągłe zagrożenie wybuchem wcale nie odstręcza ludzi od mieszkania na zboczach wulkanu. Lawa spływa z szybkością do 6 km na dobę, więc ludzie zdążą uciec, są bezpieczni, ale ich dobytek już nie. Leżące nad morzem miasteczko Mascali, zniszczone w 1928 roku, szybko odbudował Benito Mussolini. Jednym z powodów, dla których ludzie trzymają się Etny, jest żyzna gleba wulkaniczna. Na różnej wysokości można sadzić różne uprawy: nisko cytrusy, wyżej winorośl (tu jest chłodniej, więc wino żywsze), jeszcze wyżej jabłka, które gdzie indziej na Sycylii nie rosną. Degustacja miejscowych specjałów i trunków odbywa się na tarasie winiarni u podnóża Etny. Robert próbuje dania o nazwie pasta alla Norma. Do tego dwa rodzaje wina - czerwone i różowe. Słynna pasta alla Norma została tak nazwana na cześć opery Vincenza Belliniego, który pochodził z pobliskiej Katanii, zniszczonej przez Etnę w XVII wieku. Danie odcinka Robert gotuje w wulkanicznym krajobrazie. Będą to involtini di pesce spada, czyli roladki z miecznika. Podróżnik spod Wawelu zjeżdża potem nad Morze Jońskie, gdzie podziwia nierealne piękno Taorminy. Zatrzymuje się także w Syrakuzach, mieście genialnego Archimedesa, ale też Platona i Ajschylosa, który wystawiał swoje sztuki w zachowanym do dziś starogreckim teatrze. Trattoria Al Vecchio Lavatoio to restauracja nad dawną kamienną pralnią, znajduje się tuż obok źródła Aretuzy. Antyczna pralnia od dawna jest już nieużywana. Dziś to piwnice restauracji. Czerpiąc natchnienie ze źródła Aretuzy, Robert opiewa prozą makaron w folii (pasta a cartocio) i odkrywa, jak starożytni wyrabiali papirus. Uliczną specjalnością jest w Syrakuzach napój o nazwie selz limone e sale. Selz to włoskie określenie specyfików, które robią porządek w żołądku po przejedzeniu. Kulinarnym zwieńczeniem pobytu w Syrakuzach jest caponata di melanzane con sarde. Jest to danie warzywne, którego podstawę stanowią bakłażany i sardynki. Na Sycylii można znaleźć 50 albo i więcej odmian tego dania. Można je jeść codziennie przez dwa miesiące, każdego dnia inne.

Czas trwania: 24min. / 2016 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 42. Morawy - Jak z obrazka Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Kromierzyż, Trzebicz, Telcz, Daleszice, Losztice i Ołomuniec, miasta jak z obrazka, odwiedza Robert Makłowicz w kolejnej podróży po Morawach. W Kromierzyżu największą historyczną budowlą jest pałac arcybiskupów ołomunieckich z galerią obrazów, której ozdobą jest płótno Tycjana. Pałac otoczony jest pięknym ogrodem o powierzchni 66 hektarów. Spacer po mieście kończy się na staromiejskim rynku, gdzie akurat odbywa się festyn i gdzie z pewnością można znaleźć dobry lokal. Robert wybiera Czarnego Orła, jest to restauracja i browar zarazem. Do degustacji kelner podaje dwa dania: pieczoną kaczkę z knedlikiem bułczanym i ziemniaczanym oraz dzika w sosie z dzikiej róży z knedlikiem karlovarskim. Z Kromierzyża Robert jedzie do krainy o nazwie Wysoczyzna, gdzie podziwia kolejną morawską perełkę - miasto Trzebicz. Pierwsze odwiedzane miejsce to piekarnia z tradycjami. Chleb piecze się tu na zakwasie, a do pieczywa można dostać pomazankę twarogową, czyli pastę serową o różnych smakach. Turystyczną atrakcją Trzebicza jest dawna dzielnica żydowska, która należy do największych i najlepiej zachowanych w Europie. Zespół budynków dawnego getta wraz z cmentarzem został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dla smakosza z Krakowa atrakcją jest wizyta w tradycyjnej żydowskiej restauracji. Robert wybiera lokal o nazwie Rachel. Na ścianie sali restauracyjnej widoczna jest 6-ramienna gwiazda, na oknach ustawiono menorę i posąg Golema. Robert degustuje trzy dania kuchni aszkenazyjskiej: bramborak (placek ziemniaczany) z paprykarzem z kurczaka, rzizek (polędwicę) wołowy panierowany i czulent z kaczki i pęczaku. Następny przystanek to miasto Telcz. Jego atrakcją jest renesansowy długi rynek i zamek. Przed wojną zamek należał do rodziny niemieckiej. Po wojnie obywateli narodowości niemieckiej wysiedlono i odebrano im majątki. Po upadku komunizmu niektóre majątki oddano dawnym właścicielom, ale nie ten. Telcz to naturalny plan filmowy; kręcono tu ponad 60 filmów. Na zamku można oglądać ekspozycję oryginalnych kostiumów filmowych. W nieodległych Daleszicach również jest filmowo. Tu z kolei kręcono "Postrzyżyny" w reż. Jirzego Menzla, według Hrabala. Robert odwiedza daleszycki browar. W firmowej restauracji raczy się pieczonym wieprzowym boczkiem, zasmażaną kapustą i knedlikiem oraz piwem. Browar nadal warzy piwo, ale w pomieszczeniach obok urządzono Muzeum Historii Browarnictwa Austro-Węgier. Kolejne odwiedzane miasteczko to Losztice, gdzie wyrabia się słynne twarożki ołomunieckie. Produkowane z mleka krowiego niepasteryzowanego, formowane i szczepione specjalnymi kulturami bakterii, przypominają zgliwiały ser, przy którym nawet najbardziej dojrzały camembert absolutnie "wysiada"! Kiedyś nie było firmowego sklepu i sprzedawano dwa rodzaje serków: z kminkiem i bez. Dziś smaków jest bardzo dużo, a mały sklepik zamienił się w market. W losztickim rynku, pod drogowskazem "Olomouc 32", Robert przyrządza ołomunieckie twarożki w cieście piwnym. Zaś właściciel restauracji częstuje go swoimi przysmakami serowymi, a są to chlebaczki, czyli kanapki, tort przekładaniec i desery z twarożków na słodko. Zwiedzanie ołomunieckiego Starego Miasta rozpoczynamy od katedry pw. św. Wacława. Renesansowo - barokowa starówka należy do największych w Czechach, zaś najsłynniejszym zabytkiem jest tu kolumna Trójcy Przenajświętszej, wpisana na listę zabytków UNESCO. W Ołomuńcu, w kamieniczce przy Dolnym Rynku mieszkali Mozartowie. 11 - letni Amadeusz tu właśnie dokończył swoją VI symfonię. Rękopis sygnowany jako Symfonia Ołomuniecka znajduje się w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej.

Czas trwania: 24min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 28 maja 2026 (Czwartek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 42. Morawy - Jak z obrazka Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Austria. Krems i Dolina Wachau, odc. 35 Logo Telewizja WP
13:30 Makłowicz w podróży: Ukraina - Winnica, odc. 36 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży. Bośnia i Hercegowina - Banja Luka Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz zwiedza Banja Lukę, miasto leżące w zachodniej części Bośni i Hercegowiny. Najbardziej reprezentacyjna ulica miasta - Gospodska - pamięta jeszcze czasy Austro-Węgier. Większość historycznych miast w Bośni wygląda podobnie: stara turecka dzielnica handlowa czarszija, a wokół meczety. Ale w Banja Luce wygląd tej dzielnicy zmienił się po wojnie w byłej Jugosławii w latach 90. Stare meczety zniknęły, zostały zburzone. Budowane są nowe. Turystyczną atrakcją jest w Banja Luce żegluga śródlądowa, skrzyżowanie flisactwa z gondolierstwem. Rzeką Vrbas, dopływem Sawy (razem wpadają do Dunaju) Robert dopływa do brzegu u podnóża dawnej tureckiej twierdzy o nazwie Kastel. Twierdza to była wielka i potężna. Jej strategiczne znaczenie urosło po odsieczy wiedeńskiej. Wojska chrześcijańskie stopniowo wypierały wtedy Turków z Europy. Doszły do Sawy, ale nie starczyło im impetu, żeby ją przekroczyć. Na tej rzece powstała granica dwóch światów. Do dzisiaj rzeka Sawa jest granicą między BiH a Chorwacją. Atrakcją dla krakowskiego smakosza jest targ miejski zlokalizowany w olbrzymiej hali. Pasaż, od owoców do mięsa i ryb, ciągnie się kilometrami. Banja Luka liczy 250 tys. mieszkańców, ale takiej hali targowej nie ma ani Kraków, ani Warszawa, W 1869 r. w okolice miasta przybyli trapiści z Niemiec i założyli tam opactwo Marii Gwiazdy, istniejące do dziś. Dwie instytucje, które powstały za ich sprawą, wciąż działają i wydają plony. Jedną z nich jest serowarnia. Na ścianach biura serowarni wisi portret ojca Franza Pfannera, założyciela opactwa. Za szybą zaś, w sterylnych warunkach, pracuje jeden z jego następców, ojciec Tomo. Jest strażnikiem pieczęci, bo tylko on zna dziś recepturę. Z grubsza polega ona na tym, że ser wyjęty z solanki, odsączony i uformowany w gomółki, musi dojrzewać trzy miesiące. Dopiero potem nadaje się do jedzenia. Oprócz sera trapiści wyrabiają piwo. W 1873 r. uruchomili przyklasztorny browar, który nadal warzy piwo - o wdzięcznej i słusznej nazwie "Nektar". W Banja Luce trzeba koniecznie odwiedzić restaurację Kazamat, która mieści się w dawnej twierdzy. Dzisiaj to miejsce jest całkiem przyjemne. W przeszklonej sali restauracyjnej z widokiem na morze Robert degustuje cielęcinę. Jest tak miękka, że można ją pokroić ją widelcem. Z kolei w restauracji Obelix podają najlepsze cevapi lub evapcici. Ten słynny miejscowy specjał to pieczona młoda wołowina, czasem z dodatkiem jagnięciny. Atrakcja etnograficzną tych okolic jest wioska ilustrująca nie tak dawne życie w Górach Dynarskich. Można tu zobaczyć dawne warsztaty: stolarski i kowalski, a także niezbędną we wsi destylarnię śliwowicy. W tradycyjnej izbie dwie panie w strojach ludowych przygotowują jedzenie - sarmę w liściach kiszonej kapusty i pitę z ciasta listkowego. Ostatnim punktem kulinarnej podróży są szaszłyki drobiowe, które Robert przygotuje na mostku przy górskich wodospadach.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 43. Kanada - Quebeck. Montreal Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz podróżuje po Kanadzie. Zwiedza Montreal, stolicę prowincji Quebec, drugie co do wielkości (po Paryżu) francuskojęzyczne miasto świata. Quebecką metropolię dobrze widać z Góry Królewskiej (Mont Real), od której wzięła nazwę. Miasto leży na wyspie w widłach rzeki Świętego Wawrzyńca. Pierwszymi Europejczykami, którzy tu się zjawili w XVI w. , byli Francuzi, ale przez 100 lat nie interesowali się kolonią, bo nie znaleźli tutaj złota. Dopiero później stwierdzili, że skóry zwierząt i drewno to także dobry biznes. Anglicy również chcieli włączyć Quebec do swoich posiadłości i w połowie XVIII w. przejęli nad nim władzę. I tak Quebec stał się wyspą frankofońskiego świata w morzu anglosaskiej zwierzchności. Tym, co pozwoliło potomkom quebeckich Francuzów zachować tożsamość i język, była wiara. Religia katolicka odróżniała ich od protestanckich Anglosasów. O przywiązaniu do wiary katolickiej świadczy monumentalne Oratorium św. Józefa, cel miejscowych pielgrzymek. Oratorium jest dziełem życia ojca Andre, który na początku XX wieku dokonywał cudownych uzdrowień. Od swoich pacjentów pobierał drobne datki, które przeznaczał na budowę tej właśnie wspaniałej świątyni. Jej patron św. Józefa jest patronem robotników. Pod panowaniem brytyjskim Francuzi stanowili w Quebecu niższe warstwy społeczne i pracowali zwykle jako robotnicy. Na nabrzeżu montrealskiego Starego Portu (Vieux - Port) z panoramicznym widokiem na miasto od południa Robert przyrządza kiełbaski aromatyzowane syropem klonowym z pure jabłkowo - ziemniaczanym. Po posiłku ciąg dalszy zwiedzania historycznej części miasta. Początki Montrealu sięgają XVII w. Najstarsza dzielnica Ville - Marie została zbudowana na wzór francuski, przypomina więc miasta francuskie. Z okazji Expo ' 67 przybył do Quebecu generał de Gaulle i z tarasu montrealskiego ratusza wypowiedział pamiętne zdanie: "Vive le Quebec libre!", czym wyzwolił bardzo buńczuczne nastroje wśród miejscowych francuskofonów. W starej części Montrealu przy bulwarze św. Wawrzyńca, w żydowskiej dzielnicy, Robert odwiedza hebrajską wędliniarnię. Jest tu także club sandwich, czyli bar kanapkowy, gdzie serwują wędzoną wołowinę na ciepło podawaną w pieczywie, z wielkim kiszonym ogórkiem, takim samym jak u nas w Polsce. Rozwijające się w szybkim tempie miasta kanadyjskie, podobnie jak amerykańskie nie mają, tak jak w Europie, rynków z ratuszami, od których rozrastała się tkanka miejska. Tutaj ulice przecinają się pod kątem prostym. I są place. W Montrealu najbardziej reprezentacyjny jest Place d’Armes (pl. Broni) z katedrą Notre - Dame i XX - wiecznymi wieżowcami nowoczesnego city. Atrakcją turystyczną Montrealu, zwłaszcza dla miłośników motoryzacji, jest otwarty dla wszystkich tor Formuły 1, na który, każdy może wjechać swoim samochodem. Jest jednak warunek. Nie wolno przekraczać 30 km na godz. Warto także zwiedzić nieco poźniejszy Stadion Olimpijski, gdzie w 1976 r. Polacy zdobyli wiele medali. Po wspomnianym wcześniej Expo nie pozostało wiele pamiątek. Jedną z nich jest pawilon amerykański przerobiony na muzeum przyrodnicze. Druga zaś to budynek zwany Habitat ' 67 - niezwykła konstrukcja modułowa. Wtedy to była prawdziwa futurologia. Krakowski mistrz kulinarny nie może pominąć delikatesów rybnych o nazwie La Mer. Czego tu nie ma! Krem z homara, przegrzebki, wątróbki rybne, jeżowce, małże brzytwy, które w Europie są pod ochroną. I tutejsza specjalność - homary wprost z akwarium. I właśnie z homarami z La Mer Robert wybiera się na kolację do polskiej rodziny mieszkającej w Quebecu. Gospodarze podają seviche z przegrzebków z kolendrą i sokiem z limki, gotowane homary i pieczonego miecznika. Do tego quebeckie wino.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 29 maja 2026 (Piątek)
07:00 Makłowicz w podróży - Portugalia - Dolina Duoro Logo TVP Polonia
08:15 Makłowicz w podróży - Podróż 31. Szwecja - Värmland Logo TVP1 HD

Opis (streszczenie): Szwecja kojarzy się z lasami i z jeziorami. Największe z nich - jezioro Wener - leży w prowincji Värmland i jest jednym z największych w Europie. Wraz z miejscowym rybakiem Robert wyrusza łodzią na poranny połów. Złowione w jeziorze ryby oprawia się i wędzi na miejscu - w dymie z wiórków drzew liściastych. Ale najbardziej okazały sandacz złowiony tego ranka prosto z jeziora trafia na patelnię Roberta, którego w kulinarnej sesji wspomaga miejscowy kucharz, strażnik dawnych tradycji; jego popisowe danie to kolbulle - naleśnikowe placki na wieprzowym boczku, przysmak varmlandzkich smolarzy. W Filipstad Robert odwiedza fabrykę pieczywa chrupkiego, symbolu szwedzkiego stołu. Knäcke brod, chrupki szwedzki chleb to wynalazek z konieczności. Kiedy śnieg na pół roku odcinał ludzi od świata, nie mieli dostępu do świeżego pieczywa i musieli coś wymyślić. Chrupki chleb to podstawa szwedzkich tapas. Szwedzi podają je z różnymi serami, pastami, boczkiem, wędlinami z mięsa i ryb oraz z krabami. Kiedyś jedzenie biednych, dziś tapas to wszechświatowy przysmak. Może dlatego, że jeden listek chrupkiego chleba ma tylko 50 kcal; w kategorii pieczywa to prawie nic. Wioska Bjälverud to raptem kilkanaście domostw. Państwo Robberts prowadzą tu sklep, w którym sprzedają własne produkty. To coraz powszechniejszy szwedzki obyczaj. Chlubą gospodarstwa są wędliny wyrabiane własnoręcznie przez pana domu z mięsa łosia. W ogrodzie, pod kwitnącą jabłonią odbywa się degustacja. Na stole półmisek wędlin i butelki z popularnym w Szwecji sokiem jabłkowym. Wieś Lakene to kolejne miejsce, gdzie można zaopatrzyć się w naturalne produkty. Ingrid i Jan pochodzą z Holandii i wytwarzają sery. W maleńkiej dojrzewalni Robert degustuje sery w typie gouda, smakuje mu zwłaszcza ten aromatyzowany nasionami kozieradki. W leśnej głuszy nad rzeką, w miejscu zwanym Zieloną Doliną, znajduje się młyn z 1709 roku. Robert zastaje młynarza przy pracy. Lennart Svan z pasją opowiada, że kamień młyński działa tu od ponad 200 lat. Dziś nie napędza go, jak dawniej, woda, ale prąd, a całością steruje komputer. Żytnia mąka to ważny składnik miękkiego szwedzkiego chleba. Z młyna Robert wychodzi z workiem mąki, idzie przez most w stronę pobliskiej piekarni, gdzie próbuje wspaniałego żytniego chleba. W prowincji Värmland mieszkała Selma Lagerloff, szwedzka pisarka, pierwsza kobieta uhonorowana Nagrodą Nobla w 1909 roku. W miejscowości Östra Ämtervik k/ Marbacka Robert odwiedza cukiernię Granne med Selma. W czasach Selmy Lagerloff kobiety były wykluczone z życia kawiarnianego, zwłaszcza na wsi. Zbierały się więc we własnym gronie, przynosiły kawę, raczyły się ciastkami i plotkowały. Pretekstem do spotkań zwanych kafferep były np. robótki ręczne. W miejscowości Ekshärad znajduje się farma łosi, stąd znak drogowy: "Uwaga, łosie". W Szwecji łosie to zwierzęta o dużym znaczeniu gospodarczym. W tej części kraju często widzi się takie znaki, ostrzegają one przed dzikimi zwierzętami, które potrafią tutaj wyjść na jezdnię. Dzień w Värmland dobiega końca. Przed nocą miejscowa procedura kąpieli w balii z gorącą wodą, a potem dla ochłody skok do jeziora i toast za szwedzką i skandynawską kuchnię.

Czas trwania: 25min. / 2012 / magazyn kulinarny
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 43. Kanada - Quebeck. Montreal Logo TVP Rozrywka
13:00 Makłowicz w podróży: Ukraina - Odessa, odc. 37 Logo Telewizja WP
13:30 Makłowicz w podróży: Ukraina - W drodze, odc. 38 Logo Telewizja WP
17:45 Makłowicz w podróży. Bośnia i Hercegowina - Sarajewo Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert Makowicz podróżuje po Bośni i Hercegowinie. W tym odcinku zwiedza Sarajewo. Ilidża to uzdrowiskowa część miasta. Biją tu gorące źródła - wody siarczane - znane już w czasach rzymskich. Wybudowany w czasach Austro-Wegier kompleks hotelowy wciąż ma się dobrze. W jednym z hoteli, o nazwie Austria, spędził swoją ostatnią noc - na 28 czerwca 1914 roku - następca tronu, arcyksiążę Franciszek Ferdynand. Sarajewska starówka, baszczarszija, to doskonale zachowane stare tureckie miasto z wąskimi uliczkami. Pierwsze kroki Robert kieruje do cevapdżinjicy - restauracji, której specjalnością jest cevapi. Lokal prowadzi od pokoleń rodzina Ferhatovićów. Cevapi to młoda wołowina z dodatkiem baraniny i baraniego tłuszczu, który wytapia się podczas pieczenia kiełbasek. Baszczarszija zachowała część swoich dawnych funkcji handlowych i rzemieślniczych. W sklepiku z wyrobami kutymi warto kupić dżezwę do parzenia kawy. A potem już w kawiarni, która tu nazywa się kafaną, napić się świeżo parzonej kawy. Podają tu kawę w dżezwach, ale też z ekspresu. A do kawy - jak zwykle baklawa. Jest to ciasto listkowe, aromatyzowane na różne sposoby. Robert degustuje ciastko z pistacjami. Słodkie, aż zęby cierpną. W baszczarsziji nasz podróżnik raczy się jeszcze miodem kasztanowym. Jest doskonały, bo mało słodki i lekko gorzkawy. W Sarajewie są oczywiście nie tylko tureckie przysmaki. W kawiarni w stylu wiedeńskim. Robert zamawia tort Sachera i kawę po wiedeńsku. Po słodkościach pora na coś wytrawnego. Jeśli komuś lekarz zabronił mięsa z rusztu w zbyt dużych ilościach, to może wybrać coś w barach szybkiej obsługi, gdzie jest duży wybór dań gotowych, na ogół gotowanych, a więc zupa, czyli corba i cevap, np. cielęcy z grzybami. Winiarnia Hedona to kolejny punkt na kulinarnej mapie Sarajewa. Robert podziwia piwnicę i w otoczeniu butelek na półkach degustuje wino szampańskie. Winiarnia związana jest nieodłącznie z winnicą, która tutaj położona jest bardzo wysoko - aż 800 m nad poziomem morza. W winnicy, ze wspaniałym widokiem na miasto, czeka już na Roberta stół do gotowania. Tym razem nasz podróżnik gotuje zupę o nazwie tarhana cobra. Zupy tutaj to temat niezwykle ważny. Dzielą się na dwa główne rodzaje; supa - rzadka i klarowna i corba - gęsta jak niemiecki Eintopf. Z winnicy Robert wraca do Ilidży, gdzie zaczęła się jego sarajewska podróż. W ogrodach restauracji By Gastro odbywa się prezentacja kulinarna. Przed Robertem talerz z pokrywą w kształcie fezu, a na talerzu begova corba.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 43. Kanada - Quebeck. Słodkie klonowanie Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Jaki jest najlepszy moment, żeby odwiedzić Kanadę? Z malarskiego punktu widzenia oczywiście jesień. Wówczas to liście, zwłaszcza klonowe, przybierają taką samą barwę, jak liść na kanadyjskiej fladze. To nie tylko symbol kraju, ale i ważny znak kulinarny. Dziś w prowincji Quebec zobaczymy, co z takich drzew można wyczarować. Robert udał się do osady leśnej Sucrerie de la Montagne, w okolicach miasta Rigaud. Miejsce to wygląda jak zagubiona polana w ostępach Puszczy Kurpiowskiej, jak smolarnia czy sadyba braci Kiemliczów w "Potopie". Ale właśnie w takich miejscach powstaje najsłynniejszy chyba produkt spożywczy w tej części świata - syrop klonowy. Po francusku miejsce to nazywane jest "cabane a sucre", a po angielsku "sugar house". Jest tu fabryczka, która działa jako agroturystyka. Robert ma okazję poznać dawne metody wyrobu syropu z soku drzew klonowych. Zaś w sklepiku może kupić syrop klonowy pod różnymi postaciami, różnej gęstości, w różnych opakowaniach. Widać, że syrop klonowy to coś więcej niż tylko dodatek do naleśników. Jest tu też sala jadalna, gdzie odbywa się degustacja dań. Na kuchni opalanej drewnem Robert podgrzewa kiełbaski, bekon, szynkę, fasolkę, klopsiki, pure ziemniaczane z czosnkiem, suflet z jajek, placek z mielonym mięsem, grochówkę bez wędzonki, ale za to z syropem klonowym. Na koniec próbuje czegoś absolutnie kanadyjskiego. Jest to syrop wylany na śnieg, który zamienia się w coś w rodzaju klonowego toffi. Robią to wszyscy, bez tego nie zacznie się wiosna. To jest jak nasze topienie marzanny. Danie odcinka Robert przygotowuje w scenerii jesiennego lasu. Jest to magret de canard, czyli pierś z kaczki w pomarańczach z octem z syropu klonowego i quebecką whiskey. W mieście Plessisville Robert odwiedza kooperatywę Citadelle, która jest największym producentem syropu klonowego nie tylko w Quebecu i w Kanadzie, ale na całym świecie. Syrop powstaje w lesie, na farmach. Tutaj jest przysyłany w beczkach. Zawartość beczek jest sprawdzana, a potem syropy pasujące do siebie są łączone. Zbiory soku klonowego, z którego powstaje syrop, trwają krótko, w marcu i kwietniu. Syrop w normalnych warunkach można przechowywać niezbyt długo, trzeba go gdzieś magazynować, bo jego przetwarzanie trwa przez cały rok. Miejscowość Plessisville wygląda dość typowo dla tych stron. Główna droga prowadzi przez środek miasta, od niej pod kątem prostym odchodzą uliczki. Ze względu na kooperatywę Citadelle, miasto uchodzi za światową stolicą syropu klonowego. Ciekawym miejscem w Plessisville jest także działająca 24 godz. na dobę restauracja Królestwo ziemniaka. Jest to raczej przydrożny bar dla zmotoryzowanych klientów. Stoliki i ławki są plastikowe, w kolorach czerwonym i białym. A w menu króluje ziemniak. Najczęściej zamawianym daniem jest poutine, czyli frytki z nieobranych ziemniaków, do tego ser i domowy sos barbecue. Plus piwo. Kolejne odwiedzane miejsce to Wyspa Orleańska, gdzie znajduje się kacza ferma, i gdzie potraw z kaczki można spróbować nawet w przydrożnym fast foodzie. Robert zamawia kilka dań: poutine z kaczką konfitowaną, paluszki rybne z kaczki, pizzę z kaczym foie gras, trzy majonezy domowe, hot ducka z kiełbaską z kaczki i hot doga z kaczym mięsem. Na koniec nasz podróżnik odwiedza mały browar. Piwo jest warzone na miejscu i tylko tu sprzedawane. Mają tu 11 gatunków. Robert wybiera piwo typu bursztynowego. Składniki: chmiel, palony słód, no i syrop klonowy!

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 30 maja 2026 (Sobota)
14:00 Makłowicz w podróży Logo TVP3 Gorzów Wlkp.
17:05 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Sycylia - Wokół Palermo Logo TVP3 Kraków
Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
17:45 Makłowicz w podróży. Bośnia i Hercegowina - Mostar Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Bośnia i Hercegowina, jak sama nazwa wskazuje, składa się z dwóch części. Od 1992 r. - w wyniku rozpadu Jugosławii - jest suwerennym państwem. Droga z Sarajewa do Mostaru, biegnąca wzdłuż Neretwy, to jedna z piękniejszych tras w tej części Europy. Jest atrakcyjna także pod względem kulinarnym, bo ulokowały się przy niej restauracje serwujące pieczoną na rożnie jagnięcinę. Cel podróży, miasto Mostar, leży również nad Neretwą, której brzegi spina słynny XVI - wieczny Stary Most, starannie odbudowany po niedawnej wojnie domowej. Robert wspina się na szczyt mostu po stromej, schodkowej ulicy. Pierwszą przeprawą w tym miejscu był drewniany most łańcuchowy. Na obu brzegach stały baszty, w których siedzieli strażnicy zwani mostari. To przypuszczalnie od nich Mostar wziął swoją nazwę. Tę wspaniałą konstrukcję kazał wznieść sułtan Sulejman Wspaniały. Najwyższy fragment mostu dzieli od wody 21 m. Głębokość Neretwy pod nim to 6 metrów. Od najdawniejszych czasów ludzie skaczą z mostu do wody. Klub skoczków mostarskich ma siedzibę w baszcie przy wejściu do mostu. Latem za skok trzeba zapłacić 25 euro, w sezonie zimowym 50. Obok tarasu widokowego stoi piękna budowla. To meczet Koski, który ufundował Mehmet Pasza w 1618 r. Przed meczetem znajduje się szadrwan, czyli studnia fontanna, która służyła do rytualnego obmywania się przed modlitwą. Dziś meczet to nie tylko świątynia, ale też otwarte dla wszystkich muzeum. Wewnątrz znajduje się pamiątka związana z losami miasta pod panowaniem habsburskim. W 1910 r. podczas swojej wizyty w Mostarze cesarz Franciszek Józef podarował mieszkańcom wspaniały perski dywan, co poświadcza stosowna inskrypcja. Do 1992 r. w mieście stało 36 meczetów. Wszystkie zostały zniszczone w czasie wojny domowej. Dziś są odbudowywane. Na tarasie restauracji Kulluk z widokiem na minarety Robert zasiada do degustacji miejscowych dań. Na stole pojawia się nadziewana pleskawica i pita ziemniaczana, zwana krompiruszą - prosto z pieca. Jest to ciasto strudlowe, przekładane duszonymi w oleju ziemniakami z cebulą, doprawione tylko solą i pieprzem. W czarsziji - tak nazywa się stare tureckie miasto - Robert odwiedza dawny zamożny turecki dom z XVII wieku, z osobnymi pokojami dla pań i panów. Dziedziniec brukowany kamieniami ustawionymi na sztorc, bez zaprawy cementowej, więc woda wsiąka w ziemię. Fontanna symboliczna: 12 otworów, jak 12 miesięcy w roku, 4 ibryki, jak 4 strony świata i 3 kamienne kule, jak 3 fazy życia ludzkiego: narodziny, żywot i śmierć. Zachowała się też tradycyjna letnia kuchnia z paleniskiem i garnkami zawieszonymi na belce nad ogniem. Letnia kuchnia to osobny budynek. Z tarasu na piętrze widać typowe dla tych stron pokrycie dachu: nie dachówki z gliny, ale kamienne płytki. Zimą grzeją, latem chłodzą i są wodoodporne. W okolicy Mostaru leży wiele niedużych i bardzo ciekawych miejscowości. W jednej z nich o nazwie Blagaj - znajduje się klasztor medytacyjny islamskiego zakonu derwiszów. Derwisze, tańcząc wprowadzali się w trans. Kilka kilometrów dalej, w miejscowości Žitomislići jest inny klasztor - nieduży prawosławny monaster z małą cerkwią pod wezwaniem Zwiastowania NMP. Budowle pochodzą z XVI wieku. W czasie ostatniej wojny w Jugosławii to wszystko było zniszczone, ale zostało odbudowane i wygląda jak przed wiekami. Hercegowina jest winiarskim zagłębiem kraju, a winną stolicą regionu jest miasto Čitluk. Wina z Hercegowiny bardzo rzadko trafiają na nasze stoły. Robert omawia dwa główne miejscowe szczepy autochtoniczne: biały (żilavka) i czerwony (blattina). Bez wątpienia najbardziej znanym Polakom, choćby tylko ze słyszenia, miejscem w Bośni i Hercegowinie jest Medjugorje. Choć Watykan oficjalnie nie uznał tutejszych objawień maryjnych, co roku zjeżdżają tu miliony pielgrzymów z całego świata.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
Program TV na 31 maja 2026 (Niedziela)
17:45 Makłowicz w podróży. Bośnia i Hercegowina - Trebinje Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Leżące w Republice Serbskiej miasto, nieczęsto odwiedzane przez polskich turystów, ma wszystko, czego mu potrzeba do szczęścia: centralny plac targowy ocieniony 100 - letnimi platanami, sielską rzekę Trebisznicę i zabytkowy most zbudowany przez osmańskiego paszę, fragment dawnej tureckiej dzielnicy, świętą dla Serbów cerkiew na wzgórzu, a nawet związki z Moniką Belucci, które Robert tropi na planie filmowym za miastem. Odnajduje tam również winnicę cesarską, która w czasach Austro - Węgier produkowała z białych gron odmiany żilawka wino wysyłane na wiedeński dwór. Na trebińskim talerzu Roberta burek z nadzieniem serowym i jarzynowym, mięso pieczone pod kopułą oraz pstrąg z endemicznym grochem poljak i sosem na bazie żilawki.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
Program TV na 1 czerwca 2026 (Poniedziałek)
07:15 Makłowicz w podróży - Podróż 33. Zanzibar - Stone Town Logo TVP Wilno

Opis (streszczenie): Celem kulinarno - podróżniczego programu Roberta Makłowicza, jest przekazanie praktycznej wiedzy, związanej z podróżami i odwiedzanymi miejscami. Do stolicy Zanzibaru Robert Makłowicz udaje się wczesnym rankiem, aby zostać tam aż do zmroku. Jeden dzień z życia Stone Town to śniadanie w ulicznym lokalu dla tubylców, rzut oka na architekturę miasta, gorące wrażenia z najlepszej kawiarni w mieście, ścisk i gwar na dworcu autobusowym i pobliskim targu Estella Market, słynna zupa Zanzibari Mix oraz gotowanie w ulicznej garkuchni. Danie główne: tuńczyk w sosie curry. O zmierzchu czas na kąpiel miejscowej młodzieży na miejskiej plaży, a po zmroku wielki targ spożywczy przed dawnym pałacem sułtańskim: sok z trzciny cukrowej, ryby, kraby, ośmiornice, szaszłyki z krewetek, małży, placki, ryż, słodkie ziemniaki, maniok

Czas trwania: 25min. / 2013 / magazyn kulinarny
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 43. Kanada - Quebeck. Słodkie klonowanie Logo TVP Rozrywka
17:45 Makłowicz w podróży. Bośnia i Hercegowina. Nad Sutjeską i Driną Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Rzeka Sutjeska płynie przy granicy Bośni z Hercegowiną i Czarnogórą. Jej kanion nie jest długi, ma ponad 30 km. Wznosi się nad nim najwyższy szczyt Bośni Maglić (2386 m n.p.m.). Nazwą tej górskiej rzeki ochrzczono też park narodowy, utworzony tu w latach 60. To prawdziwy cud natury, matecznik dzikich zwierząt i doskonały punkt wypadowy do górskich wędrówek. Rośnie tu pierwotny las - dzika puszcza, w której zabroniona jest jakakolwiek ingerencja człowieka. Zanim przełom rzeki Sutjeski stał się w powojennej Jugosławii parkiem narodowym, ta górska okolica zasłynęła jako sceneria zwycięskiej bitwy partyzantów Tity z siłami koalicji faszystowskiej. Robert wspina się pod monumentalny pomnik partyzantów i odwiedza muzeum bitwy, zdewastowane w czasie ostatniej wojny domowej. Górskie lasy dostarczają dzikiego czosnku do sałatek i mięsa kozic na gulasz. Produkty te wykorzystuje się do przygotowania miejscowych dań, które Robert degustuje podczas postoju na kempingu. A są to: sałatka z dzikiego czosnku, ser zwijany jak słowackie korbacziki/warkoczyki, pita ze szpinakiem i twarogiem i gulasz z kozicy górskiej. Do picia podaje się wino ze słynnego monasteru Tvrdos albo kwaśne mleko. Na kolejnym postoju Robert ma okazję spróbować dań rybnych. Tym razem piknik rozpoczyna się od kieliszka rakii. Potem jest zupa rybna (riblja corba) gotowana w kociołku oraz smażone ryby. Złowione w Drinie pstrągi oraz płocie, panierowane w mące, są smażone w oleju nad żywym ogniem w specjalnym naczyniu, które nazywa się taniraca. Podczas rejsu Robert przyrządza danie odcinka - wątróbkę jagnięcą z serbską sałatką. W dalszej części wycieczki Robert ma okazję podziwiać miasto Visegrad ze słynnym kamiennym mostem. Na środku mostu znajduje się wysoka kamienna tablica z arabskimi napisami. Tablica sławi imię Mehmeta Paszy Sokolovića, inicjatora powstania budowli i jej fundatora. Był to Słowianin, przyszedł na świat jako chrześcijanin w pobliskiej wiosce. Zabrany rodzicom przez Turków został janczarem. Zrobił wielką karierę, doszedł do godności wielkiego wezyra. Najnowszym fragmentem miasta jest niezwykły Andrićgrad, stworzony przez reżysera Emira Kusturicę na rzecznym półwyspie. Andrićgrad ma być ilustracją bośniackiej i serbskiej historii. Robert odwiedza tu restaurację Zlatna Moruna. Na ścianach namalowani są ulubieni bohaterowie Kusturicy, jest i on sam. Na stole miejscowe specjały: półmisek wędlin i serów, panierowane papryki nadziewane serem i młoda wołowina w sosie pikantnym.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
19:40 Makłowicz w podróży - Podróż 43. Kanada - Quebeck. Z pól i sadów Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): March Jean Talon to największy targ miejski w Montrealu. Można tu zobaczyć wszystko, co uprawia się na polach i w sadach Quebecu. Tropem dorodnych owoców i warzyw krakowski smakosz rusza na quebecką wieś. W Hemmingford podziwia sady jabłkowe, które wyglądają tak samo jak nasze sady pod Grójcem albo Tarczynem. U nas jednak jabłka zbiera się jesienią, a tutaj trzyma się je na drzewach do stycznia, a nawet lutego, kiedy dookoła jest śnieg i mróz. Z takich przemarzniętych owoców robi się cydr lodowy (ice wine), słodki trunek, uznawany za jeden z najważniejszych quebeckich specjałów kulinarnych. Żeby jabłka były porządnie przemarznięte, zima musi być mroźna, kanadyjska. Odmiana bancroft może wisieć na drzewie do stycznia, a fuji, uprawa najbardziej tutaj popularna, nawet do lutego. Zaś odmiany mcintosh nie da się tak długo przechować na drzewach. Owoce spadłyby i zgniły. Trzeba zebrać je na jesieni. Następnie tłoczy z nich sok, który przechowuje w tankach na mrozie. Degustacja cydrów lodowych odbywa się w miejscu o nazwie La Face Cache de la Pomme, co można przetłumaczyć jako nieznana strona jabłka. Cydry lodowe są trunkami rocznikowymi, jak wino. Mimo że jest to napój słodki (na pewno nie wytrawny), nie podaje się go do ciasteczek. Raczej do sera typu cheddar i foie - grs. W La Face Cache de la Pommemiłośnicy "bąbelków" mogą spróbować także cydru musującego, produkowanego metodą szampańską. W miasteczku Knowlton odbywa się festyn kulinarny, podczas którego drobni producenci wystawiają swoje specjalności. Robert odnajduje tam miejscowe octy balsamiczne, aromatyzowane na wiele sposobów, a w starej oberży próbuje lokalnych przysmaków z kaczki, m.in.: siekanego pasztetu z dodatkiem stłuszczonej kaczej wątróbki i sałatki z kaczą wątróbką, figami i serem pleśniowym. Tradycje frankofońskie oraz przywiązanie do małej ojczyzny sprawiają, że miejscowi kochają kaczki, sery i wino. W opactwie benedyktyńskim Saint - Benoit - du Lac, tuż przy granicy ze stanem Vermont, można kupić produkty wytwarzane przez mnichów: sery, chleb, przetwory owocowe, piwo. Miejscowość Domaine des Salamandres słynie z sadów gruszowych. Robert ogląda gruszki na niskopiennym drzewku. Swoim kształtem przypominają one raczej jabłka. To azjatycka odmiana, która świetnie nadaje się na poir de glace, czyli cydr lodowy z gruszek, jeszcze jeden quebecki specjał. Przed drewnianym budynkiem wytwórni Robert degustuje dwa rodzaje cydru gruszkowego: wytrawny i słodki. Danie główne odcinka: sałatkę z karmelizowanych w syropie klonowym gruszek, z serem pleśniowym Robert przygotowuje w plenerze, na łące obok pola kukurydzy. Na zakończenie odcinka nasz podróżnik wraca do Montrealu, by pobuszować po sklepie ekologicznym. Czego tu nie ma?! Pędy młodej sosny w zalewie, marynowane stokrotki. Są też wędliny i sery z trzech rodzajów mleka. Slowfoodowy raj! Można tu siedzieć przez tydzień i tylko jeść i pić.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 2 czerwca 2026 (Wtorek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 43. Kanada - Quebeck. Z pól i sadów Logo TVP Rozrywka
17:45 Makłowicz w podróży. Austria. Wiedeń cesarski Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert Makłowicz zwiedza Wiedeń. Pierwsze kroki kieruje do katedry św. Szczepana i krypty kapucynów, w której złożono doczesne szczątki cesarzy z rodu Habsburgów. Tu spoczywa cesarz Franciszek Józef, jego żona Sissi oraz ich syn Rudolf, który popełnił samobójstwo w Mayerlingu. W programie zobaczymy Wiedeń z ich czasów. Plac Bohaterów ilustruje architektonicznie dawną wielkość monarchii. Stąd wchodzi się do Hofburga, czyli miejskiej siedziby cesarzy. Robert zwiedza prywatne apartamenty Franciszka Józefa i salę gimnastyczną cesarzowej Sissi. W roku 1857 Franciszek Józef wydał dekret: "Moją wolą jest, by zburzyć dawne mury obronne Wiednia". Stare miasto dusiło się w nich, nie miało odpowiedniej komunikacji z nowymi dzielnicami. Tak powstał Ring, 4 - kilometrowa aleja reprezentacyjna opasująca dawny Wiedeń. Przy Ringstrasse stoi gmach parlamentu zaprojektowany przez duńskiego architekta Theophila Hansena. Imperium się rozrastało i w połowie XIX wieku Wiedeń był już metropolią pełną ludzi z różnych stron świata. Przywozili oni swoje zwyczaje kulinarne i sprzedawali swoje artykuły spożywcze. Wtedy też powstało najsłynniejsze wiedeńskie targowisko Naschmarkt. Działające do dziś jest połączeniem miejskiego targu z błogim życiem barowo - kawiarnianym. Targowisko pełne jest turystów, bo figuruje w każdym przewodniku. W mieście jest mnóstwo lokali, które oferują tradycyjną wiedeńską kuchnię. Jednym z najważniejszych i najsłynniejszych jest restauracja Plachutta. Podają tu ulubione danie cesarza Franciszka Józefa - Taffelspitz. Po naszemu "sztuka mięsa", ale u nas nie oznacza to tego samego, co w Wiedniu. Mięso jest inaczej wykrojone, to młoda wołowina "z kwiatkiem". Obiad zaczyna się od przystawki, jest to kość szpikowa, szpik rozsmarowuje się na grzankach. Potem jest zupa z makaronem frittaten, zrobionym z naleśników. Wiedeńskie kawiarnie! W czasach najjaśniejszej monarchii ich wzorzec został przeszczepiony na grunt całej środkowej Europy. Jedno z najbardziej reprezentatywnych kawiarnianych miejsc Wiednia to Cafe Sperl. Wnętrze oddane do użytku w roku 1880 nadal zachwyca czystą secesją. Są tu oryginalne stoły bilardowe i gazety na charakterystycznych wieszakach. Wiedeńskie kawiarnie to nie tylko miejsca do wypicia kawy i zjedzenia strudla. Do późnego wieczora serwuje się tu konkretne jedzenie. Zupełnie inny styl ma Cafe Museum, której minimalistyczne wnętrze jest całkowitym zaprzeczeniem secesji. Otwarta w roku 1899, a zaprojektowana przez słynnego Adolfa Loosa, zwana jest przez dawnych wiedeńczyków "cafe nihilismus". Bywali tu Schiele, Kokoschka i Klimt. Była to już jednak zapowiedź innych czasów, zapowiedź końca naddunajskiej monarchii. Prater - dawne cesarskie tereny łowieckie, udostępnione wiedeńczykom przez cesarza Józefa II. W XIX wieku zaczęło się tu instalować wesołe miasteczko. Dzisiaj Prater to synonim tego typu rozrywki. W gospodzie na Praterze Robert raczy się najsłynniejszą w całym Wiedniu golonką, do której obowiązkowo podaje się: surówkę z kapusty, świeżo starty chrzan, dwa rodzaje musztardy, placki ziemniaczane, piwo oraz sztangle z kminkiem i solą. Danie odcinka Robert gotuje na skwerze przed kościołem wotywnym; jest to knebel bułczany z wędzonym boczkiem i kurkami. Dzielnica Dziesiąta, niegdyś robotnicza. W czasach monarchii ściągali tu do pracy robotnicy głównie z Czech. Do dziś w Wiedniu nazwiska typu Plachutta, Svoboda, Paposuek czy Kohoutek są na porządku dziennym. W tę historię wpisuje się też rodzina państwa Tichy, która prowadzi tu najsłynniejszą lodziarnię w całej Austrii. Wnętrze lodziarni urządzone jest w stylu Ameryki lat 50. W ofercie nie tylko lody, ale też suflety i sorbety. Robert zamawia specjalność zakładu, czyli lody morelowe. Panoramę Wiednia Robert podziwia ze wzgórza Kahlenberg, słynnego z historycznej szarży polskiej husarii. W

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
19:40 Makłowicz w podróży - Podróż 43. Kanada - Quebeck. Win ogrody i jagody Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Quebec leży na szerokości geograficznej północnych Włoch. Klimat ma jednak o wiele chłodniejszy. Jest to wynikiem oddziaływania zimnego Prądu Labradorskiego. Zimą pogoda bywa wręcz arktyczna. Mimo to jest tu wiele winnic i dobrych win. Robert ogląda miejscowe uprawy winorośli i poznaje metody ich ochrony przed mrozem. Winnica Domaines Les Brome ma powierzchnię 12 hektarów. Siatka, która przykrywa winnicę, nie chroni jej przed mrozem, ale przed ptakami. Odmiany szlachetne winorośli właściwej przykrywa się na zimę płótnem. Nie przykrywa się zaś odmian hybrydowych, gdyż są one przystosowane genetycznie do temperatur poniżej minus 20 stopni Celsjusza. Ten rok był dobry, winorośl się udała. Na tarasie z widokiem na okolicę Robert degustuje dwa miejscowe wina, białe i czerwone. Po winorośli kolej na żurawinę, która podobnie jak winogrono jest jagodą. Dzikie żurawiny są wielkości czarnej borówki. W naszych lasach rośnie ona dziko. Hodowlana borówka amerykańska jest dużo większa. Tak samo jest z żurawiną. A jak się ją zbiera? Specjalna maszyna otrząsa krzaczki z jagód, pole zalewa się wodą i owoce są razem z wodą wypompowywane. W przetwórni Robert poznaje poszczególne etapy przetwarzania żurawiny. Mrożenie, maszynowe obtłukiwanie lodu, kalibrowanie owoców i pakowanie. W Polsce żurawina jest tylko dodatkiem do dań, w kanadyjskiej kuchni jej pozycja jest o wiele ważniejsza. Po żurawinie kolej na jabłka. Domaines Pinnacle to głównie sady jabłkowe. Jest tu także wytwórnia cydru i destylarnia. W kwestii alkoholu Kanada jest bardzo restrykcyjna. Wyrabiają go prywatni producenci, ale jego sprzedaż jest reglamentowana, obowiązuje monopol państwowy. Wyspa Orleańska słynie z upraw winorośli i żurawiny. I właśnie tutaj przy winnicy z widokiem na most i rzekę Świętego Wawrzyńca Robert gotuje danie odcinka. Są to klopsiki z suszoną żurawiną w sosie z białego wina. Na Wyspie Orleańskiej Robert odwiedza także tradycyjną serowarnię. Gospodarze witają go w XVIII - wiecznych strojach i zapraszają do środka, gdzie może przyjrzeć się produkcji serów. Degustacja odbywa się przed domem. Na drewnianym stole obok starodawnych narzędzi serowarskich leżą wyroby: twarożek (naturalny i aromatyzowany syropem klonowym) oraz ser dojrzewający smażony - najstarszy ser Ameryki Północnej. Na drugim końcu wyspy znajdują się plantacje czarnej porzeczki. Wyrabia się tu nich m.in. octy balsamiczne. Robert odwiedza domową wytwórnię octu z czarnych porzeczek. Sok z porzeczek trzeba najpierw gotować, żeby go odparować. Gęsty wlewa się do baniaków, gdzie fermentuje. W sali ze szklanymi gąsiorami nie da się zbyt długo wytrzymać. Czuje się tu nazbyt silnie skoncentrowany ocet. W pomieszczeniu obok z drewnianymi beczkami z dębu kasztanowca Robert próbuje na łyżeczce octu z dwóch małych buteleczek. Żeby zwykły ocet stał się octem balsamicznym, trzeba przelać go do beczek, w których leżakuje minimum 6 lat. Przy octowni jest mały sklepik z bogatą ofertą. Można tu kupić porzeczkowy sos vinaigrette, galaretkę, ketchup i porzeczkowąmusztardę francuską, a także creme de cassis, słynny likier, i dwa koktajle pochodzące z Dijon: kir i kir royale, nazwane tak na cześć burmistrza miasta, Felixa Kira.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 3 czerwca 2026 (Środa)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 43. Kanada - Quebeck. Win ogrody i jagody Logo TVP Rozrywka
17:45 Makłowicz w podróży. Austria. Wiedeń współczesny Logo TVP HD
Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
19:40 Makłowicz w podróży - Podróż 43. Kanada - Quebeck. Ville de Quebec Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Miasto Quebeck (Ville de Quebeck) jest stolicą prowincji o tej samej nazwie. Położone nad Rzeką Świętego Wawrzyńca, w miejscu, gdzie wpływa ona do Atlantyku, jest drugim pod względem liczby ludności (po Montrealu) miastem w Kanadzie. Quebec to nazwa indiańska, co ciekawe, oznacza miejsce, gdzie rzeka się zwęża. Miasto jest wyjątkowe z kilku powodów. Nie licząc Florydy i Meksyku, jest to najstarszy organizm miejski w Ameryce Północnej. Językiem francuskim mówi 98 procent jego mieszkańców. Historyczne centrum miasta - zbudowane w stylu europejskim - jako jedyne w Ameryce Północnej wpisane zostało na listę UNESCO. Zwiedzanie Quebecku Robert zaczyna od najstarszej części, zwanej Dolnym Miastem, gdzie można podziwiać zabytki z czasów Ludwika XIV. Popiersie Króla Słońce stoi na Palace Royale - w samym sercu Dolnego Miasta.. Dlaczego mieszkańcy Quebecu mówią po francusku? W 1608 r. Samuel de Champlain wpłynął tu z Atlantyku pod banderą francuską i założył gród. Ludwik XIV nie dbał o kolonię, ponieważ nie było tu złota, tylko skórki z bobrów. W końcu Francuzi przegrali rywalizację z Anglikami i Quebec stał się dominium brytyjskim. Od klęski Francuzów w wojnie kolonialnej minęło 250 lat minęło, ale nad miastem nadal powiewają flagi z liliami Andegawenów i Burbonów. Z Dolnego Miasta, z historycznej stacji, odjeżdża kolejka do Górnego Miasta. W budynku stacji mieszkał Louis Jolliett, XVII - wieczny odkrywca Mississippi. To dzięki niemu Francuzi skolonizowali Luizjanę, którą w epoce napoleońskiej sprzedali Stanom Zjednoczonym za psi grosz. Z kolejki Robert wysiada wprost przed bajkowym zamkiem - hotelem Chateau Frontenac, architektoniczną ikoną miasta. Mury hotelu dwukrotnie zapisały się w historii świata: w roku 1943 i 1944, kiedy Churchill i Roosevelt omawiali wizje urządzenia świata po pokonaniu III Rzeszy. W hotelowej restauracji Robert degustuje miejscowe wędliny i sery. Oczywiście z kieliszkiem czerwonego wina. Wynalezienie kolei było cywilizacyjnym przełomem na całym świecie, a w Ameryce Północnej szczególnie. Pod koniec XIX w. linia Canadian Pacific Railway połączyła Atlantyk z Pacyfikiem. Żeby promować turystykę kolejową, wzdłuż nowej linii budowano wielkie hotele, takie jak wspomniany Chateau Frontnac, wzorowany na romantycznej architekturze bawarskiej, którą do swoich bajek przejął potem Disney. Główny plac Górnego Miasta zajmuje ratusz we francuskim stylu. Naprzeciwko ratusza stoi gmach banku braci Price z 1929 r. Do złudzenia przypomina warszawski Prudential. Miasto ma też swoje błonia zwane Równinami Abrahama, choć jest to teren pofałdowany. W 1759 r. rozegrała się tu bitwa, która przesądziła o przynależności państwowej Quebecu. Anglikami dowodził generał Wolfe, Francuzami - hrabia de Montcalm. Anglicy fenomenalnie wytrzymali psychicznie atak piechoty francuskiej, po czym oddali jedną decydującą salwę. Jak się potem mówiło w Europie: De Montcalm w 20 minut przegrał pół Ameryki. Na wysokiej skarpie pod brytyjską cytadelą Robert przyrządza rybne seviche z soli i smażone przegrzebki. W menu jest też bacalhau, czyli solony i suszony dorsz. Przy rue Saint - Jean Robert zagląda do małej piekarni, gdzie degustuje bagietkę i croissantta. Przy okazji ogląda linię do wypieku bagietek. Wieczorem nasz podróżnik udaje się na spacer po Grande Ale, by poznać nocne życie. Tłumy ludzi w ogródkach kawiarnianych i restauracyjnych. Na wieczorny popas wRobert wybiera jednak restaurację na przedmieściu, o nazwie La Girolle, z kuchnią francuską. Na drzwiach wejściowych jest napis: Apportez votre vin (przynoście własne wino). Z menu wypisanego na tablicy dowiadujemy się, że restauracja poleca ris de veau, czyli grasicę cielęcą, z włoska zwaną animelką.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 4 czerwca 2026 (Czwartek)
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 43. Kanada - Quebeck. Ville de Quebec Logo TVP Rozrywka
17:45 Makłowicz w podróży. Austria. Dolina Dunaju Logo TVP HD
Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
19:40 Makłowicz w podróży - Podróż 43. Kanada - Quebeck. Pierwsze nacje Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Kto w dzisiejszej Kanadzie może legalnie polować na wieloryby? Tylko przedstawiciele pierwszych nacji: Indianie oraz Inuici, czyli pierwotni mieszkańcy północnych obszarów kontynentu. Łowią je na własne potrzeby, bo mięso wieloryba to fragment ich tradycji i tożsamości. Dawniej Inuici nazywani byli Eskimosami. Dziś określenie to uważane jest za obraźliwe, bo oznacza tych, którzy jedzą surowe mięso. Pozostali mieszkańcy Kanady mogą co najwyżej oglądać te olbrzymie ssaki z pokładu łodzi podczas rejsu słonym estuarium Rzeki Świętego Wawrzyńca. W taki rejs wybiera się Robert. Przy okazji przyjrzy się okolicznej przyrodzie. A jest ona tutaj zupełnie inna. Nie ma klonów, które jesienią barwią się na czerwono. Temperatura powietrza 8C, wody 3C, prędkość łodzi 25 węzłów. Do tego zimny wiatr i fale. Wieloryby uwielbiają to miejsce. Wylegują się na tych wodach od wczesnej jesieni do grudnia. Dokąd potem odpływają, tego nikt nie wie. Historia wielorybnictwa jest niemal tak stara jak historia ludzkości. Pierwotne ludy arktyczne zabijały te ogromne ssaki wyrzucone przez fale na brzeg. Później człowiek nauczył się polować na nie z łodzi. W średniowieczu wielką biegłość w tej sztuce osiągnęli Baskowie. Zjawili się na tych wodach niedługo po odkryciach Kolumba i Jacquesa Cartriera. Ale najgorsze dla wielorybów miało dopiero nastąpić. W epoce rewolucji przemysłowej udoskonalono techniki połowu wielorybów. Doszło do tego, że w wyniku rabunkowej gospodarki wielorybniczej rocznie zabijano na świecie 50 tysięcy tych zwierząt, doprowadzając niemal do wytępienia gatunku. Dziś tylko 3 państwa na świecie łowią wieloryby na przemysłową skalę: Islandia, Norwegia i Japonia. W Kanadzie jest to zabronione od roku 1972. Rejs Roberta kończy się sukcesem: kamera upolowała kilka waleni karłowatych. Czas na przygotowanie dania odcinka. Jest to sałatka z dzikiego ryżu z wędzonym łososiem, quebeckimi suszonymi owocami, kukurydzą i klonowym vinaigrettem. Dziki ryż i kukurydzę współczesny świat zawdzięcza Indianom. Kolejny etap podróży to zwiedzanie Wendake. Jest to zrekonstruowana wioska Indian Huron - Wendat. Na terenach dzisiejszego Quebecu żyły plemiona Algonkinów i Huronów. Nie mieszkali oni jednak w wigwamach i tipi, ale w długich wielopiętrowych drewnianych domach, zbudowanych bez użycia gwoździ. Niezbędne łączenia robiono za pomocą sznurka. Zamiast podłóg było klepisko, a wprost nad nim palenisko. I pełno dymu w środku. Był on przekleństwem, bo ludzie od niego ślepli, ale też dobrodziejstwem, bo wędzili w nim ryby i mięso. XVIII wiek to smutne czasy dla tutejszych Indian Huronów, których wytępili Irokezi. Zamieszkiwali oni ziemie na południu, w rejonie dzisiejszego Nowego Jorku, dopóki nie zjawili się tam biali, najpierw Holendrzy, potem Anglicy, którzy zapędzili Irokezów do rezerwatów. Tu, na północ, przybyli Francuzi. Indianie sprzedawali białym cenne skórki z bobrów i innych zwierząt. W zamian dostawali wyroby metalowe, broń i niestety, alkohol. W zrekonstruowanej wiosce indiańskiej Robert spotyka szefa kuchni Martina Gagne z plemienia Algonkinów. Martin piecze nad ogniem zające zawieszone na sznurku. Przygotowuje też pstrąga nadziewanego mięsem w przyprawach indiańskich. W indiańskim menu są też pasztety z jelenia i mięso bizona, a także potrawy z dyni. Indianie Algonkini nie tylko polowali. Byli także rolnikami. Uprawiali kukurydzę, fasolę i dynie. Łatwo było je przechować przezcałą zimę bez żadnych specjalnych zabiegów. Z dyni np. robili papkę.

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
Program TV na 5 czerwca 2026 (Piątek)
07:00 Makłowicz w podróży Logo TVP Polonia
10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 43. Kanada - Quebeck. Pierwsze nacje Logo TVP Rozrywka
17:45 Makłowicz w podróży. Austria. Krems i Dolina Wachau Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Robert zwiedza Dolną Austrię, krainę pełną zabytków, dobrego jedzenia i doskonałych białych win. Choć mowa jest o Dolnej Austrii, to tereny tutaj są lekko górzyste. Na jednym ze wzgórz stoi klasztor opactwa benedyktynów, Göttweig, nazywany "austriackim Monte Cassino". W bryłach budynków dominuje barok, ale opactwo zostało założone dużo wcześniej, bo już w XI wieku, przez biskupa Altmanna z Passawy. Klasztor jest ogromny, ale braci mieszka tu tylko kilkunastu. Klasztor to dziś w większej części otwarte muzeum. Chociaż pełni, jak niegdyś, jeszcze jedną ważną funkcję - jest przystankiem na austriackim odcinku trasy pielgrzymki do Santiago de Compostela. Każdy pielgrzym dostanie tu za niewielkie pieniądze strawę i dach nad głową. Nie da się opisać tej okolicy z pominięciem miasta Krems - und - Stein, które zachwyca wspaniałą architekturą. Już w średniowieczu działał tu Zajazd Pod Złotym Lwem, w czasach renesansu przekształcony w zajazd pocztowy. W miejscowej gospodzie Robert degustuje lokalny specjał (gebackener kalbskopf), który wygląda jak panierowany ser albo ryba, a jest to pieczona cielęca głowa. Heuriger to lokal, w którym austriaccy winiarze mogą sprzedawać produkowane przez siebie wino. Robert zamawia tu nie tylko wino, ale i zimne przekąski. Na talerzu: szynka z dzika, sery, sałatka ze szparagów i morelowy chutney. Najlepsze morele rosną w Dolinie Wachau pomiędzy Krems a Melkiem. Chutney zaś doskonale pasuje do serów. Kolejna atrakcja to rejs statkiem po Dunaju. W taki rejs warto się wybrać, by zobaczyć m.in. twierdzę Aggstein, której więźniem był Ryszard Lwie Serce wracający z wyprawy krzyżowej. Tymczasem statek cumuje w Dürnstein, niewielkim miasteczku, które Robert nazywa cudowną bombonierką. Jest tu piękna architektura i mnóstwo sklepów z pamiątkami. Przez Dürnstein przebiega naddunajska trasa rowerowa. Robert zwiedza winnicę pod miastem. Typowy obrazek w tej peryferyjnej części Dürnstein to winnice i drzewa morelowe. W takiej scenerii krakowski smakosz gotuje zupę rieslingową. Miejscowa kooperatywa zrzesza ponad 100 winiarskich rodzin. Wina białe, które tu przeważają, podzielono na 3 kategorie: najlżejszą, średnią i najmocniejszą. Miejscowość Mautern leży naprzeciwko Krems, ale po drugiej stronie Dunaju. Robert zwiedza winnicę Nikolaihof, która - jak podają źródła - jest najstarszą winnicą w Austrii. Wytwarzano tu wino już w czasach Celtów. Miejscowe terroir rodzi świetne rieslingi. Ostatni etap podróży po Dolnej Austrii to miasteczko Wösendorf. W miejscowej restauracji Robert przekonuje, że riesling reński to najbardziej szlachetny biały szczep winny na świecie. Brzmi to przekornie, bo jesteśmy nad Dunajem. A wracając do rieslinga - jest uniwersalny, ale najlepiej łączy się z rybą, np. z sandaczem smażonym na klarowanym maśle, podanym z dodatkiem kaszanki, w sosie z cebuli.

Czas trwania: 25min. / 2016 / magazyn kulinarny
19:40 Makłowicz w podróży. Podróż 44 - Sardynia (169) Costa Smeralda Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Nazwa Porto Cervo wywołuje dreszcz emocji wśród osób znających najbardziej ekskluzywne adresy nad Morzem Śródziemnym. Kurort założony w latach 60. przez księcia Karima Agę Khana jest atrakcyjny nawet po sezonie. Jego klientelę stanowił ówczesny beau monde, a jak wiadomo, największym wrogiem takich ludzi są paparazzi. Wycieczkę po kurorcie Robert zaczyna od aperitifu, oliwek i orzeszków - podanych na tarasie kawiarni hotelu Cervo, skąd już niedaleko do pola golfowego i jachtklubu. Jachtklub Porto Cervo to jedna z najsłynniejszych marin w tej części świata. Jego właścicielem jest książę Karim Aga Khan IV. To już koniec sezonu, pora włożyć ciepły pulower, bo w powietrzu tylko 28 stopni Celsjusza. Wkrótce kurort zapadnie w sen zimowy i obudzi się w maju przyszłego roku. Książę Karim jest muzułmaninem, nosi tytuł imama, ale nie zbudował tu meczetu, tylko kościół katolicki. Jest to kościół Stella Maris, czyli Gwiazdy Morza. Jego wnętrze jest ascetyczne, ściany są białe, ale zwraca uwagę nieregularność form. W bocznej nawie wisi obraz El Greca Mater Dolorosa. Cala di Volpe, czyli Zatoka Lisia, tuż przy niej hotel. Gościł koronowane głowy, ale nie z tego powodu jest sławny. Jego najważniejszymi gośćmi w 1976 roku byli państwo Sterling - to fikcyjne nazwisko, jakim posługiwał się James Bond, grany wówczas przez Rogera Moore’a, i major Amasowa z KGB, w tej roli wystąpiła Barbara Bach, żona Ringo Starra. Tablica przy wejściu upamiętnia produkcję filmu z agentem 007. W Zatoce Baja Sardinia Robert przygląda się, jak szef kuchni - specjalnie dla gości z Polski - przyrządza pierożki z dwoma rodzajami sera: ricottą i peccorino przyprawionymi szafranem i tymiankiem. Na degustację wina krakowski podróżnik udaje się do miejscowości Arzachena na Costa Smeralda, czyli Szmaragdowym Wybrzeżu. W nowoczesnym budynku ze szkła i drewna znajduje się winiarnia, Robert degustuje białe wina Vermentino di Gallura, które wreszcie zostały docenione. W tym pięknym krajobrazie Robert gotuje też danie główne programu: sardyński makaron malloreddus (w kształcie muszelek) z wieprzowo - cielęcym ragout. La Maddalena to największa z miniwysp w pobliskim archipelagu, jedyna, po której jeżdżą samochody. Można się tu dostać promem z sardyńskiej miejscowości Palau. Na środku wyspy, na placyku stoi kolumna ku czci Giuseppe Garibaldiego. Z La Maddaleną połączona jest druga wyspa - Caprera, na której znajduje się dom muzeum Garibaldiego. Stara pinia przed domem pewnie pamięta wielkiego karbonariusza. Garibaldi kupił tę wyspę i bardzo się starał, by była należycie wykorzystywana, uprawiał ziemię, sadził drzewa oliwne, hodował bydło i konie. I spoczął w tej ziemi - pod nieoszlifowanym kamieniem. Zapewne zmorą rolniczej działalności Garibaldiego były dziki, których tu nie brakuje. Dlatego na kolację Robert spróbuje słynnej miejscowej dziczyzny. W restauracji Sottovento, czyli "pod wiatr", serwującej tradycyjną kuchnię sardyńską, do dziczyzny podają chrupki chleb i czerwone wino z endemicznego szczepu Isola dei Nuraghi.

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
Strona zawiera informacje na temat godzin emisji (czyli kiedy leci) oraz obsady (kto występuje) dla Makłowicz w podróży. Jeżeli stacje telewizyjne planują w najbliższym czasie nadać audycję (premiera, powtórki) w sekcji najbliższe emisje umieszczone są informacje na temat jakiego dnia, o której godzinie oraz na jakiej antenie można obejrzeć program. W przypadku braku Makłowicz w podróży w ramówkach jakiekogokolwiek kanału wyświetlona jest lista poprzednich emisji z ostatnich 30 dni. Brak informacji na temat poprzednich i przyszłych wyświetleń oznacza, że żadna z ponad 180 stacji obecnych w programie telewizyjnym naziemna.info, nie nadawała audycji i nie planuje tego w najbliższym czasie. Na stronie znajdują się informacje na temat tego kiedy będą powtórki lub kiedy będzie powtórka audycji Makłowicz w podróży.

Poprzednie emisje Makłowicz w podróży w telewizji

Emisja Makłowicz w podróży miała miejsce:

2026-05-09 06:30 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Murcia, odc. 20 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): W tym odcinku podróżnik z Krakowa zwiedza hiszpański region Murcia ze stolicą o tej samej nazwie. Zwiedzanie miasta zaczyna od głównego placu i najważniejszego przy nim budynku - katedry z XIV w. Dwie główne ulice starej części miasta to Platera i Trapera. Z kolei Plaza de las Flores, czyli plac Kwiatowy, znany jest nie z kwiatów, ale z wybornych tapas. W licznych odwiedzanych barach Robert przeprowadza prywatny konkurs na te hiszpańskie przekąski. Na podium plasują się policzki wieprzowe z winem monastrell, mus z chłodnika migdałowego i borowików z winem sauvignon blanc oraz panierowane krewetki pod nazwą caballito. Z Murcii Makłowicz udaje się do Cartageny, gdzie zwiedza historyczną wytwórnię owocowych nalewek. Już w starożytności wyrabiano tutaj licor marabilis, czyli cudowny likier, eksportowany stąd do Rzymu. Receptura przetrwała do naszych czasów. W Cartagenie przybysz z Polski degustuje także cafe asiatico, czyli kawę wzmocnioną dodatkiem alkoholu.

2026-05-09 06:00 Makłowicz w podróży: Hiszpania - Almeria, odc. 19 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Otoczona górami i pustyniami hiszpańska Almeria była perełką Kalifatu Kordoby i jego głównym portem. Po rekonkwiście podupadła i się wyludniła. To się zmieniło w XIX wieku, kiedy to odkryto tam rudy żelaza. Koncesje na wydobycie surowców otrzymały firmy francuskie i brytyjskie, ale skutki prosperity odczuł cały region. Ciekawostką są w Almerii kioski, pamiątka po ponurych latach wojny domowej. W latach 1936-39, gdy region był bastionem republikanów stanowiły one wejście do schronów bombowych. Atrakcją Almerii jest także Muzeum Kina i aleja gwiazd filmowych. Swoje ślady pozostawili tutaj Terry Gilliam, Ridley Scott, Omar Sharif i Arnold Schwarzenegger. W kamienicy, gdzie mieści się muzeum, gościł swego czasu John Lennon, który spędził tu jesień 1966 r. i skomponował piosenkę "Strawberry Fields Forever". Kolejny filmowy trop prowadzi do Fortu Bravo, miasteczka z Dzikiego Zachodu, zbudowanego na potrzeby kinematografii. Swoje spaghetti westerny kręcił tu Sergio Leone. Na placu między bankiem i saloonem Robert przygotuje polędwiczki wieprzowe po kowbojsku, suszone sardele i panierowane ryby.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
2026-05-08 19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 39. Hiszpania - Wyspy Kanaryjskie. Teneryfa - Wyspa bogata Logo TVP Rozrywka
2026-05-08 17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 47 Czarnogóra - Boka Kotorska Logo TVP HD

Opis (streszczenie): W tym odcinku Robert zwiedza Czarnogórę. Kotor, Prcanj, Tivat, Gornja Lastova i Perast to miejscowości, które odwiedzimy, podróżując wokół słynnej Boki, czyli Zatoki Kotorskiej, która należała kiedyś do Republiki Weneckiej. Nazwa "boka" pochodzi od włoskiego słowa "bocca" oznaczającego usta. Z lotu ptaka bowiem zatoka przypomina usta. Program wyprawy pęka w szwach: mury obronne, architektura romańska, place w stylu weneckim, przystań jachtowa dla milionerów, autentyczny okręt podwodny, średniowieczna tłocznia oliwy i górski kościółek - rówieśnik Bitwy pod Grunwaldem. Sporo atrakcji również na talerzu: tatar z wołowiny Wagyu, foie gras z galaretką z porto, słodkie priganice z miodem, ośmiornica i morskie ryby. W autorskim wykonaniu Roberta, przyrządzane pod kaplicą Matki Boskiej Ryżowej risotto Risi e bisi z jagnięciną. Lord Byron twierdził, że Boka Kotorska to najpiękniejsze w świecie połączenie gór i morza. Kotor zaś to dawne weneckie miasto o strategicznym położeniu z potężną fortyfikacją, dziś także opasane murami obronnymi. Turcy, odwieczny wróg miasta, nigdy Kotoru nie zdobyli. Groźniejsza okazała się przyroda; trzęsienia ziemi nawiedzały ten region kilkakrotnie. Współczesność miasta to tłumy turystów i miejscowi, żyjący w tych historycznych dekoracjach. Szczęśliwie nasi przodkowie nie budowali z płyt gipsowych ani paździerza, więc trzęsienia ziemi nie wyrządziły większych szkód w zabytkowej tkance miasta. Przykładem jest XIII - wieczna romańska kolegiata p. w. NMP. Plątanina wąskich uliczek sprawia, że Kotor do złudzenia przypomina Dubrownik, ale na głównym placu widzimy weneckość w czystej postaci. Jednym z jej elementów jest wieża zegarowa z początku XVII wieku. Patronem miasta jest św. Tryfon. Odpędza on złe moce, pomaga winogrodnikom i sadownikom, ale też leczy ludzi z chrapania. Drugim odwiedzanym miasteczkiem jest Prcanj, gdzie Robert zatrzymuje się na posiłek. W tradycyjnej konobie, która mieści się w kamiennym domu, nasz podróżnik degustuje miejscowe przysmaki. W menu: bakalar, czyli suszony solony dorsz, sałatka z ośmiornicy, smażone kalmary z pióropuszami, langustynki, risotto czarne z sepią, risotto czerwone z krewetkami, panierowany plaster rekina, dorada i marynowany tuńczyk. Gornja Lastova to typowa górska wioska. Miasteczko zostało założonew XIII wieku. Robert zwiedza tłocznię oliwy. W ciemnym wnętrzu stoi stara drewniana maszyneria. Kompletnie zachowany młyn oliwny sprzed niemal 500 lat. Na kamiennym dziedzińcu przed gostioną, czyli karczmą odbywa się degustacja. Przed Robertem miska małych pączków, miód, butelka rakiji i kieliszek. Pączki trzeba zamoczyć w miodzie, a potem popić rakiją z morwy. W centralnym punkcie wioski stoi kościółek rzymskokatolicki, wzniesiony w 1410 r. Stąd rozciąga się wspaniały widok na półwysep Vrmac i miasteczko Tivat. Przewodniki niewiele o nim piszą, bo też nie ma tu specjalnych zabytków. Ale jest coś, czego nie znajdzie się na całym Adriatyku. Porto Montenegro - jedna z największych inwestycji jachtowo-hotelowych ostatnich lat. Są tu apartamenty z prywatnymi basenami na dachach. A jachty należą do najbogatszych ludzi świata. W eleganckiej restauracji przy marinie Robert degustuje dwie wykwintne przystawki: tatara z wołowiny rasy Wagyu i foie gras z galaretką z porto oraz jabłkowe chipsy. Atrakcją Tivat jest Muzeum Morskie. Można tu podziwiać dwa okręty podwodne. Kiedyś, za czasów Austro-Wegier Boka Kotarska byłą główną bazą marynarki. W miejscu muzeum była dawniej stocznia i arsenał. Danie odcinka: weneckie risotto z zielonym groszkiem i jagnięciną (risi e bisi), Robert gotuje nad wodą, na malowniczej wysepce, pod kapliczką Matki Boskiej Ryżowej. W tym miejscu zatoka jest najwęższa. Jak chce legenda, przepływał tędy statek wyładowany ryżem, zerwała się burza, kapitan wznosił modły do Matki Bosk

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny
2026-05-08 13:30 Makłowicz w podróży: Sycylia - Wokół Palermo, odc. 23 Logo Telewizja WP

Opis (streszczenie): Robert podróżuje po Sycylii, a dokładniej objeżdża okolice Palermo. Pierwszym punktem wycieczki jest Monreale, gdzie w miejscowym lokalu degustuje bułkę ze śledzioną, a także wino z lokalnych szczepów, placuszki z ciecierzycy i krokiety ziemniaczane. Ballaro to najstarszy targ w Palermo, oczywiście nie mogło na nim zabraknąć polskiego kucharza. W Cefalu prowadzący przyrządza karczochy smażone w cieście. Z kolei miejscowy szef kuchni przygotowuje dla Roberta trzy dania: carpaccio z okonia morskiego i sałatkę z pomarańczy oraz karczochów, sardynki zawijane z bakłażanem, owoce morza i caponatę z bakłażana. Kucharz odwiedza też miasto Gangi, a ostatni punkt wycieczki to Monte Pellegrino.

Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
2026-05-08 13:00 Makłowicz w podróży: Słowacja - Liptów, odc. 22 Logo Telewizja WP
Czas trwania: 32min. / Polska / 2016 / magazyn kulinarny
2026-05-08 10:05 Makłowicz w podróży - Podróż 39. Hiszpania - Wyspy Kanaryjskie. Teneryfa - W cieniu Teide Logo TVP Rozrywka

Opis (streszczenie): Robert podróżuje po Wyspach Kanaryjskich. W tym odcinku zwiedza Teneryfę. Symbolem wyspy jest wulkan El Teide, który ma 3800 metrów i jest najwyższym szczytem Hiszpanii. Masyw El Teide nie wyrasta z wyżyny, z lądu, ale z samego dna morskiego, z poziomu zero. Zatem niemal drugie tyle wysokości El Teide skrywa pod wodą i razem ma 7500 metrów. Jest jednym z najwyższych wulkanów świata. Nie wygasłym, tylko uśpionym; ostatnia erupcja miała miejsce na początku XX wieku. Teide to również nazwa parku narodowego zalesionego głównie przez sosnę kanaryjską. To endemiczna i niemal ogniotrwała odmiana sosny. Jej kora chroni wnętrze pnia przed płomieniami, a z ocalałego rdzenia odradza się całe drzewo. Ma żywiczne i bardzo trwałe drewno. Robi się z niego doskonałe meble. Na wysokości 2200 metrów Robert zrobił sobie popas. Wokół krajobraz marsjański. Skały z brunatnej lawy i zupełny brak roślinności. W tej scenerii kręcono "Starcie tytanów". W skalnej ścianie pod wulkanem jest schronisko i restauracja. Robert zamawia puchero canario con gofio (mięso z warzywami z zupy i mąkę z prażonych ziaren z rosołem) oraz queso asado con mojos (pieczony kozi ser z sosami). Kelner podaje także świeże sery kozie i oczywiście czerwone wino. Po takim posiłku ktoś mógłby wspiąć się na wulkan jednym skokiem. Robert wybiera kolejkę linową, która niestety na sam szczyt nie dojeżdża. Ale spod szczytu też jest cudowny widok na kolejną wyspę, Gran Canarię. Wśród skał ponad chmurami Robert gotuje danie główne: caldo de papas, czyli zupę ziemniaczaną z jajkiem. W miasteczku La Matanza od prawie 400 lat odbywa się najsłynniejszy w okolicy targ bydła. Matanza to po hiszpańsku "rzeź", ale nie chodzi tu o rzeź zwierząt. Nazwa upamiętnia krwawe walki, jakie w XVI wieku toczyły się między miejscowymi plemionami a hiszpańskimi kolonistami. W barze Bodegón Ignacio Robert degustuje miejscowe przysmaki. Wewnątrz tłok, sami mężczyźni, muszą nabrać sił przed świętem. Zamawiają garbanzadę. Jest to ciecierzyca duszona z boczkiem, krwawą kiszką i kiełbasą chorizo. Danie to przypomina fasolkę po bretońsku. Wreszcie rozpoczyna się przemarsz zwierząt. Przed kościołem ustawiono stół prezydialny, na nim lśniące puchary. Główną ulicą hodowcy prowadzą swoje zwierzęta. Paradę zakończy msza święta; ksiądz pobłogosławi bydło i hodowców. Odbędą się też wybory najpiękniejszych sztuk. Puchary dla zwycięzców już czekają przed kościołem. W miasteczku El Sauzal Robert zwiedza starą winiarnię. Dawna bodega, La Baranda, została założona w XVII wieku. Dziś jest tu muzeum winiarstwa. Na dziedzińcu, nad samym wejściem góruje wysoka sosna. Na lewo od wejścia stoi dawna prasa do tłoczenia wina, zrobiona z wielkich drewnianych bali. Robert przechodzi korytarzem budynku do dawnej kaplicy z pięknie rzeźbionym drewnianym sklepieniem. Z zewnętrznego tarasu bodegi rozciąga się widok na El Teide i winnice na wzgórzu schodzącym w stronę morza. By dobrze zrozumieć wino, trzeba przyjrzeć się jego siedlisku, czyli terroir. Tu widać wszystko jak na dłoni: winnice położone tarasowo na zboczach, wysoki wulkan zatrzymuje chmury, często pada deszcz, i jest żyzna wulkaniczna ziemia. Winorośl może się tu rozwijać. Sklepik przy muzeum oferuje nie tylko wino, ale też różne inne specjały, np. szafran. Na Teneryfie trzeba koniecznie zajrzeć do guachinche. To taka duża hala, coś w rodzaju garażu, pełniąca funkcję restauracji. W guachinchach podaje się tylko vino joven, czyli młode wino, zwane też garażowym, od wystroju wnętrza. Guachinche działają od listopada do marca. Do wina podają tu domowe frytki, polędwicę wieprzową lub kotlet wieprzowy z kostką, a także smażone kawałki prosiaka. Jest też ciecierzyca i pieczona papryka. El Teide to największy, ale nie jedyny wulkan na Teneryfie. Wybuch innego wulkanu Garachico - w 1706 r

Czas trwania: 25min. / 2014 / magazyn kulinarny
2026-05-08 07:00 Makłowicz w podróży - Portugalia - W stronę Alentejo Logo TVP Polonia

Opis (streszczenie): W drodze do Alentejo, największej i zarazem najmniej zaludnionej prowincji Portugalii, Robert Makłowicz zatrzymuje się w hotelu typu pousada, urządzonym w zabytkowym klasztorze obok średniowiecznego zamku w miejscowości Palmela. Następnie decyduje się zboczyć z trasy, by z przylądka Espichel zobaczyć Atlantyk. Nad jego urwistym brzegiem Makłowicz przyrządza pożywną potrawę rybną - caldeiradę. Wielki wybór specjałów wiejskiej kuchni Alentejo smakosz z Polski odnajduje w przydrożnej restauracji, obleganej przez miejscowych. Po wizycie w dwóch nowoczesnych winnicach przychodzi czas na przyrządzenie typowo wiejskiego dania, dającego siłę do pracy w polu: kotletów wieprzowych z boczkiem, kiełbasą i kaszanką.

Czas trwania: 25min. / 2009 / magazyn kulinarny
2026-05-07 19:45 Makłowicz w podróży - Podróż 39. Hiszpania - Wyspy Kanaryjskie. Teneryfa - W cieniu Teide Logo TVP Rozrywka
2026-05-07 17:45 Makłowicz w podróży - Makłowicz w podróży. Podróż 47 Chorwacja - Lastovo i Mljet Logo TVP HD

Opis (streszczenie): Mało jest krajów takich jak Chorwacja - z bogato rozwiniętą linią brzegową i tyloma wyspami wymagającymi połączeń promowych. Największą i najbardziej oddaloną od lądu jest dalmacka wyspa Lastovo. Historia Lastova w telegraficznym skrócie przedstawia się następująco. Do wojen napoleońskich wyspa należała do Republiki Dubrownickiej. Potem wchodziła w skład utworzonych przez Napoleona Prowincji Iliryjskich. Po kongresie wiedeńskim w 1815 r. należała do Austrii, a od 1867 r. do Austro-Węgier. W okresie dwudziestolecia międzywojennego były tu Włochy. Po II wojnie, w czasach Jugosławii, Lastovo było bazą marynarki wojennej. Do dziś pozostały na wyspie wykute w skałach tunele, w których cumowały kutry rakietowe i okręty podwodne. W tamtych czasach cudzoziemcy, ale też i Jugosłowianie mieli zakaz wstępu na wyspę. Dziś armię wypiera sztuka. Na wyspie odbędzie się bowiem koncert muzyki Szostakowicza - widzowie siedzą na łodziach, a kwartet smyczkowy ulokował się na skałach. Stolicą wyspy jest niewielkie miasto o tej samej nazwie, malowniczo położone na wzgórzach. Miasto usytuowane jest w głębi lądu, a nie na wybrzeżu, bo to właśnie z morza przychodziło niebezpieczeństwo. W stolicy Robert podziwia architekturę z czasów Republiki Dubrownickiej i słynne lastowskie fumari, czyli ozdobne kominy. Komin to po chorwacku dimnjak, ale tutaj nazywa się go z włoska fumar. Fumary to symbol miasteczka. Ich wysokość pełni funkcję praktyczną, zapewnia lepszy cug. Niegdyś był to również symbol statusu społecznego. Wody wokół Lastova są najżyźniejsze na Adriatyku, dlatego mieszkańcy wyspy od zawsze łowili ryby. Dziś też łowią, ale przede wszystkim obsługują turystów. Robert zwiedza wioskę rybacką o nazwie Lucica, niegdyś morskie okno na świat stolicy wyspy. Wioska i latarnia morska z XIX wieku to obiekty tzw. turystyki kwalifikowanej - w dawnych domach rybaków można dziś spędzać wakacje. Zatoczka Solitudo - w sezonie aż roi się tu od jachtów i katamaranów. Cumują przy nabrzeżu i przy bojach, zajmując całą przestrzeń. W zatoce jest hotel z restauracją, gdzie Robert degustuje zupę rybną i miejscowe specjały. A co się tutaj jada? Na całej wyspie nie ma ani jednego supermarketu, są tylko niewielkie sklepiki. W nich produkty przywożone promem - w puszkach albo kartonach. Ale podstawą menu są rzeczy lokalne. Oliwa (na wyspie rosną dwie endemiczne odmiany oliwek: piculja i lastovka), wino, smażone kalmary, langustynki, drapieżna ryba skorpena i ziemniaki z blitwą, czyli botwiną. Claudio Magris, włoski eseista, pisał o śródziemnomorskich mikrokosmosach kultywujących swą odrębną tradycję, niepodatnych na wpływy. Lastovo to doskonały tego przykład. Niewielka wyspa: niezmieniona przyroda, architektura jak z Republiki Dubrownickiej i własny język - dialekt dalmacki z wpływami włoskimi. Każdy kamień tutaj, każde tutejsze słowo, warte są więcej niż tona złota. Z Lastova Robert płynie na wyspę Mljet uznawaną za najzieleńszą wyspę Adriatyku; niektórzy twierdzą, że w ogóle Śródziemnomorza. A to dzięki odwiecznym lasom piniowym. Wszędzie czuć tu zapach żywicy i miodu. Stąd zresztą nazwa wyspy Mljet. W roku 1960 na Mljecie ustanowiono park narodowy. Atrakcją wyspy jest też słone Wielkie Jezioro, na środku którego, na małej wysepce, już w XII wieku założyli klasztor benedyktyni z Gargano w Apulii. A co jadali tutejsi wyspiarze? Nie ryby. Te sprzedawali. Podstawą ich jadłospisu była ośmiornica, która jest też daniem odcinka. Na kamiennym nabrzeżu Robert gotuje ośmiornicę na czerwono. Atrakcją Mljetu są też piaszczyste plaże, co w Dalmacji, nad Adriatykiem jest prawdziwą rzadkością. Jaka jest główna różnica między Lastovem a Mljetem? Na Mljecie nie ma miast, same sioła. Robert podziwia nadmorską wioskę Polace. Już Rzymianie traktowali ją letniskowo i rekreacyjnie. Swój pała

Czas trwania: 25min. / 2015 / magazyn kulinarny

Makłowicz w podróży gdzie obejrzeć?

Makłowicz w podróży można obejrzeć w programie stacji:

Emisje miały lub będą miały miejsce w: TVP1 HD, TVP3 Gorzów Wlkp., TVP3 Kraków, TVP HD, TVP Polonia, TVP Rozrywka, TVP Wilno, Telewizja WP

Typy audycji

Lista zwiera odnośniki do stron typów związanych z prezentowaną audycją:

Obsada (osoby)

Lista zwiera odnośniki do stron osób związanych z produkcją (aktorzy, reżyser):

Lata produkcji

Lista zawiera lata, w których powstawała audycja:

Reklama
© 2016-2026 - PROGRAM TV - przewodnik telewizyjny naziemna.info
Serwis działa na serwerach dhosting
Do góry